Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Prawo kosmiczne pęka pod naporem nowej epoki

01.04.2026 ·13 min 2 s

Reguły stworzone w czasach USA i ZSRR coraz słabiej pasują do rzeczywistości Muska, Artemis i planów baz na Księżycu. Dr Barbara Skardzińska tłumaczy, jak wygląda ten konflikt od strony prawa. 

I kraje podejmowały jakieś takie inicjatywy bilateralne, krajowe, więc uchwalały własne prawo, aż Stany Zjednoczone właśnie przygotowały taki program Artemis Accords, do którego zaprosiły inne państwa i próbują budować ten porządek prawny na nowo, tak trochę z dala od ONZ-u, bo te umowy międzynarodowe, o których wspominałam, one powstawały właśnie na arenie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ale to znaczy, że można zmienić to prawo, że kosmos zależy do wszystkich? Nie, myślę, że nie. To jest ugruntowana już norma prawa zwyczajowego, międzynarodowego. Chyba, że większość państw rzeczywiście, a przynajmniej te państwa, które prowadzą tę działalność kosmiczną, no tak zadecydują. Ale to wtedy nikt nie myślał o tym, że będą bazy na Księżycu?

I tutaj są pewne luki, które musimy unormować, więc pewnie jako fanka międzynarodowego prawa publicznego powiedziałabym, że trzeba się zgłosić do ONZ-u albo przynajmniej zebrać grupę najbardziej aktywnych państw, które są, bo zakładam, że nie wszystkie od razu polecą. No dobrze, ale przecież Musk wykorzystuje komercyjnie wszystkie satelity, które latają i ma zamiar zbudować taką sieć, która ogarnie cały świat, żebyśmy nie dzwonili już przez nasze telekomy, tylko przez telekom Marsa. Z kim on to uzgadnia? No, w jego przypadku jest trochę inaczej, bo nie mówimy o ciele niebieskim, tylko mówimy o przestrzeni kosmicznej, czyli ulokowanie gdzieś satelity na orbicie. Trochę inaczej z orbitą geostacjonarną, czyli tą najbardziej taką pożądaną, która sprawia, że to co umieścimy na orbicie geostacjonarnej, jakby w linii prostej znajduje się, znaczy może obserwować jeden punkt na Ziemi, no to tam rzeczywiście te regulacje dotyczące

Orbity gołostacjonarnej już są, natomiast w pozostałym zakresie tych unormowań nie ma, natomiast trzeba się zgłosić do takiego sekretariatu, który się znajduje właśnie przy ONZ-cie i zarejestrować takiego satelitę i dalsze kroki wykonywać już komercyjnie, to znaczy znaleźć platformę, z której nastąpi wyniesienie, też wstrzelić się w okno startowe, bo to nie jest tak, że możemy startować kiedy chcemy i jak chcemy. Gdybyśmy mogli tak spróbować odpowiedzieć bardzo prosto na bardzo trudne pytanie, kto dzisiaj ma tak naprawdę realnie, jest najbardziej podmiotowy w tym kosmosie? Czy państwo, na przykład takie jak Stany Zjednoczone, czy może jednak firmy prywatne i Elon Musk, który też już de facto jest częścią państwa, czyli kto tak naprawdę nadaje ton całemu temu przemysłowi i temu, co tam się dzieje?

To mimo wszystko ja stawiam tezę, że nadają jednak ciągle państwa, bo to jest arena działalności międzynarodowej, a więc państwa. Natomiast trzeba pamiętać, że prywatne przedsiębiorstwa rozpychają się, one na tym zarabiają i państwa jakby nie blokują i nie chcą blokować tej działalności, więc wspierają. Więc ostatecznie głosem są państwa, ale są one lobowane przez prywatnych przedsiębiorców i myślę, że znaczenie prywatnych przedsiębiorców będzie wzrastać. Ale czy to znaczy, że Musk może sobie kiedy chce, ile chce wystrzelić? Nie, nie, nie. To nie tak. Nie tak. Musi zawsze w porozumieniu ze swoim państwem, czyli z Stanami Zjednoczonymi, bo Stany Zjednoczone ponoszą odpowiedzialność za jego działania. Jakby maska, rakiety spadły i coś uszkodziły, no na przykład na terenie Polski, to Polska ma roszczenie do Stanów Zjednoczonych o...

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.