Po śmierci Chameneiego Liban czeka. „Hezbollah będzie ostrożny”
W specjalnej audycji Radia Wnet poświęconej sytuacji w Iranie Mikołaj Murkociński rozmawiał z Kazimierzem Gajowym, gospodarzem Studia Bejrut, o możliwych skutkach śmierci ajatollaha Alego Chameneiego dla Libanu i Hezbollahu. Punktem wyjścia rozmowy była wiadomość o śmierci irańskiego przywódcy, potwierdzona przez irańskie media państwowe.Gajowy podkreślał, że w samym Libanie – przynajmniej na razie – nie widać oznak paniki ani bezpośredniej destabilizacji. Jeszcze przed przejściem do głównego tematu rozmówca opisywał spokojną niedzielę w Bejrucie i zaznaczał, że mimo napięcia w regionie codzienne życie toczy się normalnie.„W Libanie naprawdę nic strasznego, jak do tej pory, się nie dzieje”– mówił na antenie.
Następcy Chameneiego i ten nie obwoła pospolitego ruszenia, czyli właśnie tego zihadu zewnętrznego, to jesteśmy zdania, panie redaktorze, że rzeczywiście Purim, czyli to radosne święto, wiemy to z Księgi Ester, które zanosi się, że będzie już we wtorek, może być wieczorem, we wtorek naprawdę radosnym świętem dla Izraela, bo wiemy, że w tym dniu jest zabroniony jakikolwiek smutek. No nie będę teraz opowiadał, to pan redaktor może opowie o tym Chamanie, Który chciałby mordować wszystkich Żydów właśnie w Persji, a nie gdzie indziej, mniej więcej w połowie V wieku przed Chrystusem. Czyli znowu mamy właśnie tą Ester, który tym razem był mężczyzna prawdopodobnie na teniachu. Bo to on wpłynął na Trumpa, że on zdecydował, że nie będzie bez fraktacji, że po prostu ten Haman będzie powyższony.
Zresztą tak jak to było w Księdze Estat. To tak wiąże dwie rzeczy, żeby rozumieć jaka to jest sytuacja. To byłoby dość paradoksalne, że autorem tutaj Purim miałby być człowiek, który jest poszukiwany, na którym ciążą zarzuty o spowodowanie ludobójstwa, ale to chciałem jeszcze wrócić do Alego Chameneiego, kim on był, ponieważ dużo pan powiedział o tym, że był on oczywiście klerykiem, był takim przywódcą duchownym. Ale również pytanie, kim on był z punktu widzenia politycznego, szczególnie w Libanie dla Hezbollahu. Był on tym przywódcą od roku 1989. To był też czas, kiedy jednak trwała jeszcze wojna domowa w Libanie i to w takiej ostrej formie, kiedy już Hezbollah, Amal, te ugrupowania szyjskie już były bardzo aktywne, w zasadzie odgrywały główną rolę w tamtym okresie.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W specjalnej audycji Radia Wnet poświęconej sytuacji w Iranie Mikołaj Murkociński rozmawiał z Kazimierzem Gajowym, gospodarzem Studia Bejrut, o możliwych skutkach śmierci ajatollaha Alego Chameneiego dla Libanu i Hezbollahu. Punktem wyjścia rozmowy była wiadomość o śmierci irańskiego przywódcy, potwierdzona przez irańskie media państwowe.
Gajowy podkreślał, że w samym Libanie – przynajmniej na razie – nie widać oznak paniki ani bezpośredniej destabilizacji. Jeszcze przed przejściem do głównego tematu rozmówca opisywał spokojną niedzielę w Bejrucie i zaznaczał, że mimo napięcia w regionie codzienne życie toczy się normalnie.
„W Libanie naprawdę nic strasznego, jak do tej pory, się nie dzieje”– mówił na antenie.