Po śmierci Chameneiego Liban czeka. „Hezbollah będzie ostrożny”
W specjalnej audycji Radia Wnet poświęconej sytuacji w Iranie Mikołaj Murkociński rozmawiał z Kazimierzem Gajowym, gospodarzem Studia Bejrut, o możliwych skutkach śmierci ajatollaha Alego Chameneiego dla Libanu i Hezbollahu. Punktem wyjścia rozmowy była wiadomość o śmierci irańskiego przywódcy, potwierdzona przez irańskie media państwowe.Gajowy podkreślał, że w samym Libanie – przynajmniej na razie – nie widać oznak paniki ani bezpośredniej destabilizacji. Jeszcze przed przejściem do głównego tematu rozmówca opisywał spokojną niedzielę w Bejrucie i zaznaczał, że mimo napięcia w regionie codzienne życie toczy się normalnie.„W Libanie naprawdę nic strasznego, jak do tej pory, się nie dzieje”– mówił na antenie.
Jakichkolwiek działań wojskowych, przeciwko militarnych, przeciwko Izraelowi ze strony Hezbollahu, to były właśnie warunkowane tym, że zginie Chamenei. No i rzeczywiście zginął. Wczoraj o godzinie pierwszej czasu lokalnego miał przemawiać I nie przemawiał, co świadczy, że też już wiedział, że Chamenei nie żyje. I jak do tej pory jest cisza, cisza całkowita, nawet w Eterze. Właśnie przed chwilą wychodząc z mszy świętej przeczytałem informację, że zostali wszyscy szyi, ci Libańscy zaproszeni na skwer Asiury, to jest południowej dzielnicy Bejrutu zamieszkałych właśnie przez szyitów, na spotkanie
Jednak próba ze strony prezydenta była. Czy to przyniesie jakikolwiek owoc? Nie wiemy. Jedno jest pewne. Dopóki Hezbollah będzie postępował według zdrowego rozsądku, bo oni jednak mają zdrowy rozsądek, potrafili decydować też logicznie podczas swojej długiej przecież... Ponad 30-letnie historii. Czyli jeżeli się nie ruszą, jeżeli tylko to będą demonstracje pokojowe, takie opłakiwanie właśnie swojego przywódcy było nie było, jeżeli nie zostanie powołany natychmiast, a zanosi się na to, że ta trójka, bo wiemy już, że taka trójka została powołana do właśnie tymczasowego zarządzania kryzysowego Iranem, jeżeli ta trójka nie wybierze jak najszybciej tego
Zresztą tak jak to było w Księdze Estat. To tak wiąże dwie rzeczy, żeby rozumieć jaka to jest sytuacja. To byłoby dość paradoksalne, że autorem tutaj Purim miałby być człowiek, który jest poszukiwany, na którym ciążą zarzuty o spowodowanie ludobójstwa, ale to chciałem jeszcze wrócić do Alego Chameneiego, kim on był, ponieważ dużo pan powiedział o tym, że był on oczywiście klerykiem, był takim przywódcą duchownym. Ale również pytanie, kim on był z punktu widzenia politycznego, szczególnie w Libanie dla Hezbollahu. Był on tym przywódcą od roku 1989. To był też czas, kiedy jednak trwała jeszcze wojna domowa w Libanie i to w takiej ostrej formie, kiedy już Hezbollah, Amal, te ugrupowania szyjskie już były bardzo aktywne, w zasadzie odgrywały główną rolę w tamtym okresie.
Sam Iran, który przecież jest potęgą, to też szyicki. Czyli po prostu zbudował tą wizję Shia. Pan redaktor przebywał niejednokrotnie na terenie Libanu i na pewno słyszy o to słowo podczas różnych manifestacji. Czyli tu w Libanie Shia, Shia, Shia, czyli to orgolio, jak to mówią Włosi, czyli pycha. I chyba ta pycha zgubiła samego Chameneiego, bo to już wiemy, i chyba zgubi tą w ogóle ideę tego państwa teokratycznego, jakim jest Iran. I w zasadzie wszyscy mówimy, że będzie wspomnienie o tym Chamenei tutaj w Libanie. I będzie on wspominany jako ten, który mógł stworzyć to wielkie dzieło również w Libanie, bo nie zapominajmy, że Hezbollah został utworzony na wyraźną prośbę Chameneiego, a prawdopodobnie też i Chameneiego, żeby właśnie z Libanu stworzyć republikę szynicką islamu na wzór Iranu.
I w 1982 taka republika została teoretycznie oczywiście powołana na terenie Doliny Beka i Baalbeku. To długo nie trwało. Później oczywiście Hezbollah się okazał Kamaleonem, który zawsze dostosowuje się do sytuacji. I teraz też się mówi dzisiaj, że bardzo szybko Hezbollah libański się przystosuje do zaistniałej sytuacji i żeby przetrwać będzie właśnie uległy i będzie właśnie obserwował co się dzieje. Po prostu Jak już niektórzy powiedzieli, Chamenei przeszedł do historii. To już jest okres zamknięty. Jesteśmy na pewno przed czymś nowym. Niekoniecznie lepszym, ale na pewno nowym. Dla Libanu wszyscy produkują, że to jest moment tej nowej ery pokoju, o której, no bożeż mój, nie tak dawno mówił Leon XIV, nie?
I nikt przecież o tym praktycznie prawie, że nie mówił. To są najczęściej akcje, praktycznie jeżeli nie na telefon, to na adres skierowany do poszczególnych przywódców Hezbollachu, którzy nie złożyli broni lub miejsca ukryte w górach na pograniczu powiedzmy z Izraelem lub w południowo-zachodniej dolinie Beka, gdzie do dziś po prostu przewiduje się, że Hezbollah posiada jeszcze jakiś zapas No, ale gdyby on miał, no już by dawno to użył, wydaje mi się, że jeżeli nawet ma, to zdaje sobie sprawę, że to, jak zresztą dzisiaj wszystkie telewizje libańskie mówiły, jakikolwiek ruch ze strony Hezbollahu w tym momencie, to będzie podpisanie.
Kary śmierci, wyroku kary śmierci na tą organizację, tą organizację militarną. Natomiast wszyscy podkreślają, że na pewno Hezbollah przetrwa. To jest olbrzymia siła mimo wszystko, również jest socjalna, polityczna i daj Boże, żeby taki przestał. Ta grupa sił będzie potrzebowała takiej konsolacji, że jednak nie przegraliśmy, że jednak to nie jest koniec, no bo nie wolno nikogo upokarzać. Trzeba każdemu dać szansę i myślę, że społeczeństwo libańskie sobie z tego zdaje sprawę. Jak również przywódcy z premierem i prezydentem na czele. Wszyscy proszą u Hezbollah o niereagowanie i wszyscy mówią, że Hezbollah jako partia polityczna będzie miała swoje miejsce w systemie tym właśnie wyznaniowym libańskim. No i przecież zbliżają się wybory.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W specjalnej audycji Radia Wnet poświęconej sytuacji w Iranie Mikołaj Murkociński rozmawiał z Kazimierzem Gajowym, gospodarzem Studia Bejrut, o możliwych skutkach śmierci ajatollaha Alego Chameneiego dla Libanu i Hezbollahu. Punktem wyjścia rozmowy była wiadomość o śmierci irańskiego przywódcy, potwierdzona przez irańskie media państwowe.
Gajowy podkreślał, że w samym Libanie – przynajmniej na razie – nie widać oznak paniki ani bezpośredniej destabilizacji. Jeszcze przed przejściem do głównego tematu rozmówca opisywał spokojną niedzielę w Bejrucie i zaznaczał, że mimo napięcia w regionie codzienne życie toczy się normalnie.
„W Libanie naprawdę nic strasznego, jak do tej pory, się nie dzieje”– mówił na antenie.