„Matysiakowie” – radiowa opowieść o codzienności w PRL
Jak narodziła się jedna z najdłużej emitowanych polskich powieści radiowych? Kto tworzył jej ekipę realizatorsko-aktorską i jak bardzo cenzura wpływała na losy bohaterów? O kulisach powstawania „Matysiaków” opowiada Tomasz Potkaj, autor książki „Po prostu się żyje. O Matysiakach i codzienności w PRL-u”.
Propaganda jednak. Tak, tak, tak, więc rzeczywiście te prace nad Matysiakami, studyjne, jeśli można tak powiedzieć, trwały, trwały wiele miesięcy, czyli na pewno większość 56 roku. W międzyczasie historia przyspieszyła. W międzyczasie historia przyspieszyła bardzo tak i okazało się, że to jest takie też dobre okienko dla Matysiaków, ale też przypomnijmy, że pierwsza próba wprowadzenia radiowej rodziny była nieudana, znaczy nawet sami autorzy ją uznali za nieudaną, bo ta rodzina się nazywała bardzo dobrze. I to było tak przedobrzone, że nawet sam Janicki i Jad Konsortes uznali, że to jednak, że to nie jest autentyczne.
No właśnie, to przejdźmy teraz do autorów, bo to były takie czasy, kiedy modne były realizacje kolektywne i tutaj też było kilku tych autorów, chociaż chyba prym właśnie trzeba Jerzemu Janickiemu oddać. Pewnie tak, pewnie tak, chociaż jak Przeglądałem scenariusze z różnych roczników, to chyba, że Sławski na równi pisał też mniej więcej tyle samo. Czyli to była czwórka autorów, czterech właściwie najpierw, ponieważ to byli sami panowie. I zwykle zaczynamy od Jerzego Janickiego, bo on był, on to trochę firmował, też najwięcej o tym opowiadał potem, ale też powiedzmy sobie, że Matysiaków nie byłoby bez Stanisława Stamfla, też radiowca, potem raczej funkcyjnego radiowca, on zajmował różne stanowiska w Polskim Radiu, potem był
Przypisuje mu się powstanie programu trzeciego polskiego radia, ale Stamfl jako osoba funkcyjna po prostu uruchomił pracę nad tym. Też był jednym ze współautorów i uczestniczył w samym procesie powstawania tego, czyli wymyślania, jak ta rodzina powinna wyglądać, też pisania ich biografii, które potem będzie można twórczo rozwijać. No i tak to wyszło. Wstęp jeszcze łączyło z Janickim tym, że mieli Lwów w sercu. Oni byli tak, oni byli ze Lwowa. Janicki się w Czartkowie urodził, ale całe dzieciństwo w Lwowie. Natomiast Rzesławski był dyrektorem fabryki papierów w Konstancinie, w Mirkowie, tak?
To był też chyba nieprzypadkowy wybór, bo Jerzy Janicki mieszkał jakiś czas na Dobrej. Zresztą ma niedaleko Dobrej, tam ma taki swój skwerek i taki pomnik. Tak, on mieszkał, potem się przeprowadził gdzieś, ale on rzeczywiście przez kilka lat mieszkał na Powiślu przy ulicy Dobrej. Z tym adresem to też jest tak, W Matysiakach nieustannie mieszała się i miesza do dzisiaj fikcja z rzeczywistością, więc ulica Dobra oczywiście długa ulica na warszawskim Powiślu, ale adres kamienica pod numerem 21 nie istnieje. Nie ma takiego numeru po prostu. Więc adres był absolutnie fikcyjny, ale przez wiele lat twórcom, przez taką magię radia udało się utrzymać słuchaczy w przekonaniu,
Więc nawet Jerzy Nienicki wspominał, że go wysłano wtedy jeszcze zanim Matysiakowie wystartowali na taką podróż studyjną do BBC do Wielkiej Brytanii, co samo w sobie było w 1956 roku, wyjazd na zachód. Kiedy on wrócił z tej podróży, to przywiózł ze sobą dwie taśmy dwóch odcinków i to były tam odcinki powyżej 800, osiemsetnego numeru, no i wtedy żartowali sobie, a że jak zrobimy tam 200, tak, to będzie dobrze. Nie, nie, nie, nikt nie przewidywał, że to się, że to się będzie ciągnęło tak długo, ale z drugiej strony formuła powieści radiowej jest tak nieokreślona,
że pozwala na taki eksperyment, dlatego, ponieważ jak się okazało w przypadku Matysiaków, również Matysiaków, nawet śmierć głównych bohaterów niczego nie kończy, ponieważ są dzieci, są sąsiedzi, są nowe osoby, które się pojawiają, a poza tym... Nie zmienia się adres tylko, rozumiem. Nie zmienia się adres i też tak naprawdę jest to, to jest historia nie tyle jednej rodziny Matysiaków, ale całej kamienicy To taka Polska w piłce trochę. To potem Janicki z Molarczykiem, czyli od Jezioranów, poszli w telewizyjnym domu. Tak, tak, ale też podobną formułę przyjął Stanisław Baryja w Alternatywy 4.
I to są Ponieważ Janicki był reporterem z krwi i kości, więc te wszystkie opowieści są zakorzenione. One się naprawdę wydarzyły różnym ludziom. Tak i on to przetwarzał umiejętnie. Tak, rzeczywiście. Zresztą nie ukrywał tego. Znaczy to podkreślał też mówiąc o Matysiakach, że Matysiakowie są wymyśleni, ale oni są prawdziwi. To znaczy te historie wydarzyły się naprawdę, Tylko tutaj są po prostu na potrzeby radiowej fabuły przetworzone. Tak, ale zauważyłem, że pośród tych odcinków był też taki aspekt propagandowy, no bo o ile tam w pierwszym odcinku bardzo honorowo Józef Matysiak wydając, pokazując pensję żonie mówił, że dał 50 złotych na Węgrów, czyli na krew dla Węgrów.
Tak, Janet, Janet Połtorzycka, tak, która... Znana postać przy okazji Tadeusza Borowskiego też chociażby. Tak, tak, tak, zostaje i zostaje, i zostaje najdłużej z Matysiakami, tak, to znaczy po, po śmierci, Janicki zmarł chyba w 2007 roku. Coś takiego, tak. I potem Janet Połtorzycka jeszcze przez kilka lat Nadzorowała i kierowała. Nadzorowała to, tak, tak, więc co też pokazuje, że Matysiakowie są taką formułą o bardzo stabilnym składzie, tak, to znaczy te osoby pracowały przy tym dekadę. To zresztą też dotyczy drugiego słuchowiska w Jezioranach. Zofia Posmus i Andrzej Mularczyk tam zajęli. Tak, i Andrzej Mularczyk, dwie osoby, które właściwie to stworzyły i ciągnęły to przez lata.
Tak, a teraz zapytam o odniesienia filmowe, bo Tomaszu odkrywasz, że były próby nieśmiałe, bądź co bądź dyskretne ekranizacji Matysiaków. To jest jakieś odkrycie duże. Tak, to prezes radiokomitetu Maciej Szczepański w latach 70-tych wpadł na pomysł, żeby Matysiaków przenieść na ekran. I jak potem wspominał Jerzy Janicki, nawet zaprosił go na jakąś rozmowę. I jak to Szczepański nie powiedział, bo pomyślał, tylko powiedział mu, To jest do zrobienia, to jest do zrobienia, ma być i macie budżet, macie, nie macie zrobić. I wtedy Janicki chcąc się wykręcić od tego, bo jednak nie widział tego zupełnie i nie miał serca do produkcji telewizyjnej, przekonał Szczepańskiego, że tego się nie da zrobić, ponieważ Matysiakowie są, muszą być słuchowiskiem aktualnym, to znaczy, że
Wrócił z końcem PRL-u, ale już inny głos, inny aktor. Wrócił po śmierci ojca, czyli wrócił po śmierci Jana Ciecierskiego i Józefa Matysiaka. To był rok 1986 albo 1987. I wtedy rzeczywiście wrócił, ale już nie Stefan Friedman, tylko Jerzy Bończak. A jak Matysiakowie odnaleźli się w realiach III Rzeczpospolitej? No różnie, tak jak Polacy się różnie odnaleźli, więc też tak jak dzielili dole i niedole PRL-u ze wszystkimi innymi, tak samo dzielili dole i niedole III Rzeczpospolitej.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tomasz Zapert przedstawia swojego gościa, Tomasz Putkaja, i opisuje jego książkę o matysiakach. Autorzy radionoweli są omówieni.
Putkaj opowiada o początkach radionoweli i jej pierwszych próbach, w tym o próbie Maria Kuncewiczowej.
Putkaj opisuje próby Maria Kuncewiczowej nad radionowelą i jej reakcję na to.
Putkaj omawia sytuację na Polskim Radio w latach 50., a także pierwsze próby nadawania radionoweli.
Putkaj przedstawia autorów radionoweli i ich role w jej tworzeniu.
Putkaj opisuje karnawal Solidarności i skreślenia w radionoweli, które mogłyby go zexponować.
Putkaj omawia aktorów radionoweli i ich role w produkcji.
Putkaj opisuje twórców radionoweli, a także zmiany w ich składzie wraz z czasem.
Putkaj opisuje próby filmowania radionoweli i spotkanie twórców radionowel i radionowel z Jezioranów.
Putkaj opisuje koniec radionoweli i jej wpływ na polskie radiowe produkcje.
Rozkazano internowania Gienka z powodu jego udziału w bojkocie, co spowodowało zmianę aktora.
Gienek wrócił po śmierci ojca, a Matysiakowie musieli się dostosować do nowych realiów III Rzeczpospolitej.
Rodzina Matysiaków utraciła pracę i zaczęła doświadczać biedności, co wpłynęło na ich życie.
Zmieniły się reżyserzy, pisarze i aktorzy, ale formuła serialu pozostała nieskończona.
Budowano dom seniora Matysiaków, który odnalazł się w akcji słuchacza.
Podsumowanie rozmowy o książce o Matysiakach i codzienności w PRL-u.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak narodziła się jedna z najdłużej emitowanych polskich powieści radiowych? Kto tworzył jej ekipę realizatorsko-aktorską i jak bardzo cenzura wpływała na losy bohaterów? O kulisach powstawania „Matysiaków” opowiada Tomasz Potkaj, autor książki „Po prostu się żyje. O Matysiakach i codzienności w PRL-u”.