Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Karnowski: Nawrocki jest politycznie odsłonięty

29.09.2026 ·20 min 45 s · 7 rozdziałów

 Karol Nawrocki zbyt mocno zdystansował się od partii politycznych i nie zbudował wokół prezydentury trwałego zaplecza – ocenił w Radiu Wnet Michał Karnowski z kanału Tak. Jego zdaniem strategia oparta na wizerunku prezydenta stojącego ponad partyjnymi podziałami sprawdza się w kampanii wyborczej, ale jest niewystarczająca w codziennym sporze politycznym. 

11:51 · Proces Onetu i media III RP 4

Jeden z kilku polityków, chociaż bardzo krótki, jest w polityce najbardziej doświadczony przez ogień medialny. Obserwujemy właśnie proces. Obserwujemy tyle możemy, bo jest utajniony na prośbę prawników Onetu. Potem chcieli się wycofać, ale już sąd się nie zgodził. Wyszło kuriozalnie, bo Onet próbował oskarżyć prezydenta o to, że chce utajnić proces. To było wierutnym kłamstwem. Ale proces rusza. To może być istotny proces pokazujący mechanizmy mediów III RP. Karol Nawrocki kontra Onet. Znaczy co mamy wiedzieć już wiemy. Już się moim zdaniem tam niczego specjalnie nie dowiemy. Ja przepraszam za taką może krypto, ale akurat wszedłem głębiej w temat tego procesu i obejrzałem wszystko co tam Stankiewicz wygaduje, Węglarczyk tam ze Sznepfową, tam razem też sobie taką pogawędkę urządzili.

Co nie jest prawdą, bo prezydentowi dali chwilę dosłownie na odpowiedź, a poza tym nie są w stanie wskazać żadnych wiarygodnych źródeł. Po drugie, idą w taką tezę, że jesteśmy ofiarami, biednymi dziennikarzami, dlatego Stankiewicz dołączył do pozwanych, bo pozwana jest spółka w procesie cywilnym, nie redakcja, o co oni często sugerują, a w procesie karnym autorzy, więc w tym procesie cywilnym Stankiewicz mówi, ja też chcę być pozwany, można tak zrobić, sąd się zgodził, bo chce siedzieć na sali sądowej i być przesłuchiwany, biedny albo przesłuchiwać. Po trzecie, jakby próbują... Tak, no już zeznawał jako świadek wcześniej, ale po trzecie, i to jest najważniejsze, oni idą w taką linię, powiedziałbym narracyjną, że to wszystko było w pewnym kontekście.

Czyli na przykład wypuścili teraz filmik, gdzie Karol Nawrocki jako historyk opowiada o gdańskim półświatku w latach 80-tych, mówią, mamy cię, mamy cię Karolu. No nie bardzo widać, gdzie mają go mieć, tak, bo z faktu, że ktoś opisywał jakiś świat, nie wynika, że w tym świecie uczestniczy, przecież to jest absurd. Ale tam bardzo często pojawia się w ich opowieściach i Węglarczyka i Stankiewicza taka fraza, wrażenie i kontekst. Dwa słowa się pojawiają. To znaczy oni mówią, że no może tam nie, ale wrażenie jest takie. Tyle ludzi wokół tam niego przechodziło z problemami z prawem, że wrażenie jest takie. Albo kontekst jest taki, że jeżeli pracował tam wtedy gdzieś wokół Grand Hotelu, to musiał w tym brać udział. Czyli cały czas budują na taki element wrażeniowy, kontekstowy, licząc oczywiście na swoją siłę medialną i swojego środowiska i na to, że sąd będzie pod wpływem tej siły.

Bo sąd rzeczywiście często pod wpływem mediów jest, nie ma co ukrywać, to ma wpływ. Ale nie mają nic, to znaczy opowieść o ich dwóch świadkach jest przedziwną opowieścią, w której oni się pojawiają i znikają. To znaczy ci świadkowie na początku byli, mówili, że w każdej chwili wystąpią, potem rzekomo przestraszeni powiedzieli, że pojawią się przed sądem i podobno się mają pojawić, ale to nigdy nie pada tam jednoznacznie i zawsze na końcu Stankiewicz dodaje coś takiego Jeśli ich nie zastraszą, to znaczy taka jest sugestia, że na tych świadków jakieś straszne są ciśnienia i wpływy, co jest przecież absurdem. W Polsce rządzi Tusk. Jeśli to są ludzie z Pomorza, to im tam, słuchajcie, ich ozłocą przecież na Pomorzu, jak oni na Nawrockiego coś powiedzą. Ale to oni się mają rzekomo bać teraz wystąpić. Kuriozum, znaczy tu naprawdę muszę powiedzieć, że to jest jedna z większych kompromitacji medialnych tego trzydziestolecia, które ja obserwuję z bliska, w którym współuczestniczę jako dziennikarz.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.