Gdzie znajdowały się kolejne przystanki życiowe Stanisława Grochowiaka?
W audycji Lidia Sadkowska-Mokkas, autorka biografii "Menuet z Grochowiakiem", zgłębia życie i twórczość Stanisława Grochowiaka. Odkryj, jakie były kluczowe momenty w jego życiu, dlaczego trafił za kratki oraz w jakim kręgu literackim się poruszał. Dowiedz się, co z jego spuścizny pisarskiej przetrwało próbę czasu i jak wpływa na współczesną kulturę literacką.
Dzień dobry, kłaniają się radiosłuchaczom i radiosłuchaczkom. Krzysztof Maszyn i Tomasz Zaper. To mamy honor gościć w studiu panią Lidię Sadkowską-Mokkas. Dzień dobry panom, dzień dobry radiosłuchaczkom i radiosłuchaczom. Porozmawiamy o jej najnowszej książce, Menuet z Grochowiakiem, publikowaną nakładem Biblioteki Miejskiej im. Stanisława Grochowiaka w Lesznie. W Lesznie, miejscu urodzenia bohatera tej bardzo wnikliwej, wszechstronnej, wielopłaszczyznowej biografii o twórcy, który jest trochę zapomniany, pół wieku mija od jego śmierci we wrześniu, 2 września. Pani Lidia pisała wcześniej o Skamandrytach, o Dygacie, o Konwickim.
No więc pisarze różnych generacji, Konwicki z Dygatem zaprzyjaźnieni, no ale to były inne pokolenia jednak. Skamandryci jeszcze zupełnie coś innego. Teraz przyszła pora na przedstawiciela młodszego pokolenia pisarskiego, ale nie mniej zdolnego na pewno. Pani była oczarowana twórczością Grochowiaka. Skąd się pojawił wybór akurat takiego pisarza? Czy to wynikało z tego, że odczuwała pani niedobór jego opowieści o jego życiu? No bo co jakiś czas są wznowienia jego twórczości, ale takiej właściwie kompleksowej w biografii nie było.
Była taka czyśćcowa dusza, takie wyrywki. Duża czyśćcowa, tak. Kilka temu, ale to trudno nazwać monografią czy biografią. Jaka była geneza, krótko mówiąc, tej publikacji? Myślę, że coś musiało się zadziać, a zadziało się to, zaproszono mnie do udziału w takim projekcie literackim między wierszami. Organizowała to Miejska Biblioteka Publiczna im. Stanisława Grochowiaka. I ja wystąpiłam tu jako specjalistka od Tadeusza Konwickiego, popełniłam książkę. Konwicki Cudzoziemiec Tranzytowy i pojechałam do Leszno. Oczywiście wiedziałam, że jest to miasto rodzinne Stanisława Grochowiaka i poprosiłam państwa, żeby pokazali mi wszystkie pamiątki, bo wiem, że mają takie pamiątki związane z poetą, żeby ten pobyt był jakiś taki dla mnie interesujący.
I przyjechałam wcześniej, Leszno mnie oczarowało, byłam tam pierwszy raz. Słoneczna, piękna, wspaniała pogoda, wspaniały, renesansowy rynek i pokój Grochowiaka, którym może nie ma takich oryginalnych mebli z pomieszczeń Grochowiaka, czy z domów poszczególnych adresów Grochowiaka. ale przedstawia, jest tam dużo zdjęć, jest tam dużo różnych takich pamiątek zgromadzonych i bardzo pokaźne archiwum, również plakaty ze sztuk Stanisława Grochowiaka. Byłam zachwycona, że jakakolwiek biblioteka dba tak o patronie, bo zazwyczaj patroni są traktowani po macoszemu, gdzieś tam istnieją, ale właściwie nikt na to nie zwraca uwagi. Natomiast zresztą mnie Tutaj, można powiedzieć, mile zaskoczyło dbałością o pamięć o patronie.
Oczywiście poproszono mnie o wpisanie się, skoro już tam się znalazłam w tym pokoju Grochowiaka, poproszono mnie o wpis do księgi pamiątkowej. I przy okazji taką nieśmiałą sugestię usłyszałam, która była dla mnie też miłą sugestią. A czy pani nie chciałaby napisać o Grochowiaku? Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że chcę napisać o Grochowiaku, ale ten Grochowiak zawsze mnie w jakiś sposób tak osaczał i tak podsumowując, przyjechałam tam z Konwickim, a wróciłam właściwie już po drodze z Grochowiakiem. Już mi gdzieś zakiłkowała ta myśl i ten pomysł, że napiszę taką biografię. A jeszcze są inne takie magiczne rzeczy, które się zadziały. Tak, 30 lat temu mój pierwszy warszawski adres to była Sadyba Magiczna. To było takie moje pierwsze mieszkanie.
Ja wtedy mieszkałam zupełnie gdzie indziej poza granicami, można powiedzieć w pobliżu Akropolu w Atenach. I to było takie mieszkanie wakacyjne. Wiedziałam, że tam w pobliżu gdzieś mieszkał Grochowiak. Oczywiście zwiedziłam okolice tego domu przy Morszyńskiej, więc takie literackie konotacje. A potem również okazało się, że w takich okolicznościach, powiedzmy trochę zawodowych, poznałam również jedną z córek Stanisława Grochowiaka. Oczywiście nazwisko bardzo dużo mi sugerowało, jako polonistę przede wszystkim. Natomiast nie skojarzyłam, że jest to osoba z rodziny Grochowiaka, że to jest córka Stanisława Grochowiaka. Szalenie miła, sympatyczna i bardzo skromna osoba, jak zresztą cała ta rodzina. Dużo dzieci miał w Stanisławach, w Wierchowiach też mi się udało po latach zupełnie przypadkowo poznać którąś tam z literacji poety.
Innego, mniej może znanego, ale w swoim czasie ważnego twórcy, Bogdana Wojdowskiego. To był zdjęcie Rosowa Iwaszkiewicza, który, cytuję, o Grechowiaku powiedział tak, poeta owszem pierwszej klasy, ale duszyczka małego NDK, typowego kołtuna z Leszna. Właśnie, mam nadzieję, że zdemikralizowałam i obaliłam ten sąd Wojdowskiego. Niesłuszny, dlatego że nie znał konotacji rodzinnych i informacji dotyczących rodziny Stanisława Grachowiaka. Natomiast oczywiście pasowało to bardzo. Można było przyczepić taką łatkę. Poecie, o którym zaczęto wtedy. Na którego jechano równo. Wojdowski akurat ze swoją żydowskością tutaj był też jakby się ustawiał na właściwej kląszce.
Właściwie Właściwym miejscu. Napisała pani, znowuż cytat z pani bardzo interesującej książki i chyba celny, że z latami obserwujemy zjawisko, że dorobek twórczy Stanisława Grachowiaka rośnie, ale renoma słabnie. Jak należy rozumieć to zdanie? Jeżeli mogę to odnieść do życia, to rzeczywiście ma ten okres takiego wzlotu. To jest końcówka lat, właściwie połowa lat 50., 1956 rok. To jest to pokolenie współczesności, termin Jana Błońskiego zresztą, albo pokolenie 56., Później lata 60., gdzie jest ten jak gdyby lot wznoszący się, natomiast już lata 70., kiedy narastają wielorakie problemy, bo myślę, że to trzeba o tym powiedzieć i o tym to interpretować wielopłaszczyznowo.
Są i problemy zdrowotne, narastające problemy rodzinne. powoduje wejście na par nas literacki nowej formacji, jaką jest nowa fala, nowej poetyki, bardziej zanurzonej w doraźności, to czasami doraźności politycznej, no degraduje taką poetykę, jaką miał Grochowiak. Grochowiak właściwie nigdy nie przepadał, no nie to, że przepadał, ale nie miał takich inklinacji do zajmowania się tematyką, taką doraźną i taką tematyką polityczną. Oczywiście popełni można powiedzieć kilka takich wierszy w takich węzłowych czasach historycznych, 1968 rok, marzec 68, również lata 70.
Po odejściu Grochowiaka, przedczesnym zresztą, że pamiętajmy, że on umiera w kwiecie wieku, mając 42 lata, a spustorzenie, jaką powoduje choroba, widać w zdjęciach, widać w ikonografii, która również znajduje się w tej książce. I następuje to 50 lat. lat milczenia, jakiejś takiej kurtyny szczelnej czasu, gdzie on właściwie żyje głównie w środowiskach akademickich, ponieważ jego poezja dziwnie się nie starzeje. To znaczy ona ma taki posmak czegoś nowatorskiego, innowacyjnego i tutaj wiele ówczesnych krytyków z lat 70., mogłoby się zadziwić, jak bardzo dużo ludzi inspiruje, ale są to głównie ośrodki akademickie, uniwersyteckie.
No, inspirują również jego dramaty, całokształt jego twórczości, słuchowiska radiowe również, które pisał wszystko to, co te rzeczy na głosy, te dramaty i również te słuchowiska określał rzeczami na głosy i w pierwszym, jak gdyby, zbiorze dramatów nie używa słowa dramat, tak jakby Unikał tego określenia rodzajowego, a określa je, patuje to takim rzeczami, rzeczy na głosy. Mnie się wydaje, że on stał się przez lata takim trochę... można powiedzieć czarnym aniołem, dlatego że w polonistyce szkolnej eksponowane są wiersze turpistyczne jego Grochowiaka, więc to jest również skrzywienie, dlatego że to jest ogrom twórczości.
Ja byłam zadziwiona, że tyle jego utworów znajduje się w archiwum Muzeum Literatury i nie wszystkie z tych utworów są wydawane. Oczywiście po śmierci ukazują się różne wznowienia, tutaj wielkim orędownikiem jego twórczości i to akurat jest Można to zapisać na plus całej sytuacji, jest to, że jego najwierniejszym krytykiem, najbardziej go rozumiejącym i najlepiej interpretującym jego utwory jest Jacek Łukasiewicz. To jest jego szkolny kolega, właściwie od szkoły podstawowej i tutaj miał szczęście, że właśnie spotkał Jacka Łukasiewicza, zresztą dzięki Jackowi został. Poetom, tak jak mówię, pośrednio dlatego, że Jacek zadziwił klasę w szkole podstawowej, jeszcze byli w szkole Lesznie i nie chciało mu się pisać wypracowania o Wielkanocy, napisało wiersze o Wielkanocy i można sobie wyobrazić, jak ambitny to Grochowiak przyjął.
Jakoś wcześniej jakiejś inklinacji do poezji nie miał, bardziej myślał o sztukach plastycznych. I ten Jacek ma również taki wpływ inspiratora do tego, że w ogóle Wszedł, można tak powiedzieć, w tę przestrzeń, jaką jest liryka, jaką jest poezja. Wtrącę tylko tutaj jeszcze, przepraszam tą kłopotę, zresztą się oddam głos, bo wspomniała pani profesora Łukasiewicza i sam pamiętam, że przy zupełnie innej okazji we Wrocławiu kiedyś, W trakcie rozmowy z nim wspomniałem coś o Grochowiaku, że miałem taką możliwość z bardzo młodym chłopakiem w czasie maturalnym poznania poety. W tym momencie profesor Łukasiewicz zmienił temat natychmiast i zafundował mi taką pogawę na temat Grochowiaka.
swojego przyjaciela, trwała ona dość długo, bardzo byłem mu za nią wdzięczny. I to jest ciekawe to, co pani mówi, bo został wierny jemu, mimo tego, że z racji zażyłości tam dochodziło do końców, których pani nie przemilcza zresztą. Nie przemilczam, bo myślę, że prawda nas wyzwoli z biografii. Niech się utrzymywa z nim kontaktu. Mówiąc prawdę, Grochowiak za dużo pił. Za dużo pił, poza tym styl życia, jaki również prowadził nieuporządkowany, trochę to też powodowało. Właściwie mieli kontakt cały czas. Albo mniejszy, albo większy. Myślę, że to Oczywiście kolegów miał Grochowiak w każdym okresie swojego życia bardzo dużo, bo był osobowością charyzmatyczną, miał zdolności menadżerskie, organizacyjne, świetnie się sprawdzał jako dziennikarz, zresztą wpisywał we wszystkich możliwych dokumentach, jakie widziałam przy rubryce zawód dziennikarz.
Także on skupiał, rzeczywiście miał... Takie konsolidacyjne umiejętności, integracyjne. Świetnie by dzisiaj na rynku funkcjonował, medialnym, ale no niestety nie dane już mu było. Krzysztof wspomniał tutaj opinię Bogdana Łójdowskiego z przekąsem też jego rachowiaku. Wyrażali się starsi koledzy jego po piórze z pokolenia pryszczatych, ale wydaje mi się, że im to doskwierało, że on był związany z paksem. Ktoś był związany z Paxem, to było B, mimo że ci pryszczaci, no co pisali w latach 50., to tutaj cytować o Biorucie Stelinie, natomiast Grochowiak nic takiego nie napisał, ale za to trafił do więzienia w latach stelinowskich. Tak, tak, tak, właśnie, tak, tak, tak. Myślę, że ten Paksowski jak gdyby tutaj też szyld, bo jednak zaczyna od prasy Paksowskiej, zresztą dużo się bardzo uczy, zaczyna i to jest też takie mało znane, dlatego że jego starszy brat, starszy prawie o dekade barat jest związany wówczas, prawnik, absolwent prawa jest związany
Tę degradację przeżywa, chociaż on się tak definitywnie ze współczesnością nie rozstaje po tej degradacji, jest tam jeszcze jakąś odgrywa rolę. I właściwie znika, przenosząc się do nowej kultury, co wcale nie przyjmuje z aplauzem. W roku 1961 znika ze stopki, natomiast gdzieś tam z tymi kolegami zawsze z jakimś tam związku i mówi się, że czas tej współczesności zakończył. jest okres tej współczesności, kiedy naczelnym jest Grochowiak, to pomimo tego luźnego stylu pracy, bo tam nie ma żadnego mobbingu, żadnych innych presji, tam wszystko jest ustalone na takich powiedzmy, jest burza mózgów, kolegia redakcyjna z prawdziwego zdarzenia, że każdy może wyrazić swoje zdanie, wszystko dzieje się w sposób oficjalny, poza tym dbanie o to, żeby to pismo stało się rzeczywiście taką trybuną młodych,
Trybunał literacką i z takich początków siermiężnych, heroicznych jeszcze Zaleszka Szymańskiego rzeczywiście on przeobraża w bardzo ciekawe pismo. Oglądałam prawie każdy, nie prawie każdy, a każdy numer współczesności. Widziałam również pierwsze numery i widziałam różnicę, jaka jest za czasów Grochowiaka, a jaka była współczesność wcześniej. No a że określane jest tak różnie, no zawsze każdego człowieka jakoś tam oceniają jego wrogowie, a tu już Słojewski, słynny Hamilton powiedział, że w Polsce jak nigdzie tych zawistników nigdy nie brakowało. Myślę, że taki syndrom tej zawiści również i zazdrości w pewnym sensie również, mówiąc kolokwialnie, dopada i grochowiakami. Ja tu tylko dopytam jeszcze o ten areszt, który dowiedziałem się chyba od Teofila Kropkowskiego z tej książki, innego kolegi z ławy szkolnej.
Jak to było z tym zatargiem z milicjantem? To jest taka ciekawa sytuacja, zresztą troszeczkę... Mito maństwa w opowieściach samego Grochowiaka też było. To jest taki dość nieciekawy okres w jego życiu, ponieważ po świetnie znanej maturze, był w ogóle bardzo dobrym uczniem, więc dementuję wszelkie tutaj pojawiające się, że jakoś... Wniuki. Tak jak może iluś tam ludzi, co prawda nie deprecjonuje tych umiejętności, bo można się słabiej uczyć, a być wspaniałym poetą, czy wspaniałym pisarzem. On był prymusem, należał do tych, on nawet przemawiał na końcu roku w auli tej słynnej jedynki, tego wspaniałego wspaniałego liceum, gdzie była wspaniała kadra pedagogiczna, której nawet Bryl zazdrościł, że spotykał się z kadrą pedagogiczną, która potrafiła ucznia zainspirować i jeszcze była zanurzona w wartościach minionego świata, czyli dwudziestolecia międzywojennego i to również ma wpływ na Grochowiaka i na Jacka i na całą tą klasę orłów leszczyńskich.
Ale przecież tak jak Można powiedzieć, że Pani też to podaje w książce, bodajże 26 lat, a w tym wieku jest w naczelnym współczesności, ma trzy książki wydane i to nie tak, że gdzieś tam kontem, ale to są książki, o których się dyskutuje. Zaczyna plebanią z Magnoliami, bo on zaczyna jako prozaik, tutaj też trzeba uścisić, jest balada rycerska. A trzecia była, która? Menue. Potem Lamentnice jeszcze są. Którą świetnie odbiera krytyk zewnętrzny Stanisław Rembek. Od tego się zaczyna jak gdyby przyjaźń Grochowiaka i Rembeka. Kolejny wielki znaczący, który ma wpływ na Grochowiaka. Stanisława Grochowiaka.
Kiedy się urodził Grochowiak, jest wpis, że był sekretarzem adwokackim, pracował w kancelarii adwokackiej przy rynku niejakiego Dąbrowskiego. Niestety imienia nie udało mi się tutaj znaleźć tego adwokata. I właściwie bardzo szczęśliwe jest to dzieciństwo, dlatego że starsze rodzeństwo już o dekadę. Rodzi się po dziesięcioletniej przerwie. Najpierw jest siostra Eugenia, potem Tadeusz, a właśnie potem mały Staszek przychodzi. Wszyscy oczekują. Przede wszystkim na postać dziadka chciałbym zwrócić uwagę. Postać dziadka Antoniego, który z tą szczęśliwością ma bardzo dużo wspólnego. I nagle zaczyna się wojna. Dlaczego on się znalazł w Warszawie? Ponieważ ojciec jako powstaniec wielkopolski był na liście proskrypcyjnej.
I tutaj spędza czas jako młody chłopiec i można powiedzieć, że wojna powoduje, że jest bardzo traumatycznym przeżyciem dla Grochowiaka. Ten huk, no to wszystko co wiąże się z wojną, huk bomb, widzi zabitych ludzi. On jest kilkulatkiem, więc te sceny bardzo głęboko, immanentnie w nim gdzieś tam przenikają. Największym na pewno wydarzeniem jest Powstanie Warszawskie 1944 roku, które on też obserwuje jako taki mały chłopiec. Poza tym rodzina też jest zaangażowana patriotycznej. Tutaj taka aluzja do Wojdowskiego. Ojciec działa w tych stowarzystwach. Sokoła to już w Lesznie, a później tutaj kontynuuje tę konspiracyjną działalność również w Warszawie.
Bardzo dużo oczywiście wiedzieli o Grochowiaku, natomiast nigdy nie było rozmowy o tym. No raz, że powstanie warszawskie było różnie traktowane, interpretowane w latach powojennych, no to na pewno tutaj też jest to, jest tutaj klucz do tej interpretacji, ale myślę również, że on nie chciał ze względu na tę traumatyczność tych zdarzeń, powracać do tych wydarzeń. Także byli bardzo zadziwieni, że on w ogóle spędził wojnę i okupację w Warszawie. Później powrót oczywiście do Leszna. Leszno w okresie wojennym, podobnie w czasach pruskich, było lissą, czyli jak pisze we wspomnieniach, powraca do lissy. Oczywiście zmiana szyldu. Jednych agresorów zastępują drudzy, bo wynoszą się, jak gdyby uciekają Niemcy, ale przychodzą rozgrabiając tak samo i tak samo się zachowując Rosjanie.
I dopiero ulga w 1946 opuszczają Leszno i właściwie... ludzie straumatyzowani przyjeżdżają do Leszna z dobytkiem lub bez dobytku, ale również ci, którzy chcą tam, ci nowi, powiedzmy to w ten sposób, jak Jacek Łukasiewicz, jak rodzice takiej inteligenckiej rodziny Jacek Łukasiewicz, którzy chcą budować zręby nowego życia właśnie w Lesznie. Przy takim, a nie innym życiorysie, przy takich, a nie innych doświadczeniach trochę dziwić może, aczkolwiek trzeba pamiętać czas, w jakim przyszło żyć Stanisławowi Grochowiakowi. To jego jakby takie zaangażowanie właśnie w takie budowanie pozycji w tamtym czasie, Wybitny poeta, sobie nie zdajemy sprawy, ale on był jednym tchem wymieniany z takim na przykład Zbigniewem Krebertem wtedy.
Zabić taką środowiskową na pewno zbudza. Miał takie inklinacje do pokazania się, to też Leszno, też małe miasto, w którym się musimy też pokazać, ale nie mówię to o jakimś tam, że tutaj w jakimś ujemnym, negatywnym znaczeniu, ale... Chciał się pokazać, chciał tę funkcję sprowadzić, ale nie dla samej funkcji myślę, tylko że mógł w ten sposób mieć jakiś wpływ na ludzi. Mógł dużo zrobić, bo pomagał również młodym zaistnieć. Czyli dla niego najważniejsza to była jakość i ranga tego pisma. I również poezja. To, co on zawsze podkreślał, że poezja to jest to, na czym najbardziej mu zależy. Dlatego zwróćmy uwagę, że czas współczesności, za czasów Grochowiaka, to wszyscy, no przeważnie, bo są i prozaicy związani, ale to głównie doprasza ludzi, którzy są głównie poetami.
Czyli również ten ferment taki intelektualny, który się zadział wtedy, w tych czasach współczesności. No wchodzi zależności. Jeżeli chodzi o Bogdana Drozdowskiego, to oczywiście poznają się w okresie współczesności. Tutaj oczywiście iskrzy między panami, ale w takim negatywnym sensie. Dlatego, że Bogdan Drozdowski nie ma tych cech osobowościowych, jakich ma Grochowiak. On nie potrafi integrować tak ludzi. Nie jest taki charyzmatyczny, ale tutaj muszę przyznać obiektywnie, że docenia jego umiejętności Grochowiaka. Bo w momencie, kiedy zostaje naczelnym poezji w 1972 roku, to nawet Koniak stawia jeżynie druhowi warszawskiemu, żeby ściągnął Grochowiaka, bo wiedział, że to pismo, które nie cieszyło się jakąś renomą, zwłaszcza po marcu 1968 roku, był odpływ od tej poezji, że musi przyciągnąć
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Pani Lidia Sadkowska-Mokkas opowiada o powstaniu jej książki o Stanisławie Grochowiaku, opierając się na zaproszeniu z biblioteki miejskiej w Lesznie.
Pani Lidia opisuje swoje wrażenia z Leszna i jego znaczenie dla twórczości Grochowiaka.
Pani Lidia omawia oceny Bogdana Wojdowskiego i jej reakcję na nie.
Pani Lidia omawia trendy twórcze Grochowiaka, jego sukcesy i problemy w latach 50. i 60. XX wieku.
Pani Lidia opisuje zmiany w twórczości Grochowiaka po 1968 roku i jej wpływ na jego sławę.
Pani Lidia wspomina o swoich osobistych relacjach z Jacekem Łukasiewiczem i jego wpływie na Grochowiaka.
Pani Lidia opowiada o areszcie Grochowiaka i jego konsekwencjach.
Pani Lidia opisuje początki kariery Grochowiaka, jego studia i pierwsze publikacje.
Pani Lidia wspomina o incydencie z milicjantem i jego konsekwencjach dla Grochowiaka.
Rozkłady życia Grochowiaka w Lesznie i okupacji, jego doświadczenia podczas Powstania Warszawskiego oraz wpływ na jego twórczość.
Rozwój kariery Grochowiaka jako pisarza, jego relacje z Bogdanem Drozdowskim i wpływ na jego pozycję w środowisku literackim.
Analiza wystąpień Grochowiaka, jego charakterystyczne cechy i relacje z aktorami.
Opisane są ostatnie lata życia Grochowiaka, jego pobyt w Pustych Łąkach i inspiracje dla jego twórczości.
Kruchowiak jest opisany jako lider literackiego środowiska Warszawy, a jego ostatnie lata związane z alkoholem.
Opisane są wczesne doświadczenia Grochowiaka związane z religią i jego dzieciństwo.
Podsumowanie książki Lidii Sadkowskiej-Mokas o Grochowiaku i jej ocena.
Opisane są powojenne lata w Lesznie, w tym życie w mieście i popularność sportu żużlowego.
Opisane są początki rodziny Grochowiaków, ich przeprowadzka do Leszna i działalność fabryki fortepianów.
Podsumowanie przygotowań do ślubu i uroczystości ślubnej Grochowiaka.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W audycji Lidia Sadkowska-Mokkas, autorka biografii "Menuet z Grochowiakiem", zgłębia życie i twórczość Stanisława Grochowiaka. Odkryj, jakie były kluczowe momenty w jego życiu, dlaczego trafił za kratki oraz w jakim kręgu literackim się poruszał. Dowiedz się, co z jego spuścizny pisarskiej przetrwało próbę czasu i jak wpływa na współczesną kulturę literacką.