Odc. 2 Bazylika Matki Bożej Większej
Polonijna Piesza Pielgrzymka do Siedmiu Kościołów w Rzymie
W drugim etapie polonijnej pieszej pielgrzymki do siedmiu kościołów w Rzymie pątnicy zatrzymali się przed Bazyliką Matki Bożej Większej, rzymskim Betlejem, w którym przechowywane są relikwie żłóbka pańskiego. Kardynał Grzegorz Ryś zaprasza do głębokiej refleksji nad tym, co to znaczy dać słowu ciało. Odwołując się do św. Augustyna, metropolita krakowski przypomniał, że Maryja najpierw przyjęła Jezusa w sercu, a dopiero potem w łonie. W tych rozważaniach usłyszymy o tym, dlaczego warto zatrzymywać w sobie Boże Słowo, nawet jeśli dziś wydaje się niezrozumiałe, aby w odpowiednim czasie mogło ono urodzić się poprzez nasze czyny i konkretne działanie. Przystanek drugi, Bazylika Matki Bożej Większej. Kto słyszy, niech podskoczy.
Odpowiedział im, kto jest moją matką i którzy są moimi braćmi. I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł, oto moja matka i moi bracia, bo kto pełni wolę Bożą, ten mi jest bratem, siostrą i matką. Oto słowo Pańskie. Chwała Tobie, Jezusie. Przeczytaliśmy tę Ewangelię, bo jesteśmy przed kościołem, który, przynajmniej niektórzy tak mówią, jest najstarszym na Zachodzie kościołem pod wezwaniem Matki Bożej. Jest o to niejaki spór, ale nie będziemy się bawić w aż takie detale, nie po to pielgrzymujemy. Tradycyjnie się mówi, że to jest najstarszy kościół postawiony ku czci Matki Bożej na obszarze kościoła zachodniego i wtedy
Jesteśmy dość bliscy nauczania Soboru Efeskiego, który się zebrał w roku 431 i który do Maryi w sposób oficjalny odniósł to określenie Theotokos, to znaczy Matka Boga. Był z tym kłopot. Byli teologowie, którzy dość skrajnie rozdzielali w Jezusie Jego dwie natury, boską i ludzką. I wtedy mówili, że za bardzo Maryi ten tytuł Matka Boga nie przystoi, bo Ona mogła urodzić tylko to, co w Jezusie ludzkie. Więc mówiono o Maryi, że jest Christotokos. Ale nie Theotokos. Rozruba była duża, tym bardziej, że jak się biskupi zebrali w Efezie, to obradowali w kościele, który był pod wezwaniem Matki Bożej.
To znaczy, że zanim biskupi zaczęli w sposób uroczysty formułować dogmat maryjny, to on żył w ludziach. Był bardzo mocny w ludziach. Ludzie w ten sposób Maryję czcili pod tym określeniem Matka Boga. Nawet ta decyzja samego Soboru jeszcze nie skończyła spory. Jeszcze spory trwały dwa lata dłużej, aż podpisano tzw. formułę zgody i ona ostatecznie potwierdziła ten tytuł Maryi jako Matki Boga. Problem tak naprawdę to nie dotyczy Matki Bożej, tylko dotyczy tego, co my rozumiemy z Pana Jezusa. To jest problem chrystologiczny. Wszystkie sobory starożytne dotyczyły tak naprawdę tego jednego pytania, kim jest Jezus Chrystus. Rozumiemy, że w sumie dla nas nie ma ważniejszego pytania, tylko to kim jest Jezus Chrystus.
Więc ostatecznie wypracowano to sformułowanie 20 lat później na Soborze w Chalcedonie, gdzie orzeczono, że Jezus Chrystus ma dwie natury w jednej osobie. Jedna osoba Jezusa Chrystusa łączy w sobie dwie natury boską i ludzką. Łączy je w ten sposób, że one są razem, że przez to, że są razem są nierozdzielne, Ale się też między sobą nie mieszają i dzięki temu nie doznają zmiany, czyli to co ludzkie w Jezusie zostaje ludzkie, to co boskie w Jezusie jest boskie. Ale te dwie natury są zjednoczone w jednej osobie, więc możemy na przykład powiedzieć, że Bóg się rodzi. Chociaż normalnie mówimy, że Pan Bóg jest wieczny. Albo możemy powiedzieć, że Bóg umarł na krzyżu, choć wiemy, że Bóg jest nieśmiertelny.
Ale ponieważ to, co ludzkie i boskie jest z Nim zjednoczone w jednej osobie, to możemy mówić Bóg umarł. I możemy mówić Jezus Zmartwychwstał. No i możemy mówić Matka Boga. Nie tylko Matka Jezusa czy Matka Chrystusa, tylko Matka Boga. Więc w odpowiedzi na to orzeczenie Ojców Soborowe tu powstał piękny kościół dedykowany Matce Bożej. No i teraz wrócę do tej Ewangelii, żebyśmy weszli do tego kościoła Z refleksją też duchową. To jest fragment Ewangelii św. Marka. Marek jest, tak bym powiedział, jeśli można wartościować ewangelistów, to on jest niesłychanie uczciwy. A już zwłaszcza, kiedy pisze o najbliższych Jezusowi ludziach, czyli o jego krewnych i o apostołach.
W innych Ewangeliach nie przeczytacie tego, co jest u Marka na temat apostołów. Są określani jako głupi, jako nierozumiejący, jako niewierzący. To wszystko u Marka. Ciekawe, czy to nie jest wynik tradycji Piotrowej, bo Marek zapisywał to, czego Piotr uczył. Tak przekazuje tradycja teologiczna. Może Piotr jednak tę swoją pokorę sprzedał także i w taki sposób. Ale nie będziemy się rozpraszać. Ja przeczytałem wam dwa fragmenty z trzeciego rozdziału. Pierwszy mówi, że krewni Jezusa są wyraźnie nim zaniepokojeni. No i do tego stopnia są zaniepokojeni, że postanawiają się wybrać, żeby go upomnieć, bo mówią, że odszedł od zmysłów. Nieraz w tłumaczeniach to dają tak, wiecie, tak łagodnie, że mówiono, że odszedł od zmysłów, ale tam jest po grecku mówili, że odszedł od zmysłów.
Krewni mówili, zwariował, nie ma czasu jeść, pracuje jak głupi, nie ma w ogóle, tak nie wolno, więc odszedł od zmysłów. No i potem słyszeliśmy, że przyszli, Matka Boża z nimi. No bardzo proszę nie zwracać uwagi na to, że stali na dworze. To widać, że jakiś warszawiak tłumaczył. No albo Poznaniak. Jak ja bym tłumaczył, byłoby na polu. No i też byłbym głupi, bo tam nie ma ani na polu, ani na dworze, tylko tam jest po grecku, że zostali na zewnątrz. Sytuacja duchowa jest taka, że przyszli do Jezusa i są Jego bliskimi, ale nie chcą wejść do środka, tam gdzie Jezus jest z uczniami, tylko Go wołają, tu chodź do nas, bo myśmy tu przyszli Cię. ...postawić do pionu.
Więc dramat polega na tym, że ci, którzy są z nim spokrewnieni, są stosunkowo najbliżej związani właśnie więzami krwi, duchowo w tym momencie są bardzo odlegli i zatrzymują się na zewnątrz, nie chcąc wejść do środka tej wspólnoty, która się zebrała wokół No i dlatego Jezus mówi, kto to jest moja matka i którzy są moimi braćmi. Mówi, moja matka i moi bracia to są ci, co pełnią wolę Bożą, bo każdy, kto pełni wolę Bożą jest moim bratem, siostrą i matką. No to jest tekst, który pokazuje, jaka jest prawdziwa natura naszych więzi z Bogiem. Że one muszą być przede wszystkim duchowe.
Nie wystarczą więzy naturalne, zewnętrzne, bo my też z Jezusem na taki sposób zewnętrzny jesteśmy związani, także przez krew. No na przykład, nie wiem jak wy, ale ja się urodziłem w chrześcijańskiej rodzinie i właściwie wiarę wyssałem z krwią matki. I to było naturalne, że zostaję człowiekiem wierzącym, tak? Z natury mi się tak stało. Mam też takie szczęście, które może nie wszyscy macie, ale niektórzy ci z kauczukiem pod szyją to mają, Już się bliżej Jezusa nie da stać, niż my stoimy przy Eucharystii. Czasem raz, czasem dwa, czasem trzy razy dziennie, a jak ktoś łamie przepisy, to i cztery. Trzymam go w rękach, łamię go. Zewnętrznie się nie da być bliżej, tylko że to jeszcze nie tworzy więzów.
Patmos znaczy mój zabójca. Jak ktoś był zsyłany na Patmos, stamtąd nie wracał. Jan wrócił, to jest cud boski. Ale Jan, no bo apostoł. Ale też Domicjan kazał aresztować żyjących w Nazarecie krewnych Jezusa. To jest niesamowita historia. Tych krewnych przywieźli do cesarza. To byli prawdopodobnie potomkowie Judy Tadeusza. Juda był kuzynem Jezusa. Juda był w tym gronie. No i cesarz z nimi rozmawiał, kto to jest, co robią. Oni mu pokazywali ręce, że żyją z roli, mają ręce ucharatane. Pogadał z nimi pół godziny i odesłał ich do domu. Odesłał ich do domu, nie zabił ich. Jana zesłał na Patmos, papieża kazał utopić, papieża Klemensa, a tych, którzy byli z rodziny Jezusa, odesłał do domu. Górale mają takie powiedzenie, zabijesz dziada, będziesz odpowiadał za chłopa.
To była ta właśnie sytuacja, że sastrz się zorientował, że oni w ogóle nie są niebezpieczni. To nie jest żaden problem. Krewni, no dobrze, że są krewni, ale z tego nic nie wynika. Przeszczelił, bo oni skoro wyszli z tego niebezpieczeństwa i przeszli przez taki rodzaj paschy, że przez śmierć wrócili do życia, Wrócili do Nazaretu i stali się liderami kościoła. Tradycja mówi, że zostali biskupami i tak dalej, więc... Ale ile razy gdzieś tam te historie sobie przejęli, no myślałem, możesz być tak blisko, możesz być krewnym, z tego nic nie wynika. Jest ktoś inny, kto nie był krewnym Jezusa i on jest naprawdę niebezpiecznym chrześcijaninem. Jest zaraźliwy, więc... Jak się to pamięta, to też ten tekst troszkę inaczej czytamy w odniesieniu do Maryi, bo macierzyństwo Maryi względem Jezusa nie zaczyna się w łonie.
To napisał św. Augustyn, teraz nie wolno nie cytować Augustyna. Augustyn mówi, Maryja najpierw przyjęła Jezusa w sercu, a potem przyjęła Go w łonie. I to, że przyjęła Go w sercu, była ważniejsze niż to, że przyjęła Go w łonie. Konsekwencją tego, że go przyjęła w sercu, było to, że potem on się począł w jej łonie. I jak czytacie Ewangelię, zwłaszcza Ewangelię św. Łukasza, bo on jest najbardziej maryjnym ewangelistą, to on zawsze pokazuje Maryję jako tą, która słucha Słowa i przyjmuje Słowo do serca. A najbardziej przyjmuje i zachowuje w sercu takie słowa, których w pierwszej chwili nie rozumie. Ma niesamowity talent zatrzymania słowa w sobie, w takim przekonaniu, że przyjdzie czas, że się słowo rozjaśni, kiedyś się wypełni.
I jak je słuchasz i zatrzymujesz w sercu, to ono się potem z Ciebie urodzi. Dasz słowu ciało, tak jak Maryja dała słowu ciało, człowiek też daje słowu ciało przez swoje postępowanie, przez działanie, a najlepiej przez to, kim w ogóle jest. Patrzysz na niego i masz mniej więcej wrażenie, że wiesz, jak wyglądał Pan Jezus. To by było cudownie. Tak było przy świętym Franciszku Zasyżu. Ale wziąć w siebie słowo i je urodzić. To jest oczywiście bazylika, która wspomina narodziny Pana Jezusa, także dlatego, że tu są relikwie żłóbka. Bardzo pięknie też poddane konserwacji za czasów Benedykta XVI, czyli w konfesji są relikwie żłóbka. Ostatnio część tych relikwii znowu papież podarował do Betlejem i dobrze. No więc też one są otoczone rodzajem groty.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Polonijna Piesza Pielgrzymka do Siedmiu Kościołów w Rzymie