17.10.2025 Elektroniczne podróże - Michał Piasecki
Elektroniczne Podróże – cotygodniowa wyprawa w krainę elektronicznego brzmienia, pokazująca różne oblicza muzyki elektronicznej. Od delikatnych chilloutowych brzmień po cięższe klubowe granie. Od prymitywnych dźwięków syntezatorów z lat 70-tych, po nowoczesne głębokie brzmienia. Do tego garść informacji o lokalnych i ogólnopolskich wydarzeniach. Co jakiś czas gościnne DJ sety oraz wywiady z zaproszonymi gośćmi ze świata elektroniki.
Dobra. I później Malta, rozumiem? Życie zawodowe cię tam zaprowadziło? Tak, to było życie zawodowe i wiadomo, my tak mówimy na Malcie, że to jest taka troszeczkę tańsza Ibiza, ale tam też nie było łatwo się wbić. I to jest z tego względu, że Malta jest wielkość, Kraków jest większy niż Malta. Więc tutaj wszyscy sobie mogą porównać to. I była taka sytuacja, że chodziłem po tych klubach, chodziłem po różne miejsca, gdzie muzyka była grana, festiwale. No jednak na kilometr kwadratowy DJ-ów na Malcie jest bardzo dużo. To jest jedna strona. Jednakowoż tam jakieś były małe takie imprezki czy coś, czy to w domu, czy tam nawet na balkonach, na tarasach. No i złapaliśmy się z paroma kolegami, którzy też zaczynali. Ja tam już...
No to się okazało tak, że jak zaczęliśmy tam grać, tam o 22, bo jednak na Malcie troszeczkę jest inaczej niż w innych tutaj państwach powiedzmy, czyli impreza trwa tam do 6, 7, 8, 9, 10 rano. No i zaczęliśmy grać od 22.00. Czyli faktycznie trochę jak na Ibizie. No, no, no. Znaczy kontynuuje się po prostu. I była taka sytuacja, że była godzina 22.00 i się randomowi ludzie zbierali pod klubem, gdzie to nie było nic ogłoszone, tylko po prostu słyszeli muzykę. No i tak my też trochę się tym... podjadaliśmy, ucieszyliśmy się, że fajnie, że ktoś nas słyszy i nagle się kolejka robi. My nawet nie mieliśmy bramkarza tam, czyli tak jakby, no wiesz, nie wiadomo, czy ktoś ma wpłacać, nie płacać, czy wchodzicie sobie, jak robicie. Postanowiliśmy ich wpuścić, nie? I nagle ten cały menadżer tego klubu
co druga chata miała imprezę i to taką, że to aż mówię, kurczę, no i co my robimy, nie? Taka trochę może mała paranoja bym powiedział. Rozumiem. No dobra. Jest Malta, ale też wiem, że też poza Maltą udało ci się gdzieś w innych krajach pograć. Tak. No na Malcie mówię, no tam troszeczkę pozwiedzałem, bo to osiem lat, więc w sumie gdzie mogłem, to grałem, mimo że Na Malcie na przykład jest takie małe miasteczko, nazywa się Paceville i tam jest z 50-60 klubów i to jest klub na klubie. To tak samo wiem, że na Cyprze, bo też parę razy byłem, jest Ajanapę. Taka Ibiza po prostu powiedzmy, tylko że miasteczko małe. I tam aż od wszystkiego, od komersialów, po techno, po hard techno, po karaoke i w ogóle.
Więc no mówię, no tam parę krajów było zwiedzonych na pewno. No to może ciężka przesiadka dla ciebie, bo wiesz jak to, w Olsztynie no jest problem, chociaż słyszałem, że w większych miastach też jakby widać, że tych ludzi jest mniej, tylko tam po prostu powiedzmy z 20 klubów zrobi się 10 i nadal w tym 10 będzie fajna impreza, tak? Tak, i to się zgodzę. No na pewno miałem szok, bo... To było chyba 4 lata temu. Dostałem tutaj booking właśnie w Olsztynie, nie będę mówił w jakim miejscu, ale też takie dosyć znane miejsce. I dali mi seta od godziny 4 rano do 6. No to powiem tak, że to było więcej DJ-ów i znajomych DJ-ów, aniżeli ludzi. Ale też rozumiem... Chyba to jest ta sama impreza, na której byliśmy. No to chyba, no, graliśmy tam razem, tak. Więc też ja się nie narzekam, czy po prostu trzeba się dostawić troszkę, tak, bo mówię na przykład o Namalcie, no to
Jak zaczynamy tam, powiedzmy, tą imprezę, no to od 22.00 dopiero klub jest otwarty, tak? I to tam, no w sumie nikogo nie będzie do 12.00, do 24.00. Co potem się dzieje, no to od 24.00, no leci to tam do 4.00, 5.00, 6.00, 7.00, 8.00. Ale to w Polsce ogólnie, no Olsztyn wiadomo, to jest mała społeczność i gdzieś ostatnio w ogóle kiepsko to wychodzi na tych imprezach, ale ogólnie w Polsce też tak jest, że północy, są nawet kluby, które się otwierają po prostu o północy, nie? Takie duże kluby typu, nie wiem, Tama w Poznaniu. No, Crack House w Gdańsku, tak. I to są kluby, które się... otwierają często dopiero o północy, albo jak się otwierają wcześniej, no to też się zakłada, że do tej północy w zasadzie ludzi nie będzie i potem jest nagle taki pik. Tylko w Olsztynie, nawet jak załóżmy, jest jakaś impreza, gdzie trochę więcej osób się pojawi, to to okienko imprezowe mam wrażenie, że jest takie... od 23.30 do 2.30 i już się powolutku wszyscy rozchodzą.
Czyli można, no, czyli można. Oczywiście, że gdybyśmy to robili nawet raz w miesiącu, to by było za często na tego typu rzecz, nie? Ale przez to, że to była jakaś taka... Albo to jest kwestia marketingu, w jakimś stopniu, że jednak tam się, jak to powiedzieć, rejwer, się z rejwerem dogada. Przepraszam, że przerwę, no to też mi się udało, tak się z nami śmiali nawet znajomi, że prawie jak Carl Cox jesteś. I to było kiedyś, to było chyba 2019 albo 2020, zrobiłem Sylwestra na Malcie. No i miało być trzech DJ-i, ale tam jeden się rozłożył, drugi tam gdzieś poszedł na imprezę, no i zostałem sam, ze swoją konsolą. Do tej pory pamiętam, DJ-i 400 to był, Pioniera. No i dopiero jak do domu wróciłem, to zrozumiałem, co ja zrobiłem. A ja zrobiłem coś takiego, że jak tam przyszedłem o dziewiątej, dwudziestej pierwszej, no to grałem od dziesiątej, dwudziestej drugiej, skończyłem o dziesiątej rano.
Ale wiesz co, to znaczy ja teraz komunikacją mniej jeżdżę. Te bilety jeszcze w niektórych miastach jeszcze z kilka lat temu można było kupić. To, że to zostało tak wrzucone w automaty, to jest taka zmiana... W Olsztynie, no to na pewno już kilka lat to jest, ale wiem, że w jakiejś takiej, i w Poznaniu, bo ja w Poznaniu długo mieszkałem, no to tam też faktycznie bardzo szybko wprowadzili te automaty, że już się o kierowców nic nie kupowało, na pewno z 10 lat temu, jak jeszcze tam mieszkałem, to już tego nie było, ale wiem, że 10 lat temu, czy tam z 8 pojechałem do innego miasta i ktoś tam wsiada, mówi, nie, tu kierowcy kupimy, tak? To nie jest jakby nic dziwnego, nie? No, no, tak mówię, tak mnie trochę to zaskoczyło, może dla słuchaczy też, boże, urwał się z choinki ten kolega. Znaczy pod tym względem może jest dużo w Polsce zautomatyzowane, wiesz? Tak, nie, na serio, ja widzę dosyć fajną różnicę. Cieszę się, że jestem w Olsztynie, z drugiej strony, w sensie, że podjęto decyzję, no bo tak jako DJ jesteś, ja też jestem, no to czasami, no wiesz, w ten wir muzyki idziemy, wir tych festiwali i imprez.
I teraz tutaj wracając sobie, wiesz, i chodząc po naszym jeziorze kortowskim, sobie chodzę na ryby też i grzyby lubię zbierać. Taka fajna różnica, takie odmienienie się trochę, tak? No bo wiadomo, jednak muzyka to jest pasja i z tego ja nie zrezygnuję, mimo że są jakieś tam minusy, plusy. Jednakowoż fajnie wrócić i fajnie widzieć tych ludzi. Wszyscy, wiesz, dojrzewamy, tak? Też do tej pory pamiętam, chyba z 3 tygodnia temu sąsiad u mnie na ulicy mnie zapytał i się pytał, no to jak tam słynny DJ-u, nie? Tak mówię, przepraszam. Mówi, no co, no tam chyba dobrze zarabiasz i w ogóle. Ja tak mówię, no nie wiem, czy to jest dobrze, czy źle, ale ja mówię, a co, hał, trzymać się można. Ja mówię, nie, DJ to jest pasja. Nie idziemy po to na pieniądze. Ale dużo osób myśli na przykład, że ja pracuję w radiu, tak?
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Elektroniczne Podróże – cotygodniowa wyprawa w krainę elektronicznego brzmienia, pokazująca różne oblicza muzyki elektronicznej. Od delikatnych chilloutowych brzmień po cięższe klubowe granie. Od prymitywnych dźwięków syntezatorów z lat 70-tych, po nowoczesne głębokie brzmienia. Do tego garść informacji o lokalnych i ogólnopolskich wydarzeniach. Co jakiś czas gościnne DJ sety oraz wywiady z zaproszonymi gośćmi ze świata elektroniki.