Mentionsy Mentionsy
Radio Stacja 4
Radio Stacja 4

Wiara czyni cuda (Pod jednym niebem #9)

02.04.2026 ·45 min 45 s

.

I w takim dniu, pamiętaj, nie możesz usiąść ani nie możesz się położyć. Musisz wtedy modlić się i chodzić po pokoju. I mówi, Boże, takim przerażonym tonem, coś Ty zrobiła, co tu się dzieje? I ja w tym momencie taka załamana, on miał taki głos, on tam prawie krzyczał, nie? Natomiast na to są papiery, wiecie, to jest taki cud potwierdzony, nie? Niesamowite, niesamowite. Witajcie kochani, ja nazywam się Anastazja, a to jest podcast Pod jednym niebem. A w dzisiejszym odcinku usłyszymy nie jedną, nie dwie, ale kilka historii cudownych uzdrowień. Opowie je dla nas osoba, która takowe cuda doświadczyła, zaobserwowała, bądź też była ich aktywnym uczestnikiem. Jest ona zatem żywym dowodem na to, że niemożliwe czasem staje się możliwe.

Mam swoje źródła, dziennikarstwo zobowiązuje. Nie, tak na poważnie to tutaj Pani Agnieszka uczyła mnie kiedyś religii, to był ogromny zaszczyt dostąpić tych lekcji i teraz postanowiłam przeprowadzić z Panią wywiad, bo uważam, że jest to coś no naprawdę inspirującego. No tak, faktycznie spotkaliśmy się z dwóch stron, że tak powiem, katedry, z dwóch stron biurka nauczycielskiego. Ty byłaś uczennicą, ja uczyłam religii i ja nie potrafię, kiedy przekazuję te treści Panu Bogu, treści z teologii katolickiej na poziomie na przykład szkoły średniej, to nie potrafię nie mówić o swoim życiu i przemycałam wiele świadectw, ale niektórych tylko autoryzowałam, czyli mówiłam, że sama ich doświadczyłam, a o niektórych mówiłam, że znam bardzo blisko osobę.

Powiedziała, prawda, że nie chciałam się tak bardzo ujawniać, ale faktycznie nawróciłam się, kiedy miałam 18 lat i od tego momentu właściwie na stałe już doświadczam no mocy Boga w moim życiu, po prostu w tym moim katolickim szarym. Nie wierzcie w to, nigdy nie jest szara w życiu. A to urodziła się Pani w rodzinie katolickiej? Tak, tak, tak, bo właśnie tutaj to nawrócenie. Tak, ja urodziłam się w rodzinie katolickiej, w małej bardzo miejscowości, takiej właściwie wsi i bardzo tak w sposób tradycyjny przebiegała ta moja wiara. Pod jednym niebem 9.

I ja sobie pomyślałam, Boże drogi, no chcę. Chociaż to było dla mnie zupełnie co innego, bo po raz pierwszy słyszałam, żeby ktoś mówił o Bogu w domu prywatnym, nie na mszy, nie na religii, nie w takim miejscu, gdzie jest to przyjęte, prawda? Oficjalnie przyjęte i w sposób taki bardzo żywy właśnie. Koleżanka starsza praktycznie o kilka lat Opowiadała mi, no dobrze, no chodzisz do kościoła, ale czy Ty przyjęłaś Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela? No i ona zaczęła mi opowiadać, co to znaczy, że ja mam porównać to życie, kiedy nie przyjąłam Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela, do tego samochodu, w którym ja kieruję, a obok siedzi Jezus. Czyli ja podejmuję decyzję, kiedy przyspieszam, kiedy biorę... Names mentioned 3.

Głosiami karygmat, czyli cztery prawa duchowego życia, Bóg Cię kocha, Bóg ma dla Twojego życia wspaniały plan. Jednak wszyscy jesteśmy grzeszni. Ja wtedy właśnie się na to zdecydowałam, jej słowa tak na mnie podziałały, ja teraz już wiem, że to był Duch Święty, który przez nią działał. I uklękłam, ona mi bardzo prostą modlitwę powiedziała, ja ją powtarzałam, w bardzo prosty sposób, Pan Jezu, przyjmuję Cię do mojego życia, wszystkie odeszli, wszystkie problemy, moją rodzinę, wszystko, co mnie otacza i Ty od tego momentu kieruj tym życiem. I się zaczęło. To znaczy, w ogóle nie spodziewałam się moich reakcji. Ja po prostu wybuchnęłam płaczem. To był jakiś taki... Zaczęłam szlochać absolutnie. Co też było dla mnie takie już wtedy bardzo dziwne, uzdrawiające, bo nie byłam nauczona do tego, aby w taki sposób okazywać emocje. Płacz był dla mnie synonimem słabości. Jak już płakałam, to gdzieś tak sama do poduszki w nocy.

Pod jednym niebem 9. Names mentioned Ja po prostu trzęsę się, ja emocjonalnie to było takie, to już trwało już którąś tam godzinę. I ja mówię, Boże, co się ze mną w ogóle dzieje? Ale tak chciałam tam być. Ja nie wiedziałam dlaczego, ale chciałam tam być. No i tak jakby posiedziałam w tym kościele i nie wiedziałam dalej, co ja mam robić, no bo modlić się to ja umiałam ojczyna, zdrować Marii, koniec, ja nie umiałam się modlić swoimi słowami. No i potem pobiegałam do domu i zaczęłam się rzucać na szyję mojej mamy, ściskać ją, mam dziecko, co się z tobą dzieje, nie?

Panie Boże nad tymi darami, niech te dary aniołowie zaniosą przy te Twoje oblicze do niebaja. Ja to wszystko stres wyobrażałam, jako anioło zabierałam te dary i to wszystko widziałam po prostu swoimi oczami. To było fascynujące po prostu. Ja tak chodziłam na te mszy, przy każdej mszy nudnej, niby, w cudzysłowie, słyszałam co innego. I to już było to działanie Ducha Świętego we mnie. Byłam tak niesamowicie przyciągnięta do Eucharystii tak naprawdę. Ja nie miałam żadnych konferencji, nikt mi w ogóle o tym nie mówił. Ta dziewczyna też mi nie mówiła, ona mówiła, no przyjmij Jezusa jako swojego Pana, a jest tam natychmiast przyciągnięta do Eucharysty. I chyba dostała taką, ja to obserwuję potem w życiu, taką łaskę w ogóle wiary w taką rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii. Dla mnie to jest absolutnie, ja nie mam z tym problemu w ogóle.

Niesamowite jest też to, jak się tego słucha, takie przeżycie, bo na pewno jest tutaj wśród słuchaczy wielu ludzi, którzy odczuwają taką miłość Bożą, ale gdy się tego nie miało, a nagle się to dostało, to jest tym bardziej fascynujące. No tak, ale to wiesz co, nie, z tą miłością Bożą to było tak, że to były pierwsze tak powiedzmy dwa lata. To było niesamowite takie faktycznie odczuwanie, takie bardzo żywe i myślę, że wtedy Pan Bóg mnie bardzo mocno leczył. On mnie po prostu zalewał tą miłością i to były takie wiecie jak to jest, zaraz taki konwertyta po nawróceniu, to jest takie, takie cukiereczki Pan Bóg daje, nie, tam po dwóch latach to już przyszły trudy pewne. Ale jeszcze chcę tutaj dokończyć, bo co jeszcze odczułam takie... Znaczy to w ogóle było poza mną, nie?

Coś tam zaczęłam czytać i... Niesamowite, niesamowite. I tak zaczęłam czytać jakieś psalmy, jakieś coś. Mówię, Boże. Wiecie, ja słyszałam psalmy, nie? Na mszach od dziecka. Ale ja po raz, tak jakby po raz pierwszy zachwyciłam się, słowa mnie zachwyciły. Potem znowu gdzieś tam przywertowałam, otworzyłam na jakimś tam, na jakiejś stronie i patrzę i czytam. Synu, jeśli chcesz służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie, bo ludzi, test mądrości Syracha, ja to teraz źle zacytuję, bo już zapomniałam, bo jak złoto wytapia się w ogniu, tak ludzi miłych Bogów piecu utrapienia. I cały taki ten fragment, ja byłam taka zachwycona tym fragmentem, I nie wiedziałam, ja dopiero po latach się przekonałam, że to było słowo dla mnie.

I ja miałam te cukiereczki przez dwa lata, a potem się zaczęło to doświadczenie, o którym tam była mowa. Ale w ten sposób też odkryłam Biblię i to było takie w ogóle fascynujące. Potem od października gdzieś jakaś splnota niedaleko się znalazła i to już tak poszło dalej, prawda? Natomiast faktycznie to, no od tego mam tutaj, jak mówię, zaczęły się cuda w moim życiu i one jakby do dzisiaj są. Ale to jest związane z naszą relacją z Bogiem. Ja w ogóle uważam, że jeżeli my mamy żywą relację z Bogiem, to takie doświadczenie ponadnaturalnych rzeczy jest czymś naturalnym. Ja wiem, że ktoś, kto słucha i teraz pomyśle, a nie doświadczam cudów. Nie, naprawdę to trzeba się modlić, to się pomódl do tych cudów, to będziesz ich doświadczał. Powiem teraz o jednym z nich, o tym, który zahaczyłaś na początku. Ja od dziecka chorowałam na kręgosłup i to była zawsze taka poważna sprawa u mnie.

I właściwie przez całe życie, no w taki, siaki, owaki sposób był ten kręgosłup leczony, ale tam później Pod jednym niebem 9. Names mentioned No i po prostu mówię, Boże, jak to operacyjne, nie, no nie, ja nie chcę operacyjnych rękostw. Nie, nie zgadzam się, nie chcę w ogóle, nie. I oczywiście to nie jest tak, że ja zawsze byłam, teraz mówię, pewnym głosem i już doświadczyłam tego cudu, ale wtedy nie, wtedy bałam się, byłam wystraszona, no po prostu to było coś okropnego, no to od lekarza do lekarza. No i w pewnym momencie dowiedziałam się o takiej klinice prywatnej, która leczy takie stany i bez operacji.

Ja w takim stanie jeździłam do tej kliniki, no i oni mnie tam kontrolowały, no ale to już musi Pani podjąć decyzję, nie? Kiedy zaczniemy to leczenie, bo to nie można przedłużać, tu się może ten stan pogarszać. Byłam taka jakaś załamana i pamiętam, przyszedł taki, no ja przez całe życie starałam się w tygodniu chodzić do kościoła, bo już czułam moc Eucharystii, no i znowu kiedyś tam poszłam do kościoła, już byłam wtedy w Krakowie w Sanktory Młosierdzia i okazało się już na miejscu, Jak mam w kościele, księża ogłosili, że dzisiaj jest 11 luty, czyli Matki Boskiej z Lourdes, uzdrowienia chorych i my będziemy udzielać sakramentu namaszczenia chorych. I kto jest poważnie chory, tutaj tłumaczyli to oczywiście, w kościele, to proszę podejść tutaj do balasyk, nie? I ja wtedy tak się tego uczepiłam, ja mówię, Boże, no tak, no. Sakrament namaszczenia, no Pan Bóg przecież uzdrawiał, jak ja już o tym wiedziałam, że może nas też teraz uzdrowić, ale mówię, Boże, jak ja bym chciała, żebyś mnie uzdrowił, wiecie co, tak pomyślałam, że podejdę do tego sakramentu namaszczenia, ale Bóg zawsze mówił, że też tego byłam świadoma, że wiarę, że trzeba mieć wiarę, nie?

Ja mówię, Boże, jak tu wykrzesać tą wiarę, nie? Ja mówię, jak tu wykrzesać tą wiarę? Ja mówię, Boże, i wtedy pamiętam, jak podchodziłam do tych balasek, uruchomiłam jakby całe władze moje ludzkie, jakie posiadam, czyli tak mocno, ja mówię, Boże, ja nie mam tej wiary, bo ja nie mam tej wiary, ale tyle, ile mam. Wiem, że jak chodziłeś po ziemi, uzdrawiałeś, wiem, że jesteś obecny w tym sakramencie, wiem, że jesteś obecny w tej żołharskiej, którą za chwilę przyjdę i wiem, że możesz teraz uzdrawiać tak, jak wtedy. Proszę Cię, uzdrów mnie. Ci oddaję ten ból tego kręgosłupa, ja Ci oddaję tą całą sytuację. Proszę Cię, zrób coś z tym mnie i tak... Nie wierzę, ale nie wiem, zaraźmy mu niedowiarstwo, to było na takiej zasadzie. I tak mocno skupiałam się, w ogóle starałam się nie rozpraszać, uklękłam i księża nas namaszczali i no, trochę dziwnie wyglądałam, nie wiem, bo podchodziły osoby albo np.

widać było, bez włosów, prawda, jeżeli były młode. Albo starsze, które ledwo idą, no i ja tak sobie przyszłam po prostu, tej choroby nie widać, no ale mówię, chyba mnie nie wygonią. No nie widać, ale jednak była. Ale była. Pamiętam, ja uruchomiłam jakby wszystkie moje władze, takie wewnętrzne, skupiałam się, mówię, Boże, pomóż mi, pomóż mi, naprawdę. Na tyle, na ile potrafiłam, bo wiary to ja w sobie, wiecie, takiej nadnaturalnej to nie czułam, w ogóle nie czułam w sobie wiary, że ja wstanę i będę uzdrowiona, w ogóle nie czułam tego nic. I mówię, Boże, ale pomóż mi. Potem wróciłam po tej mszy do domu. Za dwa dni miałam mieć ostateczną kontrolę i już miałam powiedzieć, od kiedy zaczynam leczenie w tej klinice. I już w pierwszej nocy poczułam, że tego bólu nie ma. Po prostu nie ma tego bólu, nie? Ale ja pomyślałam, no nie, wydaje mi się. Zasugerowałam się, prawda, tutaj ten sakrament namaszczenia, ja bardzo chciałam być uzdrowiona, no to mówię, spokojnie, spokojnie, nie będę się sugerować, nie będę się cieszyć, zobaczymy, co powie ten lekarz, za dwa dni mam kontrolę.

Czyli w tej sytuacji proszę przyjechać za kontrolę za miesiąc. Wcześniej nie ma takiej potrzeby. Wszystko tutaj jest naprawione za mnie. I taki wściekły wyszedł przed tą drzwiami. Ja tak siedzę i mówię, Boże, co się dzieje, nie? Co to znaczy? Ja mu to tak szybko powiedział, w ogóle jak siedział, ja mówię, co w ogóle się dzieje, nie? I potem tak połowę się ubrałam, wyszłam na ten korytarz, dołapałam go i on mówi, słuchaj, coś ty zrobiła. A ja wiem, że to jest osoba wierząca, ja powiedziałam, byłam do sakramenta na maszczenie. Aha, dobra, no to przyjdź za miesiąc, wszystko jest w porządku. Pod jednym niebem 9.

I mówi, słuchaj, ja mam coś, mi wykryli w gardle, Boże, ja mam mieć operację, jakiś guz, słuchaj, w ogóle, przecież i oni mi powiedzieli, że mogę przestać mówić od tego momentu. No to no tragedia, nie? Ale ja muszę się już decydować, bo ten guz się powiększa, coś tam, coś tam. Przerażony w ogóle, ja go tak słucham i wiem, że jest tak samo nawrócony, jak ja przeżywam w swoim życiu takie nawrócenie i że prawie codziennie Eucharystia, często spowiedź, w ogóle, no żyję przy Panu Bogu bardzo blisko, w kościele katolickim, Pod jednym niebem 9. Names mentioned

I ja bardzo długo, no parę lat, ja się nosiłam z tym, mówię, no tak, no ale 52 dni czy ileś? Ja mówię, Boże... Tak, właśnie, bo to zaznaczmy jeszcze dla tych, co nie wiedzą, że to jest 54 dni odmawiania trzech części różańca. Tak, na dzień. Czyli naprawdę dużo też tak czasowo, nie? A ja zawsze się bałam, no i co jak w 45 dniu coś się stanie, że nie będę mogła, rozumiesz? Oczywiście tam ludzie do tego podchodzą, że a, to można przerwać i potem znowu kontynuować. Ja myślę, że nie, że jeżeli jest 54 dni, no to jednak te 54 dni po kolei, że to tak powinno być. No i ja się w końcu zdecydowałam, ale też taka bardzo rozsądna osoba mnie dobrze do tego przygotowała. Taka moja koleżanka, która odmawiała i mi powiedziała, dobrze, decyduj się, ale pamiętaj, że na stop, teraz, teraz myślisz, że nie, ale ja ci mówię, że tak, to jest tyle dni, że na pewno stanie się tak, że przychodzisz do domu po pracy i jeszcze czymś nie wiadomo, wykończona i tylko myślisz o łóżku i oczy ci się zamykają, patrzysz, jest 23.

Popatrzcie, jeżeli na przykład zafascynujesz się jakimś świętym, nie wiem, św. Litą, św. Antonim, św. Józefem, Jest tyle podanych form modlitwy, prawda? I można się modlić nowennowo. Są podane te modlitwy nowennowe, czyli przez dziewięć dni z rzędu albo wyznaczasz, wybrasz sobie jakąś jedną modlitwę i przez dziewięć dni będziesz się modliła, prawda? I też wymadlasz cuda za Stawiem Synowego Świętego, czyli jest święty, wiemy, że już jest w niebie, stoi przed tronem Boga, modlisz się do Niego, a On stawia się za Ciebie do Boga, prawda? I ja wielu moich znajomych, wiele takich cudów, ja też przez modlitwę właśnie do jakichś tam świętych świadectwa, albo mówiłaś, jak jeszcze Pan Bóg może uzdrawiać, no teraz mi przychodzi do głowy właśnie świadectwo mojej koleżanki i jej syn miał chyba 6 lat i ona odkryła, że on coś źle patrzy, jakoś tak i poszła z nim do okulisty.

Opowiadała nam i mówi, słuchaj, no to wtedy gdzieś wszyscy biegaliśmy do Świętej Rity tutaj w Krakowie. 22 każdego miesiąca Augustianów jest specjalna msza na bożeństwo do świętej Rity. No i mówi, słuchaj, idź do Rity, bo to jest od spraw beznadziejnych. I ona tam zaczęła się modlić nowenny, pobiegła do tej świętej Rity. Mówimy, weź kup róże, bo tam są potem róże święcone. A, no i dobrze. I ona mówi, była w takim lęku o to dziecko, prawda, i miała być kolejna wizyta, już druga czy trzecia, u tego okulisty. Ona w tym czasie była u tej świętej Rity, bardzo się modliła gorąco. Pod jednym niebem 9.

Nie było takie do końca, ale miało 90, że nawet nie trzeba było korekcji tam, wiesz, okularami czy coś. Ona jeszcze, ona mówi, Boże, taki cud, nie, ta moja koleżanka, ale mówi, dobra, ale czekajmy, no może ci lekarze się jeszcze pomylione. No taka twarda, o co zapowiedzieliśmy. Ten chłopak ma w tej chwili, że jest na studiach i to jest trwały cud. No już mogę potwierdzić, jak jest moja koleżanka i wiem, że wszystko jest w porządku. Niesamowite, niesamowite. No właśnie, te przykłady, co Pani podała, to jest niewyobrażalne. Ja też właśnie zapytałam dlatego o tą Pompejankę. Mogę teraz powiedzieć ja z mojego doświadczenia. Moja mama odmawiała właśnie tą modlitwę. Ale nie tylko ona, bo znam też wiele innych osób, które to robiły. Też chodziły po pokoju i już wiem dlaczego akurat chodziły.

Jak on mi w ogóle opisał, jak ta operacja ma wyglądać, te śruby, to już... I ja mówię, nie, Boże, ja muszę coś zrobić. Ja się tak uchwyciłam tego dzieciątka koletańskiego i przez tą dziewczynę, ona mi powiedziała. Nowenna jest w ogóle przepiękna, cudowna. Do tego dzieciątka poszłam, do tych sióstr, ona mi dała jakieś szatki dzieciątkowe, jakąś wodę, wszystko to sobie tam pobrałam, te wiecie, rekwizyty. Ja mówię, Boże, brzmi to tak jakoś strasznie wszystko, ale mówię, byłam taka zdeterminowana. Wodą dzieciątkową sobie obmywałam tą kostkę, nosiłam tą szmateczkę cudowną, poświęconą, potartą o tą figurkę. Jak tylko mogłam, tam biegłam do tego kościoła i stałam przed tą figurką. Modliłam się codziennie tą nowenną. No, ale nowena trwa 9 dni. No i 9 dni i co? Nie ma żadnego cudu. Na szczęście w jednym dniu tej nowenny był taki przykład podany, że też był ktoś chory, jakiś tam pan, taki był opisany cud w jednym dniu nowenny, też coś z nogą i on nie przerywał tej nowenny, czyli nowena trwa 9 dni, ale on nie miał tego cudu, więc 10 dnia od nowa zaczynał się modlić kolejną nowennę.

No i to tak idzie, no tutaj jest sakrament namaszczenia chorych, tu Dzieciątko Koletańskie, tu jakaś nowenna, tu Pompejanka, no bo nasz Kościół Katolicki jest taki pełen skarbów i można wybierać dokładnie w czym się chce, co Ci pasuje. Małymi kroczkami będziemy zbliżać się już do końca. Ale jeszcze powiedzmy sobie, dlaczego młodzi ludzie odchodzą od Kościoła, dlaczego się buntują? Czy od Boga? Od Boga, od Kościoła. Wiesz co, no ja mogę po sobie powiedzieć, też odchodziłam od Boga. Teraz wiele osób deklaruje, że odeszły od Kościoła, ale są przy Bogu, nie? Tak, tak, jest takie coś. No ja czegoś takiego w ogóle nie rozumiem. Dla mnie to jest w ogóle niezrozumiałe. Dlatego, że ja w moim życiu dużo cudów, Pod jednym niebem 9.

No ja nie miałam tego doświadczenia, tego Boga żywego, prawda? Że tak jakby, wiesz, do chrztu mnie zanieśli, do komunii poszłam, no bo wiadomo, rodzice decydowali, ja zresztą nawet nie wyobrażałam sobie, może być inaczej, no cała klasa szła. Do bierzmowania już się zastanawiałam, ale mówię, cyrków nie będę robiła, no przecież dopiero byłam w ósmej klasie, rodzice decydowali, prawda? Więc to wszystko było, ta decyzja była rodziców. Natomiast w pewnym momencie przychodzi taki moment, kiedy ty sam musisz zdecydować, czy ty dalej chcesz być w tej wierze, przy Panu Bogu, czy nie. I u mnie to przyszło wtedy, kiedy ta dziewczyna mi powiedziała, zaproponowała, czy chcesz przyjąć się jako swojego osobistego Pana i Zbawiciela i to zrobiłam. Po prostu nagle odpowiedziałam te proste słowa i to się stało. To było od tego momentu takie niesamowite, potężne doświadczenie osobiste Boga, spotkanie się z Bogiem, takie osobiste, prawda?

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.