Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Słowotoki - 27.11.2022

06.12.2022 ·52 min 19 s · 5 rozdziałów

Wybraliśmy się na 13 edycję Narracji. To jedno z ulubionych wydarzeń Agi- opowiemy wszystko o co w nich chodzi i jak nam się podobało, bo dla niektórych to pierwszy raz.

0:16 · Wprowadzenie i opis narracji 3

Dobry wieczór, mamy niedzielę, godzinę 19.00. W tym tygodniu już normalnie w studiu Słowotoki, już nie z kanapy. Mamy nadzieję, że odcinek specjalny, montowany przeze mnie po nocach, wam się spodobał. A wracamy już do trybu normalnego, a skoro tryb normalny, to chyba nikogo nie powinno zdziwić, że znów po mojej prawej siedzi... To twoje imię? Dzień dobry, Michał, witam. Już trzeci raz czuję się fantastycznie. Fantastycznie, bo dzisiaj znowu mamy takie urbanistyczno-doznaniowe rozmowy, ale nie takie jak zwykle. To nie jest tak, że będziemy mieli te same stare tematy, bo czeka nas wyjątkowy według mnie odcinek, nowy temat zainspirowany prawdziwym wydarzeniem, moim ulubionym, czyli narracjami.

Ja będę opowiadała z perspektywy osoby, która już kolejny raz się wybrała na narrację i z perspektywy osoby, której to jest bardzo cenne, ulubione wydarzenie w Trójmieście, a Michał był pierwszy raz i go tam zaciągnęłam. I tak będziemy te nasze rozważania tutaj ze sobą mieszać. Nawet dla was na zachętę powiem, że mamy fragmenty z tego wydarzenia, żebyście też mogli poczuć klimat, więc nie przedłużając po prostu zajmijmy się tą sprawą.

To może zacznijmy od tego, czym tak naprawdę są narracje, bo tak zaczęłam mówić te narracje, narracje, narracje, a nie wszyscy są tutaj z Trójmiasta, a nawet jak ktoś jest z Trójmiasta, no to okazuje się, że może nie znać tego wydarzenia. To prawda. Tak. Michał, to może powiedz najpierw, zanim ja rzucę faktami, powiedz najpierw, jak ty byś opisał narrację? Narrację opisałbym jako wyjście kultury w przestrzeń publiczną, tak bardziej definicyjnie, tak bym to określił. To jest celne stwierdzenie, takie konkretne. Ja dodam, że to jest organizowane przez IKM co roku, już od 13 lat. Co roku jest wybierana inna dzielnica. W tym roku była wybrana dzielnica Przeróbka.

5:03 · Fragmenty z narracji 7

Przepraszam, ale tak mi się to spodobało. Dzięki. No tak mi się wydaje i jak sama nazwa wskazuje, to zależy jaką narrację przyjmą artyści. I tak jak powiemy za niedługo, te narracje mogą się od siebie różnić i wcale nie są takie same. Jedne mogą być bardziej intensywne, drugie mniej. Natomiast przeróbka miała coś takiego w sobie, że

Może tak, jak co roku idziesz na narrację, to idziesz co roku na inną narrację, to znaczy na inne wydarzenie. To nie jest coś, co się powtarza. Każda z tych wydarzeń jest zupełnie innym wydarzeniem i nie ma mowy o powtarzalności. Myślę, że jakby była powtarzalność, to byłoby to wielkie faux pas, jeśli chodzi o renomę całej tej imprezy. Tak, to jest taki wstęp, który mogę dać, bo nie wiem, czy coś jeszcze trzeba powiedzieć. Czy jakbyś był osobą, która właśnie nie wie, co to są narracje, narysowałoby ci to jakoś całą sytuację? Tak, jak najbardziej. Dlatego właśnie jestem aż tak podekscytowany tym, co powiedziałaś, zwłaszcza o tym płótnie, bo opisuje to moim zdaniem dokładnie to, co sobie można wyobrazić. Okej, to my już tak się zbliżamy.

Dzisiaj te wejścia będą trochę krótsze, bo oprócz piosenek mamy też dla was, tak jak mówiłam, fragmenty. Teraz poleci piosenka z propozycji Michała. Michał jako gość dostał aż dwie z trzech piosenek do wybrania. A Michał, coś cię skłoniło do tej piosenki oprócz vibe'u? No przede wszystkim nazwa, tytuł. On przede wszystkim kojarzy mi się z krajem, ale konkretniej przez to ten kraj mi się kojarzy z miastem, ale też jakby z przestrzenią, z tym, że ludzie w tej przestrzeni uczestniczą i coś robią. No i przede wszystkim samo brzmienie jest takie żywe, ruchliwe i dlatego też mi się kojarzy z, no może nie z samymi narracjami po tym, jak byliśmy teraz, ale po prostu kojarzy mi się z taką energią ludzi, że tak powiem. Super, to znaczy, że świetnie pasuje do dzisiejszego odcinka.

Klimatem według mnie bardzo pasuje, także jeszcze raz dzięki Michał. I tak już nie będziemy chyba trzymać napięciu, bo tak mówimy, te wstępy już przez dwa wejścia i tak mówimy, mówimy. Może powiedzmy, co my robiliśmy na tych narracjach, konkretnie co widzieliśmy, co nam się podobało i tak dalej. Chcesz zacząć? Mogę zacząć złośliwie. Marzliśmy. No, marzliśmy, to jest prawda. Nawet pamiętam, jak zbierałam głosy ludzi, bo oczywiście trzeba było z tego zrobić materiał. To nie jest tak, że idziesz w miejsce jako redaktor i nie robisz dźwięków. Ludzie mówili, że nie rozumieją, czemu to się dzieje w jesień, ale to tylko pokazuje, jak bardzo wszyscy na jesieni, ale to tylko pokazuje, jak wszyscy bardzo lubią to wydarzenie, że mimo mrozu poszli. I ja tak samo, marzłam, marzłam, ale siedziałam.

Siedziałam dwie godziny, znaczy łaziłam dwie godziny. No było warto, myślę, że było warto. I może powiedz, która instalacja była twoją ulubioną? Nie wiem, czy już mogę teraz od razu powiedzieć, ale ulubiona była ta dźwiękowa. Nie wiem, jak mogę określić, w którym miejscu się znajdowała. Jeżeli ktoś ma plan, może sobie zobaczyć. To była instalacja 4B, tak? Tak była opisana. Była fantastyczna. Ten klimat też mi idealnie pasował do dzielnicy, w której to się odbywało. Świetnie, bo to jest też moja ulubiona instalacja i ja Wam mogę opisać tutaj, o co z nią chodziło. Ci, którzy oglądali już zapowiedź odcinka, to widzieli fragment, ponieważ nagrałam vloga też z tej instalacji i będą mogli to już sobie wyobrażać, ale ci, którzy nie widzieli, to opowiem.

Wyobraźcie sobie Tory pociągowe, ale takie z tych fragmentów tras industrialnych. To są pociągi towarowe przede wszystkim i jakieś porozrzucane opony po prawej stronie, a po lewej stronie tych wszystkich chałt i piaszczystych pustkowi jest zakład karny. Widzicie tylko wielgachny mur otoczony drutem kolczastym. I musisz sobie przypominać, że dwa przystanki autobusu na lewo jest normalnie centrum miasta i nie jest tak daleko, a ty stoisz właśnie chłodną listopadową nocą na takim pustkowiu, wychodzisz z tego zgiełku ludzi, którzy chodzą po wszystkich instalacjach, po jakichś tam płucach, które są oświetlone, po jakichś takich miłych, ciekawych, abstrakcyjnych miejscach.

Tam jeszcze z tyłu słychać trochę Michała, który... Nie wiem co chciałem powiedzieć, od razu przepraszam. Chciałaś powiedzieć, że masz problem z nagrywaniem, że coś tam ci się nie działa w nagrywaniu. Ale tak, co się stanie z przeróbką, jak już będzie po eksploatacji, o tym też możemy sobie zaraz dywagować, ale nie chcemy tracić tego momentu, który mamy teraz po odsłuchiwaniu tego z powrotem. Bo nie wiem, czy wiecie, ten pociąg, on nie był nagrany na tym głośniku, tylko on na żywo przejeżdżał obok tego nagrania na głośniku, więc na żywo można było widzieć, jak ten pociąg przejeżdża, kiedy pani dalej mówiła. Niesamowite uczucie, naprawdę. Tak i pojawia się w głowie pytanie, czy to było zaplanowane, bo to jest aż zbyt dobry przypadek.

17:26 · Przeróbka i jej znaczenie 6

I wydaje mi się, że jeżeli artystka była bardzo rzetelna, to na pewno wybierając to miejsce, nie dość, że zauważyła, że te pociągi przejeżdżają, to Była w stanie pewnie obliczyć, albo sprawdzić, o której on wyjeżdża, bo to był chyba taki... nie pamiętam, czy to był towarowy, czy to była osobowka. To był pociąg towarowy. Towarowy. Ale była w stanie pewnie sprawdzić gdzieś tam, spytać, o której on wyjeżdża, obliczyć sobie, za ile będzie i też obliczyć, ile będzie przejeżdżał, żeby zrazić tą pauzę w swojej mowie. No tak, ale nawet jeżeli to też nie było planowane, to mieliśmy szczęście, że udało nam się to nagrać, ale też myślę, że po prostu sam fakt, że ten pociąg był w pobliżu, że są tory kolejowe, było wzięte pod uwagę podczas tworzenia tej instalacji.

Właściwie nie wiem, co by było lepsze, czy to się dzieje przez przypadek, czy przez to... Chyba lepsze by było, jakby ona to schalkulowała. Bardziej by mi imponowało wtedy. Ale ja wolałbym wierzyć, że to był przypadek, w którym czuję się bardziej podekscytowany. Przeróbka weszła w dialog z artystką. Tak, ale to jest bardzo taki klimat właśnie dystopijny, który pasuje w ogóle do całych tych narracji. Ten był klimat bardzo ciekawy, bo pasuje idealnie. Tak, dla kontekstu. Przeróbka jest właśnie dzielnicą industrialną. To jest dzielnica, która jest bardzo blisko centrum, a nikt się tam prawie nie zapuszcza, oprócz mieszkańców. I tam głównie To trochę źle zabrzmiało, że mieszkańcy się zapuszczają. Nie, nie. Pozdrawiamy wszystkich Przeróbkowiczów. Przeróbczan?

Co będzie z przeróbką, kiedy te surowce się skończą, kiedy skończy się to, jak ona funkcjonuje normalnie? Ja słuchając tego tak zastanawiałam się, Czy to nie jest odpowiedź na jakieś takie narzekanie, bo jest jakaś taka wizja mieszkania w mieście, wszyscy chcą mieszkać w centrum albo w ogóle, żeby nie było takich dzielnic w mieście, które są typowo towarowo jakieś industrialne. Ja pamiętam, że w Olsztynie to było okolice, nie wiem czy to była dzielnica konkretna, mogę zaraz sprawdzić, ale to jak mówili, że wokół Lubelskiej, no to było wiadomo, że tam są takie rzeczy. Co więcej, tam był też WORD olsztyński, trzeba było wyjechać stamtąd, a była cały czas w remoncie ta lubelska, więc ci stało długo, jak się wyjeżdżało na egzamin.

Ale to tak tylko moje jakieś tam PTSD czy coś. W każdym razie, to jest trochę takie, to co ona mówiła, może nam utrzeć nosa, żeby nie narzekać na tą przeróbkę, bo ktoś się tymi surowcami musiał zająć. I taka jest natura tej przeróbki, że ona się zajęła Nie chcę nikogo tam obrażać, bo wiadomo, że na Letnicy są też jakieś tam fabryki, nie wiem jak to nazwać, elektrownie. Zakłady przemysłowe, bym tak ogólnie powiedział. Są stocznie, wiadomo, ale jeden z tych filarów to jest przeróbka. Można powiedzieć, że przeróbka jest filarem jak najbardziej miasta i trzeba trochę sobie uświadomić, że no nie wszystko to, co się świeci.

To nie jest tak, że te takie piękne, wypacykowane dzielnice dla turystów sobie istnieją, bo sobie istnieją, że miasto jest całością i może to jest taka odezwa do tych, którzy się odwracają plecami do tej brzydkiej przeróbki. No, to prawda. Też tak uważam. A jeszcze mogę wtrącić, może nie konkretnie o samym charakterze przemysłowym tej dzielnicy, ale o kontraście, który zauważyłaś od razu, jak tam przybyliśmy. Mianowicie mam na myśli bloki z wielkiej płyty. A obok zaraz małe domy, które pewnie stoją tam już ponad 80 lat, myślę. I widać, kiedy ta dzielnica stała się tą przemysłową, trzeba było wybudować bloki mieszkalne najpewniej do pracowników. I to też daje ciekawy obraz tej dzielnicy.

Sama architektura tych budynków i ta różnorodność. Też to, że ona jest w sumie wyspą, nie? Albo przynajmniej półwyspem. Tak, tak. I jest nad wodą, nad taką dosyć szeroką wodą. Mi to nawet przypominało w niektórych momentach pogórze w Gdyni, które ma w sumie... Niepodobny vibe, ale nie jest tak daleko po górze do Przeróbki, bo też właśnie jest nad wodą i jest blisko takich miejsc. Portu tak też. No właśnie portu, transportowców i tak dalej. I chociaż tam już jest bardziej skupienie na Słowotoki

22:50 · Analiza narracji z Przeróbki 9

Wiele razy, jak jeszcze byłam w takim trybie skipowania i szukania jedzenia na tyłach Biedronki, to na Pogórzu było dużo miejscówek, gdzie zostawiali otwarte te wszystkie śmietniki, no bo tak to można nazwać. O samym fryganizmie można też porozmawiać kiedy indziej, bo Ja pamiętam takie sytuacje, w których jadłam jakieś egzotyczne, świeże owoce, których bym sobie normalnie nie kupiła, bo były wystawione na paletach po prostu ze sklepu, więc polecam, ale też no... Sama społeczność się zamknęła, ale to swoją drogą. Bo ja zostałam kiedyś wyrzucona z grupki frygańskiej, bo zapytałam o miejscówki, a nie można było i była cała kłótnia i mnie zbanowali.

Naprawdę? Dlaczego? Bez sensu zupełnie. Ale to inną drogą. W każdym razie Przeróbka ma właśnie ciekawe Ciekawy klimat, bo to nie jest tak, to nie jest taki smutny klimat, jak się może wydawać. To nie jest tak, że ci ludzie są skazani na tą towarowość i na tę przemysłowość i tak dalej, tylko mają takie ładne miejsca, mają jakieś ładne lokale. Też od ludzi mi mówili ludzie, że są zdziwieni, bo się okazało, że Przeróbka ma bulwar swój własny. Trzeba było się wybrać, żeby się o tym dowiedzieć, bo niespecjalnie o tym możemy usłyszeć kogoś innego. Tak, ale głównie wszystko, co się wiązało z tą przeróbką, z tymi narracjami, mówiło właśnie o tym, że tu jest normalnie życie i to życie się wiąże z tą industrialnością.

Bo też był jeden punkt, gdzie była kapsuła czasu, o czym pewnie też ci, co widzieli vloga wiedzą. I dla przypomnienia, Michał, co wróciłeś do kapsuły czasu? Najm taga z pracy, tylko że tam nie było moje imię, więc jeżeli za paręset lat ktoś to odkopie, to nie odszuka tak naprawdę prawdziwej osoby, która to pozostawiła. Wow, zupełnie jakbyś dawał symbol, że praca w korpo jest anonimowa. No właśnie, no dobra, tak, to jest dobra analogia. Nie no, można się tak na siłę upierać. Ja na przykład dałam kartę biblioteczną, tą multikulturalną, metropolitarną, co tam pozwala w wielu miejscach. I to też może być symbol, żeby archeologom potem pokazać, jak to kiedyś działało, może się będą zastanawiać. Ale sam fakt był ciekawy i ludzie tam wrzucali fajne rzeczy.

Jedna grupa wrzuciła kartę taką klubową jednego z dyskontów, znaczy dyskontów, supermarketów i się śmiali, że ludzie mogą im nabijać punkty za te 80 lat czy coś takiego. Więc ktoś wrzucił brolczek z babuszką. Naprawdę były ciekawe rzeczy. My nie wiedzieliśmy, że będzie ta kapsuła, więc wzięliśmy to, co było w portfelu. Ale były ciekawe rzeczy i jak sobie pomyślę, rzeczywiście w sumie wszystko jest artefaktem z naszego życia, jak sobie tak pomyślisz. Szczególnie jak ci wytłumaczą na studiach, że wszystko co robisz jest kulturą, no to... No tak naprawdę wszystko może być tam wrzucone i pamiętam, był odcinek Parks and Recreation, kiedy oni właśnie robili w swoim miasteczku kapsułę czasu i robili spotkanie miasta, żeby wybrać, co tam będą wrzucać i wszyscy się kłócili, chcieli coś innego wrzucić, więc koniec końców osoba za to odpowiedzialna uznała, że włoży tylko jedną rzecz i to będzie nagranie z tego spotkania miasta, jak się kłócili, co mają tam włożyć, żeby pokazać, co było dla nich ważne w tamtych czasach.

I to jest też takie poetyckie. No, to prawda. A też sami ludzie, którzy pozostawiali te rzeczy, oni mieli też ciekawe spojrzenie na to, właśnie jak propos tej karty, o której wspomniałaś. No ale to też spodobało mi się, że sam zamysł był taki, że mamy wrzucić to, mały przedmiot, to nie musi być coś dużego, to musi być coś, co mamy w kieszeni. Taki był zamysł, tak? Tak było napisane, jeśli dobrze pamiętam. To też mi się bardzo spodobało, bo to też oznaczało, że nie musimy wyszukiwać jakichś Bardzo znaczących rzeczy, że w tych małych rzeczach też możemy coś odnaleźć, co jest jakimś przesłaniem czy symboliką danych czasów. Dokładnie. I to już zamkniemy w ten sposób nasze przemyślenia, bo myślę, że im więcej powiemy, tym też więcej możemy zepsuć z samych narracji.

To nie jest takie bardzo dzielnicowe, bo wrzeszcz z wodą ma tylko tyle wspólnego, że tam strzyża płynie i to już też tak ledwo co, bo jest taka duża zabudowa, że... Może w tym był problem. Że strzyża zaleje wrzeszcz? Nie, że właśnie tak słabo płynie. Możliwe. W każdym razie chodzi o to, że tutaj pojawia się takie pytanie, czy rzeczywiście narracje mają tylko sens, jak bardzo się skupiają na dzielnicy. Bo ja wyszłam z taką hipotezą, że Wrzeszcz Dolny wszyscy znają. I znają go bardzo dobrze. I jakby zrobili narrację, która się skupia bardzo na Wrzeszczu, a mniej na tym temacie tej wody, To może nie wyszłoby tak fajnie, a przeróbkę mało kto zna.

I wiele osób, z którymi rozmawiałam, mówiło, że nie było tu nigdy, mieszkając w Gdańsku, a teraz będzie przyjeżdżało rowerem, na obrotkach i tak dalej, nawet piechotą, po prostu sobie pospacerować. I zastanawiam się, czy nie warto wziąć pod uwagę tego, że każda dzielnica ma inne potrzeby i każda narracja, każda edycja narracji ma inne potrzeby, które trzeba tutaj egzekwować. Dlatego wydaje mi się, że ja będę broniła tych pierwszych narracji. Może z sentymentu, że to były moje pierwsze. No ja nie mam powodu się też z tą sprzeczać, bo mam podobne zdanie. Nie musi być cały czas pokazywana ta dzielnica według tego samego schematu, że musi być przedstawiona historia, co teraz jest, co mogłoby być, a czego nie ma.

Myślę też, że wrzeszczanie są tacy bardziej abstrakcjonistami. No też tak myślę, uważam bardzo podobnie. Szczególnie, że na Dolnym Rzeszczy był między innymi Kwadrat. Ten, który mogliście słuchać w moim materiale w chwili dla reportera. Ten, gdzie był kolektyw kulturalny i gdzie był wielki ostatni rejf na koniec. I by the way, też tam była jedna instalacja na narracjach, taka bardzo Słowotoki Na narracjach zawsze też można wypocząć.

Tak jak mówili niektórzy, to są też okazje, żeby się spotkać ze znajomymi, że oni zjeżdżają z całej Polski. Nawet czasami raz w roku, żeby się razem wybrać na tę narrację i pospędzać razem czas, więc... Okej, teraz rzucę takim tekstem, że możesz wybrać własną narrację na każdą narrację. Możesz iść sam, możesz zostać... Mogę pić brawo? Dzięki. Proszę bardzo. Możesz iść sam, możesz ze znajomymi, możesz z rodziną. I tak jak oglądałam te zdjęcia, bo można było sobie zrobić zdjęcie przed wrzuceniem do kapsuły, jak oglądałam te zdjęcia, ci wszyscy ludzie wyglądali na bardzo zadowolonych. Oglądałam dużo tych zdjęć i to były chyba jedne z fajniejszych zestawów zdjęć, jakie oglądałam.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.