MARTA LEMPART O ŚLUBIE ZE SWOJĄ PARTNERKĄ: ZROBIĘ Z TEGO KAMPANIĘ PRZECIWKO POLSKIEMU RZĄDOWI
Mściwy, fundamentalistyczny, homofobiczny. Lempart mówi ostro o Hołowni. I o rządzie Tuska. Aktywistka na rzecz praw kobiet pierwszy raz tak szczerze opowiada o wyjeździe z Polski. O tym, że jest ścigana przez państwo. O wyczerpaniu psychicznym, PTSD i poczuciu, że po dziesięciu latach walki jest zmęczona. Ale to także rozmowa o polityce, brutalnej, zakulisowej. Lempart ostro ocenia premiera Donalda Tuska i jego rząd, zarzucając mu brak odwagi, brak realizacji obietnic i „homofobiczną politykę". Tak samo ostro wypowiada się o Szymonie Hołowni. O jego „fochach", „histeriach", „mściwości", zakazie wejścia do Sejmu, jego deklaracjach o aborcji i „fundamentalistycznym myśleniu", które nie różni się od tego prezentowanego przez poprzednią władzę. To szczera, bolesna, momentami szokująca rozmowa o Polsce, której Marta Lempart już nie ufa. O kraju, który, jak mówi, nie dał jej prawa do równości, bezpieczeństwa i normalnego życia. Odcinek o granicach wytrzymałości, o polityce, która miała pomagać, a zawiodła, i o decyzji, która zmienia wszystko: wyjechać, wziąć ślub w Belgii i zacząć życie od nowa.
Skąd tu się nagle pojawiają rosyjskie pieniądze w tym... No a w Brexicie skąd się pojawiły? Destabilizacja państwa przez takie właśnie referenda, to jest scenariusz, który już znamy. I kampanie wokół referendów. Więc wiemy, że Szymon Hołownia zrobiłby wszystko i jego partyjka na szczęście już prawie pod... Pod wodą. Ona też jest zwolenniczką zakazu na aborcję i też jest przeciwna prawom dla osób LGBT. To jest w tym stylu, który przez wiele lat stosowała Platforma Obywatelska, czyli ciszej nad tą trumną. Ja widzę ten brief. Pierwsze w briefie jest, że musi być coś społecznego, dajmy mieszkania, żeby nas o prawa człowieka nie pytali. Przecież to widać. Że tutaj przedsiębiorcy, a z tych społecznych to weźmie te mieszkania, bo tam jak nas jeszcze zapytają jakieś inne, to gorzej.
No to mają takich tam, no tak jak były zakomuny, takie partie trochę opozycyjne, no to mają taki tam udawany Kościół, co tam niby nie nienawidzi wszystkich. Więc będą obstawiać wszystko, moim zdaniem. Tak, czyli też Platforma Obywatelska. No ale pani też będzie na to pozwalać, jak będzie pani daleko. No bo ja już nie mam mocy tego zatrzymać. Czyli dała pani za wygraną, mówiąc wprost. Tak, znaczy ja nie mam zasobów, które mogłabym na to poświęcić. I teraz udawanie, że mam w sytuacji, kiedy mam ich taką resztkę i jak rzucę nawet całe te zasoby, które mam, to efekt tego będzie bardzo mały. To nie ma sensu. Trzeba przekazać stery komuś, kto je ma, a będzie nowa władza, będzie nowy opór, ludzie się będą inaczej organizować, bo ta następna władza będzie bardzo, bardzo brutalna. Nie będzie tak jak teraz, że tylko w Warszawie, w Katowicach i w Wrocławiu tam policja kogoś bije.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mściwy, fundamentalistyczny, homofobiczny. Lempart mówi ostro o Hołowni. I o rządzie Tuska.
Aktywistka na rzecz praw kobiet pierwszy raz tak szczerze opowiada o wyjeździe z Polski. O tym, że jest ścigana przez państwo. O wyczerpaniu psychicznym, PTSD i poczuciu, że po dziesięciu latach walki jest zmęczona.
Ale to także rozmowa o polityce, brutalnej, zakulisowej. Lempart ostro ocenia premiera Donalda Tuska i jego rząd, zarzucając mu brak odwagi, brak realizacji obietnic i „homofobiczną politykę".
Tak samo ostro wypowiada się o Szymonie Hołowni. O jego „fochach", „histeriach", „mściwości", zakazie wejścia do Sejmu, jego deklaracjach o aborcji i „fundamentalistycznym myśleniu", które nie różni się od tego prezentowanego przez poprzednią władzę.
To szczera, bolesna, momentami szokująca rozmowa o Polsce, której Marta Lempart już nie ufa. O kraju, który, jak mówi, nie dał jej prawa do równości, bezpieczeństwa i normalnego życia. Odcinek o granicach wytrzymałości, o polityce, która miała pomagać, a zawiodła, i o decyzji, która zmienia wszystko: wyjechać, wziąć ślub w Belgii i zacząć życie od nowa.