Czym jest postsekularyzm?
Modernizację zwykło łączyć się z sekularyzacją. Od drugiej połowy XX wieku coraz wyraźniej widać jednak splot myślenia i życia społecznego z różnymi formami religijności, duchowości oraz mitu. Czy zatem żyjemy w epoce postsekularyzmu?
Ale zarazem rozdwojenia. Ale zarazem rozdwojenia, więc jakby w tym jest jakiś wysiłek właśnie, że to nie jest tak, że ja chcę się zatrzymać i powiedzieć koniec, jesteśmy samotni, drugi to piekło i już nic więcej. No trzeba się starać do tego drugiego jakoś trafić, ale jakby też nie ulegajmy zbyt prostym nadzieją, zbyt takim, no nie popadajmy w jakieś takie iluzje, że to się po prostu tak łatwo uda. No to jest może jakaś moja cecha osobowościowa. Ja się bardzo właśnie boję jakichś takich łatwych wspólnot, prawda? Budowania takich prostych społecznych przekazów, gdzie ludzie od razu się z tym utożsamiają i czują się grupą. Może to jest jakaś moja wada, może ja powinienem być trochę bardziej społeczny, może dlatego się do tej zimnej Norwegii wyprowadziłem, gdzie jest pusto i ludzi nie ma dookoła, ale po prostu tak jak ten Ricker mnie właśnie pouczał, że do tego świętego tekstu już tak naiwnie nie można podchodzić, tylko trzeba z krytycyzmem, to ja ten sam krytycyzm mam właśnie wobec tych prostych wspólnot.
Przecież nawet sam takich znam. Ja chodzę czasami do kościoła katolickiego i siedzę tam na tych liturgiach. Sam się zastanawiam, co ja tam właściwie robię. No ale mam tam przyjaciół, którzy tę łacinę chcą wskrzeszać i te sakramenty i to wszystko, prawda? Ja tak z uśmiechem nawet na to patrzę, jak oni to robią. Z takim życzliwym uśmiechem. Ale jak tak się sam siebie w środku zapytam, to myślę sobie, że to są jakieś stare formy przebrzmiałe, że jeżeli by miało coś zostać z tego, co oni tam mają, to to musi gdzieś indziej brzmieć, to musi być coś innego. No ale są ludzie, dla których to nie jest do kosza. Oni są dla mnie zawsze takim właśnie jakimś wyzwaniem intelektualnym. Mi się po prostu wydaje, że oni chyba tego Rickera nie czytali, jak mieli 18 lat, ale to mój nauczyciel filozofii mi to kiedyś podrzucił w liceum.
Ukąszony Rickerem. Tak. Znaczy on w ogóle nie miał pewnie takich intencji, bo to nie była jakaś jego ulubiona szkoła filozoficzna, ale gdzieś tam coś kiedyś robiliśmy i pamiętam, że on mi na początek to polecił, a potem ja nawet to znalazłem w antykwariacie i kupiłem to wydanie tych takich tekstów Rickera i to mi zostało bardzo głęboko. To jest bardzo ciekawe, prawda, że ja potem miałem już lat prawie 40 I jak pisałem, to mi tak to samo tam, no nie powiem, że na papier, bo teraz to się przez klawiaturę pisze, ale to mi jakoś, sam mi się ten cytat rzucił po prostu, a dopiero potem wstałem, poszukałem tej książki, zobaczyłem, że to jest ta książka z antykwariatu, otworzyłem, a, że tu mam podkreślony, rzeczywiście był taki cytat, prawda? A to do mnie wróciło. No właśnie chodzi o to, że jesteśmy dziećmi interpretacji, że jakby nie ma bezpośredniego odczytywania świętych treści, że to już się po prostu skończyło, bo gdybyśmy chcieli tak robić, to wtedy z kolei do kosza musiałaby być nowoczesność, prawda?
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.