Piotr Wawrzyk (20.03.2023)
Gościem Rozmowy Dnia był wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. Rozmawialiśmy między innymi o przekazaniu polskich myśliwców MiG-29 na Ukrainę.
Zmowa dnia. Przed mikrofonem Michał Kita, gościem Radia Kielce jest dziś wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. Dzień dobry. Dzień dobry. Panie ministrze, polskie myśliwce MiG-29 trafią na Ukrainę. Czy tak jak w przypadku czołgów, za naszym przykładem, swoje samoloty powinny przekazać pozostałe kraje zachodu? Tutaj sytuacja jest troszeczkę inna, dlatego że mówimy o Migach 29. To jest sprzęt, który jest używany tylko w dawnych krajach tzw. bloku wschodniego. W związku z tym np. Zachód do tej w cudzysłowie koalicji migowej przystąpić nie ma jak, bo nie ma takich samolotów. Ale oczywiście te kraje, które mają, czyli np.
Słowacja czy Bułgaria, mogłyby te samoloty przekazać. Z Bułgarią jest tego rodzaju sytuacja, że tam jest dosyć chwiejna scena polityczna pod względem współpracy z Ukrainą, przekazywania jej broni, więc trudno przewidzieć, w którym kierunku się rozwinie sytuacja. Za naszym śladem podążyła Słowacja, która zadeklarowała oczywiście, że przekaże też kilkanaście swoich migów. My na razie powiedzieliśmy, że cztery, ale kolejne kilkanaście jest szykowanych, nazwijmy to, do przekazania, więc też zapewne się znajdzie na Ukrainie. No i to w zasadzie tyle. Przed nami jako Zachodem generalnie jest polityczna, ale to podkreślam, polityczna decyzja O tym, żeby jak najszybciej przekazać Ukrainie po prostu zachodniej produkcji samoloty, czyli przede wszystkim F-16.
Tutaj w zasadzie wszystkie kraje mogłyby się do takiej koalicji włączyć, ale to tak jak mówię wymaga decyzji politycznej. To nie może być jednostkowa decyzja poszczególnych krajów. Tak jak w przypadku czołgów, wiele osób było sceptycznych, mówiło, że to jest niemożliwe, a między innymi dzięki naszym naciskom udało się przekazać zachodnie czołgi na Ukrainę. Czy spodziewa się Pan, że także i nasza presja w sprawie F-16 będzie miała podobny skutek? Rzeczywiście ten przykład koalicji czołgowej pokazuje, kto jest tak naprawdę liderem w kreowaniu szerzej pojętego zjawiska, a mianowicie w ogóle polityki Zachodu wobec zaopatrywania Ukrainy w broń. Na prośbę prezydenta Żołańskiego prezydent Duda zainicjował utworzenie tej koalicji.
Teraz jesteśmy pierwszym krajem, który przekazuje Przekazał samoloty na Ukrainę, ale zwracam uwagę, że to nie jest tak, że zaczęło się to od tej koalicji czołgowej, bo my od początku konfliktu, który Rosja wywołała na Ukrainie, jesteśmy liderem, pionierem w przekazywaniu coraz to nowych, bardziej zaawansowanych rodzajów uzbrojenia. Zwracam uwagę, że kiedy my przekazywaliśmy chociażby pioruny produkowane Niemcy przekazywali 5000 hełmów. To pokazuje, kto tu jest tak naprawdę od początku liderem w tym zakresie. I chcemy to tempo utrzymać, bo uważamy, że czym więcej i lepszej, i nowszej broni, bardziej kompatybilnej z Zachodem Ukraina otrzyma, tym łatwiej i szybciej wyprze rozsiąd ze swoich terytoriów i ta wojna się zakończy.
Ale to jest ich podejście. My uważamy, że najlepiej jest bronić bezpieczeństwa Polski jeszcze na Ukrainie, a nie czekać aż Rosjanie przyjdą tutaj. Czy przekazując swój sprzęt w postaci czołgów, samolotów, powinniśmy się spodziewać jakichś rekompensat ze strony Zachodu, naszych sojuszników? Z jednej strony tak i to się dzieje, bo dostajemy przecież, dostaliśmy na przykład przy okazji, w tym samym mniej więcej czasie przecież, co formowała się koalicja czołgowa, dostaliśmy Abramsy amerykańskie, ale tak samo jest, tak samo będzie, było jest i będzie z kolejnymi rodzajami broni, ale zwracam uwagę na drugi aspekt. Niezależnie od tych rekompensat, my nie obniżamy swojego poziomu bezpieczeństwa, bo cały czas czynimy kolejne zakupy jeszcze w tym roku.
Temu jeden z dzienników brytyjskich opisywał jaki był plan Władimira Putina, tak? Doprowadzenie do szantażu nuklearnego, zastraszenie Zachodu tak, żeby wycofał się z gwarancji bezpieczeństwa dla naszego regionu. To pokazało, że to nie jest tylko kwestia podejścia takiego, a nie innego polskiego rządu, ale taki jest plan Władimira Putina. Stanięcie twardą stopą na granicy Polski z Białorusią czy z Ukrainą i domaganie się wycofania Sojuszu Północnoatlantyckiego z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, przede wszystkim z Polski. Jeżeli nie, to szandaż nuklearny albo też ataki nuklearne, bo tak było napisane też w tym planie, który opublikowała jedna z brytyjskich gazet. Więc nie ma tutaj żadnego dyskursu, żadnego dylematu, co się stanie,
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.