Słuchowisko - "Babcocha" [CAŁOŚĆ]
Polskie Radio Dzieciom wraz z Teatrem Polskiego Radia przygotowało słuchowisko "Babcocha". Adaptacja powstała na podstawie książki "Babcocha" Justyny Bednarek. W książce przedstawione są historyjki, w których główną rolę gra dobrotliwa czarownica, odmieniająca losy mieszkańców Grajdołka. Babcocha potrafi wszystko: cofnąć czas, zamienić żołędzie w złote dukaty, a siebie – w muchę.. W słuchowisku udział biorą: Magdalena Smalara (Babcocha), Łukasz Kurczewski, Sara Lityńska, Klaudiusz Kaufman, Agata Sasinowska, Aleksandra Radwan, Magda Dębicka, Maciej Makowski, Piotr Furman. Ze specjalnym udziałem dziennikarza Polskiego Radia Dzieciom - Patryka Bartoszewskiego.
Przyniosłem butelki po soku malinowym. Rozumiem. Myślałem, że mógłbym je oddać i kupić takiego, no, królika z czekolady. Zająca! Oczywiście, żeby pan mógł. Policzmy. Jedna butelka, dwie, trzy... Piętnaście butelek. To będzie całe piętnaście złotych. Wystarczy na dwa zające z czekolady. Witaj, Antoni! O, Józefie, miło Cię znowu widzieć. A kogo tu prowadzisz? Nie pamiętasz? To nasz dawny szkolny kolega, Zenon Bąbel. Teraz pracuje w Wielkim Mieście. Rzadko zagląda do starych kumpli.
Zenonie, kopy lat, nie poznałem Cię. Co robisz w rodzinnych stronach? Zatęskniłem. Pomyślałem, że wpadnę zobaczyć, co u was słychać. Zrobimy sobie ognisko, upieczemy kiełbaski, napijemy się soku malinowego. Świetny pomysł. Pani Renatko, zająca kupię innym razem. Teraz proszę mi dać cztery, nie, pięć butelek soku malinowego. Na pewno, panie Antoni. Na pewno. A ja poproszę kiełbaski, te w plastikowym opakowaniu. A ja trzy paczki chipsów.
Dobranoc. Dobranoc. A ja się jeszcze tym i owym zajmę. Ale się wyspałem. Muszę zmykać, bo się spóźnię do pracy. Do zobaczenia, Zenonie. Wpadnij jeszcze kiedyś. Do zobaczenia! Do zobaczenia! Ja się muszę śpieszyć, bo jadę na targ koński. Kupię sobie konia. A po co ci koń? Przecież to przestarzałe urządzenie. Kup sobie lepiej traktor. Kupię, bo za tydzień będzie festyn w Brzozowie i zawody konne. Można wygrać lot balonem nad Grajdókiem. Jeśli kupię go dziś, to zdążę z nim jeszcze trochę potrenować, żeby był chętny do współpracy. Mam na strychu dobry bat.
Że to koń prowadził mnie na postronku, a nie ja jego. Musiał nam chyba wczoraj zaszkodzić ten sok malinowy. To bardzo możliwe. Czy widzisz to samo co ja? To Zenon! To nasz kolega! Wrócił! Coś dźwiga, jakiś worek. Wkłada go do kosza. Witaj Zenonku! Szybko wróciłeś! Dobry Boże. Gdybym wam opowiedział co mnie spotkało to byście nie uwierzyli. No ciekawe, ciekawe. Opowiadaj. Pamiętacie jak po zakończonym ognisku wrzuciłem w pokrzywy opakowania po kiełbaskach i chipsach i te wszystkie puste puszki po soku malinowym? No coś mi się majaczy. No to tak, faktycznie.
No koszmar! Koszmar! Ale to wszystko głupstwo. Następnego dnia było jeszcze gorzej. Ja do biura, ona do biura. Ja na zebranie, Puszka też. No i wreszcie przyszła do naszej firmy zagraniczna delegacja. Musiałem ją powitać. Otwieram usta, a ona wyskakuje przede mnie i woła do Japończyków. Nice to see you! To po japońsku? Po niemiecku głębiej. I co było dalej, Zenonie? Szef mnie wziął na dywanik. Albo pozbędzie się pan tego śmiecia, albo ja pozbędę się pana. O matko. Ważna sprawa. No jasne, bo nie znalazłbym łatwo równie dobrej pracy. I nagle zrozumiałem.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.