Mentionsy Mentionsy
RADIO BAJKI
RADIO BAJKI

Słuchowisko - "Babcocha" [CAŁOŚĆ]

12.01.2023 ·45 min 9 s

Polskie Radio Dzieciom wraz z Teatrem Polskiego Radia przygotowało słuchowisko "Babcocha". Adaptacja powstała na podstawie książki "Babcocha" Justyny Bednarek. W książce przedstawione są historyjki, w których główną rolę gra dobrotliwa czarownica, odmieniająca losy mieszkańców Grajdołka. Babcocha potrafi wszystko: cofnąć czas, zamienić żołędzie w złote dukaty, a siebie – w muchę.. W słuchowisku udział biorą: M​agdalena Smalara (Babcocha), Łukasz Kurczewski, Sara Lityńska, Klaudiusz Kaufman, Agata Sasinowska, Aleksandra Radwan, Magda Dębicka, Maciej Makowski, Piotr Furman. Ze specjalnym udziałem dziennikarza Polskiego Radia Dzieciom - Patryka Bartoszewskiego.  

Dla tego dobry. Pani pozwoli, że się przedstawię. Józef Kołąb. Dla mnie zdecydowanie nie. Co nie? Niedobry dzień. Słońce świeci jak głupie i ta trawa jakaś taka zielona, fuj, i jeszcze krowy. Nic tylko żują i żują. Ktoś żuje, żeby nie żuć mógł ktoś, tylko pić pyszne mleko. Ja nie lubię mleka. Ma w sobie mnóstwo laktozy, a laktoza wiadomo, od niej ma się pryszcze. Na pryszcze są mazidła w aptece. Apteka? Fu! Cały przemysł farmaceutyczny to jedno wielkie złodziejstwo. A ile mazidło kosztuje? I kogo na to stać? No, kogo? Może Antoniego Rybę stać, tego no, ojca Bernadety.

Piosenka na pianinie. To poetka. Buja w obłokach i tworzy. Dzień dobry. Dzień dobry, Mucho. Pięknego lotu życzę. Bardzo miła. No, czuję się całkowicie zrelaksowana. Nic tak nie koi nerwów, jak bujanie w obłokach. Ale chyba już czas wracać. Muszę przecież odczarować tego męczybułę Józefa Gołębia. Ale zaraz, co ja widzę? Dzień dobry! Dzień dobry, Bernadetto.

Przyszłaś coś kupić w moim sklepie? Nie. Przyszłam tylko popatrzeć. Może chcesz lizaka? Nie mam pieniędzy. Rozumiem. Nie szkodzi. Masz. Jednego mogę ci dać. Dziękuję. A jak się miewa tata? Ciągle jest zajęty, a jak nie jest, to siedzi z Józefem Gołębiem. Piją sok malinowy i słuchają radia. Pozdrów go ode mnie. Dobrze. Do widzenia, pani Renato. Dziękuję. Do widzenia, Bernadetto.

Coś mi mówi, że już wiem, jak zrobić z Bernadetty nieco weselszą dziewczynkę. I jestem. Najwyższy czas. Idzie tu żona wiatraczka, to znaczy Józefa Kołębia. Pstryk, znikaj wiatraczku, przybywaj Józefie. No więc, co ja mówiłem, jakoś mi się wątek urwał, jakbym miał zawrotę głowy. Mówiłeś, że mamy śliczny, słoneczny dzień. Tak, rzeczywiście śliczny. O! Tu jesteś, gagatku! Witaj, złotko. Gawędziłem sobie z naszą nową sąsiadką, ale...

Zbieram się już do domu. Rychło w czas. Robota czeka. Musisz mi pokroić trzy kilo cebuli, a potem posolić śledzie, zagnieść ciasto, przerzucić siano, zebrać szyszki, rozsypać piasek, pozamiatać sień, pójść na pocztę i wrócić z paczką, nakarmić prosiaka, wyiskać psa, sprzedać kurę i ogarnąć to i owo, a potem napisać do sołtysa, żeby wreszcie wziął się, no po prostu wziął się za dziury na drodze do Grajdouka. Fiufiu. Sporo pracy ma ten biedny Józef. Nic dziwnego, że barudzi. To do widzenia, Józefie. Siły i odwagi życzę. Do widzenia, Babcocho. Naprawdę, przez moment zdawało mi się, że mamy ładny dzień.

Przyniosłem butelki po soku malinowym. Rozumiem. Myślałem, że mógłbym je oddać i kupić takiego, no, królika z czekolady. Zająca! Oczywiście, żeby pan mógł. Policzmy. Jedna butelka, dwie, trzy... Piętnaście butelek. To będzie całe piętnaście złotych. Wystarczy na dwa zające z czekolady. Witaj, Antoni! O, Józefie, miło Cię znowu widzieć. A kogo tu prowadzisz? Nie pamiętasz? To nasz dawny szkolny kolega, Zenon Bąbel. Teraz pracuje w Wielkim Mieście. Rzadko zagląda do starych kumpli.

Podziadku, po co ci bat? Jak to? Po co? Jeśli konie będzie mnie słuchał, wystarczy siknąć batem. Bardzo chcę wygrać wyścig. Też się tam wybieram. Bernadetta mnie męczy i męczy. To bywaj, Józefie. Bywaj! Dzień dobry, Antoni. A dzień dobry, pani Babcocho. Co słychać? Ty mi powiedz. Jak tam z dotrzymaniem danego słowa? Słowa? Jakiego słowa? Podpowiem. Słowo zaczyna się na Z. Z... Za... Za... Za... ZAJĄC! Pamiętasz? Popatrz.

Wstawia się! Widać naroisty! Przyniosę bat! Od razu spokorgieje! Zlitujcie się! Przecież to boli! Do prawdy! Nigdy bym się nie spodziewał! Jest dobrze, przestańcie, ja go wezmę. Chodź, człowieku, pójdziemy. Nie chcę cierpieć. Przecież nikt nie chce. Poproszę, idą zgodnie. Józef poklepał siwka po szyi. Wygląda na to, że się czegoś nauczył. Trzy dziurki w nosie i udało się. Co? Co to? Znowu mi się kręci w głowie

Powiedziałem, że to koń mnie prowadzi, a nie ja konia. Chyba mi ten sok malinowy zaszkodził. Piękny jesteś, mój siwku. Nigdy cię nie skrzywdzę. Witaj, Józefie. Jaki piękny koń. Ano, właśnie poszczęściło mi się. Chociaż, jakbym ci powiedział... Co? Co ja wczoraj przeżyłem? Nie, na pewno nie było to straszniejsze niż to, co ja przeżyłem wczoraj. Ale opowiadaj. Ale lepiej ty powiedz pierwszy. Miałem takie dziwne halucynacje. Zdawało mi się, aż głupio to powiedzieć, no więc zdawało mi się, że jestem zającem. A to ciekawe. Mnie z kolei zdawało się, że to nie ja kupiłem konia, ale on mnie, rozumiesz?

Jest! Pierwszy dotarł do mety! Brawo! No to chyba Józef Gołąb w nagrodę poleci teraz balonę nad Grajdółkiem. Gratulacje, panie Józefie! To nie ja! Wygrałem tylko koń! A wiecie co? Mam pewien kłopot. Jaki? Bo ja mam straszny lęk wysokości. Jakoś o tym nie pomyślałem. Nie mogę lecieć balonem. Ojej! I co teraz będzie? No, właśnie chciałem poprosić, żebyście polecieli zamiast mnie. O, jak wspaniale! Renato, Babcocho, słyszycie? A co mam nie słyszeć, głucha? Nie jestem. Polecisz z nami?

Wszyscy patrzą w górę, machają do nas. Mamy miłych i dobrych sąsiadów. I taki ładny ten nasz las. Zupełnie nie ma w nim śmieci. A tam idzie Józef ze swoim koniem. Widać, że się lubią. Te nasze pola tak równo z góry wyglądają. I czysto wszędzie. I zielono. Jakby ktoś ten świat poukładał i posprzątał! Ojej, spójrzcie! Tam, nad lasem, to Babcocha! Leci na chmurze z waty cukrowej, wiatru nosi ją nad drzewami, a na chmurze siedzi licho orzechowe i zajada cukierki! Odlatuje z naszego grajdołka? O nie! Nie wolno jej! Będę za nią tęsknić, Babcocho! Och, przytul się do mnie, moje kochanie. Rozumiem, że ci smutno.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.