Mentionsy Mentionsy
RACE PACE - podcasty o bieganiu
RACE PACE - podcasty o bieganiu

Zbudować formę mimo kontuzji | Mikołaj Raczyński

20.10.2025 ·1 godz 26 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Ela Glinka na początku przygotowań doznała kontuzji, która na 7 tygodni wykluczyła ją z biegania. Mimo to w ostatnim starcie zaledwie o 9 sekund rozminęła się z rekordem Polski na dychę zostając wicemistrzynią kraju.Jak zaplanowali to z trenerem? Jak zmodyfikowali plany treningowe i startowe? Jaki trening zastępczy wdrożyli, że mimo tak długiej przymusowej przerwy ostatecznie udało się ustanowić aż dwa rekordy życiowe? O tym dziś opowie nam architekt tych dokonań trener biegania Mikołaj Raczyński. ***Partnerem podcastu jest ⁠⁠⁠⁠⁠nowoczesnysport.pl⁠⁠⁠⁠⁠ - znajdziecie tu suplementy, akcesoria i urządzenia fitness dla aktywnych fizycznie. Kod zniżkowy "racepace" daje 10% rabatu wszystkim słuchaczom [reklama]

Cześć, tu Kuba Pawlak i kolejny odcinek Rayspace Podcasty o bieganiu. Wyobraźcie sobie, że zaczynacie sezon. Waszym celem jest życiówka, która już jest dość wyśrubowana, no ale sezon zaczynacie przecież lepsi niż rok temu, więc macie ambitne założenia, że możecie być po prostu jeszcze lepsi i lepsi niż kiedykolwiek dotąd. Wchodzicie na obroty realizując plan i gdy wszystko zaczyna się zazębiać, trach, niespodziewanie, kontuzja wyklucza Was z biegania praktycznie na 6 lub 7 tygodni. Myślę, że dla większości taka sytuacja wiązałaby się z odłożeniem marzeń na przyszły sezon, ale przykład Eli Glinki pokazuje nam, że nie jest to jedyna opcja. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się ona w tym sezonie, a jeszcze wczoraj w kole zaledwie o 11 sekund rozminęła się z rekordem Polski na dychę, zostając przy okazji wicemistrzynią kraju.

Jak zaplanowali to z trenerem? Jak zmodyfikowali plany treningowe, ale też startowe? Jaki trening zastępczy wdrożyli, że mimo tak długiej, przymusowej przerwy ostatecznie udało się ustanowić aż dwa rekordy życiowe póki co, bo ten sezon się jeszcze nie skończył? O tym dzisiaj opowie nam architekt tych dokonań, czyli trener biegania Mikołaj Raczyński. Cześć Mikołaj. Cześć, bardzo mi miło. Ja tu jestem tylko takim konsultantem, architektą. Jest jednak Ela, która to wszystko wykonała. Kurtuazjo przez ciebie przemawia. Domyślam się, że jeżeli chodzi o założenia teoretyczne, to jednak ciężar jest gdzieś tam po twojej stronie, mimo że pewnie to konsultujecie, no ale jeżeli tak sobie życzysz jako gość, no to ja tutaj nie będę z tobą polemizował i oczywiście z tego miejsca gratulacje wielkie dla Eli, która tego właśnie dokonała.

Co cię najbardziej zaskoczyło, Mikołaj, wczoraj w kole podczas Mistrzostw Polski na Dychę? Szczerze mówiąc, wynikowo to mnie nie zaskoczyło nic. Spodziewałem się, że to będzie bardzo szybki bieg. Zresztą rozmawialiśmy w poprzednim tygodniu, to sam mówiłem ci, że obsada jest naprawdę zacna tych mistrzostw Polski. Warto tam być, warto zobaczyć i też od sam wynika, że byłem spokojny. Zresztą mówiliśmy się na podcast przed biegiem, czyli... Wiedzieliśmy, że będzie mocno. Czyli to pokazuje, że wiedzieliśmy, że to będzie fajny bieg. Więc wynikowo nie zaskoczyło mnie tak naprawdę nic, no Ela pobiegła tak jak zakładaliśmy, ja tak zakładałem treningowo, że to będzie 32.30, 32.20, no 3 sekundki szybciej pobiegła, no ale załóżmy, że to i tak jest blisko tych założeń, no a jak jest lepiej to przecież tylko bardzo dobrze.

Masz trochę déjà vu z wiosny, z Mistrzostw Polski w półmaratonie, no bo tam też Ela jakby pokazała bardzo dobrą dyspozycję, bo wybiegła nawet lepiej od założeń, a mimo to nie ma złotego medalu na szyi, na którym pewnie, no który jest marzeniem każdego i sportowca i trenera, bo ktoś tam okazał się lepszy i pewnie tutaj też trudno było przypuszczać, że biegnąc 11 sekund od rekordu Polski nie będzie się Mistrzem Polski. Wiesz co, wczoraj przede wszystkim zależało nam na czasie, na tym, żeby pokazać, że Ela wróciła na taki bardzo wysoki poziom i jeszcze troszeczkę ten poziom swój podniosła. Ja zakładałem, że Ela tyle pobiegnie i nie byłem pewien, które to może dać miejsce, bo nie wiem, na jakim etapie są inne dziewczyny.

Wiedzieliśmy, że Ola Lisowska ma genialny sezon. i półmaraton latem, późną wiosną i maraton kilka tygodni temu były rekordowe w jej wydaniu, więc nie wiedzieliśmy tak naprawdę, na jakim poziomie będą rywalki. Wiedzieliśmy, że era pobiegnie po prostu dobrze, więc no, oczywiście, gdyby było złoto, to byłoby, ta radość byłaby pewnie jeszcze większa, ale dla nas takim priorytetem był czas i to, żeby krok po kroku się przesuwać, a myślę, że, znaczy jestem przekonany, że ten wynik z wczoraj jest dużo bardziej wartościowy niż wynik z półmaratonu z początku tego roku, więc... Tutaj myślę, że nie ma tego niedosytu, jest bardzo duże zadowolenie przede wszystkim. No tak, na pewno jest dużo bardziej wartościowy. Dla mnie, nie znającego tak dobrze meandrów i dyspozycji Eli, jednak aż tak dobra lokata, tak dobry czas przy tej lokacie był trochę zaskoczeniem, ale też przyznam, że większym zaskoczeniem była dla mnie forma Oli Lisowskiej, bo o ile tak jak powiedziałeś,

To też jest na plus dla wszystkich, bo to takie napędzanie się, taka zdrowa rywalizacja, to nie ma nic lepszego w sporcie. Myślę, że gdyby Ela nie naciskała Oli, to też ten wynik byłby kilka sekund gorszy, więc to każdy na tym zyskuje. A to, że ktoś zdobędzie złoty medal, a ktoś srebrny, oczywiście, no, fajnie być mistrzynią Polski, ale jeszcze lepiej biegać coraz szybciej. Ja wychodzę z takiego założenia. Jasne, ja tylko po prostu bardziej z tego tytułu sobie myślałem o tym złotku, no bo po prostu nie macie go jeszcze wspólnie w kolekcji i na pewno to smakowałoby tak wyjątkowo. Ale spokojnie, dopiero nasza przygoda się dopiero zaczyna. Tak naprawdę jesteśmy pierwszy rok, możemy w ogóle liczyć się w walce o medale Mistrzostw Polski. Też to nie jest tak, że my szukamy na siłę tych medali, bo były biegi, w których można było wystartować i te medale były pewnie gdzieś tam dużo łatwiej do zdobycia, ale to nie... Na przykład?

No... były mistrzostwa Polski dla 5 kilometrów, w niefortunny dzień, w którym właśnie Ela miała uraz, czy zerwała te wiązadła w stawie skokowym i one, Ela też miała zaproszenie na ten bieg, no ale zdecydowaliśmy się, że wolimy potrenować, wolimy szykować się kroczek po kroczku, a nie startować zawsze tam, gdzie jest jakaś szansa na... na zwycięstwo. To były też inne biegi, idź tam po drodze, gdzie można te medale zdobywać, ale też naszym celem nie są medale, a wyniki. Więc jak będą wyniki, to medale po prostu przyjdą same z siebie. Naszym celem jest taki długofalowy rozwój, poprawianie swoich wyników i walka o jak najszybciej, żeby biegać jak najszybciej, a nie żeby wygrywać. To myślę, że będzie po prostu taki przyjemny skutek uboczny tego wszystkiego. CIS, Maurten, Named Sport, Endurance, Alegoo, Powerbar i wiele, wiele innych marek żeli energetycznych znajdziesz u naszego partnera w sklepie nowoczesny-sport.pl.

Nawet chyba powiedziałbym, że przeciwnie. Chyba to nie jest takie łatwe, nie? Płynnie. Pamiętajmy, że ten taki pierwszy okres Oli też nie był aż tak bardzo łatwy. Dopiero, znaczy dopiero. Gdzieś tam te po pół roku skoczyła na taki fajny poziom. Te pierwsze przygotowania też nie były jakoś bardzo udane, więc wykazała się taką cierpliwością, spokojem i dopiero w tej drugiej części dopiero. W drugiej części pokazała taki swój potencjał i myślę, że to nie jest jeszcze koniec jej potencjału, więc zmiany czasami w sporcie są nieuniknione. Najważniejsze, żeby robić to w jakichś takich fajnych relacjach. Szczególnie, że i dla Jacka Wośka i dla Oli Lisowskiej ta ich współpraca była fantastyczna, uważam. Czasami zmiany są konieczne i to jest zawsze, zmiana jest zawsze związana z ryzykiem, ale jak chcemy się rozwijać i jest jakaś stagnacja za jakiś czas, to czasami...

ryzyko i ryzyko pewnie warto podjąć i Ola takie ryzyko podjęła, no i poprawiła się. Czy pod trenerem właśnie by się też poprawiła? Znowu tego nie wiemy, to wszystko jest gdybanie, no ale cieszmy się tym, że ten rekord Polski został znowu troszeczkę przesunięty i oby jak najbardziej był przesuwany, żebyśmy doszli do tej takiej europejskiej czołówki. A były wczoraj w kole testy antydopingowe? Bo ty dalej jakby przejąłeś Elę po strefie startu? Wiem, że Ela nie była na testach antydopingowych akurat teraz. Wiązownie przechodziła te testy. Wczoraj wiem, że Ela nie. A czy były jakiekolwiek inne testy, to... to też nie potrafić odpowiedzieć, bo ja na metę dotarłem dużo później, tak 10 minut po tym, jak Ela dobiegła do mety, bo gdzieś tam byłem na trasie, więc wiem, że Ela nie była kontrolowana tym razem, ale wiązownie była kontrolowana, więc ja jestem za tym, żeby tych testów było jak najwięcej.

I ten pan z antydopingu wtedy chodzi za takim zawodnikiem krok w krok, żeby tam nie było żadnych malwersacji, więc dziwię się, że tutaj może być takie odroczenie, że pojedzie sobie do domu i ktoś następnego dnia zapuka, bo przez ten czas może się dużo w jego krwi wydarzyć. Dokładnie tak jak mówisz, było właśnie podczas Mistrzostw Polskich po maratonie, tam właśnie dwie pierwsze zawodniczki, Ola Brznińska i Ela, musiały przejść testy i faktycznie wtedy ta dekoracja bardzo się przesunęła, czekaliśmy kilka godzin, bo za dziewczynami chodziły panie z kontroli cały czas, odradzały, żeby, znaczy, mówiły, żeby niczego nie pić, nic takiego podejrzanego nie pić, żeby gdzieś tam, gdzieś tam nie zanieścić swoich wyników, ale tym razem chyba tego nie było. że jeżeli ktoś nas słucha, może kto jest lepiej zorientowany w temacie, albo może to sprawdzić, to naprawdę chętnie się dowiem, jak to wygląda, no bo znając złe doświadczenia akurat z koła, z tego tytułu, gdzie raz już padł rekord polski, który nie został uznany z powodów formalnych, akurat nie antydopingowych, tylko nieodpowiedniej obsady liczby sędziów i tam chyba nie braku wpisu do kalendarza, no to szkoda by było na przyszłość, żeby

pod każdego zawodnika wymyśla jakąś magiczną formułę, tylko tak naprawdę każdemu z grubsza daje to samo i dopiero po jakimś czasie jak go pozna, zobaczy te słabe strony, mocniejsze, specyfikę tego właśnie na co on reaguje, jakim jest typem, to potrafi przestawić jeden czy dwa małe puzelki, tak żeby właśnie zindywidualizować ten plan dla danej osoby i wtedy to jest właśnie cała magia i całe doświadczenie trenera wychodzi w tym jednym elemencie. Tak naprawdę my wiele nie zmieniamy w tym treningu, ewentualnie dodajemy jakieś elementy, czy to treningowe, czy elementy analizy treningowej, które dodaliśmy na przykład w trakcie tej kontuzji, to może za chwilę troszkę więcej o tym powiemy. U Eli jest o tyle trudno wyznaczyć taką jedną cechę, taką dominującą, którą ja zwróciłem uwagę, że do tej pory ona bardzo dobrze reaguje i na bodźce takie...

w miarę szybkościowe, ale i takie wytrzymałościowe. Tylko, że tutaj należy zaznaczyć, że ten trening, który jej aplikujemy, czy aplikuje przynajmniej w tej części przygotowań, on był bardzo mocno taki wytrzymałościowy i to może być ciekawostka dla osób, które gdzieś tam nas słuchają, że Ela takim tempem, jakim wczoraj przebiegła dyszkę, czyli to 3.14... 3,13, pół 3,14 na kilometr, to de facto biegała jeden trening na takich dłuższych odcinkach, czyli tam biegała 800, ale w mniejszej ilości i raz robiła 5 razy półtora kilometra, więc podchodziliśmy do tego z zupełnie innej... innej strony, takim treningiem bardziej wytrzymałościowym, bez takich bardzo mocno obciążających treningów tempowych.

Więc ja wychodzę tutaj u Eli z założenia, że żeby obudowywać ją, bo ona jest to jest, mimo że osiąga takie fantastyczne rezultaty, ciągle jest biegaczką stosunkowo niskim takim stażem treningowym. Biega już od dobrych kilku lat, ale ten staż treningowy nie jest ogromny, więc te bodźce treningowe też ja bym nie chciał, żeby były jakieś niezwykle wyszukane, niezwykle obciążające, no bo naszym celem nie jest to, żeby Ela Glinka była najlepszą Elą Glinką w 2005 roku, tylko żeby każdy kolejny rok stawała się lepszą wersją samej siebie, więc ja ją staram się bodźcować stosunkowo lekko, i celować te intensywności, które gdzieś tam sobie wyznaczyliśmy. Chcę, żeby to był trening celowany, a nie taki trening, który tu i teraz sprawi, że ona będzie mocniejsza i szybsza, bo mamy taki długofalowy plan i w tym celu dążymy i wiem, żeby ten plan...

miał ręce i nogi, no to musimy te bodce tak stopniować. Czyli dzisiaj zrobimy 80%, za pół roku 85% i tak dojdziemy, że za kilka lat będziemy mogli cenować może na takie 100%, które byśmy sobie chcieli. Oczywiście, jeśli będą tego warunki, no bo musimy pamiętać, że Ela łączy bieganie z pracą na etacie, więc tutaj ten też trening jest dopasowany do życia, a nie życie do treningu w tym momencie. To znaczy Ela oczywiście jest pewną profesjonalistką, dopasowuje swoje życie do tego, żeby ten trening wyglądać na jak najlepszym poziomie, tylko, że ja muszę o tym pamiętać, jak przygotowuję plan, że ona na przykład w środę rano zrobi trening przed pracą i potem będzie 9 godzin siedzieć w pracy, więc ten trening nie może być taki, jakbym dał osobie, która będzie potem odpoczywać i regenerować się, więc to jest ciągłe takie balansowanie na linii, na takiej czerwonej linii, mimo, że ja cały czas chcę, żeby do tej linii było jak najdalej.

A z drugiej strony duża musi być ta pokusa w trenerze. Wyobrażam sobie, wiem, że to teraz jest bariera nie do przeskoczenia z uwagi na tą pracę, ale jakby objętościowo, chociażby z tytułu objętości przy pracy zawodowej, robicie dużo mniejszą objętość niż biegaczki na tym samym poziomie biegające w Polsce czy nawet za granicą. I wyobrażam sobie, że jeżeli zawodniczka z takiej objętości już ociera się o rekord Polski, no to musi być duży komfort dla trenera, wiedząc, że jakby tak prosty bodziec, tak prosta zmiana w treningu, oczywiście ona też nie jest wskazana, żeby wywalać od razu, wiesz, w kosmos objętość, trzeba sobie coś zostawić na później i byłoby głupio, gdybyście nie robili tego stopniowo. Ale na pewno w stosunku, w porównaniu do tych innych zawodniczek, to musi to być taka mocna pokusa, nie?

Wiesz co? Widać taką drogę na skróty, którą można by było łatwo podążyć. Ale jest to niby droga na skróty, ale którą się nie da w tym momencie podążyć, no bo Ela w tym momencie nie jest w stanie wykonać więcej tych treningów, żeby te treningi, znaczy więcej... Więc dużo więcej objętości po prostu nie jest w stanie przyjąć w tym momencie, łącząc pracę z treningiem. Więc z jednej strony jest tak, jak mówisz, że fajnie, można to sobie tę objętość zwiększyć, bo to jest najłatwiejszy bodźc, tak jak mówisz, dorzucić sobie po dwa kilometry dziennie, dodać jeszcze jakiś drugi trening. Super. Bardzo łatwo dla trenera, banalna sprawa, tylko że tutaj trener ma takie zadanie, że musi tą zawodniczkę nie zajechać, bo pewnie Ela mogłaby biegać zamiast 95-100 km w tygodniu, tak jak biega obecnie tutaj, jak jest 90 km bardziej, jak jest tutaj w Warszawie, mogłaby biegać pewnie 110-115 i być wrakiem biegaczki za 3-4 tygodnie.

z nieznajomości jej specyfiki jeszcze jako biegaczki albo twojego mniejszego jeszcze doświadczenia, bo też gdzieś jesteś może nie na początku, ale ta droga na pewno więcej przed tobą niż za tobą. Tego ci przynajmniej życzę, no bo to przecież taka chyba pierwsza tak mocna też podopieczna w stajni Passion First. Tak, tak. Na pewno jest jeden błąd, który popełniłem tak czarno na białym. Mimo, że on treningowo pewnie nie był błędem, ale właśnie ten start w tych Mistrzostwach Polski kobiet na 5 kilometrów, bo gdyby Ela wystartowała w tym biegu palicho, gdyby ten bieg się zakończył jakim wynikiem, no to byśmy dzisiaj nie mówili, byśmy się tu nie spotkali, nie mówili o tym, jaką przeszła drogę od kontuzji. Ale to przypadek, nie zaliczam tej odpowiedzi. No ale jest to, bo Ela się pytała, czy startujemy, czy nie.

To było nie do przewidzenia. Trzeba było mieć złotą kulę, a mówimy o kompetencjach trenerskich. To jest jeden błąd. Drugi błąd, być może troszeczkę za bardzo przeciągnąłem sezon wiosenny i ten start na 10 tysięcy metrów na Mistrzostwach Polski może nie był konieczny. Nie jest to takie zero-jedynkowe. Tam Ela zdobyła medal Mistrzostw Polski, więc ciągle był fajny bieg, ale nie było tam tego takiego błysku, jaki byśmy chcieli. Tylko z drugiej strony, znowu, no to było u siebie, w Warszawie, tutaj Ela ma wielu kibiców, no super atmosfera, więc może troszeczkę mogliśmy tutaj zakończyć ten sezon, więc tu... Ale to ja też troszeczkę naciskałem, żeby wystartować, żeby spróbować. Tam pewnie się złożyło wiele czynników, że to nie był taki fajny strzał, jaki byśmy chcieli, ale to pewnie jeśli chodzi o taką decyzję startową, to jest też takie coś, co z perspektywy czasu moglibyśmy tam...

nie pobiec i może by się to jakoś pozytywniej też zakończyło, chociaż no zdobyć medałem się z Polski na bieżnię, też uważam, że to jest fantastyczna sprawa, chociaż no tam startowaliśmy z innym troszkę założeniem, żeby po prostu tą mistrzostwę wygrać, bo Ela była wtedy w Stosie i wygrać i zrobić po prostu bardzo fajny wynik, a to nie udało się ani jedno, ani drugie, więc... tutaj też może ten sezon wiosenny troszkę za bardzo przeciągnąłem, no ale no była ta pokusa, no każdy kolejny start wychodził, treningi jeszcze ciągle wychodziły, ale no też ciągle tutaj uważam też, że to mógł być mój taki błąd, że gdzieś tam czasami nawet jak jest bardzo dobrze, trzeba powiedzieć, okej, wystarczy, już na ten sezon zrobiliśmy wszystko, co się dało, więc to pewnie też. Na pewno było kilka takich błędów komunikacyjnych, że gdzieś tam źle jakoś przekazałem swoje uwagi, informacje, tego też się ciągle uczę, bo do każdego trzeba troszkę inaczej podchodzić,

Nasza relacja jest taka, że rozmawialiśmy o tym. Jak ona reaguje? Znaczy, bo to też nie jest tak, że nasza, to jest taka partnerska relacja, my rozmawiamy o tym, czy startujemy, czy nie, no i to była też nasza wspólna decyzja, ale mamy świadomość, że działamy na żywym organizmie i uczymy się, więc Ela zna tutaj moje podejście i wie, że można było zrezygnować, ale z drugiej strony też szkoda by było, nie? Więc to nie jest tak, że Ela nie wie o tym, że gdzieś tam mieliśmy te wątpliwości. Ona też miała, ale wiele czynników się złożyło na to, że wyszło tak, a nie inaczej. Ale fajnie tak mówić, że wyszło tak, a nie inaczej. Jednak ten wynik nie był aż tak zły. No i medal Mistrzostw Polski to jednak medal Mistrzostw Polski. Nie, nie, no jasne. To ty taką definicję, taką łatkę przypiąłeś, dlatego zapytałem. Okej, zarysowałeś nam taki szerszy obrazek waszej współpracy, twojego pomysłu na Ele, tego jaką jesteś zawodniczką.

To przechodząc już jakby stricte do tematu tego odcinka, może najpierw powiedziałbyś w tym kontekście, jaki był wasz plan w ogóle na rok 2025 i co z tego udało wam się zrealizować wiosną, no a co miało się wydarzyć na jesieni pierwotnie? mówimy o planie takim, który mieliśmy na początku tego roku, czyli załóżmy po maratonie w Walencji, gdzie Ela pobiegała to 2.33, 2.34, bo to zależy czy netto, czy brutto, jaki był nasz pomysł na ten rok. No to on był, znaczy nie zakładał na pewno wielu rzeczy. Chcieliśmy po prostu rozwijać się dalej, nie mieliśmy jakiegoś konkretnego celu, wyniku, do którego mieliśmy dążyć. Naszym celem było na wiosnę poprawienie się na dystansach 10 km i pół maratonu. Potem latem chcieliśmy fajnie podczyfować piątkę, wystartować na Mieszczadach Polskich na 5000 metrów, gdzieś popracować nad takim zapasem prędkości i jesienią znowu spróbować swoich sił na dystansie maratońskim, gdzieś tam wcześniej pobiec półmaraton i dyszkę.

Taki był wstępny zarys na ten rok, który już wiemy, że jednego punktu na pewno się nie udało nam zalizować, bo latem nie wystartowaliśmy na 500 metrów, mimo że przygotowania zaczęliśmy, ale uraz, którego Ela doznała, uniemożliwił start na tej imprezie. No tak, ale był to, ta wiosna przynajmniej była udana w waszym wykonaniu, takiego chyba sam byś też podsumował, co było największym czynnikiem sukcesu, jeśli chodzi o wiosnę? Wiosna była udana w 105%, uważam. Powiedziałem, że gdzieś tam popełniłem ten błąd, jeśli chodzi o dobór startu, o takim starcie w tym sezonie, ale Ela wystartowała piątkę dychę po maraton i na wszystkich dystansach zrobiła fajne wyniki. Piątka była takim przetarciem, więc zrobiła bardzo fajne wyniki na każdym z tych dystansów.

Półmaraton był takim, początkowo planowaliśmy startować w półmaratonie warszawskim, ale jak okazało się, że Mistrzostwa Polski są wiązowniem i ja zauważyłem, że jest szansa powalczyć o minimum na Mistrzostwa Europy w biegach ulicznych, no to zdecydowałem właśnie, że pobiegniemy półmaraton wiązownie, a potem będziemy starać się pobiec jak najlepiej na 10 kilometrów i być może zakręcić się w okolicach tego minimum na Mistrzostwach Europy. No i te dwie rzeczy zrobiliśmy. bardzo dobry półmaraton. Później uważam, że świetna dyszka w Poznaniu, gdzie Ela pobiega 32.41, czyli o 4 sekundy lepiej niż to minimum na Mistrzostwach Europy i potem start na Mistrzostwach Europy też uważam był bardzo, bardzo udany. Oczywiście to miejsce tam 32 czy 33 może nie robić na słuchaczach wrażenia, ale musimy pamiętać, że to jest początek naszej przygody i też wynik poniżej 33 minut na bardzo trudnej trasie w Belgii był super wynikiem, bardzo dobrym występem Eli.

No i potem zakończyliśmy sezon tym startem na 10 tysięcy metrów, gdzie Ela pobiegła chyba 33-30, coś takiego, czyli mogę parę sekund mówić, bo to też ten wynik wyparliśmy z pamięci dosyć szybko i zajęła trzecie miejsce w Mistrzostwach Polskich na 10 tysięcy metrów i po tym starcie zaaplikowaliśmy sobie taki okres przejściowy, czyli dwa tygodnie, gdzie Ela po prostu wychodziła sobie truktać, ale przede wszystkim to był taki czas na regenerację i fizyczną, i taką mentalną, bo jednak tych bodźców było bardzo, bardzo dużo, bo raz, że pierwszy medal przez Polski w półmaratonie. Potem jednak bardzo bieg w Poznaniu, który kosztował Elę fizycznie, ale i mentalnie, ta taka walka o każdą sekundę, no to było naprawdę wycięczające. Każdy, kto widział, jak Ela walczyła tam i otworzyła się na to zmęczenie w drugiej części biegu, to było coś niesamowitego, bo my, co ciekawe, my piątkę tam mieliśmy szybciej niż Ela miała życiówkę na 5 kilometrów.

Więc to było... Każdy, kto biega, może sobie wyobrazić, że jak otwiera dychę i po drodze na 5 kilometrów biegnie szybciej niż życiówka, no to może sobie wyobrazić, jaki to jest wysiłek. A to był potężny wysiłek. I potem starty w Mistrzostwach Europy, który był bardzo udany. No ale to wszystko zbiera się. To są emocje, to są doświadczenia, często bardzo pozytywne, ale jednak... to się kumuluje, więc to takie przeciążenie tych emocji już było dosyć duże, więc zdecydowaliśmy się na takie dwa tygodnie okresu przejściowego. Ja mówiłem, że Ela w ogóle może nie biegać, ale ona uwielbia biegać, dla niej też to jest takie wyjście, ostresowanie się, spędzenie fajnego czasu, więc wychodziła regularnie biegać, potem zaczęliśmy przygotowania pośpięć tysięcy metrów i już tam w czwartym, czy w piątym tygodniu, jak już zaczynała naprawdę bardzo fajnie wchodzić na te intensywności, ten trening się zazębiał.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.