Musée d’Orsay #2 - Bolesław Biegas, Sfinks
Bolesław Biegas to bardzo mało znany artysta. Tymczasem to właśnie jego rzeźba jest prezentowana w Musée d'Orsay i jest to jedyne dzieło polskiego artysty na ekspozycji stałej. Czym Biegas zasłużył sobie na ten zaszczyt? Dlaczego to właśnie jego praca trafiła do Musée d'Orsay? Dowiesz się tego wszystkiego słuchając tego podcastu. Zapraszam też na stronę podcastu – https://przedobrazem.pl/podcasty/muzeum-orsay/ – oprócz transkryptu obrazu znajduje się tam wiele ciekawych reprodukcji dzieł sztuki.Możesz też mnie obserwować w social mediachFB: https://www.facebook.com/Przed-obrazem-107322314372425IG: https://www.instagram.com/przed_obrazem/
przed obrazem. Musa d'Orsay. Odcinek drugi. Bolesław Biegas. Sfinks. Gdyby 100 lat temu ktoś zdradził profesorom krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, że za kilkadziesiąt lat w Paryżu powstanie muzeum gromadzące dzieła sztuki z drugiej połowy XIX i początku XX wieku i że będzie tam prezentowany tylko jeden polski artysta, na początku na pewno byliby nieco zawiedzeni. Zastanawialiby się pewnie, dlaczego tylko jeden Polak zasłużył na ten zaszczyt. Przecież tylu u nas zdolnych malarzy i rzeźbiarzy.
Potem staraliby się pewnie odgadnąć, kto to będzie. Na pewno mieliby wiele typów. Matejko, Malczewski, może Mehoffer? Jestem jednak pewna, że nikt nie postawiłby na Bolesława Biegasa. Niby czemu? Przecież właśnie wyrzucili go z Akademii. Ale to właśnie Sfinks, rzeźba Bolesława Biegasa jest prezentowany w Musée d'Orsay i jest to jedyne dzieło sztuki polskiego artysty na ekspozycji stałej. Za chwilę opowiem Ci, jak do tego doszło. Wyjaśnię też, jak rozumieć tę enigmatyczną rzeźbę. Jak już zapewne zauważyłeś lub zauważyłaś, niespecjalnie przypomina ona Sfinksa.
Życie Bolesława Biegasa do pewnego momentu przypomina pozytywistyczną nowelę. Mały Bolesław wychowuje się w ubogiej, chłopskiej rodzinie. Jest inny niż pozostałe dzieci, pasąc krowy, rzeźbi z drewna, małe figurki przedstawiające zwierzęta. Talent chłopca zauważa najpierw lokalny ksiądz, a potem pisarz Aleksander Świętochowski. Świętochowski jest zachwycony, że znalazł w prawdziwym świecie prusowskiego Antka i organizuje publiczną zrzutkę na artystyczną edukację dla chłopca. Tym sposobem Bolesław, który do niedawna nie umiał nawet czytać ani pisać, trafia na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie.
Początkowo wszystko układa się świetnie. Biegas przykłada się do nauki, zdobywa nagrody i jest chwalony przez swoich wykładowców. Potem pozytywistyczna nowela jednak się kończy, bo do Krakowa przybywa Stanisław Przybyszewski. Poeta i dandys mający w poważaniu tradycję opowiadający o nagej duszy i sztuce dla sztuki. Po spotkaniu z jego twórczością Biegas nie chce mieć z pozytywizmem nic wspólnego. Przestaje rzeźbić wiejskie scenki, zmienia styl na bliższy symbolizmowi i tym sposobem w 1901 roku wylatuje z Akademii.
Był to ogromny zawód dla wszystkich tych, którzy wzięli udział w publicznej zbiórce na edukację chłopca. Pastuszek, w którym pokładali tak wiele nadziei, najzwyczajniej w świecie wzgardził ich pomocą i zachłysnął się dekadenckimi ideami. Biegasa uratowały jednak sukcesy na X wystawie Secesji w Wiedniu, gdzie jego prace zostały bardzo dobrze odebrane. Tym sposobem Biegas zyskał kolejnego protektora w postaci hrabiego Adama Krasińskiego, który ufundował mu wyjazd do Paryża, licząc na to, że tam niepokorny artysta odnajdzie się lepiej niż w dusznym Krakowie.
Biegas dotarł na miejsce, jednak nie podjął studiów. Zamiast tego wynajął sobie własną pracownię i rozpoczął samodzielną karierę artystyczną. Niedługo później znalazł kolejnego mecenasa w postaci baronowej Trutschel, dzięki czemu nie musiał się troszczyć o byt. Do końca życia mieszkał i tworzył w Paryżu, osiągając mniejsze i większe sukcesy. Tak w ogromnym skrócie prezentuje się historia Bolesława Biegasa. Wiesz już dlaczego jego obecność w Musee d'Orsay byłaby tak dużym zaskoczeniem dla jego profesorów, ale wciąż zagadką jest dlaczego to akurat jego rzeźby trafiły na galerię.
Czy faktycznie były lepsze niż rzeźby Xawerego Dunikowskiego albo obrazy Olgi Boznańskiej? Nie, żaden współczesny historyk sztuki nie udzieliłby tu twierdzącej odpowiedzi. Twórczość Biegasa, mimo że szkolił się przez jakiś czas w Akademii, pozostała nieco naiwna. Sfinks z Musée d'Orsay jest tego bardzo dobrym przykładem. Dlaczego ta pochmurna postać ze zmarszczonym czołem w ogóle została nazwana Sfinksem? Cóż, nie jest to jedyny Sfinks w twórczości Biegasa. Wyrzeźbił ich co najmniej kilka. Podobne postaci pojawiają się też na jego obrazach, które zaczął malować za radą Stanisława Wyspiańskiego, ale nie była to zbyt dobra rada, bo Biegas nie miał do malarstwa żadnego przygotowania i te obrazy po prostu nie są najlepsze.
Mówiliśmy jednak o Sfinksie. Biegas utożsamiał Sfinksa z zagadką, absolutem, nagą duszą opisywaną przez Przybyszewskiego. Skąd to wiem? Biegas pisał też autobiograficzne dramaty. Ich lektura to wątpliwa przyjemność, bo Biegas był do ich pisania, podobnie jak do malowania, zupełnie nieprzygotowany. Tak czy inaczej, w jednym z tych dzieł pojawia się zjawa Sfinksa, która w takich oto słowach zwraca się do artysty. Ja jestem waszym słońcem, waszą dźwignią. Wierzcie we mnie, bo ja jestem winokręgiem wszechpotęgi, wiedzy wiecznej.
Wy jesteście narzędziami moich pragnień. Wy rzeźbicie twory moje, nadajecie kształty różne, wykończycie każdy szczegół kierowani wolą myśli mojej. Sfinks jest więc czymś w rodzaju bóstwa, które daje natchnienie artyście. Dlaczego jednak nie wygląda jak grecki sfinks, czyli lew z twarzą kobiety i orlimi skrzydłami? Podejrzewa się, że Biegas wymieszał w tym dziele grecką i słowiańską mitologię, a inspiracją dla Sfinksa był dla niego posąg Światowida ze Zbrucza, którego faktycznie miał okazję widzieć na żywo w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
Potwierdzeniem dla tej hipotezy są posągi Sfinksów, które Biegas wyrzeźbił w kolejnych latach. Niektóre z nich mają zwielokrotnioną twarz, podobnie jak światowid, który patrzy na cztery strony świata. Wiemy już zatem, dlaczego Sfinks Biegasa nie przypomina Sfinksa. Jak jednak rzeźba znalazła się w Muse d'Orsay? Biegass miał w życiu wiele szczęścia. Najpierw do patronów, potem do biografów. W latach 80. XX wieku, czyli wtedy, gdy powstawało Musée d'Orsay, Biegassem zainteresował się francuski historyk sztuki Xavier Dering. Poświęcił on artyście wiele artykułów, prezentując twórczość Biegassa na tle europejskiego symbolizmu i finalnie opracował jego monografię.
Nie wiem, czy Xavier Dering czynnie uczestniczył w kreowaniu ekspozycji w Musée d'Orsay. Wiem, że wielokrotnie podkreślał, że zakup Sphinxa, a następnie umieszczenie rzeźby na galerii było słuszną decyzją. Jestem też pewna, że gdyby podobną opinię wyraził polski historyk sztuki, nie miałby podobnej siły przebicia. Biegass może więc mówić o sporym szczęściu, że francuski historyk sztuki zdecydował się poświęcić mu tyle uwagi. Naprawdę nie zdarza się to często. Oczywiście nie jest tak, że Biegass nie zasługiwał na to wyróżnienie. Był bardzo oryginalnym i odważnym artystą.
Udało mu się też zaistnieć w paryskim świecie artystycznym. Pisali o nim krytycy tacy jak Apollinaire, Verharen czy André Fontaine. Biegas bez wątpienia czuł się kimś wyjątkowym. Pod wpływem teorii Przybyszewskiego zaczął kreować się na wizjonera, który odczuwa świat mocniej niż reszta ludzi. Trudno, aby było inaczej. Na studia dla biegasa składała się przecież cała Warszawa, którą Świętochowski przekonał do tego, że znalazł na mazowieckiej wsi prawdziwego Antka. Gdy biegas usłyszał więc od Przybyszewskiego, że artyści to wyjątkowe jednostki, które tłumaczą ludziom świat, niezwykle silnie utożsamił się z tą ideą.
Ale Biegas tego nie zrobił. Dzięki wyrazistej osobowości i zapewne niemałemu tupetowi jego kariera cały czas toczyła się po jego myśli. Nowi patroni i klienci, w przeciwieństwie do profesorów, nie zwracali uwagi na niedostatki warsztatowe. Imponowała im za to legenda o natchnionym pasterzu i nieskrępowana wyobraźnia artysty. Nie będzie zatem, a nie mówiłem, drodzy panowie profesorowie. Dawny uczeń utarł wam nosa i udowodnił, że techniczna perfekcja nie jest jedyną drogą do sukcesu.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zapraszam też na stronę podcastu – https://przedobrazem.pl/podcasty/muzeum-orsay/ – oprócz transkryptu obrazu znajduje się tam wiele ciekawych reprodukcji dzieł sztuki.
Możesz też mnie obserwować w social mediach
FB: https://www.facebook.com/Przed-obrazem-107322314372425
IG: https://www.instagram.com/przed_obrazem/