Mentionsy Mentionsy
Program Nocny
Program Nocny

10. Program Nocny LIVE #05 - o dążeniu do perfekcji

25.10.2026 ·1 godz 16 min

PROGRAM NOCNY 🌙 NA ŻYWO - odcinek 10!To ten o dążeniu do doskonałości. Mówię w nim, dlaczego to wielka intelektualna pułapka, a także dlaczego może jednak nam służyć.Czy popełnianie błędów to grzech, za który trzeba zapłacić? Czy mylić się to rzecz ludzka? A jeśli tak, to czy myląc się można nadal dążyć do perfekcji, a przy okazji do Królestwa Bożego?Jak dążenie do perfekcji i wirtuozerii zdefiniowało świat muzyki klasycznej i dlaczego Paganini to postać tragiczna? Przypominam lekturę Winogradowa „Potępienie Paganiniego”, do której ogromnie zachęcam (to fikcja literacka z elementami biografii, baśń o Paganinim).Czego oczekujemy od muzyków i śpiewaków i czy mają prawo być ludźmi? Czy potrafimy udźwignąć ciężar doskonałości, gdy ją spotykamy? Jak mają się do tego wielkie konkursy muzyczne, jak np. zakończony właśnie 17. Konkurs Wieniawskiego czy Konkurs Chopinowski?To tylko niektóre z tematów, zapraszam!Zachęcam do wsparcia ⁠⁠⁠⁠Okruchów Kultury⁠⁠⁠⁠ na BuyCoffeeTo: ⁠⁠https://buycoffee.to/okruchykultury⁠⁠oraz do zapisów na newsletter⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://okruchykultury.substack.com⁠⁠⁠⁠Spotkajmy się w mediach społecznościowych:⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://instagram.com/okruchykultury⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://facebook.com/okruchykultury⁠⁠⁠⁠⁠

Dążenie do doskonałości powinno być rodzajem ambicji. I w pewnym momencie matka mi dała taką książkę, którą na początku strasznie ciężko mi się czytało, bo miałam jakieś 13 lat i podejście do tej literatury było wtedy dosyć trudne, karkołomne. To była książka Anatolia Winogradowa, Potępienie Paganiniego. To jest książka, która broń Boże nie jest biografią, to jest fikcja literacka. Ona została wydana w 1939 roku, w Polsce się ukazała 10 lat później, w 1949. I podkreślę jeszcze raz, nie traktujcie tej książki jako biografii Paganiniego, bo to jest baśń.

Tam były sprawy polityczne, był terror, no po prostu wszystko absolutnie najgorsze, co system stalinowski miał do zaoferowania, to Winogradow tego doświadczył, więc w potępieniu Paganiniego my się z tym jego doświadczeniem osobistym W ramach takiego disclaimera, bo mówię teraz o powieści, do której zaraz przejdę i będę ten temat powieści rozwijać. Paganini, prawdziwy Paganini, nie ten z powieści, prawdopodobnie nie byłby wirtuozem skrzypiec, którego znamy z historii, którego też możemy usłyszeć w utworach, które po nim zostały.

Gdyby nie jego problemy zdrowotne, bo Paganini cierpiał na chorobę tkanki łącznej stawów, która przejawiała się jego niezwykłą elastycznością, jeśli chodzi o palce, o dłonie, też jego sylwetka była zniekształcona. Był to człowiek troszeczkę być może tylko ładniejszy od diabła, jak to się zwykło mówić. Był przeraźliwie chudy, był powykręcany trochę, Miał bardzo długie palce, które pozwalały mu osiągać na skrzypcach rzeczy niedostępne dla człowieka zdrowego i jego wirtuozeria ona się nie wzięła jakby tylko i wyłącznie z ćwiczeń i zdążenia do doskonałości. O tym właśnie pisze Winogradow, bo Winogradow swoją książkę zasadził na postaci Paganiniego, który uczył się, a jak się uczył to zaraz powiem.

Bo my bardzo chcemy geniuszy jako społeczeństwo, ale tylko wtedy, jeżeli ci geniusze spełniają oczekiwania, które my przed nimi stawiamy. I to jest też taki tutaj wątek poboczny. Wracając do Winogradowa, to Winogradow przedstawił przede wszystkim Paganiniego jako dziecko. Jako dziecko, które jest synem ojca patologicznego hazardzisty i alkoholika, ojca, który jest okrutnikiem. Wirtuozeria Paganiniego w książce u Winogradowa bierze się stąd, że ojciec go katował i zmuszał do ćwiczeń. To zmuszanie do ćwiczeń to nie jest coś takiego, jak my sobie jesteśmy w stanie dzisiaj wyobrazić.

To nie do końca było tak w rzeczywistości, jak Winogradow to opisał w swojej powieści, ale pamiętajmy jakie to są czasy, w jakim kraju ta książka powstała i tak dalej. Oczywiście kościół był uwikłany politycznie, bo my tu mówimy o Włoszech przełomu XVIII i XIX wieku. Kościół tutaj był jak najbardziej uwikłany politycznie i kościół nie był wcale tutaj czysty. Mówimy o kościele katolickim, który jest takim wielkim, zbiorowym, negatywnym bohaterem tej powieści, oprócz Ojca Paganiniego. I można powiedzieć, że Paganini trafia z deftu pod rynnę, bo to, do jakiej mizerii doprowadza go właśnie konieczność użerania się z Kościołem i prześladowania, których Kościół się względem niego dopuszcza, to jest absolutnie oddzielna historia.

Nie chcę Wam tej książki opowiadać, naprawdę zachęcam, to jest powieść, którą warto wziąć do ręki i spędzić z nią czas. Mogę powiedzieć tylko, że jest to książka o wielkiej samotności. To jest książka o tym, że wirtuozeria, doskonałość to jest alienacja. To jest droga człowieka, który bardzo często stoi sam przeciwko wszystkim i musi siebie bronić. I rzadko kiedy kto jest mu w stanie przyjść w sukurs, bo w przypadku Paganiniego u Winogradowa najpierw on został przeklęty, odrzucony przez swoją rodzinę, a potem przez kolejne grupy społeczne, z którymi się styka w życiu, więc zostaje sam oczywiście

To świadczy naprawdę o niezwykłej konstrukcji tego artysty. To jest też w pewnym sensie świadectwo tego, z kim my się spotykamy. Bo jeżeli spotykamy się z artystą, który wykonuje dwa, trzy może efektowne, ale niezbyt zobowiązujące utwory, nie wkłada w to aż tak wielkiej pracy, My się niczego o tej osobie nie dowiadujemy. My słuchamy koncertu, ale ten koncert nam niczego więcej nie oferuje. A mierzenie się z cudzym wysiłkiem podczas gry, podczas śpiewu jest dla mnie osobiście zawsze właśnie bardzo interesującym doświadczeniem Też tutaj pojawia się ten wątek, o którym mówiłam w kontekście potępienia Paganiniego i Paganiniego jako postaci.

Paganinie jako wirtuoz, on kiedy się pojawiał na swoich recitalach, na swoich koncertach, on się spotykał z oczekiwaniami. On miał być boski albo miał być diabelski. On miał być przerażająco genialny. On miał być bosko genialny. On miał być bezbłędny. On miał oferować przeżycia i doznania, których nie oferował nikt inny. Oczekiwania wobec niego, jako wobec wykonawcy, one były wystrzelone w kosmos. I my też oczekujemy od geniuszy, Występów wystrzelonych w kosmos. Oczekujemy fajerwerków. Jako społeczeństwo mamy wymagania. Jeżeli ktoś na przykład ma gorszy dzień, jeżeli ktoś skrzywi się, pokaże zmęczenie,

Natomiast ja nie jestem osobą, która jeżeli ktoś zaliczy słabszy występ, zagra czy zaśpiewa słabszy koncert, powiem, że skończył się i już nigdy nie zrobi nic dobrego, bo to jest nieprawda. Każdy ma prawo mieć gorszy dzień i każdy ma prawo napisać gorszą książkę, każdy ma prawo gorzej wyglądać. Naprawdę dążenie do doskonałości My wykorzystujemy jako bat, którym smagamy po plecach geniuszy, od których oczekujemy, że będą nad ludźmi. I chcemy tej doskonałości, a zarazem potępienie Paganiniego i Paganini jako figura pokazują nam, że kiedy się z nią stykamy, to nie wiemy, co mamy z nią zrobić i tak naprawdę się jej boimy.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.