Paulina Matysiak: Nie odejdę
"Zostaję w Partii Razem. Nie rozumiem, dlaczego miałabym odchodzić. Nie ma rozmów o starcie [w wyborach] z list PiS" - stwierdziła w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Paulina Matysiak, posłanka Razem. Przyznała, że obecni politycy Nowej Lewicy "zaczynają zalewać miłością Partię Razem". Sama do Włodzimierza Czarzastego "nic nie ma". "Przesympatyczny pan w sweterkach" - skwitowała.
Dlaczego pani mówi, że będzie głosować za? Mówię o tym, że decyzje przed nami, tak przypuszczam, że pewnie takie będą rekomendacje koła, natomiast żeby była jasność, rozmawiamy w poniedziałek, głosowanie w piątek, te decyzje jeszcze nie zapadły, nie zostały ustalone, więc one są przed nami. Pisowcy mówią, że nie ma żadnej afery z działką pod CPK. Działkę kupił wieloletni dzierżawca, firma Daftona i w każdej chwili można ją odkupić i że w zasadzie to afera platformy, bo to platforma powinna działkę odkupić przez dwa lata. Odwracanie kota ogonem? Jedni i drudzy mają, myślę, że dużo na sumieniu. To jest na pewno afera KOWR-u, Ministerstwa Rolnictwa, tych, którzy wyrazili... Pisowskiego czy... Znaczy no tak, no to działka została sprzedana w roku 2023 i ówczesne kierownictwo KOWR-u, pan minister Romanowski, który podpisywał tę decyzję, ponosi pełną odpowiedzialność i...
Będą panią pytać, czy pani nie jest już w PiS-ie i rozumiem, że nie, że w ogóle nie rozmawia pani o żadnym przejściu do klubu PiS-u. Nie, nie rozmawiam o żadnym przejściu, nie ma takich rozmów. A wyobraża sobie pani siebie w PiS-ie kiedykolwiek? W ogóle nie myślę o tym. Znaczy jestem, znaczy no zupełnie serio, no bo to są takie, no równie dobrze mógłby pan redaktor mnie spytać, czy wyobrażam siebie w Platformie, czy tam w Koalicji Obywatelskiej teraz, czy nie wiem w jakimkolwiek innej formacji. Nie, bo ja sobie pani nie wyobrażam w Koalicji, a w PiS-ie od biedy bym sobie panią wyobraził. No właśnie chyba problem jest z za dużą wyobraźnią różnych komentatorów. Myślę, że tak bym to chyba skomentowała. Dobrze, to przejdźmy do tych kilometrówek nieszczęsnych. Jak jest z Pani kilometrówkami? Zero złotych. Zero złotych? Zero złotych. Pani dużo jeździ po Polsce. Dlaczego Pani nie bierze pieniędzy? Jeżdżę dużo. Najczęściej faktycznie transportem publicznym, kolejowym, autobusowym, ale zdarza... Który macie za darmo.
Tak, który mają parlamentarzyści bezpłatnie na mocy ustawy, ale zdarza mi się oczywiście też w różne miejsca, zwłaszcza u siebie w okręgu, jechać autem. Ale nie pobieram kilometrówek dla zasady. Tak samo jak dla zasady nie latam po Polsce samolotami, mimo że te przeloty też w posłowie mają bezpłatnie. Ale zasada brzmi jak w sprawie kilometrówek? Moja, własna. Znaczy ja też nie mam prawa jazdy, nie mam własnego auta, nie pobieram tych kilometrówek. Chcę pokazać, że można dostać wiele miejsc transportem publicznym. W taki sposób staram się dawać przykład. Natomiast faktycznie kwestie kilometrówek budzą dużo wątpliwości, bo parlamentarzyści nie rozliczają ich tak jak normalnie Polacy, którzy pracują w różnych miejscach pracy. Parę tygodni temu była straszna burza w sprawie poselskich kilometrówek.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.