Suwpolizacja, czarnkizacja, radykalizacja | Nasłuch
W dzisiejszym odcinku Wojciech Szacki i Andrzej Bobiński rozmawiają o trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się PiS oraz decyzjach, które musi podjąć Jarosław Kaczyński. Zastanawiają się, czy Przemysław Czarnek może być dobrym kandydatem na premiera, jak zachowa się marginalizowany Mateusz Morawiecki i jak konflikt wokół SAFE zmieni układ na prawicy.Zapraszamy!
Dzień dobry. Słuchacie państwo podcastu Polityki Insight Nasłuch. W naszej audycji rozmawiamy o polskiej polityce, partyjnych rozgrywkach, korytarzowych intrygach i bohaterach zbiorowej wyobraźni, jak i gwiazdach jednego sezonu. Ja nazywam się Andrzej Bobiński, jestem dyrektorem zarządzającym Polityki Insight i zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka i sprawdzenia strony internetowej politykainsight.pl. Tymczasem słuchajcie, obserwujcie, komentujcie. Jest środa, 25 lutego. Dziś z Wojtkiem Szackim rozmawiamy o trudnym położeniu, w jakim znalazł się PiS. Zastanawiamy się, czym jest suwpolizacja i dlaczego następuje. Dyskutujemy, czy Przemysław Czarnek jako kandydat na premiera to dobry pomysł dla PiS. Czy Mateusz Morawiecki ustoi kolejne decyzje, które marginalizują jego pozycję w partii? Jak zachowa się w obliczu eskalacji konfliktu wokół tematu Sejf?
Ewolucji, w której PiS staje się partią coraz bardziej radykalną, coraz bardziej prawicową, coraz bardziej antyunijną, w której też pojawiają się wątki ukraińsko-sceptyczne. Ludzie, którzy dziś nadają ton partii Jarosława Kaczyńskiego, a w każdym razie wielu z nich, dawniej znalazłoby się gdzieś na marginesie polskiej prawicy. Mówię tutaj o takich postaciach jak Dariusz Matecki, Dominik Tarczyński, Przemysław Czarnek, który teraz jest wręcz centralną postacią PiSu i jednym z wiceprezesów. Mówię tutaj o środowisku ziobrystów dawnych, ale także o samym Jarosławie Kaczyńskim, który ewidentnie Przejął wiele z retoryki właśnie tej skrajniejszej części swojego ugrupowania i nawet takie postaci, które jeszcze do PiSu formalnie chyba nie dołączyły, ale są w orbicie tej partii, czyli Robert Bąkiewicz.
No ale co ma powiedzieć? No tutaj nie ma po prostu dobrego ruchu. No dobrze, to przeszliśmy przez tą część teoretyczną, to proponuję przejść teraz do ćwiczeń praktycznych i zadać sobie pytanie, co z tego wszystkiego wynika. I pierwsze moje pytanie brzmi, kto w związku z tym będzie wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na premiera w marcu? Tego oczywiście nie wiem, natomiast dwa tygodnie temu słyszałem, że faworytem był Tobiasz Bocheński, a wczoraj usłyszałem z dwóch różnych źródeł i w dodatku z dwóch różnych frakcji, że na czoło tego peletonu, na tym okrążeniu wysunął się Przemysław Czarnek. Który należy do frakcji Maślarzy, ale o dziwo ten przedstawiciel frakcji Mateusza Morawieckiego nie był specjalnie zmartwiony tą kandydaturą i powiedział, że ma dużo lepsze relacje z resztą PiSu, a nawet z frakcją Morawieckiego niż Tobiasz Bochański.
Przemysław Czarnek jest byłym... Ministrem, byłym wojewodą lubelskim, przedstawicielem zdecydowanie prawicowego odłamu PiSu. Na swoim koncie ma to, co może go osłabiać. To jest kwestia tzw. Willi Plus, czyli program, w którym Ministerstwo Edukacji za jego rządów przyznawało różne atrakcyjne nieruchomości organizacjom związanym głównie z prawicą. I toczy się z tego, co pamiętam, kilka śledztw. W tej sprawie, bo tam po pierwsze to było bardzo uznaniowe, po drugie w jednej z tych willi urządzono escape room i po prostu tam działała jakaś prywatna firma komercyjna, a miały to być nieruchomości na działalność edukacyjną i tak dalej i tak dalej. No więc Przemysław Czarnek ma też oczywiście wiele na swoim koncie wypowiedzi, które się tak zwanemu mainstreamowi nie podobają, ale i tu przechodzę do uzasadnienia dla tej nominacji, gdyby ta nominacja miała się zmaterializować.
No po pierwsze Przemysław Czarnek jest elektryzujący dla prawicowego elektoratu. To od kilku lat słyszę, że mało kto z polityków PiSu tak działa na lud pisowski jak Przemysław Czarnek. Ja zresztą pamiętam już kiedyś tę historię chyba Nawet w Nasłuchu opowiadałem, jak był ten wiec poparcia dla Karola Nawrockiego w Warszawie i różni politycy PiSu tam przemykali przed samym kandydatem i była raczej cisza, aż przeszedł Przemysław Czarnek nowym światem i słyszałem po prostu wiwaty i rzeczywiście on ma za sobą wielu oddanych fanów. To jest raz. Dwa, nie jest specjalnie silny w partii, nie ma własnej frakcji, więc jest w pewnym sensie bardzo wygodnym dla Jarosława Kaczyńskiego kandydatem. Jest stosunkowo młody. Nie kojarzony z samym Mateuszem Morawieckim.
Trudno go będzie atakować Konfederacji. Aczkolwiek to on zamykał szkoły w covidzie. Tak, ale jednak twarzą covidu dla Konfederacji jest Mateusz Morawiecki i twarzą tej polityki pandemicznej pewnie Przemysław Czarnek w mniejszym stopniu. No i wreszcie to jest trochę kandydat z braku laku, to znaczy pewnie idealnym kandydatem na premiera byłby Zbigniew Bogucki, ale tutaj Karol Nawrocki nie chce oddawać swojego współpracownika na odcinek pracy partyjnej. Natomiast te pozostałe kandydatury, no Patryk Jaki jest jednak bardzo mocno kojarzony ze Zbigniewem Ziobrą i chociaż jest wiceprezesem PiSu, to nie jest zakorzeniony w tej partii. Tobiasz Bocheński no wywołuje Alergiczną niechęć frakcji Mateusza Morawieckiego i nie ma też żadnego, prawdę mówiąc, dorobku politycznego, więc byłby jednak łatwiejszy do atakowania.
A Przemysław Czarnek jest sprawny retorycznie, sprawny medialnie, nie boi się chodzić do różnych mediów i wypada w nich tak, ktoś by powiedział, butnie, ktoś by powiedział, wyraziście. A zanim pójdziemy dalej, czy myślisz, że osoba, która zostanie wskazana jako kandydat na premiera w marcu rzeczywiście ma szansę dojechać aż do końca kampanii i ewentualnie w przypadku wygranej bądź możliwości stworzenia rządu koalicyjnego będzie wskazany jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości? Nie masz takiego poczucia, że to jest jednak kandydat na zające, że to jest, używając metafory tym razem kolarskiej, kolarz, który ma pociągnąć grupę Innych kolarzy i przed metą jednak odpaść i zwolnić to miejsce komuś, kto będzie rzeczywiście walczył o wygraną na ostatnich metrach tego wyścigu.
My to przetrenowaliśmy już, przecież kandydatem na premiera był Piotr Gliński przez czas jakiś i premierem nie został. Andrzej Duda też opisywał w swojej książce wspomnieniowej, że Beata Szydło miała nie być premierką po całej kampanii, w której była kandydatką na premierkę. Więc te wszystkie rozmowy będą od nowa i ja bym się nie przywiązywał do wizji premierostwa Przemysława Czarnka. Tu się zgadzamy, ale moje pytanie bardziej brzmi, czy Przemysław Czarnek się przywiązuje do wizji premierostwa i czy to nie jest tak, że... Istnieje niebezpieczeństwo, że on na tym etapie się bardzo zużyje, że on musi się zmierzyć z bardzo trudnym zadaniem, czyli tak naprawdę chyba po prostu pociągnięcia teraz wyników sondażowych. Jeżeli mu się to nie uda, no to będzie to taka znacząca cofka dla jego kariery politycznej. Znaczy, czy nie uważa, że to jest trochę pułapka zastawiona na tego kandydata na premierze?
Nie wiem, czy aż bym to nazwał pułapką. Jest to niewątpliwie ryzyko, ale jeśli tak spojrzeć znowu na PiS z lotu ptaka, no to jest tam pewnie kilka postaci, które myślą o sobie w perspektywie 10 lat jako o liderach prawicy. I Przemysław Czarnek zapewne jest wśród tej dziesiątki osób. I on chyba nie mógłby po prostu odmówić i powiedzieć, że on woli robić coś innego, bo... Może wiele stracić, ale też może wiele zyskać, bo PiS w tym momencie ma kryzys sondażowy. Jeśli Przemysław Czarnek będzie twarzą udanej prekampanii i jeśli PiS zacznie się zbliżać znowu do Koalicji Obywatelskiej, no to akcje Czarnka też urosną i to on będzie obok Jarosława Kaczyńskiego beneficjentem tego sukcesu. I rozumiem, że wskazanie Przemysława Czarnka, podsumowując, prawdopodobnie nie wywoła wielkiego konfliktu w partii.
Znaczy, że jest to, tak jak sobie powiedzieliśmy, akceptowalny kandydat dla Mateusza Morawieckiego. Też podejrzewam, że z tych względów, o których teraz rozmawialiśmy, to znaczy, że albo mu się uda, albo mu się nie uda. Jakby mu się miało nie udać, no to Czarnek się zużyje i czyścimy sobie przedpole w partii. Tak, przy czym nie rozmawiałem z samym Mateuszem Morawieckim, tylko z kimś z jego otoczenia. To jest jedno zastrzeżenie. Druga sprawa to jest oczywiście to, że wciąż wiele osób uważa, tak jak my, że to nie jest wybór ostateczny, tylko wskazanie kogoś, kto teraz ma harować. Zakładamy, że to będzie Czarnek, ale jeżeli to nie miałby być Czarnek, na przykład jeżeli to byłby Tobiasz Bochański, to czy to wywoła jakąś większą awanturę w partii? Czy to może spowodować, że Mateusz Morawiecki zacznie robić jakieś nerwowe ruchy ku wyjściu? Owszem, nie wiemy kto będzie kandydatem na premiera, bo tak się rozpędziliśmy z tym czartkiem, a to jeszcze parę okrążeń pewnie przed nami.
Ale niewątpliwie Czarnek oznacza mniejsze ryzyko turbulencji w tym samolocie. Bochański prawdopodobnie wywołałby gwałtowny sprzeciw Mateusza Morawieckiego i jego ludzi. Nie wiem, czy bylibyśmy w sytuacji okołorozłamowej, bo trochę głupio byłoby wychodzić z partii z powodu bitwy o stołek kandydata na premiera na półtora roku przed wyborami. Ciężko by to było sprzedać wyborcom, ale niewątpliwie atmosfera w PiS jest i tak zważona, a gdyby to był Tobiasz Bochański, to pewnie by się zważyła jeszcze bardziej. To ja bym tylko do tego się dołożył i zupełnie nie polemizując, a nawet zgadzając się, mam takie wrażenie, że paradoksalnie Bochański jest lepszym wyborem dla Morawieckiego, ponieważ jest wyborem taktycznym, natomiast Czarnek byłby wyborem moim zdaniem jednak strategicznym i jeżeli ja byłbym Mateuszem Morawieckim albo jego ludźmi i bym się martwił, to nie martwiłbym się o suwpolizację PiSu, tylko bardziej o czarnkizację, znaczy jeżeli rzeczywiście to pójdzie w kierunku Czarnka, a jeszcze
Jeżeli te sondaże zaczęłyby rosnąć, to wydaje mi się, że to byłby sygnał, że ta partia na trwałe, tak jak rozmawialiśmy, skręca w prawo. Bochański moim zdaniem jest takim politykiem, którego się rzuca na front, a potem patrzy, co się wydarzy, siądzie, nie siądzie. Tak naprawdę on też ma dosyć elastyczne chyba poglądy, bo jak musi być kandydatem na prezydenta Warszawy, to jest dużo bardziej... Tęczowy? No może nie aż tęczowy, ale... No, był za tęczowymi piątkami w szkołach, więc stąd... Ale jakiś taki bardziej powiedzmy centrowy, a teraz... A potem nagle stał się Ziobrystą i Maślarzem. Tak. Bochański jest w zasadzie kompletnie nierozpoznawalny, w związku z tym można by go ulepić w gruncie rzeczy od nowa, a Czarnek już chyba się ulepić nie da. Zresztą Czarnek też jest ładnych parę lat od Bochańskiego starszy i bardziej doświadczony.
Pewnie gdyby była taka potrzeba, no to można by z niego zrobić bardziej profesora niż zagończyka, no bo ma ten tytuł profesora prawa, ale no niewątpliwie nominacja, zresztą czy to byłby Patryk Jaki czy Przemysław Czarnek, to też jest objaw tego procesu, od którego zaczęliśmy tę rozmowę. No dobrze, bo powiedziałeś, że głupio byłoby wyjść z partii w ramach walki o stołek kandydata na kandydata na premiera. Natomiast wydaje mi się, że obecnie dzieje się coś, znaczy jest temat, jest proces, jest wielka dyskusja w Polsce i w PiS-ie, która lepiej pasowałaby do awantury, która pozwoliłaby albo zmusiłaby jedną z frakcji, w tym przypadku po prostu Morawieckiego i jego ludzi,
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W dzisiejszym odcinku Wojciech Szacki i Andrzej Bobiński rozmawiają o trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się PiS oraz decyzjach, które musi podjąć Jarosław Kaczyński. Zastanawiają się, czy Przemysław Czarnek może być dobrym kandydatem na premiera, jak zachowa się marginalizowany Mateusz Morawiecki i jak konflikt wokół SAFE zmieni układ na prawicy.
Zapraszamy!