Sieć na prosumentów | Energia do zmiany
Prosumenci mieli być jednym z filarów transformacji energetycznej, ale coraz częściej stają się problemem dla systemu. W dzisiejszym odcinku Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapiecie.pl opowiada o tym, jak zmienił się polski prosument oraz co oznaczają planowane przepisy dotyczące mikroinstalacji.Rozmowę prowadzi Julia Cydejko.
I tutaj trzeba wziąć pod uwagę obie te rzeczy także w energetyce. Najprościej możemy podzielić prosumentów dzisiaj na dwie kategorie. Pierwsza z nich to są prosumenci na starych zasadach. Mieliśmy wtedy net metering, czyli Ponad milion gospodarstw domowych założyło fotowoltaikę z takim założeniem, że przez 15 lat od założenia fotowoltaiki mają bardzo korzystne zasady, mogą oddawać nadmiar energii, którą generują np. w środku dnia latem i w zamian w dowolnym czasie w ciągu najbliższych 12 miesięcy odebrać 70 albo 80% tej energii, którą oddali do sieci. Jednym słowem, Mówiło się o tym, że system energetyczny jest takim wirtualnym magazynem energii.
Oczywiście wirtualnym, tutaj trzeba to podkreślić, bo jednak oddajemy energię z fotowoltaiki do sieci, natomiast zimą, na przykład w nocy, pobierzemy tą energię albo z wiatru, albo z węgla, albo z gazu, z czegokolwiek wtedy system pracuje, na pewno nie ze słońca. No właśnie, to taki bardzo mocny skrót myślowy, bo de facto ktoś ostatecznie za tą energię będzie musiał zapłacić za jej wytworzenie i no to są po prostu ostatecznie grupy kapitałowe najczęściej, które wcześniej tę energię odkupują. Natomiast w net billingu, który potem zastąpił system net meteringowy, to ryzyko jest właściwie przerzucane na prosumentów i zapoznałam się przed naszą rozmową z takimi badaniami, z których wynika, no zresztą co jest też intuicyjne, że prosumenci
Czują się trochę oszukiwani, czy mają pewne poczucie niesprawiedliwości związane z tym, że sprzedają swoją energię po niskich cenach, a kupują ją po wysokich? Druga grupa prosumentów dzisiaj zamiast oddawać się do tego wirtualnego magazynu, to po prostu sprzedaje energię po takich cenach, jakie są na rynku. A ponieważ na rynku mamy dużo fotowoltaiki, zwłaszcza generowanej przez tych starych prosumentów, to warto też podkreślić, bo mówimy o kilku gigawatach mocy, którą w słoneczne dni ci starzy prosumenci do systemu wrzucają. W zasadzie system ich do tego zachęcał. No to ci nowi rzeczywiście na tym cierpią, bo te ceny spadają nam no teraz średnie miesięczne już myślę tak w okolice 20 groszy nawet i mniej za kilowatogodzinę.
Bum prosumencki trochę nas zaskoczył. Tak, ale to w zasadzie w każdym kraju tak wyglądało. Zwykle zyskiwała duża fotowoltaika i wsparcie było przewymiarowane. To przerabiali Czesi, Słowacy, Hiszpanie, Włosi, wszyscy właściwie w Europie. Dlatego, że to jest łatwo skalowany biznes. Fotowoltaika jest dość Prostą technologią, łatwo skalowalną i ona jest droga na początku, kiedy nikt się na tym nie boi się dotknąć, a później jak instalatorzy zaczynają się za to brać, to bardzo szybko koszty instalacji spadają, szybko nam też tania fotowoltaika, więc mieliśmy taki rzeczywiście boom. I teraz mamy też tego konsekwencje związane z tym, że mamy w systemie kilka gigawatów mocy tej fotowoltaiki, którą operator chciałby sterować, a trochę... Właściwie kilkanaście, trzynaście już ponad gigawatów.
Też pamiętajmy, że jednak nie będzie zawsze generować 100% mocy nominalnej. W Niemczech, tak jak patrzymy, od lat około 70% Czyli z 10 gigawatów maksymalnie 7 gigawatów mniej więcej ona wygeneruje, bo też ludzie mają pod różnym kątem tą fotowoltaikę i tak dalej. No jasne, ale ponieważ jednostkowa moc tych nowych mikroinstalacji rośnie, też zmieniły się trochę regulacje, ale jak popatrzymy na dane PT-PIR-a chociażby, to widać, że jeszcze w 2022 roku chyba ta średnia moc nowych mikroinstalacji nie przekraczała 10 kW, a teraz to już jest ponad 11,5 kW. No i tak się zastanawiam, po co takie duże instalacje tym prosumentom, bo to jednak jest produkcja roczna, oczywiście biorąc pod uwagę współczynnik wykorzystania mocy w fotowoltaice i te indywidualne uwarunkowania poszczególnych prosumentów, ale to jednak jest
Dwie megawattogodziny, powiedzmy, to pan zainstaluje sobie 2,5 kW mocy w fotowoltaice, to dostarczy około 2500 kWh, czyli będzie miał pan wyzerowane rachunki, bo od razu ta fotowoltaika pokryje to, co musi pan oddać rządowi czy oddać spółce energetycznej. Z definicji te instalacje były nieco przewymiarowane wówczas, ale co też widać mimo wszystko w tych statystykach, one niekoniecznie już dzisiaj są przewymiarowane, wręcz odwrotnie jeszcze ci prosumenci na starych zasadach dokładają paneli do istniejących już instalacji, korzystając jeszcze wciąż ze starych zasad, bo tak jak powiedzieliśmy na początku, te gospodarstwa domowe zaczynają się elektryfikować. Ludzie zobaczyli, że mają prąd Praktycznie za darmo, bo ten koszt paneli często się zwraca w 2-3 lata.
Nie muszę sobie tego wyobrażać, bo mam znajomego, który dokładnie takie urządzenie zainstalowane przez spółkę dystrybucyjną posiada, bo już lata temu i myślę, że mówimy o dekadzie mniej więcej, na terenach gmin wokół odkrywki Bełchatów, to są te bogate Gminy Kleszczów, Rząśnia, które zarabiają z tego, że mamy tam kopalnie. Tam powstała masa fotowoltaiki jeszcze na bardzo wczesnym etapie i tam PGE proponowała prosumentom takie urządzenia, które dołączali do falowników w ramach takiego pilotażu, przejmując możliwość sterowania tymi falownikami u odbiorców. I to się dzieje w Polsce już od dekady na małą skalę właśnie tam w okolicach Bełchatowa. I robi to jeden z państwowych dystrybutorów.
I zainstalował fotowoltaikę o mocy 200 kW. I on przekonuje mnie i jestem w stanie mu uwierzyć, że tak jest, że on ma non stop pełną auto konsumpcję tej energii, jaką produkuje u siebie z fotowoltaiki, która ma moc 200 kW, czyli jest dużo mniejsza niż jego przeciętne zapotrzebowanie. I mimo tego, gdy jest słoneczny weekend zwłaszcza, a oni pracują cały czas, to operator wyłącza mu jego fotowoltaikę. No bo dla operatora znowu, to jest wygodne, bo on nie może dziś sterować tymi kowalskimi na starych zasadach, więc gdzieś tam w tej wsi dużo energii jest wprowadzane do sieci. No więc operator steruje w ten sposób, że wyłącza to, co może wyłączyć, czyli fotowoltaikę u przedsiębiorcy, któremu ten prąd jest potrzebny do jego produkcji energii.
I od tego zależy w ogóle jego konkurencyjność na rynku. Wyłącza mu jego fotowoltaika, bo on zaczął pobierać z sieci od tych prosumentów. Z punktu widzenia operatora wygodne. On sobie zapewnia stabilność pracy sieci. Jednocześnie spółka energetyczna, być może z tej samej grupy, być może nie, bo w firmach to często nie jest ta sama grupa energetyczna, zarabia na tym, że sprzedaje tą energię do firmy, która normalnie by po prostu miała swoją energię. Tutaj mamy takie pole do nadużyć, na które bym bardzo jednak zwracał uwagę, bo trochę pod taką historią, że dbałem o bezpieczeństwo sieci, co jest ultra ważne i w ogóle sterowalność taka awaryjna powinna być moim zdaniem możliwa, do tego nawoływałem, to też możemy tą cienką czerwoną linię gdzieś przekroczyć.
I teraz trafia do systemu i to mówimy o kilku gigawatach. I dzisiaj problemem jest to, że mamy stare elektrownie węglowe, które muszą nam pracować, bo wieczorami muszą pokryć nam szczyty zapotrzebowania, czego nie zrobi fotowoltaika. I z tym sobie szybciej poradzimy, bo po pierwsze system się uelastycznia od strony bilansu, mocy. Będą nam teraz wchodzić bardzo duże magazyny energii na rynek. Mamy też coraz więcej jednostek gazowych, które też dużo bardziej elastycznie mogą działać, jeżeli mówimy o silnikach gazowych zwłaszcza. I o instalacjach OCGT, nie CCGT, ale to już nie wchodząc w szczegóły. Tam pewnie zrobi się zaraz więcej miejsca dla samego bilansu mocy tej fotowoltaiki od prosumentów. Natomiast na poziomie sieciowym, w sieciach niskich napięć, ten problem nam dłużej pozostanie, a mianowicie zwiększanie napięć w sieciach jest mimo wszystko problemem.
To jest pierwsza rzecz. Druga to dziś oferta, która dziś jeszcze wbrew pozorom dużo mówimy o elastyczności, ale nie wyceniamy jej jeszcze tak wysoko, bo dziś ta elastyczność jest w systemie wbrew pozorom. Wciąż. I tę elastyczność, stety niestety, na przykład dostarcza nam PSE trochę na własny rachunek, a mianowicie PSE dość regularnie nam ogranicza generacje z fotowoltaiki, aby zmieściły się nam elektrownie węglowe, które muszą być. Chociaż warto zaznaczyć, że te minima techniczne spadają. To też element tej elastyczności, nie? Ale myślę, że też system tego nie do końca widzi, bo dla mnie, jeżeli operator musi ingerować, to to już naprawdę powinna być ostateczność, czyli ceny na rynku energii już dawno powinny być na poziomie minus tysiąc, dwa, trzy tysiące złotych za megawatogodzinę.
I widać tą elastyczność, ona jest dużo większa niż ja bym przypuszczał, a o tej elastyczności To w zasadzie gdzieś jeszcze w czasach moich z początku zajmowania się energetyką, naście lat temu czytałem, że to się będzie dziać, czytałem analizy jaka może być ta elastyczność cenowa odbiorców i ona wtedy wydawała się mniejsza niż dzisiaj już jest dostarczana, bo też Automatyka poszła do przodu. Klient się już dziś nie musi przejmować, czy ma włączyć teraz akurat pompę ciepła, czy tam jakiś piec akumulacyjny, czy samochód elektryczny, bo automatyka mu tym zarządzi. I to się dzieje. Tylko, że to jest proces, który nam się będzie dziać jeszcze przez kilka ładnych lat. Moglibyśmy to przyspieszyć. Oferta na przykład taryf dynamicznych i dla prosumentów, i dla nieprosumentów, czyli dla gospodarstw domowych, które mogłyby pobierać po prostu prąd od sąsiada, nie mają własnej fotowoltaiki, mogłyby od sąsiada pobierać te nadwyżki w bardzo niskiej cenie.
Ale moim zdaniem on jest za nisko, on powinien być powyżej tej taryfy G11. Konsumenci powinni się starać, żeby dostosowywać to swoje zużycie, często automatyką, tak jak powiedziałem, do tego, kiedy jest nadmiar energii w systemie, 110% powiedzmy tej taryfy. Nie ma w ogóle mowy o takim rozwiązaniu, nie ma dzisiaj zachęty też dla gospodarstw domowych, aby korzystać z tych rozwiązań rynkowych i co do wysyłania energii do sieci, bo przecież jak wyślemy tę energię z fotowoltaiki wieczorem do sieci, co jest zgodne z polskimi przepisami, jak ją zmagazynujemy i wyślemy wieczorem, to my nie zarobimy tych 20 groszy, o których mówiliśmy na początku, tylko zarobimy 70 albo 80 albo 100 groszy za kilowatogodzinę. No właśnie, to żeby jeszcze wpisać się w ten pesymistyczny ton, w który uderzyłeś, to dodam, że ponad 40% konsumentów energii w Polsce w ogóle nie wie o istnieniu taryf dynamicznych.
Szybsze niż się spodziewałeś? Wolniejsze niż się spodziewałeś? Czy takie w sam raz? I czy to jest tak, że my będziemy tych magazynów energii instalować coraz więcej, coraz szybciej? Czy to rzeczywiście będzie przez kolejne lata taka kula u nogi, nasza jako Polski, która stara się swoich prosumentów zamienić w zasób sieciowy? Byłem optymistą co do tego, jak szybko będą się magazyny rozwijać na rynku i te moce, jakie widzę, przerosły moje oczekiwania. Dzisiaj popatrzymy sobie na ten sam etap rozwoju rynku fotowoltaiki, czyli 9 lat wstecz. To magazyny rosną dużo szybciej. A zobaczmy, gdzie jesteśmy z fotowoltaiką. Mówimy o kilkunastu gigawatach już mocy zainstalowanych u prosumentów.
I teraz mamy wzrost gwałtowny hasła magazyn energii i on już w niektórych miesiącach przewyższa hasło panele fotowoltaiczne. Więc już więcej osób szuka magazynów. To też jest coś naturalne. Szersza grupa osób może instalować magazyny energii, bo np. nie ma swojego dachu, ale ma swoje gospodarstwo domowe, gdzie może ten magazyn wstawić i korzystać np. z taryf dynamicznych. Więc to też się dzieje. I oczywiście znowu jesteśmy na początku tej drogi. Mówimy o tym, że zbliżamy się do 200 tysięcy takich gospodarstw. No ale to jest nic innego niż kilka lat temu byliśmy z Fotowoltaiką, więc jestem przekonany, że będziemy mieli ten boom. Oczywiście przepisy mogą go skutecznie próbować zatrzymać, ale jeżeli nie będziemy mieli jakichś absurdalnych rozwiązań legislacyjnych, to jestem przekonany, że ten boom u prosumentów na niskim napięciu będzie.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Julia Cydejko przedstawia sytuację współczesnych prosumentów w Polsce, podkreślając zmiany w instalacjach i świadomościach.
Bartłomiej Derski opisuje kategorie prosumentów i regulacje dotyczące net metering i net billing.
Analiza wpływu nowych regulacji na ceny energii i rozmiary instalacji fotowoltaicznych.
Wyjaśnienie autokonsumpcji i jej zastosowań w domach, w tym wpływu na instalacje i wykorzystanie energii.
Opis przepisów dotyczących obserwowalności i sterowalności mikroinstalacji fotowoltaicznych oraz ich wpływ na prosumentów.
Analiza konsekwencji obserwowalności i sterowalności mikroinstalacji na przykładach z praktyki.
Bartłomiej Derski omawia idealny scenariusz obserwowalności i sterowalności awaryjnej dla prosumentów i operatorów.
Rozmowa o rosnącym zainteresowaniu magazynami energii, ich popularności i przyszłym roli w rynku.
Przedstawienie możliwości uczestnictwa magazynów energii w aukcjach mocy kwartalnych.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Prosumenci mieli być jednym z filarów transformacji energetycznej, ale coraz częściej stają się problemem dla systemu. W dzisiejszym odcinku Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapiecie.pl opowiada o tym, jak zmienił się polski prosument oraz co oznaczają planowane przepisy dotyczące mikroinstalacji.
Rozmowę prowadzi Julia Cydejko.