ETS w remoncie | Energia do zmiany
Unijny system handlu emisjami czeka kolejna duża przebudowa. Komisja Europejska chce tak zmienić ETS, by nadal wymuszał dekarbonizację, ale jednocześnie nie prowadził do nadmiernego wzrostu kosztów dla przemysłu i całej gospodarki.W dzisiejszym odcinku Robert Jeszke, kierownik Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, wyjaśnia, co wpływa na wzrost cen uprawnień do emisji, dlaczego obecne mechanizmy stabilizujące rynek mogą okazać się niewystarczające i jak pogodzić ochronę europejskiego przemysłu z dalszą transformacją.Rozmowę prowadzi Julia Cydejko.Zapisz się do PI Space: https://www.politykainsight.pl/pi-space/rejestracjaPI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.
Dzień dobry. Słuchacie Państwo podcastu Polityki Insight Energia do zmiany. W naszej audycji opowiadamy o najważniejszych wiadomościach z sektora energetycznego, omawiamy zmiany regulacyjne i najnowsze trendy technologiczne. Z naszymi gośćmi dyskutujemy o konwencjonalnych i odnawialnych źródłach energii oraz o polityce polskiej i europejskiej. Mierzymy się też z tematem zmian klimatycznych i tego, jak wpłyną one na nasze życie. Nazywam się Julia Cydejko i zapraszam na dzisiejszą audycję. Kosmos coraz mocniej wpływa na to, co dzieje się na Ziemi. Dane satelitarne wykorzystywane są już w rolnictwie, ubezpieczeniach, biznesie i bezpieczeństwie. A polska branża kosmiczna rozwija się coraz szybciej. Jeśli chcecie wiedzieć, co dzieje się w tym sektorze, zajrzyjcie do PI Space, nowego, bezpłatnego projektu Polityki Insight.
W każdą środę opisujemy najważniejsze inwestycje, technologie i firmy, przedstawiamy ludzi rozwijających polski sektor kosmiczny i publikujemy pogłębione analizy oraz podcasty. Nazywam się Joanna Becker, jestem wicedyrektorem zarządzającą Polityki Insight i zapraszam do PA Space. Link do rejestracji znajdziecie w opisie podcastu. Partnerami projektu są iSight oraz sieć badawcza Łukasiewicz i Tech Instytut Innowacji i Technologii. 17 lipca Komisja Europejska zaprezentowała zdawna wyczekiwany projekt rewizji dyrektywy o ETS, czyli o systemie handlu emisjami dwutlenku węgla z energetyki, ciepłownictwa systemowego i dużego przemysłu. Negocjacje tej rewizji to bez dwóch zdań najważniejsze, co dzieje się w tym roku w europejskiej polityce klimatycznej. I już trwają w najlepsze. Ale w energii do zmiany robimy krok wstecz.
O szczegółach brukselskiej propozycji i o tym, czemu akurat taka, a nie inna, opowie Robert Jeszka, kierownik Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, założyciel Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych, czyli tak zwanego KEIK. Julia Cydejko, zapraszam. Robert, dziękuję ci bardzo za przyjęcie zaproszenia. Bardzo dziękuję za zaproszenie. Bardzo długi projekt rewizji dyrektywy ETS, więc bardzo dużo wątków do omówienia. Na samym początku chciałam cię zapytać o reakcję rynku, bo już kilka miesięcy właściwie minęło od publikacji projektu komisji. Jak teraz kształtują się ceny uprawnień? Czy w twojej ocenie one kształtują się tak, a nie inaczej, dlatego że projekt komisji był taki, a nie inny? Co ogólnie dzieje się teraz na rynku CO2? Jeśli chodzi o reakcję rynku na propozycję komisji, to ona była wzrostowa.
Pomimo tego, że można ocenić tę propozycję jako bardziej... Słowo ambitne jest tu może niezbyt dobrym określeniem. Obniżającą ambicję. Może nie obniżającą właśnie ambicję, bo ona jest ambitna cały czas, tylko przesuwa inaczej akcenty. W związku z czym dla rynku ona powinna mieć taki charakter bardziej obniżający presję cenową. Natomiast przez to, że rynek oczekiwał trochę innego tego współczynnika redukcji uprawnień na rynku niż komisja zaproponowała, bo komisja zaproponowała ten poziom zejścia z 4,4 na 3,7, a rynek oczekiwał, że będzie 3,4, w związku z czym Niezmniejszenie tak w oczekiwany sposób tego współczynnika spadku tej puli uprawnień spowodował, że jednak rynek w jakiś sposób dokonał korekty i ta cena wzrosła tam z około 76 euro, jak sprawdzałem, do 87 w momencie, kiedy propozycja komisji była pokazywana.
Natomiast ja nie oceniałbym tego jako takiej strictej reakcji na samą propozycję komisji, dlatego że rynek dyskontuje trochę cały obraz sytuacji, to znaczy szereg elementów, które w propozycji komisji są pokazywane, a tych elementów technicznych, które kształtują cenę uprawnień i sytuację rynkową, którą przemysł się będzie musiał mierzyć, W bardzo taki kompleksowy sposób, no i tam wiele rzeczy ma znaczenie. Ta cena uprawnień, ona teraz jest trochę wzrostowa, ale to wynika też z innych uwarunkowań. Uwarunkowań związanych z cenami paliw. Cenami paliw. No tak, zawsze ETS idzie w górę. Kopalne, czyli ropę naftową, nie tylko węgiel. Jeżeli ropa naftowa idzie do góry, no to większe jest wykorzystanie węgla.
No i gaz. Jak wzrasta wykorzystanie węgla, no to jej emisyjność jest w stosunku na przykład do gazu dwa razy większa. No i popyt na uprawnienia jest większy, w związku z czym to jest taki impuls prowzrostowy do cen uprawnień. To przejdźmy może do szczegółów samej propozycji. Chciałam zacząć może od takiego pytania o same założenia, które Komisja Europejska przyjęła razem z samym projektem rewizji dyrektywy. W ogóle przecież są dwa projekty i jakby te zmiany w całej architekturze ETS są wielotorowe. Tutaj chciałabym się skupić na tym dużym projekcie, żeby nie wprowadzać nadmiernego zamieszania i tak zamieszanie będzie nam towarzyszyć w tych najbliższych miesiącach w związku z ETS-em. Założenia Komisji Europejskiej i modele, na których Komisja się opiera. One są znane i dla tego środowiska, dla tej bańki, jeśli można tak powiedzieć, modelarskiej są dość transparentne.
W związku z czym jest to transparentne w takim rozumieniu, że pewne części założeń są znane państwom członkowskim wcześniej. I nie są arbitralne. Tak, ale część założeń w takich modelach jest nieznana i wtedy się tak zresztą wiele lat określany był taki model Prime jako Black Box, czyli że tam są jakieś założenia, które nie są znane i po prostu trudno ocenić czy to dobrze modeluje rzeczywistość czy nie. Natomiast prawda jest taka, że w każdym z takich narzędzi są pewne obszary, które trudno wyjaśnić. Poddać jakiejś takiej politycznej ocenie, dlatego że to są po prostu stricte naukowe, techniczne, eksperckie założenia, które muszą być w takich narzędziach wprowadzane. Rzeczywistość jest tak skomplikowana, że nie da się jej ocenić w czysto obiektywny sposób, bez jakiejś wiedzy eksperckiej.
To bym oddzielił od tego, czyli od bazy takiej narzędziowej, której komisja korzysta, bo ona jest dobra, od tego, co w impact assesmencie komisja pokazuje. Bo w tym impact assesmencie do propozycji zmiany dyrektywy ETS komisja zrobiła szereg różnych analiz, różnych projekcji. Naprawdę dużo ich zrobiła. Natomiast problem jest taki, że żadna z tych propozycji, czy z tych analiz, które tam są przedstawione, nie jest odpowiednikiem propozycji politycznej, którą komisja wyszła. To znaczy... No tam prace nad tymi szczegółami trwały całą noc przed zaprezentowaniem ostatecznego projektu, więc wyobrażam sobie, że tam dużo kawy zostało przelanej. Bardzo pewnie dużo i to nie tylko w jeden wieczór. Natomiast jest to znowu taki dysonans pomiędzy tym, co jest przygotowane przez wiele, wiele miesięcy, nawet podejrzewam, że więcej niż półtora roku i jest tą bazą analityczną, scenariuszową od tego, co finalnie jest ustalane na bazie politycznych ustaleń wcześniej.
I te ustalenia są już wypadkową Politycznych negocjacji i one nie przystają do tego tak zwanego backgroundu analitycznego. W związku z czym trzeba się w tym poruszać trochę na zasadzie takiej, że ma się to wsparcie analityczne w tle. I widzi się tą propozycję polityczną jako propozycję legislacyjną i teraz trzeba czytać, czy w jakim kierunku to idzie. No i problem jest taki, że no raczej politycy czy państwa członkowskie, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji, powinni mieć klarownie pokazane, jeżeli jest zmiana taka, a nie inna, czyli taki na przykład ten współczynnik spadku podaży uprawnień na rynku, no to ile, jaka cena z tego będzie wynikała, na przykład prognozowana jest. No tych cen w ogóle propozycji czy w impact assessmentie komisji nie ma, można ją Wydedukować i policzyć sobie nawet tam w tle w różny sposób.
Ostatnio też miałem taką dyskusję w Brukseli na jednym z paneli, gdzie ktoś właśnie zarzucił, że nie ma tej ceny i że to można sobie, bo jest średnia podana, czyli 150 euro w całym okresie. Natomiast nigdzie nie ma podanej dokładnej tej ceny. Jest koszt krańcowej redukcji, który dla mnie jako powiedzmy osobę, która się w tym porusza jest lepszym wyznacznikiem tego, jak ta propozycja wpływa na rynek niż sama cena uprawnień. Natomiast no tam są na przykład takie załączniki, które mówią o tym, ile na przykład trzeba by dopłacać w kontraktach różnicowych, czyli Carbon Contract on Difference, ile trzeba było dopłacić, dodanie technologii, żeby ona była opłacalna w koszcie krańcowym. No to jest bardzo ważne, bo takie mechanizmy komisja chce wprowadzić. No ale jak się wyliczy różnice pomiędzy tym, to można sobie zobaczyć trajektorię cenową, powiedzmy jaka jest zakładana, żeby pokryć tą różnicę w kosztach tych technologii.
Ale ty byś powiedział, że rozwiązania, które komisja zaproponowała zostały skrojone pod konkretną trajektorię cen uprawnień, czy jaki był taki modus operandi, czy jakieś uzasadnienie właśnie takich, a nie innych zmian i takich, a nie innych wartości? Dlatego też zapytałam o same modele i założenia, no bo sam powiedziałeś, że rynek oczekiwał trochę innego linear reduction factor niż ten, który komisja zaproponowała, a i tak prawie na pewno on zostanie jakoś zmieniony w toku negocjacji między Radą Unii No i teraz pytanie, właściwie dlaczego decydujemy się na takie wartości, a nie inne? Czy tutaj patrzymy na twarde dane, czy liczby, które wychodzą nam z modeli, czy to jest decyzja polityczna? Zabłożenie jest takie, i tak generalnie operuje się w tego typu pracach, że na początku jest ocena polityczna tego, w jakim kierunku powinniśmy iść, są wyznaczniki.
Mamy takie kamienie milowe, czyli mamy neutralność klimatyczną w 2050 roku, Cel ustalony politycznie też na 2040, czyli 90% redukcji. 85% wewnętrznych. Tak, ale to też jest takie, powiedziałbym, tricky, dlatego że te 5 punktów procentowych to jest maksymalnie, to znaczy to niekoniecznie musi być 5 punktów procentowych i tego typu już Uwarunkowanie wypływa powiedzmy z tej propozycji komisji, jeśli chodzi o sam ETS, bo nie mamy jeszcze żadnych ustaleń co do tego drugiego obszaru, czyli non ETS-u i tych wszystkich elementów i narzędzi, które tam miałyby działać. One mają być pokazane pod koniec tego roku. Czekamy na nie dlatego, że dla nas ocena całego pakietu tych propozycji jest sumą tych rozwiązań, a nie tylko jednym ETS-em.
Natomiast ETS bezwzględnie jest najważniejszy. Wprowadzenie tego typu działań analitycznych jest oparte przede wszystkim właśnie od kamieni milowych, od wyznaczniki celu redukcyjnego, nacisków na poszczególne elementy, które mają być powiedzmy zabezpieczone, czyli ochrona przemysłu, która wyszła też w trakcie powiedzmy, rzeczywistość tak spowodowała, że przemysł po prostu No został mocno dociśnięty ze względu na geopolitykę i konkurencyjność z Chinami i ze Stanami Zjednoczonymi plus jeszcze dużą presję cenową na paliwa importowane do Europy ze względu na wojny w Ukrainie czy na konflikt na Bliskim Wschodzie. No i tego typu elementy wchodzą później jako takie założenia do pewnych obszarów, w których już analityka działa. Czyli te modele są przygotowane do takich uwarunkowań, do takich ograniczeń.
No i w ramach takiego ćwiczenia analitycznego robi się symulacje np. jakie by były koszty krańcowe redukcji, czyli właśnie te finalne czy całkowite koszty zdekarbonizowania jednej tony CO2. I to nie jest tożsame z ceną uprawnień na rynku, bo tamte są z kolei z wynikiem też gry Podażowo-popytowe i działań uczestników rynku, więc tam jest różne mechanizmy typu kontraktowanie czasowe, rola instytucji finansowych, które tam też wpływają na wycenę uprawnień. Natomiast summa summarum pokazuje się, jaki byłby koszt dojścia do takich celów, jakie są wyznaczone politycznie. No i to jest powiedzmy taka przestrzeń, na której decydenci patrzą i wybierają, który scenariusz byłby najbardziej optymalny, ewentualnie w kilku takich
W wymianach myśli i kierunków powstaje jakieś kilka scenariuszy, które są podstawą do tego, żeby wybrać jakieś rozwiązanie. No i rozumiem, że w tym przypadku dokładnie taki mechanizm był stosowany. Być może komisja po prostu nie pokazała części wyników, czy na pewno nie pokazała części wyników, które miała na stole. Ale no wynika to też prawdopodobnie z tego, że wynikowa propozycja jest pewnym kompromisem w negocjacjach, który był prowadzony w ostatnich tygodniach, zanim ta propozycja w ogóle ujrzała światło dzienne. No i to jest taki pewien dysonans poznawczy, jeśli chodzi o propozycję, a analityka, która za tym idzie. Poza tym sam powiedziałeś, że Dyrektywa o ETS nie istnieje w próżni. Jest jeszcze szereg innych regulacji klimatycznych, których projekty zobaczymy w tym roku, pod koniec tego roku. Co oznacza właściwie, że wprawdzie Komisja jeszcze nie dokończyła prac nad tymi projektami, ale musi mieć już jakieś pojęcie co do tego, jak one będą wyglądać, skoro zdecydowała się na taki, a nie inny projekt Dyrektywy o ETS, prawda?
Też pewnie doszło do jakiegoś zawężenia tych scenariuszy, a jednocześnie dla wielu interesariuszy jest ważne, żeby presja cenowa w ETS troszeczkę spadła, ale jeszcze ważniejsze, mam poczucie, jest dla nich, żeby ten system był stabilny i w miarę przewidywalny, a to jest chyba, tu jestem ciekawa twojej opinii, niemożliwe do osiągnięcia, bo jeśli w samej dyrektywie jest zapisany plan rewizji raz na kilka lat, Mamy szereg elementów wprowadzających jakąś niepewność, chociażby właśnie włączenie kredytów węglowych co do dostępności, których wcale nie możemy być pewni, więc mamy tu zarówno decyzję polityczną, jak i uwarunkowania rynkowe, więc stabilność, której uczestnicy rynku CO2 się domagają, jest chyba cały czas jakąś mrzonką.
Są takie głosy i faktycznie my też dostrzegamy od wielu lat już taki problem, sygnalizując to w momencie, kiedy sytuacja była taka, że pewne mechanizmy, które na rynku działają po to, żeby zapewnić tą stabilność, czyli mówię tutaj, już wchodzę w jakieś szczegóły artykułu 29a, to jest takie hasło, które mówi o mechanizmie, który wypuszczałby uprawnienia w momencie, kiedy ceny uprawnień są za wysokie i to był taki mechanizm reakcyjny, jeśli chodzi o jakieś uwarunkowania zaburzające stabilność ceny, czyli że ona wzrasta za szybko. Natomiast on nigdy nie został uruchomiony, bo ten mechanizm był źle skonstruowany. On został poprawiony w międzyczasie, ale on dalej nie spełnia tej funkcji. Natomiast to jest jakby tylko i wyłącznie jednorazowy taki wentyl bezpieczeństwa w momencie, kiedy faktycznie coś się wymyka spod kontroli. Poza tym to nie jest sufit cenowy, to jest po prostu taki mechanizm
Dokładnie tak. I on temu miał służyć. Natomiast nie ma na rynku w tej konstrukcji systemu żadnego mechanizmu, który by zabezpieczał to, że w momencie, kiedy ta transformacja idzie wolniej, z różnych względów, z takich, że na przykład wszystkie te działania inwestycyjne europejskie idą wolniej, niż byśmy przewidywali. No bo to wszystko jest z pewnym założeniem. Tak mówimy o tym, że chcemy nowe technologie wprowadzać na rynek. Finansujemy je z różnych funduszy, które są w ramach ETS-u, ale też poza. To nie idzie tak, jak byśmy przewidywali, a mówimy o technologiach, których na razie na rynku nie ma, więc to jest naprawdę cały proces badawczo-rozwojowy do implementacji tego i weryfikacji i skalowania, więc żeby to zadziałało, to są nawet całe cykle inwestycyjne, które mają kilkanaście albo kilkadziesiąt lat. Więc jeżeli to nie wystartuje w momencie, kiedy my przewidujemy, że powinno wystartować, no to zaczyna się wtedy robić problem w takim obszarze, jak właśnie rynek ETS i te koszty redukcji, bo cały czas mamy ten limit pułap emisji, jaki możemy wygenerować.
Mechanizmem, którym na razie w ogóle operowaliśmy, to był mechanizm, kiedy sterowaliśmy problemem nadwyżki uprawnień na rynku, a ten problem nadwyżki pojawił się dlatego, że dopuściliśmy kiedyś offsety w ramach protokołu z Kyoto, czyli takich uwarunkowań międzynarodowych i się okazało, że tam jednak gdzieś tam na świecie były przekręty przy robieniu tych projektów, więc te kredyty były niewiarygodne, nie wprowadzały żadnych zmian, jeśli chodzi o redukcję emisji, były tylko takim zarabianiem pieniędzy przez oszustów. Unia Europejska zakazała stosowania tego. No i to był moment, w którym one były już wpuszczone na rynek, więc trzeba było je ściągnąć z rynku i wprowadzono takie działania, już nie będę mówił całej historii tego, bo to osobny, można by było pewnie podcast nagrać. Natomiast w efekcie końcowym pojawiło się takie coś, co się nazywa Market Stability Reserve, czyli mechanizm stabilności rynkowej.
Tak, i on jest teraz dokładnie, był tą niszczarką, czyli on ściągał te uprawnienia, które były tymi nieuprawnionymi jednostkami, które na tym rynku miały się pojawić, natomiast problem się zaczął taki, że on ściągnął to już w miarę szybko, no i zaczął ściągać coś, co już nie jest, powiedziałbym, nielegalne na rynku, czy niepożądane, tylko to były ETS w remoncie Energia do zmiany
Zastawienie ma lepszych i gorszych uprawnień, ale to mnie bardzo zaskoczyło, jakie były reakcje na pomysły komisji właśnie co do Market Stability Reserve, bo komisja sama pisze w tym swoim projekcie, że ten cel, o którym mówisz, został osiągnięty i te nadwyżkowe uprawnienia zostały ściągnięte, a tymczasem niektóre stolice w swoich stanowiskach zasygnalizowały, że Dobrze, zahamujmy ten efekt niszczarki, czy jakoś wyłączmy go na jakiś czas, ale nie pozbywajmy się go całkowicie i zachowajmy taki instrument, który będzie nam trochę przyspieszał tą redukcję podaży. No to jest taki paradoks, który niestety obserwuję, bo w samym mechanizmie MSR jest właśnie ten instrument tak zwanej inwalidacji, czyli unieważniania tych uprawnień. On jest sprawnie trochę inaczej interpretowany i to też jest ciekawy paradoks, natomiast generalnie no idea jest taka, że one już nie wracają na rynek.
Komisja powiedziała, że w takim razie może ze względu na to, że ten rynek się robi bardzo ciasny i to ilość uprawnień będzie się zmniejszała i może być ryzyko, że nam ich po prostu zabraknie, to żebyśmy te uprawnienia zostawili jako taki bufro zabezpieczając. Gdziebyśmy zrezygnowali z tej inwalidacji. Wszystkie państwa się zgodziły, to poszło do parlamentu w ramach 3 logów, wstępnie była zgoda, no i teraz dokładnie parę dni temu parlament się opowiedział za tym, żeby jednak tej inwalidacji nie kasować. To jest ten paradoks, bo z jednej strony wszyscy mówią o tym, że musimy wspierać przemysł i mieć jakiś taki bufor bezpieczeństwa, czyli nie mieć tylko niszczarki, ale też te mechanizmy podażowe, czyli żeby z niego można było korzystać w sytuacjach kryzysowych. Przecież można uregulować bardzo rzetelnie, przy jakich warunkach te uprawnienia tam trafiają z powrotem na rynek, to jednak nie.
To jest dla mnie w kilku wymiarach paradoks, bo kilka rzeczy się też wiąże z tym, z jakich pól uprawnień, te uprawnienia, które już na tym rynku nie istnieją, czy zeszły z tego rynku, albo nie weszły na ten rynek, w jakiś sposób korzystamy. I tu mam taki dysonans poznawczy. Co do działań naszych legislatorów w Unii Europejskiej. A może tutaj dochodzi do głosu ten przemysł, który zdążył już zainwestować w dekarbonizację albo energetyka, która rzeczywiście wydała już sporo pieniędzy na zazielenianie miksu energetycznego. Mamy przecież bardzo dynamiczny rozwój odnawialnych źródeł w sektorze elektroenergetycznym. I z wielu organizacji branżowych płynęły właśnie takie sygnały, że narracja polityczna o tym, żeby poluzować ETS, żeby uprawnienia były tańsze, żeby wydłużyć ten horyzont dekarbonizacji brzmiał bardzo dobrze na konferencjach prasowych, ale na koniec dnia ci, którzy zainwestowali, będą na tym stratni i nie wszyscy cieszą się z perspektywy obniżenia ceny uprawnień, szczególnie jeżeli, i tutaj dla mnie wchodzi taki kluczowy paradoks w tej rewizji,
Jeżeli cały czas liczymy na pełną dekarbonizację tych sektorów przemysłu, które w ETS1 są włączone, a wygląda na to, że Komisja Europejska rzeczywiście autentycznie na to liczy, bo owszem, wydłużyła dostępność darmowych przydziałów, darmowych alokacji, czyli tych uprawnień, które dajemy za darmo, dlatego że dekarbonizacja trwa za długo, a nie chcemy, żeby ten przemysł wynosił się z Unii Europejskiej, no ale jednak wciąż jest jakiś horyzont czasowy i zakładamy, że te inwestycje, a przede wszystkim jest warunkowość tych darmowych przydziałów, więc owszem, damy wam darmowe uprawnienia, ale pod warunkiem, że będziecie inwestować. A jednocześnie dążymy do tego, żeby uprawnienia były tańsze, więc ci, którzy już zainwestowali, tracą tą przewagę konkurencyjną, czy w każdym razie nie jest ona tak duża, jak byłaby, gdyby uprawnienia były drogie.
No i jak pogodzić te dwie strony? Rynkowy charakter ETS-u faktycznie ma na celu wymuszanie wprowadzenia nowych technologii i zwiększanie jej opłacalności. Wiadomo, ci, którzy zainwestowali w te technologie oczekują, że ta cena będzie w angielsku to się nazywa meaningful, czyli że wystarczająco wysoka, żeby ta opłacalność była utrzymana albo dalej opłacało się w tę inwestycję wchodzić. To jest cały proces inwestycyjny, bo wiadomo, że banki nie dadzą kredytu, jeżeli nie ma odpowiednich uwarunkowań rynkowych po to, żeby to się opłacało, w związku z czym te wszystkie w analizach opłacalności tych inwestycji, no cena uprawnień jest jednym z kluczowych parametrów. Natomiast ważniejszym moim zdaniem wymiarem jest to, żeby ten system się utrzymał musi mieć akceptowalność społeczną i polityczną. I mieliśmy już takie sygnały, które pokazywały, że mimo dobrych chęci, to znaczy konstrukcji systemu w taki sposób, żeby on zabezpieczał zarówno te nowe inwestycje, dekarbonizację i jeszcze nie powodował jakiejś zadyszki w niektórych państwach i niektórych sektorach, że on jednak miał sygnały alarmowe.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Unijny system handlu emisjami czeka kolejna duża przebudowa. Komisja Europejska chce tak zmienić ETS, by nadal wymuszał dekarbonizację, ale jednocześnie nie prowadził do nadmiernego wzrostu kosztów dla przemysłu i całej gospodarki.
W dzisiejszym odcinku Robert Jeszke, kierownik Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, wyjaśnia, co wpływa na wzrost cen uprawnień do emisji, dlaczego obecne mechanizmy stabilizujące rynek mogą okazać się niewystarczające i jak pogodzić ochronę europejskiego przemysłu z dalszą transformacją.
Rozmowę prowadzi Julia Cydejko.
Zapisz się do PI Space: https://www.politykainsight.pl/pi-space/rejestracja
PI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026
Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.