Demony Konfederacji | Nasłuch
Konfederacja od miesięcy utrzymuje się w okolicach 15 proc. poparcia, ale jej sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż wskazywałyby sondaże. Nieudana próba wystawienia Bartosza Bocheńczaka w Krakowie, spory wokół Przemysława Wiplera, napięcia między narodowcami a Nową Nadzieją oraz sposób, w jaki Sławomir Mentzen konsoliduje władzę w swojej partii, odsłaniają wewnętrzne problemy ugrupowania.Michał Piedziuk i Wojciech Szacki zastanawiają się, czy te napięcia utrudnią kampanię przed wyborami parlamentarnymi. Mówią o rywalizacji Mentzena z Krzysztofem Bosakiem i o tym, czy coraz większy tłok na prawicy może odebrać Konfederacji część jej dotychczasowych przewag.Rozmowę prowadzi Andrzej BobińskiW czwartek, 24 września zapraszamy na podwójne wydarzenie do warszawskiego baru Studio. Zaczynamy o 18:00 dyskusją o równości i wolności w ramach projektu "Ćwiczenia z przyszłości. Słowa, które znaczą". Z Antoniną Tosiek i Leszkiem Jażdżewskim będziemy się zastanawiać, czy walcząc o równość, niekiedy nie zapominamy o wolności. I vice versa.Natomiast o 19:15 otwieramy nowy sezon #studianasłuch i porozmawiamy o politycznej jesieni i wyborach 2027 roku.
W ciągu kilku dni udało mu się te 1600 bodaj brakujących zebrać, więc no to rzeczywiście blamaż to jest najsłabsze słowo. Wracając rzeczywiście do tego pytania o strukturę organizacyjną, no to mam poczucie, że trochę to się wszystko rozbija o dobór kadr, tak jak powiedziałeś i jednak ja będę stał na stanowisku, że W procesie tworzenia partii, stawianie na takie osoby jak na przykład Konrad Berkowicz czy Ryszard Wilk, którzy swoje różne problemy od lat mają, to były też decyzje Sławomira Męcena w procesie tworzenia partii. Jeżeli pewnych polityków KONFEDERACJA NASŁUCH
Bo wygląda na to i to też wynika z wielu moich rozmów z politykami Konfederacji, że po prostu w obecnym momencie partia jest dosyć mocno skłócona, dosyć mocno podzielona i osią sporu jest stosunek do Sławomira Mencena, do tego jak on sobie tę partię od w zasadzie paru już lat układa, o to jakie decyzje podejmuje, o to jakich ludzi. Jak sobie myśli o tym Sławomirze Męcenie, który zarządza kancelarią podatkową, tak? No to dla mnie to jest trochę to połączenie z tą zbiórką podpisów czy ze złożeniem sprawozdania.
Znaczy, jeżeli Męcen zarządza kancelarią I nie płacić podatków, to ma duży problem. I jego odpowiedzialnością jako osoby zarządzającej jest, żeby stworzyć system, zatrudnić ludzi, którzy będą dowozili te względnie proste rzeczy. Tak samo jak ma Office Managera i ten ma mu załatwić, żeby były długopisy albo kawa, no to jak nie ma długopisów albo kawy i ktoś przychodzi na spotkanie, to nie może się napić kawy i nie może zapisać To jest to pytanie, na które ja w sumie nie znajduję odpowiedzi. Czy Sławomir Mencent potrafi sprawnie zarządzać A w związku z tym, czy jeżeli na przykład zostałby wybrany i byłby, nie wiem, ministrem, to czy jest w stanie dobrze zarządzać w ministerstwie, tak?
No to jeżeli pytamy o tą sprawność w zarządzaniu partią, no to tutaj myślę, że trzeba rozróżnić dwie kwestie, no bo z jednej strony sprawność możemy definiować jako to, że partia Jest mu podporządkowana, ma w tej partii na przykład w tym momencie na tym podstawowym poziomie na pozycjach szefów okręgów ludzi lojalnych, ludzi, którzy są w stanie wykonywać za niego obowiązki i na przykład też dyscyplinować ludzi w okręgach. Natomiast jest jeszcze ta druga sprawność, której brak wyjdzie w nowej nadziei w najbliższych miesiącach. To znaczy to, czy męcen w tym zarządzaniu partią uwzględnia jeszcze jakikolwiek czynnik ludzki.
I to jest to, co słyszę ostatnio coraz częściej z kręgów Nowej Nadziei, też ludzi, którzy się tej Nowej Nadziei przyglądają, to znaczy, że Męcen nie potrafi pracować z ludźmi w strukturach. Męcen nie potrafi być prezesem, który jest lubiany przez struktury. I nawiązując trochę do tej twojej metafory biura, no to jeżeli prezes zwalnia jednego z najbardziej lubianych kierowników departamentu, to później ciężko oczekiwać, że ci pracownicy, którzy pod tym dyrektorem departamentu pracowali, Będą pracowali dobrze, będą chcieli przychodzić do pracy i będą zmotywowani do tego, żeby pracować na korzyść całej firmy. Ja jeszcze bym tutaj dodał czynnik czasu i zmiany, bo nie tak dawno temu, bo rok z okładem, mieliśmy kampanię prezydencką, która była perfekcyjnie zorganizowana przez mniej więcej tych samych ludzi z męcenem na jej czele i to działało.
Chyba nikt nie miał tak dobrze zorganizowanej Przepominam, tylu wieców co męcen nie odbył żaden z kandydatów i to była bardzo trudna do przeprowadzenia operacja, która wymagała równoległej pracy kilku zespołów ludzi, którzy jeździli po Polsce, przygotowywali te spotkania, później przewozili kandydata z miejsca na miejsce i wtedy to działało, a teraz nagle przestało działać, więc pytanie jest takie, co się stało, że to co się udawało robić i to co działało, nagle działać przestało. Dobrze, słuchajcie, przechodząc do drugiego problemu, nazywam go aferalnością, a tak naprawdę głównie w tym momencie myślę tutaj o Przemysławie Wiplerze i o jego przeszłości w biznesie, gdzie był lobbystą i pracował dla bardzo wielu firm i załatwiał różne interesy, jednak te obracające się drzwi, gdzie przechodzi się z lobbyingu do polityki,
W czasach walki z korupcją i w ogóle tego pokolenia polityków, którzy wyrośli na tej atmosferze właśnie zwalczania korupcji i wychodzenia z tych lat dziewięćdziesiątych, to było istotne. No tutaj trochę tego nie ma. Tu jest bardziej taka historia o self-made menach, o tej takiej potrzebie właśnie zarabiania, zaradności. Drodze na skróty. Ogólnie tak, chodzą na skróty, więc myślę, że tu jest jakieś też niebezpieczeństwo. No i akurat to jest soczewka, w której widzimy Wipplera i Krala. Widzimy i Konfederaci też dostrzegają problem jaki sprawia im Przemysław Wippler, no i znów to jest jednak polityk nowej nadziei, mentor Sławomira Męcena, przecież już dziś te role się odwróciły, to Sławomir Męcen, że tak powiem panuje nad Przemysławem Wipplerem, chociaż jak widzimy w przypadku Zonda Krypto nie zawsze to się udaje.
O tym, że ta Konfederacja to jednak nie jest jedna partia, że są dwie partie połączone, że tam są napięcia między tymi środowiskami, one są mniej czy bardziej wyostrzone i mniej czy bardziej widoczne, ale koniec końców zawsze jest tak, że im bliżej wyborów, tym mniej jest to odczuwalne, bo wtedy jest ta potrzeba takiej mobilizacji i jest walka o jak najlepszy wynik. Potem i dalej od tych wyborów, to tym bardziej te napięcia się ujawniają. Natomiast niezależnie od tego, to nie jest pytanie o to, czy ta konfederacja się rozpadnie na dwa, bo nic nie wskazuje na to, jak by miała się rozpaść. Natomiast widać, że trochę jest tak, że to utrudnia robienie polityki, że to rozbija przekaz, że to powoduje, że w ramach jednego środowiska Różne osoby nawzajem się krytykują, albo na siebie nie pracują, albo wręcz niekiedy podstawiają sobie nogę i że to jest jednak dosyć duży problem, który my trochę pomijamy, myśląc o tym, że to jest konfederacja na czele którejś z tych bossach i męcen.
Owszem, będą pewnie te większe okręgi, w których będzie dwóch posłów, być może nawet będą jakieś, w których będzie trzech posłów z Konfederacji, ale pewnie też będzie część okręgów, w których Konfederacja wprowadzi jednego posła. Będzie to nierównomierne. Rywalizacja w tych okręgach między przedstawicielami Konfederacji Męcena i Konfederacji Bosaka będzie obfitowała w różne kopniaki pod stołem i wbijanie sobie noża w plecy. Kraków był trailerem tej sytuacji kampanijnej. Ale Wojtek, bo wydaje mi się, że my bardzo często o tym rozmawiamy i w kontekście różnych partii i napięć między niegdyś Solidarną Polską a PiS-em. Różnych frakcji czy ugrupowań w ramach, powiedzmy, Koalicji Obywatelskiej. W Lewicy też, nie wiem, Wiosny i Starego SLD.
Słuchajcie, czwarty problem i pójdziemy dalej, to jest konfliktowość, a przede wszystkim konfliktowość Sławomira Mencena. To jest pytanie, czy rzeczywiście Sławomir Mencen jest tak konfliktowym politykiem, czy raczej te różne mniejsze czy większe wojny i wojenki Sławomira Mencena wynikają z tego, że on po prostu stara się skonsolidować władzę i stać się wodzem na czele partii wodzowskiej i odejść od bardziej demokratycznego jednak modelu zarządzania Konfederacją, który docenialiśmy w poprzednich kadencjach, bo ja pamiętam, że miałem zawsze poczucie, że jakkolwiek Konfederacja jako partia nie kojarzy mi się z bardzo demokratycznymi hasłami, to jednak w porównaniu z innymi partiami polskimi Konfederacja wydawała mi się być dosyć demokratycznie zarządzana. Rozumiem, że Męcen chce od tego odejść i czy to jest to, co wywołuje te konflikty, czy może coś innego?
On jeździ po tych okręgach no i po prostu bada czy ci szefowie okręgów, liderzy regionów, których namaścił, Pójdą za nim w ogień, czy będą popierali w zasadzie jego każdą decyzję? Bo takiej deklaracji wymaga męcen od każdego z prezesów okręgów, od tych liderów partyjnych, którzy w większości oczywiście mają otwierać też listy wyborcze tam, gdzie Nowa Nadzieja będzie miała jedynki. No ja pamiętam, nie wiem czy nie cytowałem już tutaj taką historię z rozmowy z jednym z ważnych polityków w otoczeniu Słomira Mencena, który przy okazji zmian w statucie partii zażartował, że przejrzeli wszystkie statuty partii politycznych w Polsce, wzięli z nich najmniej demokratyczne postanowienia i wpisali je do nowego statutu nowej nadziei, zastanawiając się czy sąd to klep nierejestrowy i sąd klepnął i ten statut teraz wyposaża Mencena we władzę w zasadzie dyktatorską nad jego partią.
Tak, no i tutaj historie z ostatnich miesięcy niektórych właśnie działaczy Nowej Nadziei, którzy gdzieś załóżmy angażowali się na przykład w jakieś stowarzyszenia, z którymi Męcenowi było nie po drodze albo też podejmowali jakieś działania z własnej woli, nie konsultując tego z władzami regionu. To było dosyć szeroko, mam wrażenie, ostatnio opisywane w mediach. No wielu z tych działaczy po prostu po takiej akcji dostaje najczęściej wiadomość na Whatsappie, czasem jakiegoś maila podpisanego przez Bartosza Bocheńczaka, który cały czas jest sekretarzem partii. Pytanie, czy sprawdzają ten podpis. A ta kultura zarządzania nową nadzieją zderza się z zupełnie odmienną kulturą zarządzania Konfederacją, bo
To znaczy czy to jest tak, że oni dzięki temu są w stanie lepiej się skonsolidować, ogarnąć, uporządkować, Pokonać się swojej demony wynikając np. ze złego zarządzania? Czy to jest po prostu Sławomir Męcen, któremu odbiła soduwa i który postanowił teraz przejąć pełnię władzy nad partią i to tą partię będzie ograniczało, osłabiało i utrudniało jej funkcjonowanie? Męcen czerpie pełnymi garściami z doświadczeń Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Wzoruje się na nich, podziwia ich, chciałby kiedyś być na ich miejscu jako lider wielkiej formacji prawicowej. Mówimy tutaj o sposobie zarządzania, nie o ideologii. Tak, oczywiście, chodzi o kontrolę nad partią. Męcen najwyraźniej, nie na ile to jest kwestia jego studiowania właśnie Kaczyńskiego i Tuska, na ile to jest kwestia jego predyspozycji charakterologicznych,
Ale uważasz, że w polityce sprawdza się silny lider, który trzyma mocno partię, ewentualnie z pomocą swojego najbliższego otoczenia, któremu oddaje część tej władzy? A czy to pomaga? Ja nienawidzę tej odpowiedzi, ale to czas pokaże. Męcen jest na początku swojej drogi partyjnej jako lider partii. Całkiem niedawno przecież w skali historii Polski Męcen był jeszcze podwładnym partyjnym Janusza Korwin-Nikkego, którego zmarginalizował. Osiąga sukcesy na tym polu, przynajmniej jeśli chodzi o kontrolę nad Nową Nadzieją. Wydźwignął przecież razem z Krzysztofem Bosakiem Konfederację ponad 10%, osiągnął 15% w wyborach prezydenckich, był przed drugą turą w zasadzie rozgrywającym, więc na razie ta strategia mu się opłaca, a odpowiedź, której nienawidzę i której muszę udzielić, no to najbliższe wybory pokażą.
Jego podejście do partii i jego podejście do zarządzania. Ja zawsze w takim momencie lubię postawić sobie męcena obok Krzysztofa Bosaka, ponieważ są to skrajnie różni politycy. I chyba wszyscy się zgodzimy, że przed Obama kariera polityczna wydaje się być dosyć długa i szeroka. I Krzysztof Bosak przyjął zupełnie odmienną taktykę zarządzania partią. I rozmawiając z narodowcami, no oni się łapią za głowy, Kiedy słyszą o tym, że Sławomir Męcen przyjeżdżając na spotkanie do struktur regionalnych przyjedzie, posiedzi godzinę, zrobi zdjęcie grupowe, a potem przyjeżdża jego prawa ręka Marta Stępniewska z kancelarii i zabiera go na sushi.
I że Sławomir Męcen nie zostaje w strukturach, nie odbywa tej pracy porozmawiania z każdym z działaczy, zrobienia tego pamiątkowego zdjęcia, co według narodowców dzieje się właśnie w ich partii, kiedy po regionach jeździ Krzysztof Bosak. I ja akurat jestem w stanie w to uwierzyć, gdzieś tam śledząc zachowania wicemarszałka Sejmu z Konfederacji i patrząc na jego sposób operowania w partii. No i teraz to jest chyba pytanie, które mogę zostawić tutaj i może wy chcecie się z nim zmierzyć, natomiast no czy dzisiejsze realia polityczne premiują po prostu twardych i bezkompromisowych liderów, ale jednak z pewną charyzmą i pewnym poparciem społecznym, już wydaje się ugruntowanym.
Znaczy, ta dwoistość będzie. Ten męcen będzie konsolidował swoją władzę. Te afery pewnie będą się zdarzały, a tym więcej ich będzie w momencie, gdyby doszli do władzy, Pewnie ta rzecz, z którą warto by najbardziej powalczyć, to jest ten brak powagi, a ta cała reszta jest po prostu wpisana trochę w istotę funkcjonowania tego ugrupowania. To, co was chciałem zapytać, już zerkając ku końcowi tej rozmowy, to jest o rzucenie tej Konfederacji i jej problemów na szersze tło, czyli na ten tłok na prawicy. Bo jak wiemy, to już nie jest tylko Konfederacja i PiS. To jest Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej, PiS, Rozwój Plus, Środowisko Prezydenta i parę innych pomniejszych jakichś środowisk, które też zerkają ku wyborom w 27. Więc zastanawiam się, czy patrząc na stan Konfederacji teraz, czy ten tłok na prawicy jest dużym problemem dla nich, czy wręcz przeciwnie, oni już mają na tyle ugruntowanych wyborców, na tyle jasny przekaz, są na tyle już rozpoznawalni, że nie będą tracili wyborców na rzecz innych partii.
No moim zdaniem siłą i przekleństwem Konfederacji jest wiek jej wyborców. Oni są i będą jeszcze przez jakiś czas partią pokoleniową. No właśnie to jest pytanie, które ja sobie zadaję. Czy oni nadal są partią pokoleniową? No wybory prezydenckie to pokazały. Czy tak będzie też w wyborach parlamentarnych? Myślę, że tak. To znaczy... Konfederacja, zwłaszcza ta część męcenowska, o której tutaj najwięcej rozmawiamy, ma nie tylko ofertę, ale język dostosowany do wyborców dwudziestoparoletnich, trzydziestoparoletnich. Cały program jest adresowany do ludzi młodych, którzy nie mają problemów zdrowotnych, którzy nie oczekują od państwa opieki socjalnej, a takich ludzi jest mniej niż ludzi starszych.
Z drugiej strony są to też wyborcy zaskakująco stali w swoich sympatiach politycznych i oni na tę Konfederację wskazują od dłuższego czasu i też wybory prezydenckie pokazały, że Męcen jest tam niesłychanie popularny. I to, że teraz Konfederacja wciąż ma te 15% trochę mniej zwykle, ale w tych okolicach poparcia, to też wynika z tego okopania się Wśród ludzi młodszych, którzy nie mają już siły patrzeć na PiS czy Koalicję Obywatelską. Druga sprawa to przyszłość Konfederacji jest w oczywisty sposób zależna od tego, jaki wynik wyborczy osiągnie prawica jako całość i sądzę, że jeśli prawica nie weźmie władzy w 2027 roku, to ten sojusz Mencena i Bosaka może się skończyć.
I obaj byli starsi niż dzisiaj są Sowomir Męcen i Krzysztof Bosak. Męcen będzie miał 41 lat w przyszłym roku wyborczym, a Krzysztof Bosak 45. Wszystko w sumie przed nimi, jeśli spojrzeć na ich wiek. Zresztą obaj są też młodsi od Adriana Zandberga, który również celuje w tę grupę młodszych wyborców, a młodszych ważnych polityków próżno szukać, bo jest ta grupa wokół Mateusza Morawieckiego, ale sam Mateusz Morawiecki już jest sporo starszy od obu bohaterów naszego dzisiejszego odcinka. W Koalicji Obywatelskiej też nie ma tego pokolenia, a w Kanadzie nie odgrywa większej. Domański. Jest Andrzej Domański, ale on też dopiero zaczyna... No wiesz, tych 40-latków trochę jest.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Andrzej Bubiński przedstawia konfederację i jej sytuację w sondażach, podkreślając problemy wewnątrz partii.
Analiza sytuacji z prawozdaniem finansowym i problemów z zbiorem podpisów, w tym przypadki Konrada Berkowicza i Bartosza Bocheńczaka.
Analiza struktury organizacyjnej Konfederacji, w tym problem z wyborami prezydenta Krakowa i role Sławomira Męcena.
Analiza aferalności i wpływów Przemysława Wiplera na Konfederację, w tym sytuacja z Zonda Krypto.
Analiza dwoistości i konfliktów wewnątrz Konfederacji, w tym konflikt między narodowcami a wolnościowcami.
Analiza rywalizacji w wyborach i przyszłości Konfederacji, w tym wpływ konfliktów wewnątrz partii.
Analiza konfliktowości Sławomira Męcena i jego podejścia do zarządzania Konfederacją, w tym sytuacja z Ewe Zajączkowską-Hernig.
Analiza problemów Konfederacji, takich jak brak powagi, dwoistość i konfliktowość, oraz ich wpływ na przyszłość partii.
Wyjaśnienie, że Konfederacja jest partią pokoleniową, zdominowana przez wyborców w wieku 40-45 lat, i analiza jej przyszłości w kontekście zmieniającej się sceny politycznej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Konfederacja od miesięcy utrzymuje się w okolicach 15 proc. poparcia, ale jej sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż wskazywałyby sondaże. Nieudana próba wystawienia Bartosza Bocheńczaka w Krakowie, spory wokół Przemysława Wiplera, napięcia między narodowcami a Nową Nadzieją oraz sposób, w jaki Sławomir Mentzen konsoliduje władzę w swojej partii, odsłaniają wewnętrzne problemy ugrupowania.
Michał Piedziuk i Wojciech Szacki zastanawiają się, czy te napięcia utrudnią kampanię przed wyborami parlamentarnymi. Mówią o rywalizacji Mentzena z Krzysztofem Bosakiem i o tym, czy coraz większy tłok na prawicy może odebrać Konfederacji część jej dotychczasowych przewag.
Rozmowę prowadzi Andrzej Bobiński
W czwartek, 24 września zapraszamy na podwójne wydarzenie do warszawskiego baru Studio.
Zaczynamy o dyskusją o równości i wolności w ramach projektu "Ćwiczenia z przyszłości. Słowa, które znaczą". Z Antoniną Tosiek i Leszkiem Jażdżewskim będziemy się zastanawiać, czy walcząc o równość, niekiedy nie zapominamy o wolności. I vice versa.
Natomiast o otwieramy nowy sezon #studianasłuch i porozmawiamy o politycznej jesieni i wyborach 2027 roku.