Mentionsy Mentionsy
Pogadane - Podcast oparty na rozmowach
Pogadane - Podcast oparty na rozmowach

Pogadane: Jan Hrynkiewicz

06.04.2023 ·1 godz 28 min · 13 rozdziałów

Moim i Waszym gościem w 30 odcinku podcastu "Pogadane" jest Jan Hrynkiewicz. Aktor młodego pokolenia, muzyk i wyplatacz makram. Rozmawiamy o jego głównej roli w filmie "Słoń", czy zawsze akceptował osoby LGBT+ oraz o tym jak pracuje się z koordynatorem intymności. Człowiek o wielu talentach. Tu zaledwie liznęliśmy część jego osobowości. "Pogadane - podcast oparty na rozmowach" to rozmowy z osobami, których jestem ciekawy lub tego co mają do powiedzenia na dany temat. Podcast powstał, by przedstawiać różnych ludzi, zarówno tych znany jak i tych, którzy działają w swoich małych, lokalnych społecznościach. Każdy z nich ma coś ciekawego do przekazania. Wystarczy tylko zapytać. "Pogadane - podcast oparty na rozmowach" można słuchać w serwisach: - Spotify: https://t.ly/8qV6 - Youtube: https://t.ly/PJMYN - Google Podcast: https://t.ly/0H0d - Apple Podcast: https://t.ly/SGwi - Anchor: https://t.ly/TN03

0:00 · Wprowadzenie i rozmowa z aktorem 1

Pogadane Podcast oparty na rozmowach. Zaprasza Maciej Januchowski. Trochę mi przyszło poczekać na mojego dzisiejszego gościa i na rozmowę z nim. Wcześniej obejrzałem film i po jakimś czasie, po kilku tygodniach udało nam się spotkać, więc dzień dobry, cześć. Aktor Jan Hrynkiewicz jest moim dzisiejszym gościem. Cześć, dobry wieczór lub dzień dobry, w zależności od tego, o jakiej porze nas słuchacie. Jesteś odważny? Staram się. Staram się być i bardzo lubię te momenty, kiedy czuję, że jestem odważny. A jakie to są momenty? To są paradoksalnie momenty, kiedy czuję lęk. To są te chwile, kiedy nie wiem co zrobić, kiedy życie jest przytłaczające i dostaję w którymś momencie dostęp, nie wiem czy z jakiegoś swojego trzonu, czy z zewnątrz, trudno mi to złapać, ale do jakiejś takiej odwagi, że czuję, że stoję na nogach i że nawet jak czegoś nie wiem, to mogę tego nie wiedzieć i ufać sobie.

2:31 · Odwaga i wyzwanie w aktorstwie 1

Więc kiedy jest się tam w środku, w ogniu bitwy, to tych szczegółów i detali jest tyle i trochę mam wrażenie, że to wydawało mi się takim największym wyzwaniem z perspektywy w ogóle zadania aktorskiego, jak to wiernie oddać, ten rodzaj skomplikowania. Pytałem o to dlatego, że przez długi czas, myślę, że wielu aktorów, kiedy otrzymywało propozycję zagrania geja, bało się właśnie tego ostracyzmu, że nie dostaną kolejnego angażu, że nie będą mogli być amantami w komedii romantycznej, no i przez to też nie zarobią. Ale z drugiej strony też były przykłady chociażby w polskich serialach, że to nie jest prawdą.

4:46 · Historia z szkół aktorskich 5

I czy ten strach ma jakieś podłoże rzeczywiste? Czy spotkałeś się z jakimś aktorem, który zagrał osobę nieheteronormatywną i teraz musiałby się przekwalifikować? Nie przychodzi do mnie teraz żaden taki przykład. Tak jak mówię, że w momencie, w którym dostałem scenariusz, we mnie tego strachu o ten temat nie było. W sensie wątpliwości, czy to jest dla mnie jakikolwiek czynnik, który miałby wpłynąć na to, czy ja chcę zagrać tę rolę, czy nie, absolutnie. Ale czy ten strach ma podłoże rzeczywiste? Myślę, że Jest to o tyle skomplikowane i subtelne pytanie, że lęk ogólnie nie zawsze ma podłoże rzeczywiste, ale jest odczuwany w sposób rzeczywisty i bezpośredni.

Ja mogę powiedzieć o swojej historii, co może wyda się w ogóle jakieś szalone, biorąc pod uwagę słonia i wszystko, co wokół tego się wydarzyło. Pamiętam, no bo tak jak rozmawialiśmy przed... Wychowałem się w Lublinie. Jest to dosyć konserwatywne środowisko. Akurat może nie całe lubelskie środowisko, ale to, w którym ja przebywałem jako młody człowiek. I takich słów jak gej czy homoseksualista w ogóle się nie używało. Jeżeli już to funkcjonowało one w sposób obraźliwy, ja do końca nie wiedziałem w ogóle o co z tym wszystkim chodzi i jak to w ogóle wygląda i ten temat za bardzo mnie nie zajmował. Poza tym, że wiedziałem, że to jest jakiś stygmat, którego trzeba się wystrzegać, więc trzeba ubierać się w określony sposób i zachowywać się w określony sposób, jakoś manifestować swoją, w cudzysłowie, męskość, żeby nie zostać jakoś zakwalifikowanym do tej grupy, która tak jak mówię, nie miałem pojęcia czym była.

I wyjechałem na studia do Łodzi, więc zostałem wyrwany z tego środowiska. I pamiętam zajęcia na pierwszym roku, kiedy nasz opiekun powiedział, żebyśmy się zastanowili nad tym, zadał nam takie pytanie, czego byśmy nie chcieli zagrać. Gdzie są właśnie nasze granice, jak się z tym czujemy, co byłoby dla nas trudne. I pamiętam moment, w którym siedzę z moim kumplem z roku, siedzimy na parapecie i palimy papierosy, oczywiście jak to w szkole aktorskiej. I ja mu mówię, wiesz co Michał, ja myślę, że mi by było ciężko zagrać geja. Że dla mnie to by było trudne, całować się z chłopakiem w ogóle. Nie wiem, jakoś nie potrafiłem sobie tego wyobrazić. I oczywiście to się wiązało z jakąś moją podświadomą homofobią.

I to było trudne. I to było trudne, bo ja już się z tym nie utożsamiałem, z tym poglądem, a jednocześnie moi bliscy, moja rodzina jakby trochę ten pogląd manifestowali. Ja nie miałem sobie na to zgody i tym bardziej byłem striggerowany, bo czułem, że to, jak oni myślą, jakoś mnie określa. Oczywiście tak nie jest, żeby było jasne, że każdy ma prawo w ogóle postrzegać rzeczywistość jak uważa. A propos rzeczywistości, to ona dosyć szybko odpowiedziała na moje lęki i wątpliwości, bo bodaj na drugim roku mój debiut teatralny na profesjonalnej scenie z Olgą Borys To były BR-ki Marcina Szczygielskiego, gdzie grałem młodego chłopaka siedemnastoletniego, który właśnie autuje się przed matką i w zasadzie też jest uwikłany w cały ten proces.

Więc kiedy przyszedł słoń, to ja znowu użyję tego określenia, czułem, że spłacam długi, a jednocześnie Chciałem, żeby taki film pojawił się w polskim kinie też dla moich przyjaciół, dla moich bliskich, dla mojej rodziny. Żeby mogli pójść zobaczyć mnie, oczywiście Bartka, ale z moją twarzą w tej sytuacji. Bo wielokrotnie się zastanawiałem, jak by to było, gdybym urodził się gejem i zderzył się z moją rodziną. Czy ich miłość byłaby wystarczająco silna do tego, żeby zmienić swój pogląd? Więc tutaj to był swego rodzaju eksperyment i muszę powiedzieć, że oni przeszli niesamowitą drogę. Ale rodzina odróżnia fikcję od rzeczywistości i się nie dopytywała, kiedy przyprowadzisz chłopaka do domu.

11:17 · Relacja z rodziną i orientacją seksualną 4

Nie, nie, nie, odróżnia oczywiście, chociaż tak jak mówię, mnie kurczę kusiło, kusiły mnie takie prowokacje. Myślałem, żeby na wesele mojej siostry przyjść z moim kumplem po prostu i pokazać, a co, no jakby jesteśmy tu i o co chodzi. Ja w ogóle paradoksalnie Może nie paradoksalnie, bo mam wrażenie, że społeczność LGBT jest po prostu inkluzywna i ona nie jest tylko dla osób nieheteronormatywnych, tylko po prostu dla wszystkich. Jest ogólnie o wolności i ja się czuję jej częścią, naprawdę. To super, zdecydowanie myślę, że ten plus daje bardzo dużą, duże pole manewru, szczególnie patrząc na chociażby historię Tammy Faye, która była wielką ewangelistką telewizyjną w Stanach Zjednoczonych

I kiedy upadła z hukiem przez między innymi afery finansowe, które jej mąż generował, no to właśnie społeczność LGBT ją przyjęła i podniosła na koniec, dzięki czemu mogła i miała z czego żyć. Ale też ona nie była bardzo zatrze... Nie trzymała się bardzo. Nie była uparta. Ja też nie podejmę próby wypowiedzenia tego słowa. Ja dzisiaj wcześniej wstałem. Zacietrzewiona. I coś jeszcze do mnie przyszło. A w ogóle a propos samej orientacji. To na ten moment, jak próbuję w ogóle rozpoznać, o co tutaj chodzi i czym to tak naprawdę jest, bo nadajemy temu coraz więcej nazw po to, żeby po prostu nikt nie czuł się wykluczony z tym, co czuje.

I trochę mam takie marzenie, że kiedyś to nie będzie potrzebne, że po prostu kiedyś każde zachowanie, które nie generuje przemocy, nie będzie postrzegane jako coś, co znajduje się poza nawiasem. I ja to postrzegam jako jakiś spektrum i wyobrażam sobie, że zakochuje się człowiek w osobie, a nie w płci. I być może ja też kiedyś poznam mężczyznę, chłopaka albo osobę o dowolnej orientacji, w której po prostu się zakocham. Nie wykluczam tego. Jak na razie kobiety mają stuprocentową skuteczność, ale kto wie, naprawdę, kto wie. To jeszcze pozostając przez chwilę przy orientacji seksualnej, To czy ona może przeszkadzać w graniu? Nie, nie, na pewno nie, na pewno nie.

Niedawno w jakimś mniejszym gronie, pamiętam, że był poruszany temat i kurczę, nie chcę tak fragmentarycznie go przytaczać, ale to była jakaś sprawa amerykańska w amerykańskim przemyśle filmowym, jakiegoś skandalu, czy może nawet nie skandalu, ale oburzenia człowieka, który To oburzenie wyraził na to, że osoby heteronormatywne grają nieheteronormatywne. I że przecież jak to? Bo przecież tylko gej powinien grać geja i o co tutaj chodzi? I przytaczam to tylko po to, żeby się z tym nie zgodzić, bo myślę, że w ogóle zawód aktora jest gdzieś poza tym wszystkim.

15:17 · Film „Słonia” i jego kontekst 6

Czy ty się mierzyłeś też z czymś takim, że ktoś może po prostu powiedzieć, no halo, zagrałeś geja, to powiedz teraz, jak to z tobą jest? Chyba tak bezpośrednio nie. Wydaje mi się, że bezpośrednio nie. Ale pamiętam, że w trakcie tych pierwszych naszych spotkań z twórcami po projekcjach filmu, ja miałem wrażenie, że to pytanie trochę wisi w powietrzu, ale może to była tylko jakaś moja projekcja, bo kurczę, to będzie takie bardzo szczere wyznanie, ale jednocześnie Nie wiem, jak je ugryźć, bo w zasadzie ono było gdzieś na takich peryferiach świadomości właśnie jakiegoś lęku albo coś takiego.

Ja po prostu nie chciałem, żeby wyszła jakaś głupia sytuacja. Nawet głos mi się łamie, jak to mówię. No bo jak to właśnie? On nie jest gejem i zagrał geja? W ogóle o co tutaj chodzi? I jak to się ma do społeczności queerowej? Dlaczego? Ale nikt nigdy o to nie zapytał. W zasadzie w którymś momencie zaczęły pojawiać się pytania. Była sytuacja z moją mamą w Kazimierzu Dolnym. Mamo, jeżeli tego słuchasz, to bardzo serdecznie cię pozdrawiam i kocham. Która bardzo przeżywała słonia, bo tak jak mówię, to był też proces i była po pierwszej projekcji na Festiwalu Dwa Brzegi. Mieliśmy spotkanie, więc siedzę ja, siedzi Kamil, siedzi Paweł, czyli wyoutowani geje, Ewa Skibińska,

I w którymś momencie moja mama tam wstaje i zaczyna mówić o tym, jak ja przyprowadzałem dziewczyny do domu. I czułem, że trochę ona potrzebuje powiedzieć, że mój syn nie jest gejem. I mniej więcej w taki sposób na to zareagowałem, oj mamo, okej, dobrze. Chociaż teraz w jednym zdaniu, na jednym wydechu powiedziałeś, ja, Kamil, Paweł wyoutowani gejem. No dokładnie tak, a ja siedzę niewyoutowany, może jeszcze i wszyscy się może zastanawiają, czy on jest gejem, czy nie. No nie wiem. Wiesz kurczę, ale fajnie mi się z tobą rozmawia o takich delikatnych bardzo sprawach. Dla niektórych czasem, nie chcę nazwać tego sprawą życia i śmierci, ale taką sprawą, która determinuje w ogóle bycie w świecie.

Że żyjemy w takim społeczeństwie, że nie zawsze ktoś ma przestrzeń do tego, żeby Kurczę, no ze swoją ukochaną osobą trzymać się za rękę w parku albo napić się kawy, przytulić się w kinie, wiesz, to są takie rzeczy, które w ogóle ożywiają nas jako ludzi. A jednocześnie wokół tego wciąż już coraz mniej, bo coraz więcej jest takich rozmów jak ta, w których możemy po prostu się trochę z tego pośmiać. Rozumiesz, jakoś ten balon rozpuścić, że to nie jest taka wielka sprawa, bo każdy po prostu kocha tego, kogo kocha i tak będę się tego trzymał, dopóki to nie generuje przemocy, to w ogóle dla mnie wszystko jest w porządku. To ja ci powiem, że z moim chłopakiem spróbowaliśmy w Czechach po czeskiej stronie, byliśmy w Błędnych Skałach, tak to chyba się nazywa, i tam przespacerować po tym lasku i w Czechach ogólnie jest równość małżeńska, więc nie powinno być to żadnego problemu.

No i tam przez chwilę złapaliśmy się za rękę, żartując sobie, że teraz będziemy niszczyć tradycyjne polskie rodziny. I wśród młodych Czechów, czyli takich bardziej nastolatków, tam 11-15 lat, mimo wszystko to jeszcze wzbudzało zainteresowanie. Jednak gdzieś tam słyszeliśmy, jak właśnie nastolatkowie tam odzywają się do mamy i mówią, słuchacz, słuchacz. Ale to było takim szeptem, żeby za bardzo... co prawda nic nam się nie stało, nikt nas nie uderzył, nikt nas nie wyprosił. Ale jednocześnie fajnie by było, gdyby nie było nawet tych szeptów. Myślę, że tak, chociaż z tego co słyszałem, to Czesi są tacy, że oni na zewnątrz okej, wszystko pięknie, ale w środku gdzieś tam pomiędzy sobą rozmawiają na różne tematy w różny sposób.

Natomiast raczej się nie sprzeciwiają tak bardzo jak Polacy typu pikiety, anty, takie rzeczy. Ale myślę, że to z czasem przyjdzie jednak do Polski, właśnie patrząc na młode pokolenie polskie i takie seriale czy też filmy, które mówią na temat osób LGBT i tego, w jaki sposób je traktują, tym bardziej, że wasz film No też nie mówię o poszukiwaniu siebie i o walce głównego bohatera z sobą, o walce jego myśli na temat tego, że jest gejem i że jak jest teraz mu ciężko na tym świecie, tylko bardziej o poszukiwaniu szczęścia i poszukiwaniu siebie, ale takim poszukiwaniu siebie w sensie ja jako człowiek w tym świecie.

22:11 · Psychologiczne aspekty roli 4

On się nie mierzy z tymi rzeczami. Próbuje realizować swoje jakieś drobne marzenia typu zbudowanie tej stadniny, trochę się tam kłóci z matką, trochę dorabia w tym barze, ale wiesz, to gospodarstwo jest w rozsypce. Ten dom, w którym on mieszka, po prostu to jest dramat. To nie jest miłe miejsce do życia. I on tego nie zmienia, bo też nie wie jak. Nie można mu zarzucić tego, że mu się nie chce czy coś takiego, ale Na pewnym poziomie po prostu mam wrażenie, że nie ma świadomości tego, co się wydarza. I dopiero takim kluczem albo takim potężnym otwarciem jest spotkanie Dawida i to, co się dzieje, to się dzieje przesunięcie w jego ciele.

I pracując nad tą rolą z Anią Skorupą, która jest trenerką aktorską, coachką, bardzo zwracaliśmy uwagę w ogóle, co się wydarza w ciele Bartka i jakie przesunięcie powoduje spotkanie z Dawidem. To znaczy nawet w kwestii takich jak postawa, ale też dostęp do emocjonalności, bo zauważ, że w tej początkowej sekwencji, czyli do momentu pojawienia się Dawida, on prawie nie ujawnia emocji. On je dysocjuje. Nawet później te emocje gdzieś... On ogólnie ma problem z wyrażaniem emocji. Myślę, że to może mieć wiele przyczyn i jedną z takich podstawowych jest absolutny brak dotyku.

On tę potrzebę na jakimś w ogóle takim minimalnym poziomie, tak jakby człowiekowi po prostu dawali na parstek wody dziennie, żeby przeżył jakoś, znajduje w naturze, w zwierzętach. I on do tych koń się tuli i dla nich jest czuły. Ale we wszystkich spotkaniach z matką ten dotyk się nie wydarza. On się wydarza tylko w sytuacjach, kiedy matka jest pijana na przykład i widać, że ten dotyk, on trochę nie jest skierowany do Bartka. Ona go tak przytula, tam jest jedna taka scena, w której ja jak ją oglądam, to się zastanawiam, czy w ogóle ta matka go zaraz nie pocałuje. I ona też gdzieś realizuje jakiś taki swój głęboki deficyt partnera i bliskości i dotyku, że ten dotyk nie jest do Bartka kierowany i on nie może go odebrać. Więc to, jak on na to reaguje, to jest po prostu absolutne odcięcie się od emocji, absolutna dysocjacja.

Uwielbiam, jak opowiadasz o swojej roli. Szkoda, że państwo nie mogą tego widzieć. Następnym razem muszę pomyśleć jednak o rejestrowaniu również obrazu. Ale wracając do matki... Może dobrze nie myłem włosów od trzech dni. I to taki hint dla ludzi, którzy widzieli film. Czy ja dobrze pamiętam, że ona zazwyczaj się do niego przytula, kiedy jest po lampce wina albo i więcej? Tak, tam są w zasadzie dwie sytuacje takiej bezpośredniej czułości. Bezpośrednia to też nie jest dobre określenie, bo znowu ona nie jest kierowana do Bartka. Pierwsza to jest faktycznie, kiedy ona jest w środku nocy pijana i próbuje z nim tańczyć i zaczyna mu coś opowiadać, a jednocześnie ona po prostu nie radzi sobie też z pojawieniem się Dawida i z tym, że rzeczywistość się przesuwa.

31:03 · Zakończenie i perspektywy 4

I też jest to po to, żeby jednak on jako ta głowa rodziny też się zaopiekował nią. To jest ta sytuacja, w której nikt nie może być autentyczny. Ani matka właśnie ze swoim żalem i smutkiem i lękiem. Która tak łatwowiernie uwierzyła w to kłamstwo. Ale ona bardzo możliwe, że wiedziała, że to jest kłamstwo, tylko to jest sytuacja, w której chce się po prostu w coś wierzyć, więc się w to wierzy niezależnie od okoliczności. Tak jak moja mama, która jak byłem w klasie maturalnej i może sobie wmawiała, że nie palę papierosu, Ale pomimo, że jakoś się z tym nie kryłem i wiedziałem, że kiedyś po prostu się dowie, więc no trudno. I był taki dzień, kiedy ona wchodzi do mojego pokoju i mówi, z twojego płaszcza wystaje paczka papierosów.

To nie jest twoja, prawda? I nawet mi podkłada to wytłumaczenie. Ja mówię, to moja. Ty palisz? Ja mówię, tak. I widziałem, jak w niej po prostu coś się dziwnego wydarzyło w środku, bo ona była gotowa na to kłamstwo łyknąć wszystko w ogóle, choćbym śmierdział i tak dalej, to na pewno ktoś inny, to nieważne. Więc nastąpiło jakieś dziwne przesunięcie i powiedziałem tylko, to już z tym koniec i zamknęłem drzwi. Więc to jest ten rodzaj w ogóle, wiesz, przyjęcia rzeczywistości, którą chcielibyśmy, żeby była. Jednocześnie mogę zdradzić taki sekret dla słuchaczy.

Mama już swoją rolę spełniła, o dziewczynach opowiedziała. Wiadomo, że nie zawsze było super, ale i tak jak każda mama, moja mama jest najwspanialsza. I zrobiła wszystko, co tylko mogła, żebym wyszedł na ludzi, cokolwiek to znaczy. No ale do tego spotkania i zanim zboczyliśmy na mamę, to coś chciałeś powiedzieć? Tak, ona powiedziała, że to nie jest film, który powinno się odkładać na oddzielną półkę pod nazwą LGBT+, czy queerowe. Ale, że jest to opowieść o nas i że w takiej kategorii powinniśmy też traktować filmy, które poruszają temat osób homoseksualnych.

Czy w tamtym momencie, kiedy słuchaliście, jak tu Grażyna mówi, to się z nią zgadzaliście, czy jednak wolelibyście, albo Ty wolałbyś, żeby to jednak było skategoryzowane jako literatura, chciałbym powiedzieć, jako film LGBT? Tak jak też zderzyliśmy się przed... Zderzyliśmy się, to nie jest to określenie, ale jak rozmawialiśmy przed nagraniem, że jestem przeciwnikiem etykiet, więc ja w ogóle nie chciałbym tego kategoryzować. Oczywiście rozumiem, że tego rodzaju kategorie pomagają odbiorcom trafić na to, na co mają ochotę obejrzeć, ale myślę, że to by było krzywdzące dla tego filmu, gdyby to był tylko film poruszający Bo w zasadzie to jest ogólnie, myślę, krzywdzące, jeżeli coś się tak zamyka w sztywne ramy.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.