Mentionsy Mentionsy
Podróż bez Paszportu
Podróż bez Paszportu

ROSJA CODZIENNA: życie zwykłych ludzi pod Putinem | ZROZUMIEĆ ROSJĘ ODC. 1

24.10.2025 ·1 godz 28 min

Odcinek 1 cyklu „Czym jest Rosja” przygląda się codziennemu życiu zwykłych Rosjan. Poruszamy kluczowe tematy: od ekonomii i edukacji, przez zdrowie fizyczne i psychiczne, po wpływ mediów i propagandy. Analizujemy też rynek alkoholowy oraz wyjaśniamy pojęcia „Pochuizm” i „Późny Putinizm”, które pomagają zrozumieć codzienność w Rosji.Zapraszam na rozmowę dr Pawła Jaskuły z Marcinem Łuniewskim, autorem książki pt. "Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026-2036".Link do książki :https://mtbiznes.pl/przeswity/wydawnictwo-przeswity/polityka/rosja-od-rozpadu-do-faszystowskiej-dyktatury#Ksiazka

Rośnie liczba niespłaconych kredytów. takich mniejszych też kredytów na samochód. Banki rosyjskie alarmują, że Kreml, prawda, docierają informacje na Kreml, że no może być problem, bo ta bańka w końcu będzie taka, że coś trzeba będzie z tym zrobić. No jak umorzyć te długi, no to z czego te banki mają funkcjonować z kolei. Więc to jest takie... To nie jest tak, że jest już kryzys taki, że za chwilę Rosja upadnie, bo ja wiem, że to jest popularne u nas takie myślenie. Chciałoby się, ale tak nie jest. Natomiast nie ma co oszukiwać się. Sytuacja Rosjan, którzy byli biedni albo najbiedniejsi, pogorszyła się.

Jak zostaną kalekami, to dostaną 4 miliony rubli. Jak tak trwale, jak tak mniej, to od 3 do tam 300 tysięcy. 3 milionów do 300 tysięcy. Dalej gigantyczne pieniądze dla tych ludzi. 4 miliony rubli, to tak w wolnym, szybkim przeliczeniu około 50 tysięcy dolarów. To jest konkretna kwota. Jak się to podliczy? To, co rodzina może dostać, tak zwane grobowe po rosyjsku. Już jak ktoś umrze jednak na froncie. Oczywiście wiadomo, Kreml tam próbuje te statystyki naginać. Część się mówi, że ci żołnierze to nie zginęli, tylko zaginęli w akcji. Wiadomo, chodzi o to, żeby oszukać. Natomiast jednak w większości ci ludzie te pieniądze dostają. to wyliczono, że to jest równowartość 150 tysięcy dolarów nawet. No to przepraszam, dla mnie, podejrzewam dla większości naszych widzów, słuchaczy, to jest gigantyczny pieniądz.

Oni giną za chwilę, bo tak jest, teraz może trochę mniejszy, bo ten front faktycznie zaczyna przypominać trochę pierwszą wojnę, ale no mniej więcej równowartość ich ginie, no za miesiąc są kolejni i stąd poboru ciągle Kreml nie musi, jeśli oczywiście, nie wiem, działania na froncie nie przejdą do jakichś wielkich ofensyw, prawda, no to nie potrzebuje robić poboru po prostu. Straszna prawda, strasznie to wygląda, przemysł się z tego cały zrobił, prawda, taki przemysł śmierci, No ale tak to wygląda. Część tych rodzin też tak sobie myśli, że jak mam męża alkoholika, który nie zarabia, to kurczę, no pośle go na ten front, za niego dostanę więcej niż on by dostał nawet jakby pracował przez 40 lat na jakiejś tam niskopłatnej funkcji. No to...

Natomiast jeśli chodzi o przedmioty humanistyczne, nazwijmy to tak szeroko, no to niestety tutaj następuje degradacja, bo i też cel Kremla jest taki, żeby właśnie od najmłodszych lat, czyli od tych czterolatków, od przedszkola, prawda, tam pięć, sześć, no tak mniej więcej, żeby... stworzyć nowy typ obywatela. To jest jedna wielka socjotechnika. Chodzi o to, żeby oni wyrośli na małych putinistów. Oczywiście wiadomo, oni jak urosną, to już Putin może nie żyć, natomiast chodzi o to, żeby ten system właśnie przetrwał też między innymi dlatego ta wymarzona Rosja Putina, którą on chce zapisać siebie w historii i tą Rosję zostawić, żeby oni też tacy byli potem. No zresztą każdy reżim, prawda, wydaje mi się, no to nie jest, prawda, i w Związku Radzieckim, i w III Rzeszy, no propaganda do szkół, prawda, no pora północna, Chiny, no to jest jakby, to jest jakby, prawda, norma, że te reżimy chcą, żeby kolejne pokolenia obywateli dalej trwały w tym systemie.

jak się zaczęła inwazja. Jest to przerażające, bo do tych przedszkoli przychodzą na przykład weterani, często i to jest, jak to po rosyjsku się mówi, takie straszne i strasznie śmieszne. I dalej jest tam brzydko, co się robi z tygrysem. że przychodzą na przykład pedofile, przychodzą mordercy, alkoholicy, bo zostali zwolnieni z więzień. Pamiętajmy, że było masowe zwalnianie więźniów za to, że służyli na froncie. Większość z nich zginęła, natomiast część wróciła. I teraz wałże bohaterów w Nimbie, obrońców ojczyzny są zapraszani do przedszkoli, na przykład do szkół. Na tych ważnych lekcjach oczywiście Kreml wysyła nauczycielom takie wytyczne, co mniej więcej mówić, prawda, na tych lekcjach, więc oczywiście wiadomo, Ukraina to nie jest żaden kraj, tylko sztuczny twór, wszyscy jesteśmy trójjedinny narod, wszyscy jakby wychodzimy z jednego rdzenia, ten główny jest rosyjski, białorusini i Ukraińcy to jest, prawda, rozgałęzienie pewne, natomiast nie ma czegoś takiego jak...

No oczywiście to, co mówi Kreml, a prawda była taka, że część takich lekarzy trafiła, chirurgów dziecięcych świetnych, pamiętam taką historię, trafił na front chirurg dziecięcy, część z nich cofnięto... Nawet Kreml się opamiętał i cofnął ich z powrotem, cofnął ich po prostu do szpitali swoich, do swoich domów, natomiast część na ten front trafiła, część zginęła na tym froncie, więc ci lekarze po prostu się bali. Sytuacja lekarzy na froncie też jest tragiczna. Rosyjskie media te niezależne pisały, że przecież oni nawet od zabitych Ukraińców zabierają apteczki, bo tam był amerykański często sprzęt, czy kupiony ze Stanów Zjednoczonych sprzęt, tysiąc razy lepsze opaski uciskowe czy bandarze niż miała rosyjska armia, więc oni zabierali po prostu od zabitych ukraińskich żołnierzy.

To jest wszystko w jakichś tam ryzach, natomiast, już tylko kończę tak, no jest, pojawia się jednak te informacje, to nie jest tak, że kompletnie, kompletnie się nie mówi. Natomiast ja się zastanawiam, jakie haki na Kreml ma Wołodymir Sołowiow, który przecież był swego czasu delikatnym, ale krytykiem władzy w pierwszej dekadzie XXI wieku. Pokazywał pewne przekręty gospodarcze, które toczyły rosyjskim życiem publicznym. Natomiast takie mam wrażenie, że od momentu napisania swojej książki Strana konserwatora, w którą miałem okazję Czytajcie Państwo o konserwatystów. Podaję, że napisana w 2014 roku dochodzi do absolutnego zwrotu w jego interpretacji rzeczywistości, przynajmniej oficjalnie rosyjskiej rzeczywistości.

No więc zastanawiam się na jakiej zasadzie to on jest tym pierwszym mikrofonem dzisiaj, który tłumaczy Rosjanom oglądającym telewizję bodajże codziennie o godzinie 20.15, czym jest rzeczywistość i w jakiej sytuacji, w jakim otoczeniu Rosja się znajduje. W tym samym momencie chciałbym, żebyś też dla kontrastu pokazał... jak Kremlowi udało się skutecznie zainfekować internet państwowy i przekonać młodych Rosjan do swoich racji, bo zazwyczaj jest tak, że nawet w tych państwach autorytarnych dostęp do internetu wywraca tę piramidę i młodzi ludzie stają okoniem w stosunku do...

agresora, opresora. W Rosji zdaje się, że taka sytuacja jest bardzo mocno zaburzona, ta tendencja, że na pewno są młodzi Rosjanie, którym się to nie podoba, ale ci, którym się to nie podoba, albo już wyjechali, albo zajęli stanowisko dalekie od jakiejkolwiek decyzyjności. Jak to wygląda z Twojej perspektywy? Może przy tym internecie zaczniemy. Ciągle jeszcze w Rosji ta kontrola internetu nie jest taka jak w Chinach na przykład, chociaż to jest cel dla Rosji, ta wielka cyfrowa zapora, ten Great China Firewall. To jest ten cel Kremla. Natomiast ciągle jeszcze VPN-y, chociaż one są karane, jest ich sprzedaż na przykład, gani się używanie czy sieci Tor, czy VPN-ów.

To nie jest tak, że w Chinach o wiele, wiele trudniej przecież jest się dostać do stron zachodnich albo z treściami, które władze uznały za te cenzurowane. Natomiast Rosja zaczyna wprowadzać... komunikator swój własny, który ma wypchnąć w zamyśle Kremla i WhatsApp i Telegram, nazywa się Max i on ma być taką super aplikacją jak WeChat w Chinach, czyli że nie tylko gadasz, wysyłasz sobie zdjęcia, dzwonisz do kogoś, tylko nie wiem, bank WTB już zaczyna łączyć swoje konta z tym, portale turystyczne, bank OZON się też próbuje z tym łączyć, głos usługi ma być podłączony, czyli taki odpowiednik rosyjski M-Obywatela, gdzie możesz podpisy elektroniczne składać, jakieś sprawy w urzędzie takie małe załatwić,

jakieś podanie złożyć, więc to ma być taka super, zakupy będziesz mógł robić przez tego WeChata w zamyśle, więc to ma być taka aplikacja, taka giga super appka, która Rosjan, no też umówmy się, ona nie ma tego szyfrowania end to end, czyli osoby trzecie, jak będą chciały, czyli FSB w tym wypadku, będą mogły czytać te wiadomości, będą miały dostęp do tych wiadomości. Więc oczywiście jest to kolejny sposób kontroli, oczywiście bardziej młodych ludzi, bo starsi Rosjanie, lat 70, 60, oczywiście część z nich korzysta z Whatsappa, to nie jest tak, że to jest czarna magia totalnie, natomiast wiadomo, że oni bardziej telewizor, jeśli chodzi o informacje, na przykład przekaz informacji. Na Telegramie są kanały opozycyjne, młodzi Rosjanie je czytają. No więc zaczął Kreml mrozić i zawieszać połączenia, możliwość połączeń na Whatsappie i Telegramie. Docelowo eksperci, z którymi rozmawiałem, bo napisałem tekst do Rzeczpospolitej, będzie za jakiś czas właśnie o tym komunikatorze Max, więc eksperci, z którymi rozmawiałem mówią, że

Nie uda się tak totalnie wyprzeć w takim sensie, że Kreml powie jednego dnia koniec z Telegramem i Whatsappem i macie tylko Maxa, bo Rosjanie są za bardzo przyzwyczajeni, natomiast w perspektywie dwóch, trzech, czterech, pięciu lat, jeśli władza się nie zmieni, to zmienią się też nawyki Rosjan, bo po prostu będzie wyciszany ten Telegram i ten Whatsapp i będzie ten Max, a na Maxie nie będzie już dostępu do kanałów Julii Nawalnej na przykład na Telegramie, czy właśnie do Kaca, czy do innych polityków, do Doszcza na Telegramie. To jest jedno, cenzura, a drugie, że Kreml jednak znalazł sposób, żeby dotrzeć do młodszych ludzi, bo to, co jest w internecie, to nie jest takie toporne, bo w telewizorze a propos tego Sołowiowa, prawda, czy Margarity Simonian, okej, oni są nieźli w mediach, ale to jednak... Umówmy się, no te programy są strasznie toporne w takim sensie, że oni stoją w tym studiu wokół tych takich stolików, bo to najczęściej są programy na stojąco.

Jestem zapraszany z jeden, którego się robi z takiego farbowanego liberała i wszyscy za przeproszeniem drą mordy po prostu na niego i się przekrzykują w panach na cześć Władimira Putina i Rosji i zakrzykują tego jednego. A jak się trafi jakiś zagraniczny jeszcze gość, który jest gotowy, jakiś, prawda, polijezny i durak, który jest gotowy, czyli pożyteczny idiota, który jest gotowy wystąpić, to wtedy się drze na niego ryja i wychodzi, że ten zachód jest zepsuty, bo on jest takim stereotypowym zapadnikiem zepsutym. Ale to jest trochę to porne, w sensie takim, że dla siedemnastolatka to nie jest fascynująco, mówmy się, że stare dziadki drobna siebie gęby. Więc świetnie ten blok polityczny Kremla z Siergiem Kirienką na czele, który urósł teraz do rangi naprawdę jednego z ważniejszych ośrodków, mimo że on nie jest konstytucyjnie w żaden sposób, prawda,

zawieszony w rosyjskim systemie, a administracja prezydenta w takim jej sensie, jakim to jest wykorzystywane, czyli jako taka wylęgarnia tych sztuczek socjotechnologicznych, żeby zarządzać Rosjanami. Tym się zajmie Siergier Kirijenko, były premier, teraz wiceszef, pierwszy zastępca szefa administracji prezydenta. i oni potrafią w ten internet, mówiąc kolokwialnie, i potrafią dotrzeć do tych młodych ludzi, bo oni wykorzystują. O tym świetnie pisze dr Jan Gardner w książce Zaputina, którą też wydawnictwo Prześwity wydało, teraz chyba wznowienie ma być tej książki, natomiast ja się też na niego powołuję, trochę sam poszperałem, że Kreml znalazł młode osoby popularne Nie to, że jakieś tam milionowe te wyświetlenia, ale tam po set tysięcy popularne na Instagramie, jak jeszcze w Rosji lepiej działam na TikToku.

Natomiast ten termin konkretny, Kuba Benedyczak, który napisał też świetną książkę, jeśli możemy tu lekko zareklamować, Oddział Chorych na Rosję, to jest nawiązanie oczywiście do książki Służenicy na Oddział Chorych na Raka. I on tam, Michał, opisuje też w bardzo ciekawy sposób Rosję teraźniejszą przez choroby. On to dzieli tak, jakby to były różne choroby, które trawią Rosję. No i właśnie jedną z tych chorób jest właśnie po... To jest termin, którego w ogóle użył w latach 90. Wiktor Jerofiejew, pisarz rosyjski. I to jest właśnie tumiwisizm, tylko znów, jak to w przypadku Rosji, do potęgi entej. Czyli to jest tak... To jest takie myślenie tak, nic nie mogę zmienić, tam na Kremlu albo wiedzą lepiej, albo nawet jak wiedzą źle, no ale co ja, jeden biedny żuczek mogę zrobić, prawda, nie ma właśnie, jest zatomizowane społeczeństwo rosyjskie, więc nie ma za bardzo nawet jakichś organizacji społecznych, tak jak mamy u nas, nie wiem, no nawet działa przecież u nas Human Rights Watch, czy inne organizacje, Greenpeace działa, no...

cokolwiek w Rosji albo zostały zakazane, albo nigdy nie istniały, a takie rosyjskie, które się próbowały tworzyć, to zostały też przez władze zmiażdżone, bo samo organizacja Rosjan jest najgorszym, co może spotkać w oczach Kremla, może się stać. Więc taka jednostka jest sama, on dba o siebie, on dba o rodzinę, a czasami o tą rodzinę też nie dba. Wszystko jest relatywizowane, prawda? Dla nas prawda jest jedna. Widzimy jakieś dowody, w Buczy doszło do masakry, możemy się spierać ile tych liczb, bo nawet ONZ trochę zmniejszył te liczby zabitych, no ale ewidentnie w Buczy doszło do masakry, Rosja zamordowała ukraińskich cywilów. No ale Rosjanie, tak, albo łyknie propagandę, albo pomyśli sobie tak, dobra, no to jest pewnie propaganda. Ale w sumie to ja nie wiem, czy to byli nasi, a może ci Ukraińcy sami swoich wystrzelali, a może Amerykanie ich wystrzelali.

Co mnie to obchodzi? Nie wiem, nie dojdę do tego. Oni tam wiedzą lepiej, na Kremlu albo w telewizji. No to jest taki, właśnie, no to jest ten tu mi wisisz, tylko on jest naprawdę już taki do potęgi entej. Ja może tego Putina nawet to nie lubię, ale kurczę, nieźle płacą w korporacji państwowej, no to... to co tam, to będę zarabiał i nie będę gębę otwierał, nie będę się tam, prawda, wypowiadał, bo po co mi to. I tak nic nie zmienię. No to jest to najlepsze myślenie, i tak nic nie zmienię, więc po co się wychylać, zarabiać, żyć, bawić się, odpoczywać jak można. No i takim społeczeństwem się świetnie zarządza, prawda, no bo to się znowu nakłada na to, no nie mam toalety, ale dobra, no nigdy nie było. Nie ma onkologa w naszym szpitalu miejskim. No ale nie było i za Sojuza nie było.

Albo był chwila, potem go nie było. No co ja mogę? No jakby człowieczy los. Wot. Albo było, ale się zapomniało. Albo się zapomniało. To jest taki pesymizm ogromny rosyjski, ale to jest... To bym mógł trochę tą rosyjską duszą nazwać, ale to też się nie składa z jakiegoś romantycznego tego, tylko po prostu z lat doświadczeń historycznych traum. To jest właśnie ten fatalizm taki, że co ja mogę, nic nie mogę, jestem jednostka, państwo jest potężne, oni wiedzą lepiej. Może tam, jeśli się poszarpię, to z jakimś lokalnym urzędnikiem o moją sprawę, no ale przecież nie będę protestował, wychodził na ulicę albo krytykował Kremla. Albo swoją spółdzielnię mieszkaniową obsobaczę gdzieś tam, ale nie będę, prawda, się awanturował wyżej, bo po co, nic nie zmienię.

Na to połączenie... wyraził zgodę Putin, wyraził zgodę Anton Wajno, czyli jego szef, jego prezydenckiej administracji, swoją drogą bardzo tajemnicza i też ciekawa postać, intrygująca, może tak, na Kremlu. Natomiast... na to się zgodzili. Teoretycznie sprawa załatwiona. Ale mąż pani... Przepraszam, nazwisko mi wyleciało teraz. Mąż pani, która... Kim. Tam jest krótkie nazwisko. Kim. Właśnie. Pan ma koreańskie chyba pochodzenie. Pan Kim nie zgodził się na... Nie chciał tej fuzji, łączenia Wildberries z tym Imperium Magazynów i poszedł do Ramzana Kadyrowa. I poprosił Ramzana Kadyrowa, zapewne z jakichś udziałów Wildberries, żeby Ramzan mu pomógł. Ramzan, jako że się cieszy rękojmą Putina, taką osobistą ochroną, to on sobie może na więcej pozwalać.

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.