Mentionsy Mentionsy
Podkast Urbankowej
Podkast Urbankowej

Co myślę o „Weselu” Smarzowskiego?

15.10.2021 ·7 min 57 s

Czy ten film jest jak gorzki lek wylany wprost na ropiejącą ranę polskości? Moja opinia na temat głośnego dzieła Smarzowskiego.

Każdy film opisywał różne sytuacje czy historie w różny sposób, ale zawsze ten charakterystyczny moc Marzowskiego spada nam na głowę, wywołuje szok, co niektórzy recenzenci porównują do filmu Patryka Wegi, jednak według mnie to porównanie jest całkowicie niestosowne, ponieważ Patryk Wega jest zupełnie innym reżyserem, porusza inne tematy, nie przepadam za nim specjalnie i myślę, że to porównanie nie ma tutaj absolutnie żadnego sensu. Marzowski sam mówi o tym filmie, że będzie wyklęty, co jest pewnie jakimś tam celowym działaniem, ale z drugiej strony ma rację. Pewne osoby mogą przeżyć na tym seansie swój mokry sen. Choć swoją drogą najpewniej osoby, do których kierowany jest ten obraz, wcale go nie obejrzą.

Może się wydawać, że Wojciech Smarzowski próbuje obrazić Polaków. W recenzji Tomasza Samołyka, którą usłyszałam jeszcze zanim obejrzałam ten film, usłyszałam, że to film, który chce pokazać Polskę w złym świetle, który pokazuje nieprawdziwy obraz Polaków. etc. Tylko wydaje mi się, że Smarzowski próbuje pokazać winę i to, co jest w nas dzisiaj i chce nas ostrzec. Dlatego Tomasz Raczek użył właśnie takiego sformułowania z szczepionka, która w jednych ludziach się przyjmie, a w innych wywoła reakcję obronną organizmu. I mam wrażenie, że taka reakcja obronna zaszła w głowie Tomasza Samołyka, który w recenzji mówił, że ten film jest nieodpowiedni, że według niego pokazuje zły obraz Polaków, że przecież Polacy tacy nie są, przecież jesteśmy dobrymi ludźmi.

No właśnie, typowa reakcja obronna organizmu, może i nawet prawidłowa, ponieważ pokazuje, że dotyka tego, czego ma dotknąć. Wydaje mi się, że Wojciech Smarzowski nie chce pokazywać złych postaw Polaków. Zresztą nie pokazuje jednoznacznie złych i jednoznacznie dobrych ludzi, tylko pokazuje winę i to, co jest w nas dzisiaj, by nas ostrzec. Dlatego używam takiego sformułowania czy takiej metafory jak lek na ranę. Lek, który jest gorzki, który jest niedobry, ale musi być polany na tę ranę. żeby ją uleczyć. Sam Smarzowski pokazuje wiele postaw ludzi, tak samo dobre postawy, które jawią się jako nadzieja w tej ciemności tego wszystkiego.

św. Jana Pawła II. To jest mieszanka, do której mogliśmy się przyzwyczaić przez te wszystkie filmy Wojciecha Smarzowskiego. Ostatnio w Klerze, w filmie, który tak samo nie przyjął się w organizmach niektórych ludzi, którzy twierdzili, że przecież tak nie wygląda Kler, że tak nie wygląda kapłaństwo. Ale przecież nie o to chodzi w tym filmie, żeby pokazać, że kapłaństwo, czy stan kapłański, czy sami kapłani są złymi ludźmi. Mam nadzieję, że rozumiecie, że nie o to chodzi. Wydaje mi się, że w tym całym filmie najważniejsza taka lekcja, którą powinniśmy wyciągnąć, przynajmniej którą ja wyciągnęłam, to to, że zło jest również brakiem reakcji na to zło, które się dzieje. I my jesteśmy czasami winni tego, że nie reagujemy.

I kto by pomyślał, że znajdą się ludzie, którzy zamkną innych ludzi w stodole i ich spalą żywcem. Na pewno nie ja, na pewno tacy Polacy nie są, na pewno... Nikt z nas, a ja nikogo nie znam, kto by tak zrobił, ale jednak tak się stało i to nie spadło z nieba. Do tego doprowadziły lata szczucia, oczywiście manipulowania, ale także braku reakcji na pewne małe rzeczy, które się działy, których kulminacją było właśnie tak straszna rzecz. Smorzowski pokazuje ciągłość historii, pokazuje te wszystkie złe postawy, te wszystkie kulminacyjne postawy, Mam wrażenie, że troszeczkę tak jakby chciał w jednym obrazie filmowym zebrać wszystko co złe. Biorąc na tapetę właśnie tutaj temat akurat Jedwabnego i tej społeczności, no mam wrażenie, że zrobione jest to troszeczkę za szybko.

Jednakże dla mnie ten film nie jest szokujący, żadna scena mnie jakoś nie zgorszyła na tyle, żebym powiedziała nie, nie chcę tego oglądać dalej. Po pierwsze jest to w stylu Smarzowskiego, a po drugie nie jest w moim stylu gorszenie się rzeczami, tylko wyciąganie wniosków. Nie wiem, czy zachęciłam Was do zobaczenia Wessa Lasmarzowskiego, zresztą nie jest to moim celem. Chciałam wyrazić swoją krótką opinię, wyrażoną w kilku aspektach tego filmu, oczywiście tych wątków i tematów, na temat których można by dyskutować przy okazji tego filmu jest wiele. Może się do tego odniosę w kolejnych podcastach. Tymczasem mam nadzieję, że do usłyszenia już następnym razem.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.