Mityczna bitwa tygrysów
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie🔷BUYCOFFEE.TO🔷
To przedstawienie mówiło wszystko. Dowodziło, że Rosjanie przeniknęli dużo głębiej i wywołali popłoch w kolumnach taborowych. Paniczny wyścig na południe powoli zamierał. Teraz przejeżdżały obok nas tylko pojedyncze pojazdy. Wreszcie mogliśmy ruszyć na północ, by sprawdzić, do którego miejsca droga frontowa była wolna. Po przejechaniu kilku kilometrów zobaczyłem, że przydrożnym rowem biegnie podoficer. Pędził, jakby ratował swoje życie. Przerażony zatrzymał nas wołając, w następnej wiosce są już rosyjskie czołgi. Byliśmy zadowoleni, że wreszcie trafiliśmy na coś konkretnego. Gdy chłopak złapał trochę oddechu, wsadziliśmy go do samochodu i pojechaliśmy w stronę wioski. Podoficer był wyraźnie przerażony, że jedziemy w tamtą stronę. Naprawdę widziałem dwa T-34, powiedział, jakby za chwilę miał dostać czkawki. Myślał, że chyba mu nie wierzymy. Droga delikatnie wspinała się pod górę.
Załogi obydwu rosyjskich czołgów zwróconych w naszą stronę na początku w ogóle nie zareagowały. Nie padł żaden strzał. Od razu wpadliśmy do centrum wioski. Trudno opowiedzieć, co się dalej działo, bo zdarzenia zmieniały się jak w kalejdoskopie. Kersher, który jechał jakieś 150 metrów za mną, zauważył, że wieże dwóch czołgów Iwana poruszyły się. Natychmiast się zatrzymał i szybko je zniszczył. W tym samym momencie zacząłem wymiatanie z drugiej strony wioski. Po chwili Kersher zbliżył się do mnie swoim czołgiem i przez radio kazał spojrzeć w prawo. Obok stodoły stał ustawiony bokiem do nas czołg IS Józef Stalin. To był pojazd, którego na froncie północnym jeszcze nie widzieliśmy. Przez chwilę poczuliśmy przerażenie. Był wyposażony w potężną armatę kaliber 122 mm. To był pierwszy rosyjski czołg, który na lufie działa miał hamulec wylotowy.
Poza tym ten IS przypominał nieco kształtem naszego tygrysa królewskiego. Po chwili wahania, podobnie jak Kerscher, doszedłem do wniosku, że tylko podwozie tego pojazdu było typowe dla Rosjan. Wystrzeliliśmy i czołg ciężki Iwana stanął w płomieniach. Wkrótce wykończyliśmy wszystkie maszyny wroga dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy. Kiedy rozpoczęliśmy strzelanie w wiosce, równocześnie dałem przez radio sygnał podporucznikowi Nienstettowi, aby powoli wyjechał ze swoimi czołgami zza grzbietu wzniesienia. Miał on pilnować, aby nikt z Rosjan nie uciekł z wioski. Uciekinierzy mogli przecież powiadomić główne siły wroga o naszej obecności. Ten zabieg okazał się bardzo ważny dla dalszego przebiegu naszej akcji. Mieliśmy powody do zadowolenia.
To pozwalało znowu otworzyć drogę frontową. Szybko oceniłem sytuację i wysłałem standardowy raport do batalionu. Do naszego pododdziału przyłączono transporter opancerzony z plutonu łączności. Używając radiostacji pracujących na falach średnich podałem mojemu dowódcy lokalizację i rezultat ostatniego starcia. Zniszczenie 17 IS i 5 T-34. Ponadto podałem mu cel kolejnego ataku, który sam określiłem. Była to wioska znajdująca się jakieś 10 km na wschód od miejsca obecnego pobytu. Dodatkowo prosiłem, aby zebrano razem rozproszone pododdziały dywizji piechoty. Ludzie mieli czekać na nas przy stanowisku dowodzenia naszego batalionu, gdzie powinniśmy przybyć po nich z ciężarówkami. Tak też wkrótce się stało. Załogi czołgów z osłony wioski zauważyły, że dwóch Rosjan uciekło z jednego z IS-ów, które zdołały przed zniszczeniem odjechać kilkaset metrów na wschód od wioski.
Podporucznik Einhorn otrzymał zadanie wycofania się z dwoma tygrysami i przeprowadzenia rozpoznania na północ od stacji kolejowej w Neuwinne, 15 km przed Dyneburgiem. Miał ustalić pozycję rosyjskich czołgów, które poprzednio widziano w Borsukach. Podporucznik Karius z drugą kompanią otrzymał rozkaz przez radio i łącznika, by wycofać się do drogi Dyneburg-Rossiten i ruszył nią na północ w kierunku Wiski, aby utrzymać otwartą tę ważną drogę frontową. Kiedy zlokalizowano już czołgi wroga, pododdział podporucznika zawrócił na wschód i podjął walkę. Czyli widzimy, że z rejonu Dyneburga na północny wschód zostają alarmowo wysłane tygrysy z 502 Batalionu Czołgów Ciężkich. One stanowią ostatnią deskę ratunku dla dowództwa niemieckiego na przedpolach Dyneburga w warunkach, kiedy nieprzyjacielski korpus pancerny dokonał głębokiej infiltracji na głębokość kilkudziesięciu kilometrów.
Dojdzie więc do klasycznego boju spotkaniowego mieszanej grupy niemieckiej, bo tak naprawdę tygrysy nie walczą sama, tam działają pojedyncze bataliony piechoty, trochę niemieckiej artylerii, bardzo aktywna jest Luftwaffe. Luftwaffe wykonuje przy użyciu myśliwców, myśliwców bombardujących, intensywne ataki na radzieckie kolumny. Rosjanie będą potem twierdzić, że samoloty Luftwaffe właściwie zniszczyły im tyle samo czołgów w tych walkach, co tygrysy bądź inne niemieckie pojazdy bojowe. Dalej raport 502 Batalionu. Zgodnie z rozkazem druga kompania poruszała się za pierwszą kompanią po drodze Dyneburg-Iswalta, po czym otrzymała nowy rozkaz na stacji kolejowej w Nuenen. Pododdział miał skierować się prosto na zachód i przez Kirwani dotrzeć do drogi frontowej na Rossiten i dalej ruszyć do Wiski.
Tylko trzy nieprzyjacielskie pojazdy zdołały uciec na wschód. Kompania oczyściła z wroga wioskę Malinawa oraz nawiązała kontakt z kompanią dział szturmowych nadjeżdżających z północy. Dzięki tej akcji droga frontowa Dyneburg-Rossiten, którą od godziny 10 aż do tej pory blokowali Rosjanie, znów stała się przejezdna, a natarcie wroga zatrzymane. Dzięki interwencji batalionu, a w szczególności drugiej kompanii dowodzonej przez podporucznika Kariusa, 290 Dywizja Piechoty mogła wykorzystać okazję i niezatrzymywana wycofała się wieczorem na zachód, by stworzyć nową linię obrony na wschód od drogi frontowej Dyneburg-Wiski. W tym celu do dywizji dostarczono kilka batalionów piechoty przewożonych na ciężarówkach. Nasz batalion otrzymał kolejne zadanie zapewnienia osłony w rejonie Borsuki, Malinawa, Banda Ryszki, aż do momentu stworzenia nowej linii obronnej.
Wkrótce przed świtem 4.30 tygrysy zostały wycofane poza nowe linie obrony. 23 lipca wróg przy wsparciu ciężkiej artylerii zaatakował kilka razy z lasów na wschód od Malinawy w kierunku północnym ku rozwidleniu drogi frontowej znajdującej się 5 km na południowy zachód od Wiski. Innymi słowy w raporcie 502 Batalionu możemy przeczytać, że chociaż Niemcy odnieśli lokalny sukces, przeciwnik cały czas nacierał dalej. To przenikanie czołgów, to zmiana pozycji obronnych wysuniętych batalionów radzieckich. Raport 502 Batalionu z 24 lipca. Na północ od Malinawy przeciwnik posuwał się naprzód na zachód z dużymi siłami piechoty i pojedynczymi czołgami wzdłuż drogi frontowej Dyneburg-Rossiten. Próbował przejść przez strumień Likananka po moście kolejowym 20 km na północny wschód od Dyneburga i zaatakować Dyneburg od północy.
Niemcy mają jednak czas, by się przegrupować i wycofywać w porządku. Walka trwa. 25 lipca. Sytuacja 290 Dywizji Piechoty i wykorzystanie drugiej kompanii. Przeciwnik wykorzystał lukę w linii frontu, która powstała między I i II Korpusem Armijnym w pasie 290 Dywizji Piechoty w rejonie Malinawa i Wiski, gdzie wprowadził nowe jednostki czołgów i piechoty. Z rozkazu dowództwa 16 Armii zamierzano przeprowadzić atak na północy przez 290 Dywizję, a na południu przez pododdziały 1 Korpusu Armijnego. Miało ona przebiegać przez Wiski wzdłuż drogi frontowej Dyneburg-Rossiten. Dzięki temu natarciu chciano zamknąć lukę w liniach obrony. Wspólnie z działami szturmowymi i pięcioma tygrysami pod dowództwem podporucznika Nienstedta 503 Pułk Grenadierów zaatakował Malinawę i osiągnął swój cel o godzinie 15.30.
Początkowo tygrysy mogły tylko wspierać atak ogniem prowadzonym z południowego brzegu strumienia, ponieważ most w tej miejscowości został zniszczony dwa dni wcześniej. Po rozpoznaniu znajdującego się bardziej na zachód Brodu, przez który z trudem mogły przejechać tygrysy, pododdział Nienstedta przyłączył się do natarcia pułku grenadierów na południowym skraju wioski. Dalszy atak czołgów był niemożliwy, ponieważ pod jednym z tygrysów załamał się słaby mostek. Po ciężkich walkach i dużej liczbie ofiar spowodowanych ostrzałem piechoty i moździerzy przeciwnika, grenadierzy wreszcie zdołali osiągnąć północny skraj wioski Malinawa. Po południu 25 lipca trwały nierozstrzygnięte walki. Rosjanie przeprowadzili kilka kontrataków, które udało się w znacznym stopniu odeprzeć. W trakcie tych starć Niensted zniszczył dwa czołgi i trzy ciężkie armaty przeciwpancerne. A zatem widzimy, że tak naprawdę rejon wsi Malinowa przechodzi z rąk do rąk, a właściwie jest taką strefą płynnych walk taktycznych.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kamil i Norbert zaczynają odcinek cytując Otto Carriusa. Opisano sytuację wojsk niemieckich w Dyneburgu przed atakami sowieckimi.
Norbert przedstawia bitwę pancerną w rejonie Malinawa, Lociki i Zalumi, która zatrzymała radziecki V Korpus Pancerny.
Norbert analizuje wspomnienia Otto Kariusa o bitwie w Malinowie, podkreślając niezgodność z dokumentami radzieckimi.
Analiza strategii sowieckiej ofensywy w rejonie Dyneburga, z podkreśleniem znaczenia drogi frontowej Dyneburg-Rossiten.
Karius opisuje walki pod Malinawą, w tym bitwę z radzieckimi czołgami IS i T-43. Niemcy zniszczyli 17 czołgów, ale raporty sugerują mniejszą liczbę zniszczonych przez radzieckich. Analiza dokumentów pokazuje, że 5 czołgów IS-2 zostało zniszczonych.
Podkreślana struktura radzieckiego Korpusu Pancernego, jego siły i problemy w czasie przygotowań do ofensywy.
Opis walki pod Malinawą, straty radzieckie i niemieckie, a także wpływ na dalsze działania korpusu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie
🔷BUYCOFFEE.TO🔷