Mityczna bitwa tygrysów
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie🔷BUYCOFFEE.TO🔷
Nasz gość wyjaśnił, że poza szczytem, gdzieś w dolinie znajduje się wioska opanowana przez Rosjan. Nazywała się Malinawa. Norbert, to już kolejny odcinek, który zaczynamy cytatem z książki niemieckiego asa pancernego Otto Carriusa. Dlaczego? O Otto Kariusie, podporuczniku Otto Kariusie, faktycznym dowódcy II Kompanii 502 Batalionu Czołgów Ciężkich na wozach Tiger I jakiś czas temu rozmawialiśmy. Natomiast dzisiaj porozmawiamy nie o Kariusie, nawet nie o jego tygrysie czy jego tygrysach, chociaż one będą także bohaterem naszej opowieści. Ale skupimy się na pewnym epizodzie wojennym, który jest niezwykle ciekawy i symboliczny. Bój w rejonie wsi Malinawa, a tak naprawdę walka pancerna jaka rozegrała się między Malinawa, Lociki, Zalumi.
Uniemożliwiły mu gwałtowne wdarcie się do Dyneburga od północy. A to są już tak naprawdę dalekie przedmieścia Dyneburga. I tam dochodzi między 22 a 26 lipca 1944 roku do bardzo dramatycznych walk pancernych. Ich znaczenie jest wielowątkowe. Dlatego, że możemy rozpatrywać je przez pryzmat wspomnień czołgistów, jak bardzo wspomnienia czołgistów są zniekształcone nawet w ich książkach pisanych po wojnie, a więc można powiedzieć na spokojnie, na chłodno, jak zawodzi ich pamięć, bądź jak tu Kariusa zacytowałem, że nie tylko pijacy, ale i piechurzy widzą czasem podwójnie. No więc Otto Karius, niemiecki as pancerny, też widział podwójnie, czasami widział potrójnie, zwłaszcza kiedy meldował swoje sukcesy.
Analiza dokumentów obu stron jasno pokazuje, że bez aparatu krytycznego, historycznego aparatu krytycznego, przyjmowanie na wiarę wspomnień takich ludzi jak Otto Carius jest pójściem na manowce. To znaczy, jak ktoś ma 150 zniszczonych czołgów, to jak zniszczył 50, to jest dobrze. Bitwa, bój pancerny, jaki rozegrał się w rejonie wsi Malinowa jest tego doskonałym przykładem. Ale z drugiej strony to jest także opowieść o tym, że czasem nie jest istotne to, czy zniszczyłeś 10, 5 czy 50 czołgów. Znacznie bardziej istotne jest to, czy twój wysiłek, ten realny i prawdziwy, rzeczywiście przyczynił się do sukcesu taktycznego twoich wojsk. Na ile Twoje osobiste sukcesy przekładają się na skuteczność strony, w której walczysz?
Pozwolił innym niemieckim jednostkom nadejść na czas, zablokować włamanie, którego wcześniej dokonali Brytyjczycy. Tygrysy gwałtownym atakiem wtedy w Normandii, a przede wszystkim sam Wittmann, swoim epizodem wpłynęli na charakter operacji. I podobny przypadek, znacznie mniej powszechnie znany, Miał miejsce w rejonie wsi Malinowa, znanej także jako Malinowo, Malinawa, Malinowka. Tam 22 lipca 1944 roku podporucznik Otto Karius dokonał w opisie, który pozostawił podobnym, demolki równej Wittmannowi Willer-Pocaszu. Ale on bardzo wyolbrzymiał te swoje sukcesy? Analiza dokumentów niemieckich pokazuje, że Karius wyolbrzymiał.
Konfrontacja z dokumentami radzieckimi pokazuje, że mnożył swoje sukcesy czasami przez trzy, a czasami przez pięćdziesiąt. Tam, gdzie zniszczono trzy lub cztery radzieckie działa samobieżne, Karius mógł powiedzieć, że spalił trzydzieści czołgów wroga. Ale to tak naprawdę jest wtórne, bo 22, 23, 24 lipca relatywnie niewielkie niemieckie zgrupowanie, nie tylko tygrysy, potem doszła także piechota, trochę artylerii, środki przeciwpancerne. Niezwykle aktywne było niemieckie lotnictwo, co nie było przecież tak oczywiste na froncie zachodnim w roku 1944, w ogóle nie było oczywiste. Na froncie wschodnim było inaczej, ale chodzi o to, że pod koniec lipca na przedmieściach Dyneburga dochodzi do walki, która zatrzymuje Włamanie radzieckiego korpusu pancernego i pozwala wojskom korpusów niemieckiej 16 Armii na bezpieczny odwrót operacyjny i przygotowanie sił głównych już do walki frontem odwróconym w warunkach ratowania Grupy Armii Północ po katastrofie Grupy Armii Środek na Białorusi.
Ta walka w tej wsi Malinowa to jest niby taki epizod, ale jak spojrzymy na mapę i zrozumiemy sytuację taktyczną i operacyjną, to Karius w tych swoich wspomnieniach napisał coś takiego. Oczywistym celem natarcia Rosjan było dotarcie do drogi frontowej Dyneburg-Rossiten, przecięcie jej i zaatakowanie miasta od północy. Udało się już Rosjanom dokonać głębokiego przebicia. To znaczy, wojska II Frontu Nadbałtyckiego, generała Jeremienki-Jerjomienki, siłami np. IV Armii Uderzeniowej, prowadzą już od wielu dni gwałtowną ofensywę, chcąc dołączyć się do sukcesów wojsk radzieckich na Białorusi. Fronty białoruskie rozgromiły pod koniec czerwca 1944 roku niemiecką grupę Armii Środek.
Jeżeli wojska radzieckich frontów nadbałtyckich miały nadzieję rozbić grupy armii północ na obszarze Łotwy i Estonii latem 44 roku, to się to nie udało. Ta armia w porządku wycofywała się na południowy zachód. I w kontekście tej narracji, To, że Otto Karius wielokrotnie przesadził w swoich wspomnieniach, nie ma żadnego znaczenia, ale też te wspomnienia Otto Kariusa nie oddają do końca tego, co tam się wydarzyło. I to będą trzy opowieści. Z perspektywy Otto Kariusa, z perspektywy niemieckich dowódców i z perspektywy radzieckich raportów. Trzy historie, każda różna w szczegółach, ale opisująca to samo zagadnienie. W tym wstępie do rozdziału Kariusa, walki obronne w Dyneburgu. Przeczytałem fragment mówiący o tym, że druga kompania 502 Batalionu w ramach 502 Batalionu Czołgów Ciężkich przemieszcza się w kierunku przełamania przez przeciwnika frontu.
Że niemieckie dywizje piechoty nie wytrzymują naporu, przeciwnik wszedł w lukę. Karius dowiaduje się, że od 90 do 100 sowieckich czołgów, czyli radzieckich czołgów, przerwało front. On w to nie wierzy, sądzi, że to jest Góra 50, dlatego że on jest, jak kiedyś mówiłem w odcinku o tygrysach w błocie, on jest przyzwyczajony do walki z małymi zasadniczo siłami pancernymi wroga. Brygada, pułk, batalion, jest przyzwyczajony, bo na tym północnym odcinku Frontu Wschodniego to się wojuje głównie z takimi jednostkami pancernymi wroga. Nie ma świadomości, że oto latem 44 roku Zasady gry na froncie wschodnim się już zmieniły i teraz nie ma świadomości tego, że idzie na niego, a właściwie na Dyneburg cały korpus pancerny, trzy brygady czołgów, pułk czołgów ciężkich, dwa pułki dział samobieżnych, brygada strzelców zmotoryzowanych.
Ale jak wróg się pozbierał i kompania tygrysów stanęła na drodze osłabionej brygady czołgów, to taka radziecka brygada czołgów mogła bardzo szybko umrzeć. I Karius jedzie na przykład na motocyklu samochodem rozpoznawać sytuację, aby potem wrócić do czołgu i nacierać czołgami. No i w tej narracji wspomnieniowej spotyka niemieckiego podoficera i on informuje Kariusa, że we wsi Malinawa znajdują się radzieckie czołgi. Czyli, że rosyjskie czołgi dotarły do autostrady dzisiejszej. Szosy szybkiego ruchu A13, która dzisiaj jest bardzo ważną arterią drogową Łotwy i była jeszcze przed erą autostrad, dróg szybkiego ruchu i tak dalej, była bardzo ważną arterią Łotwy okresu międzywojennego.
Jest to droga frontowa dla niemieckiej XVI Armii. Super ważna magistrala drogowa. Nieco bardziej na zachód znajduje się równie ważna magistrala kolejowa. Czyli, no, Rosjanie śmiertelnie zagrażają ugrupowaniu niemieckiej armii. Karius wspominał. Miała ponad kilometr długości, a jej gospodarstwa były rozłożone w typowo rosyjski sposób wzdłuż drogi. Wyraźnie widzieliśmy dwa rosyjskie czołgi przed wjazdem do niej. Rosjanie nie mogli być tu od dawna, ponieważ w wiosce nadal panował spory ruch. Coraz więcej czołgów podążało w stronę drogi frontowej. Wyraźnie widać było, że Iwany chcą ustawić czołgi w półkole i oczekiwać na główne siły.
Ikarius dalej wspominał. Wkrótce przyłączył się do nas nowy obserwator. Z południa na motocyklu podjechał do nas porucznik. Otrzymaliśmy od niego informację o wymianie ognia, która spowodowała naszą rekonsensową wyprawę. Oficer powiedział nam, że z północy na południe przez Malinawę próbował przebić się jego batalion dział szturmowych. Jego dowódca rozkazał zaatakować wioskę, czego jedynym rezultatem była utrata siedmiu własnych wozów bojowych. Nasz oficer miał zadanie za wszelką cenę dotrzeć na motocyklu do Dyneburga i sprowadzić pod oddział, który wsparłby z południa jego macierzysty batalion znajdujący się na północ od wsi. Teraz wracał z tego miasta pełen desperacji. Dowiedział się tam, że w okolicy nie ma żadnych sił zdolnych zniszczyć broń pancerną wroga, ale zdołałem poprawić mu nastrój, gdy zaproponowałem, żeby przyłączył się do nas i zobaczył, co się będzie działo. Przecież nie było sensu, aby objeżdżał wioskę szerokim łukiem od zachodu i szukał swoich ludzi.
I dalej Karius. Z dobytej wioscy nie było zupełnie rosyjskiej piechoty. Ci, co czołgali się wokół nas, to byli wyłącznie pancerniacy. Chodzi o rosyjskich żołnierzy, którzy po utracie czołgów próbowali niepostrzeżenie wydostać się ze wsi. Czuli się dotąd zupełnie bezpieczni. Nie spostrzegli nigdzie naszych tygrysów, więc ich kierowcy i radiooperatorzy ruszyli do wsi na rabunek. Zeszli z czołgów. I wtedy spadliśmy na nich jak grom z jasnego nieba. Szybko oczyściliśmy wioskę z wroga. Teraz najważniejsze to dotrzeć jak najdalej na wschód i zabezpieczyć nowe pozycje obronne.
Poruszali się znakomicie w terenie, jeden z nich zdawał się nieść pod pachą mapnik. Jedne z naszych tygrysów ruszył za nimi, ale jego załoga zdołała znaleźć tylko mapnik. Rosyjski oficer Major w ostatniej chwili popełnił samobójstwo. Jak ustaliliśmy później był dowódcą 1 Brygady Czołgów im. Józefa Stalina. Jego towarzysz został śmiertelnie ranny. Major miał przypięty do munduru order bohatera Związku Radzieckiego oraz order Lenina. Nigdy wcześniej nie widziałem z bliska tych odznaczeń. I to jest początek takiej narracji o walkach, które mają miejsce 22 lipca 1944 roku. Karius zaczyna tą swoją narrację od 20 lipca w Dyneburgu, ale w rzeczywistości mówimy o wypadkach z dnia 22 lipca. Ikarius opowiada, że po sukcesie we wsi Malinawa, czy też Malinowa, jego kompania ruszyła dalej i jeszcze tego samego dnia dokonała prawdziwej masakry radzieckich czołgów, nieco bardziej na wschód, północny wschód od tej miejscowości.
Ikarius drugą walkę opisał tak, że wykończyliśmy wszystkie pojazdy Rosjan. Żadna z ciężarówek nie zdążyła uciec. Nim Rosjanie zorientowali się, skąd padają strzały, już było po sprawie. To był naprawdę przerażająco piękny widok. Przed nami płonęło lub dymiło 28 czołgów wroga. Co chwila eksplodowały zbiorniki z paliwem, a eksplodująca amunicja rozrywała wieże wrogich pojazdów. Wykonaliśmy kawał pięknej roboty. Byłem pewien, że taka akcja da naszemu przeciwnikowi coś do myślenia. Na pewno wystarczy, aby zagwarantować nam kilka spokojnych noc. A jak ta walka faktycznie wyglądała, gdy się skonfrontuje wspomnienia Kariusa z niemieckimi i radzieckimi dokumentami?
Kiedy zobaczymy na niemiecką mapę szczebla Grupy Armii, to zobaczymy w tych dniach taką strzałkę na mapie idącą ze wschodu na zachód, strzałkę czerwoną oznaczającą, i to taka czerwona strzałka oznaczona jeszcze rąbem. Niemcy rąbem oznaczali czołgi, więc czerwona potężna strzałka oznaczona rąbem głęboko wrzynająca się w pozycję niemieckiej armii oznacza potężny zagon pancerny wroga, który dotarł do drogi frontowej na północ od Dyneburga. A z drugiej strony jest druga mała strzałka niebieska i napis 502 Batalion Tygrysy. Dla dowództwa niemieckiej Grupy Armii Północ, dla dowództwa niemieckiej 16 Armii ta walka była ważna, nawet jeżeli nie przebiegała tak, jak opisał ją potem Otto Carius.
Naciera Korpus Pancerny. To nie jest żadne przenikanie, no chyba, że przenikaniem nazwiemy infiltrację szczebla Korpusu Czołgów. Ponad setka radzieckich maszyn. Te informacje, które dotarły do Kariusa, że 100 radzieckich czołgów przełamało front, to były bardzo precyzyjne informacje. I dalej raport 502 Batalionu. Sytuacja 290 Dywizji Piechoty. Nie było żadnych raportów z rozpoznania. Jedyny raport dotarł z taborów dywizji i mówił o tym, że o godzinie 9 w rejonie Borsuk, 20 km na północny wschód od Dyneburga, widziane były wrogie czołgi, jakie zmierzały w kierunku drogi frontowej Dyneburg-Rossiten. Batalion otrzymał od sztabu dywizji całkowitą swobodę operacyjną, więc pierwsza kompania, która przybyła o godzinie 10 skierowała się do ataku w kierunku Lejkuny i Leljetruli, aby przeciąć drogę natarcia czołgów rosyjskich.
Podporucznik Einhorn otrzymał zadanie wycofania się z dwoma tygrysami i przeprowadzenia rozpoznania na północ od stacji kolejowej w Neuwinne, 15 km przed Dyneburgiem. Miał ustalić pozycję rosyjskich czołgów, które poprzednio widziano w Borsukach. Podporucznik Karius z drugą kompanią otrzymał rozkaz przez radio i łącznika, by wycofać się do drogi Dyneburg-Rossiten i ruszył nią na północ w kierunku Wiski, aby utrzymać otwartą tę ważną drogę frontową. Kiedy zlokalizowano już czołgi wroga, pododdział podporucznika zawrócił na wschód i podjął walkę. Czyli widzimy, że z rejonu Dyneburga na północny wschód zostają alarmowo wysłane tygrysy z 502 Batalionu Czołgów Ciężkich. One stanowią ostatnią deskę ratunku dla dowództwa niemieckiego na przedpolach Dyneburga w warunkach, kiedy nieprzyjacielski korpus pancerny dokonał głębokiej infiltracji na głębokość kilkudziesięciu kilometrów.
Krótko przed godziną 13.00 natknął się niespodziewanie w Malinawie, 4 km na północ od No ale co to za czołgi, te T-43? I dalej, według raportu. Podporucznik Karius rozkazał zaatakować wroga z marszu, ruszając na czele kompanii razem z czołgami dowodzonymi przez sierżanta Kerschera oraz podporucznika Niensteda. Bez strat własnych, tylko z trzema tygrysami, zniszczył z bardzo bliskiej odległości 17 czołgów wroga. Załoga Kariusa sama uszkodziła 10 z nich.
Tylko trzy nieprzyjacielskie pojazdy zdołały uciec na wschód. Kompania oczyściła z wroga wioskę Malinawa oraz nawiązała kontakt z kompanią dział szturmowych nadjeżdżających z północy. Dzięki tej akcji droga frontowa Dyneburg-Rossiten, którą od godziny 10 aż do tej pory blokowali Rosjanie, znów stała się przejezdna, a natarcie wroga zatrzymane. Dzięki interwencji batalionu, a w szczególności drugiej kompanii dowodzonej przez podporucznika Kariusa, 290 Dywizja Piechoty mogła wykorzystać okazję i niezatrzymywana wycofała się wieczorem na zachód, by stworzyć nową linię obrony na wschód od drogi frontowej Dyneburg-Wiski. W tym celu do dywizji dostarczono kilka batalionów piechoty przewożonych na ciężarówkach. Nasz batalion otrzymał kolejne zadanie zapewnienia osłony w rejonie Borsuki, Malinawa, Banda Ryszki, aż do momentu stworzenia nowej linii obronnej.
Ten zamiar wroga nie powiódł się, więc Rosjanie zaatakowali na zachód wzdłuż strumienia. No i to daje początek walk, które podsumowano w raporcie batalionu. Sukcesy z tego dnia. 17 czołgów wroga wyeliminowanych. Straty osobowe własne. Ciężko ranny podporucznik Karius, kawaler Krzyża Rycerskiego. Jeden lekko ranny. 24 lipca Karius, będąc poza czołgiem, zostaje ciężko ranny. Jego nadzieja na to, że utemperował Rosjan była płonna. W rzeczywistości pododdziały niemieckie, w tym 502 Batalion Czołgów Ciężkich, znajdują się na osi natarcia trzech korpusów strzeleckich i Korpusu Pancernego Nieprzyjaciela. Korpus pancerny wysforował się do przodu. Ma niewielką przewagę czasową, ale stopniowo oddziały radzieckich korpusów strzeleckich zbliżają się do tej drogi frontowej, a Niemcy muszą się cofać.
A więc 502 batalion realnie operuje siłami kompanii, wzmocnionej kompanii. I możemy przeczytać. 22 lipca. Bitwa czołgowa na północ od Dyneburga. To właśnie początek tych starć. 23 lipca. Obrona na wschód od Malinawy. 24 lipca. Defensywa i kontraktach w Malinawie. 25 lipca. Bitwa czołgowa w Likanie. Obrona w Malinawie. Skończyło się tak, że Karius został ciężko ranny, 502 Batalion musiał się wycofać, a Rosjanie wkroczyli do Dyneburga. No i cała ta bitwa kończy się 27 lipca 1944 roku tym, że 4 Armia Uderzeniowa siłami swoich korpusów strzeleckich zajmuje Dyneburg. Armia Czerwona po uprzednim zdobyciu Połocka teraz jest w Dyneburgu. Jeremienko pcha te swoje armie powoli ze wschodu na zachód.
Ale żeby to zrobić, jak powiedziałem, najpierw te tygrysy, ci grenadierzy i niemieckie Luftwaffe przez kilka dni musieli powstrzymywać napór czołowych zgrupowań wroga, ale kiedy główne siły 4 Armii Uderzeniowej dotarły na linię frontu, po prostu cofnęły się bardziej na zachód. Chociaż Karius nawypisywał w swoich wspomnieniach niestworzone historie, widzimy, że w raportach 502 Batalionu jest to już znacznie bardziej zniuansowane. Tam nie ma żadnych 28 czołgów rozstrzelanych w drugiej bitwie, ale jest raport o 23 czołgach wroga zniszczonych 22 lipca. Jest raport o 2 czołgach wroga zniszczonych 23 lipca. Jest raport o 17 czołgach wroga zniszczonych 24 lipca. Jest raport o 18 czołgach wroga zniszczonych 25 lipca.
Jest w raporcie o 12 czołgach wroga zniszczonych 26 lipca. A zatem batalion raportuje, że zniszczył ponad 70 czołgów wroga na północ i północny wschód od Dyneburga w ciężkiej bitwie w ciągu kilku dni. Własne straty bezpowrotne to w praktyce trzy tygrysy. I potem po latach rozpęta się dyskusja. Co ten Karius powymyślał? Jakich 17 Józefów Stalinów spalonych we wsi? Jaki major? Jakimi odznaczeniami odznaczony? Że nigdy nie było jakiejś pierwszej brygady czołgów imienia Józefa Stalina? Że nie zginął tam żaden bohater Związku Radzieckiego? Po latach, kiedy otworzyły się rosyjskie archiwa, kiedy także uzyskano swobodny dostęp do dokumentów niemieckich, No można było skonfrontować tak wspomnienia Kariusa, jak i raport 502 Batalionu z dokumentami Armii Czerwonej.
Mamy dokumenty jednostek remontowych czołgów. Mamy dokumenty odznaczeniowe. Mamy nie tylko dzienniki działań bojowych armii, korpusów, dywizji i brygad, które są często bałamutne, ale możemy je weryfikować właśnie na bazie niezwykle szczegółowych dokumentów personalnych Armii Czerwonej, które są dzisiaj dostępne. Możemy tak naprawdę przez wnioski odznaczeniowe i poprzez raporty o ofiarach śmiertelnych i miejscach ich pochówku sporządzone przez jednostki Armii Czerwonej możemy na tej podstawie szczegółowo opisywać, często lokować pojedyncze czołgi i mówić w tej wsi, Został rozbity czołg o takim i takim numerze, a załoga miała taki, a taki los. Oczywiście Karius nie miał możliwości takiej weryfikacji w latach pięćdziesiątych. Zresztą on się pomylił, dlatego że w czasie tej walki było odwrotnie.
Jak Karius pisał o 17 IS i pięciu T-34, jako nazwał je T-43, a więc T-34-85, no to on sobie po prostu w pamięci to przetworzył. Ale rzeczywiście pięć czołgów IS-122 spalono w tej wsi. Pięć, a nie siedemnaście. Ale jak najbardziej dochodzi do starcia, a Karius po raz pierwszy widzi zupełnie nowy radziecki czołg. Według Rosjan 41 Brygada traci w walce albo 10, albo 12, albo 13 czołgów T-34-85. I to jest o tyle charakterystyczne, że w tej wsi znajdują się pododdziały 1 i 3 Batalionu 41 Brygady. Pierwszy batalion, najbardziej doświadczony, ale poniósł już w dniach poprzedzających olbrzymie straty, jest wyczerpany. Trzeci batalion, świeży, z nieostrzelanymi chłopakami, nastolatkami w środku, dojeżdża do wsi.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kamil i Norbert zaczynają odcinek cytując Otto Carriusa. Opisano sytuację wojsk niemieckich w Dyneburgu przed atakami sowieckimi.
Norbert przedstawia bitwę pancerną w rejonie Malinawa, Lociki i Zalumi, która zatrzymała radziecki V Korpus Pancerny.
Norbert analizuje wspomnienia Otto Kariusa o bitwie w Malinowie, podkreślając niezgodność z dokumentami radzieckimi.
Analiza strategii sowieckiej ofensywy w rejonie Dyneburga, z podkreśleniem znaczenia drogi frontowej Dyneburg-Rossiten.
Karius opisuje walki pod Malinawą, w tym bitwę z radzieckimi czołgami IS i T-43. Niemcy zniszczyli 17 czołgów, ale raporty sugerują mniejszą liczbę zniszczonych przez radzieckich. Analiza dokumentów pokazuje, że 5 czołgów IS-2 zostało zniszczonych.
Podkreślana struktura radzieckiego Korpusu Pancernego, jego siły i problemy w czasie przygotowań do ofensywy.
Opis walki pod Malinawą, straty radzieckie i niemieckie, a także wpływ na dalsze działania korpusu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie
🔷BUYCOFFEE.TO🔷