Zapomniany mundial
W tym szczególnym odcinku powrócimy do czerwca 1938 roku. Przeniesiemy się na murawę boiska, na którym polska reprezentacja piłki nożnej stawiła czoła poteżnej drużynie z Brazylii. W jakim składzie zagrali Polacy w swoim debiutanckim meczu? Kto dzisiaj pamięta takie nazwiska jak Ernest Wilimowski czy Leonidas da Silva? Kim był Michał Frank i dlaczego zapadł w pamięć jako wybitny komentator sportowy? Jakie były losy polskich piłkarzy w czasie II wojny światowej i w okresie powojennym? Na te i inne pytania odpowie Marek Stremecki. Zapraszamy do podcastu Muzeum Historii Polski. To opowieści o wybitnych postaciach sprzed wieków i kulisach kluczowych wydarzeń dla dziejów naszego kraju, przeplatane mniej znanymi, choć pasjonującymi wątkami z historii Polski. Podcastu Muzeum Historii Polski wysłuchasz na YouTube, Spotify, Google Podcasts, Audiotece, a także na innych platformach podcastowych. Zapraszamy do subskrypcji naszych profili. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Na trybunach z każdą minutą gęstnieje tłum. Może być 15, a może nawet 20 tysięcy kibiców. No i wreszcie są, są główni bohaterowie. Wychodzą, wychodzą piłkarze i ich teraz będziemy oklaskiwać. Polacy w białych trykotach z długimi rękawami i wiązaniem pod szyją oraz w czerwonych spodniach. Brazylia w niebieskich swetrach i granatowych spodniach. Kapitan związkowy Józef Kałuża, trener Marian Spoida mają do dyspozycji 15 zawodników. Aż ośmiu z nich jest ze Śląska. Najwięcej, bo aż czterech przyjechało z ruchu Hajduki Wielkie. Oto ci, którzy dziś zapiszą się z pewnością na kartach polskiego futbolu.
Będziemy mieli dodatkowe minuty tego fantastycznego widowiska. Na ławce trenerskiej znów poruszenie. Trudno się dziwić. Nasz kapitan związkowy Józef Kałuża. Jego asystent filigranowy, były gracz warty Poznań, Marian Spojda, naradzają się. Mają sporo do omówienia, bo przecież Brazylijczycy naprawdę to nasz godny rywal. Obaj mają też doświadczenie. Prowadzą wszak drużynę narodową, naszą reprezentację od wielu lat. Mają też wspomnienie z meczu międzynarodowego, w którym wystąpili wspólnie na Igrzyskach Olimpijskich w 1924 roku. Także tu, we Francji. Kałuża żywo gestykuluje, Spojda próbuje coś tłumaczyć. Marian Spojda, o którym mówił Michał Frank, pełnił w Strasburgu rolę drugiego trenera obok Józefa Kałuży.
Kiedyś, 14 lat wcześniej, tworzyli świetną parę na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Na Olimpiadzie we Francji Polska po klęsce z Węgrami niczego już nie zwojowała, ale zachował się barwny opis pobytu reprezentacji skreślony z talentem przez Mariana Spojda. Jako podporucznik rezerwy 3. Pułku Lotniczego brał udział w kampanii wrześniowej. Potem trafił do sowieckiej niewoli. Oprawcy sowieccy szczególną satysfakcję czerpali z mordowania polskich żołnierzy, uczestników bitwy warszawskiej, 20 lat wcześniej zwycięskiej dla Polaków. Traf chciał, że na wiosnę 1943 roku podczas ekshumacji robionej przez Niemców odnaleziono ciało polskiego sportowca i trenera ze słynnego meczu z Brazylią.
Przy zwłokach był dowód osobisty i legitymacja jego ukochanej Warty Poznań. W 2007 roku minister Aleksander Szczygło Mariana Spojde mianował na stopień porucznika w trakcie uroczystości Katyń pamiętamy, uczcimy pamięć bohaterów. Ach proszę państwa, cóż to był za mecz. Jaka to szkoda, że mimo wielu okazji nie udało się ostatecznie naszym przechylić szali zwycięstwa na naszą stronę, bo brylowali dziś i jedni i drudzy. To było naprawdę wielkie widowisko. Pamiętać będziemy Leonidasa, jakże groźnego dla naszego zespołu w każdej chwili meczu. No i ten niebywały Wilimowski.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.