Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Mity o Kazimierzu Wielkim

26.03.2023 ·55 min 53 s · 8 rozdziałów

W historii Polski był tylko jeden władca, którego nazwaliśmy "wielkim". Chodzi o syna Władysława Łokietka i ostatniego reprezentanta rodu Piastów - Kazimierza. Czy rzeczywiście był wyjątkowym królem, a jego dokonania nie ograniczają się do zdobycia Rusi Halickiej? Co można powiedzieć o przeprowadzonych przez niego reformach wewnętrznych? Czy słynne powiedzenie, że Kazimierz "zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną" jest trafne? Wreszcie, czy stawiane mu zarzuty o tchórzostwo, bigamię i gwałt były prawdziwe? O niezwykle burzliwym okresie w historii Polski i wyjątkowej postaci jaką był Kazimierz Wielki w podkaście z serii „1000 lat. Prześwietlenie” opowie Łukasz Starowieyski. Jego gościem jest dr Tomasz Borowski z Muzeum Historii Polski. Zapraszamy do podkastu Muzeum Historii Polski. To opowieści o wybitnych postaciach sprzed wieków i kulisach kluczowych wydarzeń dla dziejów naszego kraju, przeplatane mniej znanymi, choć pasjonującymi wątkami z historii Polski. Podkastu Muzeum Historii Polski wysłuchasz na YouTube, Spotify, Google Podcasts, Audiotece, a także na innych platformach podkastowych. Zapraszamy do subskrypcji naszych profili. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

0:00 · Jedyny "wielki"? 1

Jest jedynym, którego potomni nazwali wielkim. W historii Polski trudno znaleźć zresztą wybitniejszego, ale też trudno znaleźć takiego, na którym ciążą aż tak ciężkie zarzuty. Kazimierz, ten, który zastawił Polskę murowaną, oskarżony jest o gwałt, tchórzostwo, a niemal dezercję, czy bigamię. Łukasz Starowiejski, zapraszam na kolejny podcast Muzeum Historii Polski z cyklu 1000 lat prześwietlenia. Gwałt, bigamia i tchórzostwo. Mity o Kazimierzu Wielkim. Nosi łaciński przydomek Magnus, czyli Wielki. Kazimierz zledwo co ulubionego przez ojca kraju, śmiertelnie zagrożonego upadkiem, stworzył państwo, z którym musieli liczyć się najważniejsi władcy Europy.

0:29 · Gwałt, bigamia, tchórzostwo. Mity o Kazimierzu Wielkim 1

Do dziś w całej Polsce widać ślady jego panowania. Z drugiej strony, czy na pewno przydomek wielki mu się należy, skoro bez walki oddał Pomorze Gdańskie, a za jego panowania ostatecznie spod polskich wpływów oderwał się Śląsk? Skoro nie wygrał żadnej wielkiej bitwy i nie dokonał żadnego heroicznego czynu? A do tego zostawił kraj bezsensownie wymyślonego planu na sukcesję? Dziś będzie o Kazimierzu Wielkim. Spróbujemy też prześwietlić, jak to się stało, że ten mężczyzna, który, jak pisał Jan Długosz, Po nętach światowych ugrzęzły, tych grzechów cielesnych ani boskim, ani ludzkim mieczem nie dał z siebie wytępić. A do tego miał aż cztery żony, nie dochował się dziedzica i zamknął dynastię Piastów.

1:36 · Wielki nie znaczy wysoki 5

Był wrzesień roku 1364. Kraków przeżywał dni chwały, wyjątkowe w swojej historii. Do stolicy wjeżdżały jedna po drugiej wielkie, kapiące złotem świty królewskiej książęce. Właśnie zaczynał się zjazd monarchów europejskich. Wśród gości był cesarz Karol Luksemburski, władca Węgier Ludwik Andegaweński, a nawet król Cypru. Do tego Margrabia Brandenburski oraz książęta ze Śląska i Pomorza, być może nawet król Danii. A jak zostali ugoszczeni, uczczeni, obsłużeni i podejmowani chlebem, winem, wszelkimi rodzajami pożywienia i napojów, wszelkim ptactwem, rybami i innymi gatunkami mięs.

Szalony byłby, kto by o to wszystko pytał, bo nie powinno się pytać o to, ponieważ niepodobna na takie pytania odpowiedzieć. Tak zostali wspaniale ugoszczeni. Zachwycał się francuski poeta, opisując legendarną ucztę u restauratora Wierzynka. Nie jest pewne, nad czym władcy radzili. Być może nad organizacją wspólnej krucjaty. Dla naszej historii nie jest to ważne. Pochłaniając kolejne dania, mlaszcząc i wznosząc toasty, dostojni goście jednoznacznie uznawali siłę i potęgę. Władcy Polski i jego kraju. Kazimierz przez 30 lat swoich rządów z kraju, który ledwie pojawił się znów na mapach, uczynił europejskiego gracza. To były dni jego wielkiego tryumfu. Jak wyglądał ten człowiek, którego właśnie rozpierała duma?

Spróbujmy go sobie wyobrazić. W przypadku Kazimierza mamy wyjątkową do tego możliwość. Polskich władców zwykle widzimy oczami Jana Matejki, autora Pocztu Władców Polskich. Na portrecie ostatniego piasta widzimy mężczyznę o sporej tuszy, długiej, sięgającej piersi brodzie i równie długich włosach. Nos ma wydatny orli, ostre łuki brwiowe, broda wysunięta. W przypadku większości władców ich portrety to wyłącznie artystyczna wizja słynnego malarza. Nie tym razem jednak. W 1869 roku przy okazji restauracji grobów królewskich otwarto także sarkofag Kazimierza. Matejko był przy tym obecny. Sporządzono wówczas pomiary, wykonano szkice i ekspertyzę antropologiczną.

Rodzice byli już w zaawansowanym jak na owe czasy wieku. Jadwiga miała 44, Władysław ponad 50 lat. Małżeństwo trwało już kilkanaście lat. Kazimierz był trzecim synem pary. Pozostali dwa jednak umarli w dzieciństwie. Z trzech sióstr dwie dożyły dorosłości. Jedna z nich, Elżbieta, w przyszłości porządnie zamiesza w kotle naszej historii. Kazimierz musiał być, zwłaszcza po śmierci braci, oczkiem w głowie rodziców, co potwierdza Długosz, pisząc, że matka kochała go więcej niż macierzyńską miłością. I tyle wiemy o dzieciństwie przyszłego króla. Wychował się zapewne na Wawelu, w cieniu politycznej zawieruchy, której pełne były rządy jego ojca.

Ale to właśnie córka Giedymina, Aldona, została pierwszą żoną Kazimierza. Ponoć piętnastoletni infant przeciw decyzji się burzył. Ale ojca ostatecznie usłuchał. Z jego rozkazu, dla dobra i pokoju Królestwa Polskiego, pojął za żonę córkę wielmożnego księcia pana Giedymina, wielkiego księcia litewskiego. Pisał Janko z Czarnkowa. Aldona, która na chrzcie przyjęła imię Anna, miała ledwie 12 lub 13 lat i była wesołym dzieckiem. Jeśli pan młody był niezadowolony, to teściowa z miejsca znienawidziła synową. Ortodoksyjna królowa nie mogła ścierpieć zachowania królewny, która, jak pisał kronikarz, nadmiernie używała życia.

9:38 · Następca tronu i ciężkie zarzuty 7

Gdy Kazimierz wyzdrowiał, Łokietek zaczął wdrażać go do służby, co doprowadziło do ogromnego skandalu. A na wizerunku Kazimierza pozostawiło niezatartą rysę. Książę ruszył w dyplomatyczną misję do Wyszehradu, siedziby ówczesnego władcy Węgier Karola Roberta. Celem było zapewne uzyskanie wsparcia przeciw koalicji czeskokrzyżackiej. Płotysław nie miał podstaw do żadnych obaw. W końcu wysłał syna do rodziny. Właśnie tu, w naszej historii pojawia się siostra Kazimierza. Elżbieta była żoną Karola Roberta i królową Węgier. Ta wyprawa do dziś kładzie się głębokim, ponurym cieniem na postać Kazimierza.

Z poważnym oskarżeniem o gwałt, zamachem na króla i królową, a także krwawą i okrutną kaźnią. Młody książę trafił nagle do zupełnie innego świata. Na Wawelu nie istniał jeszcze nawet gotycki zamek, a Wyszehradzki składał się z 350 komnat. Był pełen przepychu. Do tego obowiązywały w nim wzory zaczerpnięte z dworów z bogatych zachodnich krajów. Nie było krakowskiego ascytyzmu. Były powłóczyste suknie, mnogość klejnotów, byli muzykanci, śpiewacy, błazny i piękne, ponętne damy dworu. To na pozór beztroskie otoczenie było jednak tłem historii jak z thrillera. A łańcuch zdarzeń, który doprowadził do tragedii, miało sprowokować właśnie Kazimierz.

Zacznijmy od końca. Od faktów niemal pewnych, bo powtarzanych przez kronikarzy w wielu krajach. Między innymi we Włoszech czy w Czechach, także tych współczesnych wydarzeniom. Mniej więcej w czasach wizyty polskiego księcia na Węgrzech nastąpiła krwawo rozprawa z potężną magnacką rodziną Zachów. Życie straciła głowa rodu Felicjan, a także jego syn, córka i zięć. Dalsi krewni pozbawieni zostali majątków i wyrzuceni z kraju. Powodem rozprawy miał być zamach na króla i królową. Felicjan wraz z synem i kilkoma pachułkami wpadł do komnaty królewskiej w czasie obiadu. I z największą gwałtownością, jaką nadzieja tak wielka lub ostateczna rozpacz sprawiać może, wymierzył sztylet na króla i królową.

Długosz twierdzi, że Kazimierz wyczuł pismo nosem i uszedł do Polski, więc zemsta dosięgnąć go nie mogła. Felicjan postanowił wymierzyć sprawiedliwość węgierskiej rodzinie królewskiej. To właśnie ów nieudany zamach spowodować miał falę krwawych represji. Okrutna kara nie ominęła według Długosza nawet nieszczęsnej Klary, której obcięto nos, wargi i palce u rąk i tak okaleczoną wożono w klatce po kraju. Ślad po zamachu do końca życia nosiła też Elżbieta, którą zwano ponoć odtąd Królową Kikutową, czyli Bezręki. Warto przy tym dodać, że współczesne wydarzenia źródła, nawet te niechętne w Egrom czy Polsce, opisując krwawą kaźń, milczą o przestępstwie Kazimierza. Postać księcia pojawia się dopiero w późniejszych opisach, być może więc sklejają w jedną dwie różne historie?

Nadal jednak młode państwo Władysława miało dwóch śmiertelnych wrogów. Krzyżacy wcale nie zamierzali zadowolić się zagarniętym Pomorzem Gdańskim. Król Czech, który jako następca Wacławów tytułował się królem Polski, marzył, by koronę założyć faktycznie. I nie tylko marzył. Już w 1327 roku ruszył na Kraków. Wówczas Łokietka uratowała zbrojna interwencja węgierskiego zięcia. Nawet osobno obaj wrogowie byli dla Polski Władysława niezwykle groźni. Ich pakt byłby dla młodego państwa niebezpieczeństwem śmiertelnym. I właśnie taki pakt został zawarty.

Posłuchajmy najpierw niemieckiej, późniejszej kroniki. Syn Królewski pierwszy rozpoczął ucieczkę i jednym ciągłym marszem podążył aż do Krakowa. Miał przy tym rozgłaszać, że Polacy zostali pokonani. A więc jednak tchórz? Najpierw ukrywający się w lasach, a później opuszczający w popłochu pole walki? Niekoniecznie. Rocznik trzaski, napisany współcześnie wydarzeniom, nadmienia o ucieczce części polskiego rycerstwa, o Kazimierzu nie wspominając. Długosz, próbując sporządkować informacje z pola bitwy, ma inną hipotezę. Jego zdaniem księcia w ogóle tam nie było. Synowi jednak Kazimierzowi każe ustąpić już prawie z szeregu do silniej obwarowanego zamku, by w odpowiednim czasie, gdyby przypadkiem wrogowi odnieśli zwycięstwo, Kazimierz ratował królestwo i ojczyznę.

Znów więc, podobnie jak z historią gwałtu, pewności mieć nie możemy. Być może uciekł, może wycofał się, a może, jak chcą niektórzy, w ogóle go tam nie było? Dla tamtych wydarzeń 21-letni książę nie był zbyt istotny. Już niedługo miało się to zmienić. Czas jego panowania zbliżał się wielkimi krokami. Choć wcale na to nie wyglądało. Część trzecia. Objęcie władzy, czyli wątpliwości na łożu śmierci. Łokietek miał 70 lat i w owych czasach mógł uchodzić za starca. Ale niezwykle czerstwy musiał być z niego staruszek, skoro nie tylko dowodził w bitwie pod Płowcami, lecz miał nawet w niej uczestniczyć.

19:52 · Objęcie władzy, czyli wątpliwości na łożu śmierci 2

Mnóstwo spraw miał do załatwienia nowy władca, wiele z nich niecierpiących zwłoki. Nim jednak krok po kroku wraz z Kazimierzem zaczniemy je rozwiązywać, warto sporządzić bilans otwarcia. Niezbyt to wesoły widok. Polska składa się praktycznie z dwóch ziem. Małopolski i Wielkopolski, co gorsza oddzielonych od siebie ziemią sieradzką i łęczycką, władaną przez dwóch stryjecznych braci Kazimierza jako lenników. W sumie Polska ma nieco ponad 100 tys. km2 powierzchni. I tylko jednego na pewno nie brakuje Kazimierzowi. Potężnych wrogów. Czają się niemal za każdą granicą. Krzyżacy od północy, Brandenburczycy od zachodu, Czesi od południowego zachodu.

Wschodni sąsiedzi Litwini, mimo mariażu z Aldoną, nie byli też do końca pewni. Jedynie południe było bezpieczne. Węgrami nadal władał szwagier polskiego władcy. Drapał się pewnie długo po bujnej czuprynie młody władca. Pusty skarb, spustoszony wojnami kraj, buntująca się Wielkopolska. Słusznie pisał historyk Jan Korwin-Kochanowski. Zrujnowany wewnętrznie, a zagrożony zewsząd zlepek państwowy, cudem wyłoniony z dzielnicowego chaosu i cudem utrzymany dotąd w całości. Na skroniach spadkobiercy łokietkowej chwały cierniowa zaiste spoczęła korona. Część czwarta. Początek panowania. Przyczajony tygrys.

24:16 · Początek panowania. Przyczajony tygrys 9

Nim zabrał się Kazimierz za porządkowanie stajni Augiasza, musiał pozamiatać we własnym domu. Okoniem stanęła matka. Jadwiga nie chciała zgodzić się na koronację synowej Aldony, której, jak pamiętamy, szczerze nie cierpiała. Twierdziła, że w Polsce jest miejsce dla jednej królowej. Syn objawia talent negocjatora, a także pokazuje, kto tu rządzi. Królowa matka, zgadzając się dobrotliwie na prośby syna, którego bardzo czule kochała, wstąpiła do klasztoru św. Klary w Starym Sączu. Kazimierz wraz z żoną zostaje koronowany ledwie półtora miesiąca po śmierci Łokietka. Tron jest jednak wyjątkowo chybotliwy. Potężny Luksemburczyk nie uznaje koronacji. Kazimierza zwie ledwie władcą krakowskim, a siebie królem Polski.

Z tej pozycji rozmawia z krzyżakami, przyznając mu prawo do zajętych przez nich ziem. W sojuszu z zakonem chce zdobyć Wielkopolskę i tam, w kolebce polskiego państwa, koronować się. Plan był realny. Zapuszczał się już król Czech pod Kraków czy do Wielkopolski. Krzyżacy potężnie szkodzili na północy. Kazimierz zakasał rękawy. Rozmowy z krzyżakami musiały być prowadzone od dłuższego czasu, bo jeszcze przed koronacją przedłużony zostaje rozejm zawarty przez łokietka. Później prolongowany zostaje o kolejne dwa lata. Kazimierz kupuje sobie czas. Jednocześnie obie strony zgodziły się na sąd polubowny w osobie władców Czech i Węgier. Kwestia samego Luksemburczyka była bardziej delikatna.

Potrzebna była interwencja szwagra. To władca węgierski, Karol Robert, namówił Jana do rozmów, a następnie do spotkania. Dyplomacja nie znosi bezczynności. Kazimierz chyba też. Przy okazji pokazuje, że potrafi patrzeć na sytuację także z szerszej perspektywy. Wykonał ruch, na którego wieść Jan musiał poczuć nieprzyjemny dreszczyk. Podjął negocjacje z wrogiem Luksemburczyka, cesarzem, proponując nawet mariaż potomków. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Jesienią 1335 roku władcy Polski, Czech i Węgier zjeżdżają się na zamku w Wyszehradzie. Sprawa z punktu widzenia Kazimierza najważniejsza została załatwiona szybko.

Jan zrzekł się praw do tytułu króla polskiego. Kazimierza sukces kosztował słono. Zapłacił za to 20 tysięcy kopczewskich groszy, czyli ponad 4 tony srebra. Polsko-czeskie porozumienie miało być potwierdzone przyszłym małżeństwem córki Kazimierza z wnukiem Jana. Mniej udanie, choć pewnie zgodnie z przewidywaniami zakończyła się sprawa sądu polubownego z krzyżakami. Władcy Czech i Węgier potwierdzili prawa zakonu do Pomorza Gdańskiego i ziemi Chełmińskiej. Do Polski miały wrócić Kujawy i ziemia Dobrzyńska. Choć pewnie, nie w pełni zadowoleni, Jan i Kazimierz wyjechali z Wyszehradu ramię w ramię. Polski król nawet odwiedził po drodze Pragę.

Zjazdy monarchów i rozprawy sądowe, a nie pola bitewne. To niezwykle charakterystyczne dla panowania Kazimierza. Kolejny zjazd w Wyszehradzie odbył się już trzy lub cztery lata później. Kazimierz postanowił jednak wrócić do sprawy Pomorza Gdańskiego. Potrzebował jednak zgody Jana na postawienie krzyżaków przed sądem papieskim. I tym razem zgodę uzyskał. Choć znów oczywiście nie za darmo. Kazimierz też musiał ustąpić. Uznał lenną zwierzchność Jana nad księstwami śląskimi, a także nad Płockiem. Dużo poświęcał Kazimierz, by rozpocząć obiecaną ojcu walkę o Gdańsk. W gościnie u króla Węgier załatwiono też inne sprawy, które mogły się wydawać w owym czasie drugoplanowe, ale zaważyły na historii Polski.

Kazimierz otrzymał prawo do przejęcia Rusi Halickiej po bezpotomnej śmierci ówczesnego władcy, a swojego kuzyna. Węgrzy nie zrzekli się roszczeń do Rusi bezinteresownie. Być może to wówczas Kazimierz zgodził się, by w przypadku, gdy nie zostawi męskiego potomka, jego następcą został syn węgierskiego Andegawena. Oba okłady w owej chwili należały do kategorii fantastyki. Kazimierz miał ledwie 40 lat, a ruski książę o 10 lat mniej. Polskiemu władcy, pełnemu temperamentu, ojcu dzieci z prawego i nieprawego łoża nawet pewnie przez myśl nie przeszło, że umowa z Węgrami zostanie wypełniona. Podobnie jak to, że już niebawem będzie toczył walki o Ruś. Na razie myśli jednak o Pomorzu i Krzyżakach.

Potrzebuje dobrego powodu, by rozpocząć z nimi wojnę. Idzie więc do sądu. przy okazji którego pierwszy raz na szersze historyczne wody wypływa miasto nad Wisłą – Warszawa. To tam ma odbyć się sąd. Zarówno dla Polski, jak i dla krzyżaków to była zagranica. Łada nim książe mazowiecki Trojden. Stosownie do obyczaju krajowego, dostęp do tego miejsca jest otwarty i bezpieczny, ponieważ jest obwiedzione murem i zaopatrzone w towar sprzedażny. Ma domy i zajazdy dość przyzwoite i bezpieczne. Krzyżacy dobrze wiedzieli, co się święci, więc już w Wyszehradzie zapowiedzieli, że noga ich w Warszawie nie postanie. Proces odbył się zaocznie. Król wytoczył najcięższe działa.

Wolał załatwić sprawę ugodową nawet z krzywdą. Zawiera niesprawiedliwy pokój, a wieczysty pokój zatwierdzono uroczystą przysięgą. Pisze święcie oburzony Długosz, kładąc podwaliny pod kolejny mit związany z Kazimierzem. Władcy, który nie chciał się bić. Czy odstąpienie bez walki praw do Pomorza to był błąd? I czy można było rozegrać to inaczej? O tym dr Tomasz Borowski z Muzeum Historii Polski. Kazimierz Wielki nie tyle zrzekł się Pomorza, co uznał fakt, że Polska nie posiadała nad nim kontroli. Kazimierz Wielki cieszy się pozytywną opinią, ma bardzo pozytywny wizerunek i z tej perspektywy łatwo wskazać, że była to decyzja dobra, bo nieunikniona. To znaczy Kazimierz Wielki nie miał wyjścia, tylko po prostu musiał uznać, że zakon chrzacki jest od Polski silniejszy i to on kontroluje Pomorze.

Polska nie ma fizycznej możliwości odzyskania nad nim kontroli. I tutaj w polskiej historiografii dominuje taki pogląd, że Kazimierz Wielki musiał załagodzić spory z silniejszymi partnerami, to znaczy z Zakonem Krzyżackim oraz z Luksemburgami, z Czechami, żeby móc otworzyć się na wschód, żeby dokonywać ekspansji na wschód, ponieważ tam był potencjał. I w ten sposób tłumaczy się, że była to decyzja słuszna. I mimo, że trudna, to niezbędna. Warto przy tym zauważyć, że ta decyzja wynika, ta ocena wynika stąd, że my wiemy, że zaledwie 100 lat później Polska po morze i tak odzyska. Pewnie zupełnie inaczej byśmy na to patrzyli, gdyby następcy Kazimierza po morze nigdy nie odzyskali. Nie ma tutaj historycznego determinizmu i nie było pewne, że po morze kiedykolwiek odzyskamy.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.