Mentionsy Mentionsy
PodcAAst
PodcAAst

Jak Gorol spotkał się z Hanysem w AA

24.12.2022 ·37 min 27 s · 11 rozdziałów

Niezależnie od tego skąd pochodzimy połączyła nas jedna choroba. Życzymy wszystkim wesołych spokojnych i trzeźwych świat. 

2:01 · Zmiana zachowania po zakończeniu alkoholizmu 1

To już było kupa lat temu. Ale fajnie było. To z okazji Barborki... Teraz nie ma lepiej. Co? Teraz nie ma lepiej, jak nie pijemy. A, sto razy lepiej. Sto razy lepiej, bo to się rozchodzi. Ja myślałem, że zawsze, że trzeba pić, bo ten, bo jak się coś, człowiek się cieszył, to trzeba było oblewać, nie? Ja piłem na nieszczęści, na szczęści, na uciecha, na wszystko, że pił, nie? No a teraz idzie bez gorzoły, bez piwa żyć. I na szczęści, i na nieszczęści, i na miłość, i na urodzeni, i na pogrzeb idzie bez gorzoły, bez wszystkiego żyć. W ogóle chłopaki nie pijecie nic?

3:05 · Opowieść Bogdana o alkoholizmie 1

Ja powiem o moim przypadku, jak ja przestał pić, bo ja kiedyś lata w poście, że zawsze 40 dni nie pił. 40 dni nie pił, jak przyszedł śmiergus, to już za tydzień było wszystko te 40 dni nadrobione. No ale moje 53 urodziny, było to 25 lutego 2013 roku, tak by mnie kiedyś po ramieniu poklepał. Ja to dzisiaj wiesz, że to był mój aniołek stróż, który mi tam padał, chłopie, zrób coś ze sobą, bo jak minie post, to ty albo pozbijesz kogo, albo się zapijesz, bo ja był strasznie agresywny, jak go pił. Ja chudę małżonka, że on go gonił z nożem.

10:31 · Podział na grupy i pierwsze spotkanie 2

To przeszła na drugą stronę ulicy, żeby się nie zaczepił, nie? Bo się już mnie wstydziła, nie? Przestali mnie zapraszać, wiesz co, na te, na jakieś imprezy rodzinne, bo wiedzieli, że ja nigdy nie dotrzymam do końca, bo albo że już głową pod stół zjechał, albo coś, nie? Albo że tam narobił jakieś dziadostwa, nie? Wiesz, po czym podzmiewał Koloniko? No. No dawaj. Alkoholika się poznało po tym, że jak na urodzinach wszyscy leją jednym na godzinę, a alkoholik powie, lej to, lej to, lej to, to alkoholik mu zarósł, bo to kurde, on nie wytrzymał. Jak jedni leją co dwie godziny i się nie napierą. Bolek, ja byłem na weselu, ostatnio byłem na weselu. Ja to po sobie wiem, bo jak ja na urodziny chodziłem do mamy, do taty, to kurde, lej to, lej to, lej to, kurde, oni do końca nie wytrzymały.

Tak, żebym przestał pić, bo nawet już ci, co z nimi, żebym pił, to potem się ze mną nie chcieli zadawać. To byłem takim samotnikiem, ale jak żebym przyszedł do tej wspólnoty, to żebym się poczuł taki jedny, że nie jestem już ten sam, nie? Że mogłem z ludźmi pogadać o tym, co mnie boli, nie i tak inny, nie jakoś inaczej, żebym się poczuł i poczułem taką jedność z tymi innymi ludźmi. Jak oni mówili coś o sobie, to ja żebym się tam co sam miał, Nie mówię, kurde, oni mówią jakby o mnie, nie? To samo Jożem przeżywał, nie? Jak tam mówili, kurde, te moje cierpienia, jak Jożem się budził na kacu, nie? Z tym lękiem, strachem, co że narozrabiał, czy miałem iść do pracy, czy nie? Te wyrzuty sumienia, bo Zajrzem zabił swoją rodzinę, żonę, dziecko, bez niczego, nie dawałem sobie rady z tymi emocjami, kurde, a że o tym mówią, oni się utożsamiali z tym, to mi było lże, nie, że nie jestem takim wyrzutkiem, nie, że inni też to przeżywali, nie, a ja myślałem, że ja jestem taki jakiś wyklęty i no, nie.

13:44 · Psychiatryka i rozwód 1

Także... No dobra, no, a Ty, Boguś, jak... I teraz mnie od dwadziestego szóstego listopada, mnie od dwadzieścia jeden rok ja nie piję. Ale dobra, bo teraz mi przyszło na myśl, a powiedz Boguś Ty, bo tu Borek mówi, że trzeba różne takie dla osiągnąć, psychiatryki, czy u Ciebie też się poszli dobrowolnie na ten odwyk i też musieli takie rozpary przeżyć, czy jakoś inaczej było? No różnie bywało, ale na odwyk osiągnął z tego względu, że Nibych w głowie miał, że coś musza ze sobą zrobić, ale potem żona trochę też naciskała, no ale szołek na ten odwyk, rychtyk, żeby i na złość zrobić, żeby mi w doma nie było, żebych się nauczył tam troszkę jakoś pić jeszcze, no bo jak leza z odwyku, to se tak po cichu by tak aj pociągał i że już byda taki grzeczny, fajny chłop.

16:10 · Spotkania w grupie 1

Czego pan szuka? A ja padł, no tam kaj ci siedzą. Anonimowi, alkoholicy. Ja padł ja. I ona powiedziała, no to zapraszam. I ja, o pieronie, teraz będziemy żykać tam dwie godziny. I zaszło, ale nic takiego nie było. Elegancko mnie przyjęli i tak raźnie było. Według mnie przyszli, no i fajnie. I tyle. To był pierwszy rok, no. Ja też nie poszedłem, mi się tak wydawało, że poszedłem sobie dobrowolnie, bo poszedłem sobie do lekarza swojego, żeby mnie skierowali na odwych i pójdę się leczyć. Ale tak naprawdę, wiesz co, żona mnie już o rozwój podała, o alimenta, z roboty mnie chcieli wywalić, w zdrowie mi siadało, żebym się czepał jak wibrator, żebym się nie napił, żebym cały chodził i poszedłem na ten odwych.

19:10 · Zmiana z powodu alkoholizmu 8

I uciekł mi w głowie, że jest to alkoholikiem albo coś takiego. Ale tam właśnie na odwyku spotkał też chłopaków ze wspólnoty AA. I oni mi mówili tak, Tadeusz kiedyś powiedział, przestań pić, to idź na meeting AA. Mi się wtedy przypomniało, że kiedyś ksiądz na ambonie mówił, że przy kościele właśnie spotkała się grupa AA. Także wyszedł z tego odwyku, poszedł tam. Wiecie, mi się tam spodobało, bo jak tutaj zaczął prowadzić meeting, nie? I zaczął gadać i mówię, no to kurde super, to ja tu jeszcze dużo rzeczy nauczę, nie? Chciałem ich tam uczyć, ale okazało się, że oni mnie więcej rzeczy nauczyli niż ja ich, nie? Nie, ja tam przykładem nie czułem, że miał takie jakieś, wiesz, z psychiatrakami, z psychiatrą do czynienia i z takim, wie, myślałem, że to, że to wszystko połagodnie, nie, że, że jak tam słuchałem chłopaków, że to trzeba było, wiesz, jakieś dno osiągnąć, stracić pracę, nie, rodzinę, samochody, nie, a ja to wszystko miałem niby, nie, tak mi się wydawało.

Ja też, ja też nic nie stracił praktycznie, nie. Ale okej, ale mi się tak wydawało, że trzeba było to osiągnąć, a to wcale nie, a ja, wiesz, ja, ja byłem, Jak to mówisz, rozjechany emocjonalnie, nie? Samy negatywne emocje. No mów, bo nie słyszałem. Samy negatywne emocje, nie? Nic pozytywnego, wszystko negatywnie, wszystko na niej. Moja kaścia echać, jo go dumni, po co tam pojadyjmy, albo tak dali, albo tak dali, nie? To było wszystko na niej. Nie tak, żeby coś porządnego zrobić, kurde, trzeba było coś w chałupie zrobić, nie, bo oni mu uciechy. Jak się ze mną chciała powadzić, to do baru piero, nie? I to takie życie było. Ja się dowiedział na odwyku, że ja mam dzieci, ty, jak już dzieci były dorosłe.

Życie jest całkiem inne. Kudy pombuczka wypił, to pombuczka przepił. Musiało dużo czasu upłynąć, niż Kudy do tej mojej wiary zaś wrócił i tak dalej, i tak dalej. A mogłyście tam gdzieś coś powiedzieć? No ja chciałem jeszcze powiedzieć, jak po roku, jak już tak nie pił i chciałem włączyć tak Ta rodzina, bo baba od alkoholika ode mnie nosiła galoty zawsze, bo co z alkoholikiem, nic nie załatwisz, to baba musiała wszystko załatwiać. No i ja też tak siedzę na komputer z nią i widzę, jak te rachunki wszystkie robi, bo co mi zawsze da pieniądze, to ich połowa przepiął, rachunki niepopłacone, bo mnie to nic nie obchodziło, nie tam dom, rodzina, czy za światło zapłacone, to nic ino kto przepiął zaraz.

No i potem, jak już tak rok nie pił, no zaglądam, jak ona te rachunki robi i się myli, pa, co tu, co tu chce? Ja, panu, chcę obejrzeć, jak ty to wszystko robisz. Pada, kurwa, wielki księgowy się z noc, dwadzieścia lot go nie było, a teraz chce mi tą briftaż zaglądać, nie? Wiesz, jak kto płaci rachunki? Ty płacisz, czy ona? Teraz to aż nie przelewiam, wiesz, wszystko się Zrobić, ale to już teraz zarabia pieniądze, lewe pieniądze, bo już emeryturę mam, to jeszcze połowa żonie oddam, bo na co mi pieniądze? Jedynie, aha, no jak się mogę przyznać, że kurza, no i na nic więcej.

No i po co mi pieniądze? Tak byle co chcę kupić. No i tak to jest. Ja ci coś powiem. Ja mam syna, nie? To pierwsze 10 lat mojego syna, życia jego, nie? To mnie nie było w domu. To wiesz, też moja żona to uczyła go, wiesz, to co mężczyzna powinien uczyć, wiesz, uczyła go grać w piłkę, uczyła go jeździć na rowerze, bo mnie nie było, nie? I no mu obiecywałem. Nigdy mu słowa nie dotrzymałem, nie? Nigdy. Dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj, wiesz, jak mu coś obiecuję, to dotrzymuję słowa. A kiedyś, że mi no obiecywał, to tak. A on jeszcze, wiesz, Marek... Pajtel, nie? To wiesz co, jak żebym przychodził nawalone do domu, nie? Żebym się położył na wersalkę, kurzyłem, to on nie zszedł spać.

Ty moż chcieć sum przestać. Tak mi go dali, kurde, jak przyszli te trzech pastuszków, jak przyszło na ten trzeci oddział, było gorzej, co ja mogłem, kurde, no. Na dziś o Marek będziemy, kurde, mówimy teraz 1 stycznia, będziemy o 35 lat, jak nie piję. Bogdan miał 21, a Piotr też miał 21 lat. Wśród takich ludzi... Oni mi dali nadzieję, kurde, i ja tą nadzieją żyję do dzisiaj. Ale wiem, co robię teraz. Super. A wiecie co? Jakby on nie wiedział, ja wam coś powiem. Do dzisiaj mam przed oczami dwie sytuacje. Jedną mam taką, że też idę rano gdzieś tam, nie wiem, dziesiąta czy jedenasta do południa, nawalony do domu, nie? A mój syn się bawi w Piaskownicy, nie wiem, dwu-, trzyletni, coś takiego, czteroletni.

Wiesz, bawi się tam z kolegą, ja idę i się zataczam. I widzę tego mojego syna i słyszę tego kolegę, jego sztuka, tego mojego syna, bo on był tam zabawiony. I on mówi, Max, patrz, twój tata idzie. A mój syn się tak popatrzy, widzi mnie pijanego i się chowie w tej piaskownicy, żebym go nie widział, nie? Uważaj, to by to mi już dawało takie coś jeszcze, żebym wtedy piła do czynienia. A druga rzecz, wiesz, jaka jest? Przyszedł do mnie kiedyś kumpel, nie do domu, ja się opiekowałem dzieckiem. Sam byłem w domu, żona poszła do pracy. On mi coś tam pomagał robić i potem mówi, chodź wyskoczymy na jedno piwo, nie? I ja mówię, to dobra. Mówię, Maxowi, ja idę do sklepu, za chwilę tu wrócę. Wiesz co, a syn mnie prosi, tata, zostań w domu, nie?

Mówię, to popełnię samobójstwo, nie, żeby chociaż miał rentę, nie. Po mnie, nie, albo coś takiego. Ale przyszło takie odkrycie, mówię, kurde, idę, zrobię to dla swojego syna i idę na odwyt, nie. Mówię, żeby, żeby coś może jeszcze zdziałał, żeby, żeby mógł pomóc jakoś w tym swoim życiu, w jego życiu, nie, w tym, nie. I poszedł na ten oddech między innymi dla niego, nie z miłości dla niego, albo jak to można nazwać, ale to była taka motywacja dla mnie, że mogę coś dla niego jeszcze zrobić w życiu i temu, że poszedł na oddech. Jakbyście mieli dzisiaj jednym zdaniem powiedzieć, warto przestać pić? Dla tych wszystkich, którzy jeszcze dzisiaj się zastanawiają, czy są w uzależnieniu, czy warto przyjść na mityng i chociaż spróbować popatrzeć, to co byście im powiedzieli?

30:32 · Podsumowanie 4

8 godzin przed 30 lat małżeństwa. Jak w jeden dzień przyjechałem z Lichynia. To było takie coś... Na dziś wiem, że doma nie ma powodu, że jest za stary na eksperymenty, bo jak jedni gadają... Zresztą słucham takich ludzi, którzy mają 20, 30, ponad 30 lat abstynencji, niepicie, przeźwienie. Trzeba, trzeba żyć dniem dzisiejszym. To co było, to trzeba zostawić, bo wiem, że tam była masa syfu i tak dalej, i tak dalej, ale ja wiem, że dzisiaj żyję wartościowym człowiekiem, bo tak jak Bogdan. Bogdan też, ja też chałupa, ja chałupa synkowi od podstaw zrobił.

Od betonów, od ławów, od wszystkiego. My to we dwóch się chałupa wybudowali. Ja i syn. Co byś powiedział jeszcze takiemu młodemu? Nigdy bym sobie w życiu nie umiał dawać rady ze stresem. Zawsze bym zapijał. W szkole miałem jakieś egzaminy albo coś. Pisałem te egzaminy, ale z takim napięciem. Ciągle miałem te spięte mięśnie, żołądek skurczał się i zawsze musiałem się potem napić, żeby luźniej się poczuć. Wyrzuty sumienia mnie dobijały, poczucie winy. Ten lęk cały czas mi towarzyszył. Dzisiaj jestem wolny od tego i to jest najważniejsze.

Przyszła radość życia, zaczęło mnie cieszyć wszystko to życie, a kiedyś mnie nie cieszyło. Ciągle czułem się skrzywdzony, że Roś się dla mnie uwziął, że w takim państwie żyję, że takich miałem rodziców albo w takim towarzystwie, żebym się obracał. Wszędzie szukałem winnych, nie u siebie, nie umiałem sobie z tym radzić i żebym to zapijał. A dzisiaj nie muszę, jeszcze dzisiaj idę śmiało z czołem podniesionym i mogę mierzyć się z dużymi problemami, nie muszę tego zapijać, a nie nauczyłem się. Jakoś radzić sobie z tym stresem właśnie dzięki właśnie wspólnocie, bo tam żebym się tego nauczył, bo kiedyś bym tego nie miał. I to jest takie fajne. Wrócił mi uśmiech na twarz. Mogę się śmiać siebie samego i stary mi to nie przeszkadza.

Już nie jestem takim nadwrażliwym jak kiedyś byłem. Kiedyś coś nie... Ja miałem takie wrażenie, że jak ktoś się tam obok śmiało, to mi się wydawało, że się ze mnie śmieje, nie? A dzisiaj inaczej. Widzisz, jak my tu dzisiaj gadamy sobie jako Gorol z Hanysemi, to już zawsze byłem... Ja wam opowiem inaczej jeszcze coś na koniec. Ja żebym chodził tu do działki ze Śląska, nie? To jej matka mówiła, jakiego Gorola, co będziesz brał. Jak to jest, nie? Ślozożka to musi mieć Ślozożka, a nie Gorola, nie? Kurde, to były problemy. Już miałem takie bloki, żeby tam stać. A dziś jest inaczej. Kiedyś jak spotkałem się z Hanesami, to zawsze się szykowało, że jakaś wojna będzie, nie? A dzisiaj z przyjaciółmi miesiące robimy albo coś.

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.