Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 089 – Kim jest Tom? Podsumowanie ze Sławkiem Miklasem

06.06.2025 ·2 godz 20 min

W legendarium Tolkiena Tom Bombadil pełni rolę jednej z największych zagadek. Czy uda nam się zbliżyć do odpowiedzi na pytanie kim jest ta dziwna istota? Czy tajemnica zostanie odkryta a wątpliwości rozwiane? To wszystko w dzisiejszym odcinku podcastu, w ktorym naszym pecjalnym gościem jest Sławek "Bombadil" Miklas.

porównując ją chociażby z Odynem. Więc tutaj jak najbardziej ten temat też poruszyliśmy. No i też poruszyliśmy to, co chyba najbardziej się rzuca w oczy, czyli fakt, że Beorn w pierwszej wersji Hobbita nazywał się Medwed. Medwed bardzo słowiańsko brzmi. I faktycznie tutaj jest jakiś, to był jakiś w sumie punkt odniesienia, punkt wyjścia tak naprawdę do całego tekstu. No a potem już troszeczkę poszło, że tak powiem... może nie jak po masie, bo to jednak była dosyć droga kręta, niebezpieczna, bo wszystko jednak pozostaje pod wielkim zakiem zapytania. A pisząc tego typu tekst trzeba być bardzo ostrożnym w zrzucaniu jakimiś tutaj frazesami czy tezami, bo jednak jest to temat bardzo... Może niewątpliwy, ale trudny do udowodnienia, tak, zdecydowanie trudny do udowodnienia.

Mi się bardziej podoba słowo sprawczość, że miała sprawczość nad istotami mieszkającymi w Starym Lesie i w obrębie najbliższym, bo wszystkie te stworzenia się go słuchają mimo wszystko. Zarówno Stara Wierzba, Borsuk, no sama Złota Jagoda go posłuchała, tak? Ale też słuchają go inne istoty, mroczne, takie jak upiory z Kurhanu chociażby. I mamy taki fragment, kiedy widać, że Tom może mieć jakąś umiejętność, to będzie chyba też dobre słowo, umiejętność może nie kontrolowania pogody, ale jakby sterowania w jakimś stopniu tą pogodą, bo kiedy hobbici są pojmani przez starą wieżbę, Tom Bombadil mówi nam coś takiego, że wywołam taką wichurę, że wszystkie gałęzie jej pospadają.

Natomiast ewidentnie widać, że tak, to Bombadil jako ta powiedzmy słowo ten duch wyższej powiedzmy rangi, to jest faktycznie to, że Złota Jagoda, chociaż tak jak mówię, no to nic nie ujmuje Złoty Jagodzi absolutnie, bo ona jest takim samym duchem przyrody jak Bombadil, ale no faktycznie tak jak mówisz, no jednak on ma większą sprawczość nad tematami. W moim odczuciu doskonałym przykładem tego partnerstwa, równości w ich związku, tak to nazwijmy, są momenty, kiedy nakrywają do stołu i sprzątają razem, że to nie jest tak, że on siedzi z hobbitami, a kobieta wykonuje czynności, bo tak można by powiedzmy na początku XX wieku można by taką hierarchię przyjąć za naturalną, ale jednak nie, oni robią to razem.

Więc tu widzimy, że Bombadil byłby interwencjonistą, tylko musiałby zajść jakiś warunek. Podobnie rzecz się ma w Starym Lesie tak naprawdę, kiedy... hobbici wpadają w pułapkę Starej Wierzby i Frodo samym, słysząc jakiś dziwny głos z oddali, widząc Toma Bombadira, biegną do niego i proszą go o pomoc. No i oczywiście Tom pomaga hobbitom, no bo raz, został o to poproszony, dwa, rzecz się dzieje w domenie, na którą on sprawuje jakąś tam powiedzmy opiekę, nad którą ma jakąś sprawczość, więc tutaj ewidentnie to jest coś, co jakby Dla niego jest oczywiste, że ja tutaj tym terenem, powiedzmy w cudzysłowie, oczywiście zarządzam, no to muszę przypilnować porządku, żeby tutaj się nic złego nie wydarzyło tym nieszczęśnikom małym, nie?

Natomiast nie zrobił nic z tym, prawda? Dopiero zainterweniował wtedy, kiedy czyjeś życie było zagrożone. Dokładnie. Ale te upiory tam były, prawda? I też nie zapobiegł, bo wiemy, że też właśnie z dodatku dowiadujemy się, że być może albo najprawdopodobniej grób, w którym się znaleźli hobbici, to był grób ostatniego wodza albo tam zginął ostatni wódz Cardolanu, który się bronił przed siłami Angmaru i najprawdopodobniej właśnie jego... jakby sen o tej śmierci ostatniego woza Kardelanu przyśnił się w tym czasie Meriemu, prawda? Tak, tak. I też tutaj nie wiemy nic z historii, żeby jakkolwiek interweniował, żeby zapobiec upadkowi Kardelanu.

Myślę, że to nie było w kompetencji Bombadira, żeby ingerować w ten ekosystem tak bardzo, żeby się pozbyć jednego czy drugiego członu. Wydaje mi się, że tak jak tutaj słusznie zauważyłeś, jak było zagrożenie życia właśnie Hobbitów, którzy byli gośćmi Bombadira, bo to pamiętajmy, że tutaj Bombadir i Złota Jagoda wykazali się przede wszystkim z taką prostoduszną gościnnością wobec Hobbitów. Myślę, że czuł się w jakimś stopniu wobec nich odpowiedzialny za ich życie. I dlatego też sezornie zakładał moim zdaniem, że coś pójdzie nie tak, jak hobbici się oddalą od domu, z jego domu, że wpadną jednak w pułapkę upiora z kurhanu, więc dlatego nauczył Floda tej piosenki, która miała przywołać Bombadira w razie, gdyby coś się stało.

No ma bardzo fizyczne, że tak powiem, zakorzenienie, bo jest podobny posturom do człowieka, czy hobbita, czy krasnoluda nawet. No i jest długowieczny jak elfy, prawda? To są jakby dwie podstawy tych teorii, ale chyba opalić możemy ją bardzo szybko, prawda? Przede wszystkim wiemy, że jest... pojawił się na Ziemi zanim te wszystkie istoty w ogóle się narodziły. Nie ma ojca, więc nie urodził się, tylko został powołany w jakiś inny sposób. Także to wyklucza możliwość bycia dzieckiem Iluvatara jako tako, prawda? Tak, zdecydowanie, zwłaszcza, że teraz zostało sprecyzowane, co jest dziećmi, że mamy dzieci pierworodnych i następców, czyli właśnie elfy i ludzi. Hobbici są ludźmi i adoptowani. Adoptowani dzieci, krasnoludy. Tak, tak, dokładnie.

A wiemy, że Morgoth, a wiemy, że Morgoth jako pierwszy z Walarów tak naprawdę wszedł na Ardę tak naprawdę, nie? Więc tutaj wychodzi, że... Więc to determinuje nam w ogóle jest starszość, prawda? Tak, dokładnie. Nad pozostałymi istotami. Dobra, idziemy dalej. Druga teoria to jest teoria taka, która teoretycznie w dużej części jest możliwa do zrozumienia usprawiedliwienia, ale jakby nie obejmuje całości Toma. Jest to teoria, że jest on duchem opiekuńczym tego miejsca. To z łaciny jest takie pojęcie genius loci. skąd ta teoria? Przede wszystkim w momencie, kiedy Tolkien napisał przygody Toma Bombadila, poemat przygody Toma Bombadila, było to w 30-tych latach, w 33 albo 34 roku, nie pamiętam teraz, ale tak, i po wydaniu Hobbita polecał właśnie ten poemat jako potencjalną opcję rozwinięcia w ramach sequela do Hobbita, czyli następnej części, czyli właśnie...

Myślę, że odpowiedzią na to pytanie, albo właściwie formą polemiki z tą tezą jest to, jak Tolkien opisał Bombadila w tym wczesnym szkitu Władcy Pierścieni w historii Śródziemia w tomie szóstym. w rozdziale szóstym Tom Bombadil i tu mam taki cytat, że Tom Bombadil jest aborygenem. czyli rdzennym mieszkańcem Starego Lasu i że znał tę ziemię na długo przed ludźmi, tutaj robię swoje własne tłumaczenie z angielskiego, przed hobbitami, przed upiorami u Skórhanu, przed Czarnoksiężnikiem, przed elfami, zanim dotarli do tej części świata. To jest fragment właśnie z Wlotu Cienia.

Mamy taką, powiedzmy, czystą kartę, po prostu nie wiemy nic praktycznie. Jeżeli ktoś nie zna innych tekstów Tolkiena, to nie wie nic, czytając od Persilii. Jest to dla niego odkrywanie tego świata tak naprawdę. A Tom Bombadil jest świadkiem historii. Mało tego, jak wiemy, bo mówiłem o tym w przypadku pieśni spędzającej upiora, wie, co będzie później. Więc to jest dosyć kompleksowa i złożona postać. No, narratorem mógłby być faktycznie, mógłby być prędzej narratorem, Ale no tak jak powiedziałeś, nie wiemy nic, czy by cokolwiek opowiadał, czy by nadzorował pisanie książki, czy w jakikolwiek wpływał na spisywanie tych historii przez Froda, a potem sama. No raczej nie, raczej tutaj jest po prostu, zwłaszcza, że te opowiastki o Tomie Bombadilu też pochodzą z folkloru Hobbitów tak naprawdę, bo te wszystkie przygody Toma Bombadila, jego wędrówki, to jest znane wśród Hobbitów, więc oni sobie część rzeczy pewnie dopowiedzieli, a część pochodziło gdzieś tam z wiarygodnych źródeł, więc tutaj mamy dwóch kronikarzy, właściwie trzech, no bo Bilbo, Frodo i na koniec Sam, którzy są kronikarzami tej Hobbita i Władcy Piersieni.

Jest dosyć spory esej w języku angielskim napisany na ten temat, Przede wszystkim tak, nigdy nie pojawiają się jednocześnie w tekście, prawda? Chronologicznie patrząc, wszystko się wydarza tak, że oni się mijają, prawda, w chronologii. Tom pojawia się w Legendarium dopiero po wykuciu pierścieni, nie ma o nim mowy w pierwszej erze, w zasadzie w drugiej też na początku nie ma o nim mowy, o Tomie Bombadilu. a pojawia się po wykuciu pierścieni, czyli jest to kolejny argument za. I zobaczcie, czarnoksiężnik pojawia się na kurhanach i potem na chwilę znika z chronologii, a w tym samym czasie hobbici są u Toma Bombadila, tak? Czyli jest wrażenie takie, że okej, no to Tom Bombadil jest czarnoksiężnikiem, a później, kiedy już rozstają się z Tomem Bombadilem, to dzień później spotykają się

Jego granice kompetencji Walarów raczej wiązały się z mocami, jakie zostały im nadane przez Eru, a nie z terenem, którym gdzieś tam zarządzali, prawda? Tutaj jeszcze też dodatkowo mogę przytoczyć taki fragment a propos właśnie nie wychodzenia poza stary las, czy tam niewiedzy, co się dzieje dalej, no bo jak hobbici już się faktycznie żegnają z Bombadirem i to jest właśnie z rozdziałem Głana Kurhanach, w 2001, no to Pipin zadaje pytanie, czy myślisz, że mogą nas ścigać tej nocy? Nie, mam nadzieję, że tej nocy jeszcze was nie będą napastować, odpadł Tom Bombadin. A może i przez jutrzejszy dzień będziecie mieli spokój. Nie ufajcie tak zbytnio mojej przepowiedni, bo nie twierdzę tego na pewno.

To jest bardzo ciekawe, bo to jest człowiek. Tak samo sam jest, bo hobbici są ludźmi, więc to jest takie dwa przypadki, które nie są, nie mają jakichś nadzwyczajnych mocy. ale mają sobie taką zwykłą, prostą, prostoduszną dobroć, nie? No i tu jest ciekawe pytanie właśnie, czy Majarowie, którzy jednak mają funkcję, albo inaczej są... jakby mają coś takiego, że może nie chęć posiadania, ale mają świadomość panowania nad czymś, władzy nad czymś, posiadania tej mocy takiej sprawczej, siły. Że mają nawet, bym powiedział, chęci zarządzania, bo wiemy, że walorowie ustawiają jednak w pierwszej erze ciąg tych wydarzeń i jeżeli coś nie do końca z nimi się zgadza, to oni się odcinają albo po prostu chcą mieć coś, nawet

No, że tutaj wiemy, że to... A potem pamiętamy, że... jak hobbici jadą do Shire, żeby robić porządki, o czym jeszcze nie wiedzą, żeby robić porządki, to Gandalf się od nich odcina i jedzie do Bombadira, bo musi sobie z nim porozmawiać. Więc on jakby jego naturę znał. Ale to też mi się bardzo kojarzy, to jest taka scena z Morii, w kopalni Morii, gdzie Gandalf na początku nie rozpoznaje Balroga. najprawdopodobniej Olorin nie wiedział, jak wyglądają balrogowie w formie fizycznej. On ich znał jako Majarów Ognia, jeszcze z czasów Ainu Lindale, ale z racji tego, że jak się oddziały bitwy w Teleriancie, to Gandalf jako Olorin siedział sobie w walinoże w lasach, gdzieś tam sobie krążył. Więc on go na początku nie rozpoznał. Dopiero jak... Chyba Legolas krzyknął, Legolas czy Gimli, Balrog idzie, któryś z nich.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.