Paweł Mościcki - "Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji"
Jak to możliwe, że dokonująca się na naszych oczach zbrodnia ludobójstwa na Palestyńczykach odbywa przy aprobacie i wsparciu najważniejszych zachodnich państw i instytucji oraz obojętności większości zachodniej opinii publicznej? Paweł Mościcki sięga do historii i filozofii, czerpie z dyskusji dotyczących spuścizny Holokaustu i kolonializmu, polityki międzynarodowej i badań nad nowoczesnymi technologiami. Przede wszystkim zaś konfrontuje nas ze skutkami instrumentalizacji hasła "nigdy więcej" i konkretnymi - ideologicznymi, medialnymi i politycznymi - formami zachodniego współudziału w zagładzie Strefy Gazy.
Zaraz powiem dlaczego. I zależało mi na tym, żeby już zacząć zastanawiać się nad konsekwencjami tego, co się stało. Konsekwencjami politycznymi, konsekwencjami historycznymi, konsekwencjami moralnymi. Ponieważ ta dyskusja, czy też ta kontrowersja związana z nazwaniem Wojny z gazą, ludobójstwem, bądź nie, jest po prostu wypadkową uwarunkowań ideologicznych, w których żyjemy, a nie związana jest z jakąś merytoryczną stroną tej kwestii, prawda? Dlatego, że tak jak powiedziałeś, media korporacyjne, ja najbardziej lubię to określenie, bo One trochę bywają już mniej głównonurtowe w niektórych tematach niż były kiedyś, co uważam za akurat dobrą okoliczność.
Natomiast media korporacyjne wskazują na ich zależność od sieci interesów, które są powiązane z wielkim kapitałem, przemysłem zbrojeniowym na przykład w tym wypadku. One po prostu są częścią problemu i częścią pewnego pejzażu politycznego, w ramach którego nazwanie tego, co się dzieje w gazie ludobójstwem jest po prostu niemożliwe. Często mówi się o wojnie z Hamasem, o konflikcie na Bliskim Wschodzie. Dokonując albo kompletnego odwrócenia sytuacji, prawda, często też się powołują te media na Podobnie jak zresztą politycy zachodni na prawo Izraela do obrony, tak jakby to Izrael w tej historii był jakoś ofiarą inwazji, okupacji czy czegoś tam podobnego, chociaż jest dokładnie odwrotnie.
Jest też oczywiście sprawa w ONZ, którą wniosła reprezentanci Republiki Południowej Afryki, gdzie ta dokumentacja jest tak obszerna, tak przytłaczająca, że moim zdaniem po prostu na poważnie nie ma już specjalnie o czym rozmawiać. Ja mam przed sobą definicję ludobójstwa z konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa z 48 roku, czyli zaraz po tym, kiedy w ogóle tą kategorię stworzono. Stworzono ją też na fali rozliczenia II wojny światowej i masowych zbrodni, które były dokonywane w jej trakcie. I tutaj mowa jest o następujących kryteriach, prawda? W rozumieniu konwencji o zapobieganiu, karaniu i zbrodni ludobójstwa ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów dokonanych w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich.
No bo jest to przeprowadzona niemal doskonale operacja likwidacji właściwie narodu w centrum Europy, która no żeby była możliwa trzeba było uruchomić wszystkie najbardziej zaawansowane wówczas wynalazki techniki, organizacji populacyjnej i tak dalej i tak dalej, więc jest w tym jakaś bardzo duża racjonalność, taka instrumentalna oczywiście, natomiast no oparta na jakimś pomyśle kompletnie szalonym. Więc rozumiem, że to wywołuje taką potrzebę, żeby podkreślać unikatowość tego, co się wydarzyło. Natomiast unikatowość czy wyjątkowość wydarzenia historycznego to jest jedna rzecz. W tym sensie każde wydarzenie historyczne jest wyjątkowe, bo one się nie powtarzają w sposób doskonały. Więc może lepiej mówić o specyfice różnych wydarzeń.
Ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie. To znaczy, zaczęliśmy od tego ONZ-owskiego zdefiniowania ludobójstwa. Mój argument w tej książce jest taki. Po co właściwie stworzyliśmy kategorię ludobójstwa? Jeżeli dokonała się zagłada w trakcie II wojny światowej i było to wydarzenie tak skrajnie krwawe i tak przemożnie szokujące, Że trzeba było stworzyć nową kategorię. No to stworzyliśmy ją rozumiem po to, żeby używać jej do rozpoznawania zagrożeń potencjalnych powtórek tej sytuacji. Nie po to, żeby dać jakiemuś jednemu krajowi na wieczną pamiątkę możliwość, no jakby używania tego wydarzenia jako swojego alibi. Mam poczucie, że dzisiaj trochę jest taka tendencja do takiej wojny o własność, do tej pamięci o Zagładzie.
Dzisiaj dla mnie Centrum naszego, że tak powiem, stawką moralną naszych czasów jest to, co się dzieje w Gazie. Jeżeli tego nie rozpoznamy, to znaczy, że również pamięć po Zagładzie jest po nic. Bo jeżeli ona służy tylko do archiwizacji tego, co już było, A nie uczy nas nie powtórzyć tego, co się stało wtedy. No to ja nie wiem po co jest, czy ta kategoria, czy ta zinstytucjonalizowana pamięć, prawda? Tak, to jest też bardzo ważny wątek u Jehudy Bauera, który właśnie mówi o tym, że to mistycyzowanie i absolutyzowanie spowodowałoby, że nie moglibyśmy nigdy wyciągnąć już żadnych wniosków, no ponieważ kiedy mówimy o jakimś mistycznym wydarzeniu, to jakby rozum nie ma już tutaj nic do roboty. Tak, poza tym wiesz, jeszcze jest coś takiego, że jeśli to jest wydarzenie metafizyczne, to jakby musiało się stać.
To jest świat informacji czy dezinformacji, w którym funkcjonujemy. W jaki sposób to wszystko, czyli właśnie to jest ten paradoks, że ludobójstwo w Gazie jest transmitowane na żywo i paradoksalnie to umożliwia nam jakby jakieś, no właśnie nie zamknięcie oczu, bo mamy je otwarte, ale że nie widzimy tego, co tam się dzieje. Wiesz co, ja myślę, że też trzeba tutaj oddzielić dwie rzeczy i może po części za ich takie zdanie się też ja odpowiadam, bo wydaje mi się, że jest taka naturalna tendencja do tego, żeby uznać, że ludobójstwo w gazie jest jakąś tajemnicą, prawda, że jest troszeczkę inaczej, bo ona jest, bo... Jest przeważająca część populacji, również zachodnich, no już nie mówiąc o tych populacjach globalnego południa, bo tam naprawdę zupełnie inaczej postrzega się rzeczywistość i naprawdę nikomu o kolonializmie czy zachodnim imperializmie nie trzeba nikomu jakby przypominać, bo to są rzeczy przeżyte, dziedzicznie i naprawdę w trzewiach, że tak powiem, rozpoznane.
Ten udział informacyjny polega właśnie na tym, że te media korporacyjne są po prostu częścią tej operacji. To też jest często taka iluzja w krytykach mediów współczesnych, że one są jakoś takie niedoinformowane, że to jest jakiś taki, że one są takie pośpieszne, nieprecyzyjne. Nie, to nie jest prawda. To jest część tego samego systemu, w którym I to można pokazać na poziomie finansowania, na poziomie instytucjonalnych zależności, na poziomie też kontroli treści. Ja to w książce staram się dosyć dobrze udokumentować, posiłkując się ludźmi, którzy to analizowali przede mną. Druga rzecz to jest też to, co ja nazywam współudziałem technicznym. To znaczy, że Pamiętajmy, dzisiaj jednym z istotnych komponentów, czy takich nowych odsłon tego ludobójstwa są systemy sztucznej inteligencji, które odpowiadają za wyznaczanie celów i organizację ostrzałów w strefie gazy.
I wszystko wiadomo, jak ktoś mrygnie okiem, to w centrali wojskowej w Tel Awiwie, można mu te oczy wybić. I no niestety, to jest dość przerażający obraz tego, że Zaawansowana technologia, którą się dzisiaj posługujemy, może bardzo w prosty sposób zostać użyta do masowych zbrodni. Nawiasem mówiąc, ja tam cytuję też wypowiedź takiego oficera Armii Izraelskiej, który mówi, że Nam zależy na tym, żeby stworzyć systemy tak sprawne, że ostrzał artyleryjski będzie tak prosty jak zamówienie pizzy w telefonie. Ale jeżeli mamy systemy, które taką łatwość tworzą, to one tworzą wielką trudność w ich zatrzymaniu.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.