Mentionsy Mentionsy
Plik tekstowy
Plik tekstowy

Krzysztof Tomasik - "Homolobby. Aktorzy II RP"

19.07.2025 ·43 min 37 s

Autor bestsellerowych Homobiografii powraca - tym razem z opowieścią nie o pisarzach, lecz o aktorach. Barwna narracja splata losy grupy mężczyzn urodzonych pod koniec XIX wieku, ukazując, jak wyglądało życie homoseksualnych aktorów w II Rzeczypospolitej i w czasie wojny. Książka odsłania kulisy teatru, kina i kabaretu, gdzie w subtelny sposób przemycano wątki nienormatywnej seksualności.

Para, mężczyzn właśnie funkcjonuje na przykład razem w jednym teatrze jako właśnie na przykład dyrektor i reżyser albo dyrektor i aktor. No to podajmy nazwiska. To jest jakieś, na przykład jakieś pary właśnie. Na okładce książki i kroczy Karol Benda, to jest jeden z takich czołowych bohaterów tej książki, takich głównych bohaterów jest sześciu. I właśnie rzeczywiście taką dwójkę bardzo ważną tworzy Karol Benda ze swoim partnerem Witoldem Zdzitowieckim. Zdaję sobie sprawę, że to są już dzisiaj nazwiska, które niewiele mówią. Natomiast swego czasu rzeczywiście Karol Benda, który w ogóle był... To jest w ogóle fascynujący życiorys. Oczywiście Benda to jest jego pseudonim.

Mówimy tutaj jeszcze o czasach, Przed powrotem Teatru Narodowego i częściowo to nawet w czasach przed powrotem Polski na mapy świata. W każdym razie właśnie grał, reżyserował, później był dyrektorem teatru, porwał się na coś takiego, wyjechał do Torunia, był dyrektorem teatru w Toruniu. Tam nawet stworzył taką grupę teatralną razem z teatrami z Grudziądza i Bydgoszczy, taki cały konglomerat. A jednocześnie już wcześniej, już do tego Torunia, pojechał ze swoim właśnie partnerem, Witoldem Zdzitowieckim. Też bardzo ciekawą postacią. Oni się poznali, to jest według mnie bardzo romantyczne, ponieważ poznali się przy pracy, taki był efemeryczny teatr, w którym właśnie Zdzitowiecki grał, a Benda tam reżyserował.

Reżyserował sztukę Oscara Wilde'a. Brat marnotrawny i to wydaje mi się, że to strasznie jest w jakiś taki sposób właśnie romantyczne, że ten najsłynniejszy Nowoczesny homoseksualista świata, czyli ten męczennik Oscar Wilde, który właśnie został skazany za czyny homoseksualne i to go właściwie zabiło. Właśnie przy pracy nad Oscarem Wildem oni się poznali i do końca życia byli razem. I oczywiście tutaj nie będę opowiadać, ponieważ tych dziejów jest bardzo dużo, to później po Toruniu był Paryż, później był znowu Później był znowu Toruń, później był powrót do Warszawy i różne inne aktywności, ale też na przykład o pozycji Bendy w tamtym czasie, w połowie lat trzydziestych może świadczyć to, że w pewnym momencie, w trzydziestym czwartym roku, on założył teatr, Teatr Aktora na ulicy Mokotowskiej 73.

W trójkę i tą trójkę stanowił właśnie Karol Benda, Mira Zimińska i Stefan Jaracz, więc jakby to też pokazuje w jakiej grupie on się obracał, że to były te wówczas najważniejsze nazwiska teatralno-kabaretowe Warszawy. O Oscara Wilde'a chciałem spytać, chociaż bardziej o portret Doriana Gray'a, bo piszesz o premierze 2 sierpnia 1916 roku, czyli jesteśmy w ogóle w trakcie I wojny światowej. Tak, w Teatrze Polskim w Warszawie na Karasia. To jest zupełnie nieznana właśnie... Ta książka właściwie po to powstała, żeby właśnie się podzielić takimi odkryciami, jak to jest możliwe, żeby właśnie Nic o tym nie wiemy, czy tak mało wiemy.

No to się tego w ogóle nie zrozumie. Ja przytaczam taką recenzję Karola Irzykowskiego, który rzeczywiście w taki śmieszny sposób jest kompletnie bezradny. Mówi w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Dlaczego tutaj ten pocałunek? On ma być taki znaczący, ale przecież co? To jest jakaś jednostkowa historia. Nie ma tutaj żadnego uogólnienia. To w ogóle nie wiadomo. Nie wiadomo o co chodzi, więc to często jest w takich, właśnie w takich sytuacjach, działa w obie strony. To znaczy ja się też zastanawiam, co mogli wiedzieć ówcześni czytelnicy, czy dla kogo to było zrozumiałe, bo to często był taki też język ezopowy, skierowany do konkretnej grupy. No a reszta się orientowała albo nie orientowała. To zresztą są rzeczywiście fascynujące historie, tak jak czasami wykorzystywano w ogóle przesadę czy wręcz kpinę do pokazania czegoś.

Według mnie takim... Świadectwem tego jest relacja ze ślubu Witolda Contiego, która jest po prostu tak przesadzona i tak właśnie przezabawna takiego też jednego z aktorów filmowych, gwiazdorów lat trzydziestych, który w pewnym czasie był partnerem jednego z moich głównych bohaterów, czyli Lobka Brodzińskiego, kolejnej fascynującej postaci sekretarza Poli Negri i człowieka wielu innych aktywności, ale też Witold Conti był swego czasu partnerem Karola Szymanowskiego. No i kiedy on się ożenił oczywiście z kobietą, no to ta relacja zamieszczona w kinie jest właściwie jedną wielką kpiną i puszczeniem oka do czytelników i czytelniczek, że właśnie tutaj wiemy o co chodzi.

To był taki wszędobylski. Typ, który po prostu próbował wszystkiego absolutnie, wydawał czasopismo, był reżyserem, był aktorem, był dyrektorem. On był zresztą dyrektorem tego teatru, w którym Karol Benda i Witold Zdzitowiecki się poznali. Więc typowe dla niego były właśnie jakieś takie efemeryczne historie, z których nic nie wynikało, jakieś trupy, które za chwilę przestawały istnieć, jakieś plany filmowe. On miał plan, kiedy Witold Conti odszedł od niego i próbował go ponownie do siebie ściągnąć, to miał plan stworzenia całej wytwórni filmowej, która by tworzyła filmy i w tym właśnie by... Też między innymi Contiego obsadzała. I rzeczywiście w pewnym czasie mu się coś takiego zdarzyło jak bycie sekretarzem Polinegri.

Tam także grał Karol Benda. A później Lopek też przeniósł się od Malickiej do innego wielkiego wówczas aktora Karola Adwentowicza, który także miał swój teatr w Warszawie. Ponieważ wymieniłeś zdjęcie, którego nie ma, to ja wymienię zdjęcia, które są w książce, bo też trzeba powiedzieć, że książka Homolobby. Aktorzy II RP wydana przez Krytykę Polityczną Jak duża część Twoich wcześniejszych książek jest nie tylko wydana, tak powiedziałbym, elegancko, bardzo odpowiednio do tematu, ale jest mnóstwo fascynujących zdjęć. Jeżeli chodzi o samą Polę Negri, to jest urocze ich zdjęcie. Pola Negri z matką Eleanorą Chałupiec i Leopoldem Brodzińskim To jest zdjęcie, które Lopek wysłał do polskiej prasy właśnie, żeby tutaj jednocześnie reklamować swoją chlebodawczynię, no ale oczywiście o sobie też pamiętał i on właśnie pod tym względem był bardzo zapobiegliwy.

Benda zresztą też miał swojego partnera. Oni stworzyli taki teatr, który zresztą uważam, że genialna nazwa. Teatr ósma piętnaście, ponieważ spektakle zaczynały się o ósmej piętnaście. Na ulicy Śniadeckich i ten teatr, to był właśnie teatr operetkowy, który Karol wyłożył pieniądze, prawdopodobnie przede wszystkim pieniądze swego ojca i był takim tytularnym dyrektorem. Natomiast rzeczywiście to był teatr zrobiony dla Tolka, dla Witolda Zdzitowieckiego. On tam reżyserował. Reżyserował on tam, jak trzeba było grał, właśnie ściągał swoich ulubieńców, obsadzał ich i to było takie wspaniałe dziecko, ich wspólne, które zresztą bardzo dobrze funkcjonowało. I gdyby, no do wybuchu wojny ten teatr bardzo dobrze funkcjonował.

To morderstwo do dzisiaj pozostaje nie do końca wyjaśnione. Karol Hanusz, o niego mi chodzi. Dlatego, że on się właśnie pojawia w kontekście tych pierwszych kabaretów, prawda? Które były jakimiś w ogóle fascynującymi zupełnie miejscami. Mirage, Sphinx. Na czym to polegało w zasadzie? No, rzeczywiście tutaj ja dobierając tych bohaterów, to się tak szczęśliwie składa, że ich jest sześciu i oni są właściwie z jednego czasu, ponieważ oni się wszyscy rodzili w latach 1893-97, więc to jest w podobnym czasie się rodzili, w podobnym czasie startowali, w podobnym czasie żyli i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. W różnym czasie umarli, ale to wiadomo, że to różnicuje i rzeczywiście tutaj Karol Hanusz był dla mnie też taką ważną postacią jako taki aktor.

I rzeczywiście tutaj Karol Hanusz był mi potrzebny jako taka troszkę inna ścieżka, ponieważ właśnie tak jak mówiłem Witold Zietowiecki to jest operetka, Karol Benda to jest przede wszystkim teatr dramatyczny, a Karol Hanusz to jest kabaret i piosenka. I on rzeczywiście później już poszedł w piosenkę, był przede wszystkim piosenkarzem. To jest taka też bardzo ciekawa biografia, ponieważ on był właściwie jak na tamte czasy jawnym homoseksualistą, jakbyśmy powiedzieli. I rzeczywiście o nim wiedziano i on właściwie tak tego aż bardzo nie ukrywał. Ja to też starałem się prześledzić i zarówno na jego repertuarze, ponieważ on też oczywiście śpiewał piosenki właśnie jako kobieta, ale też grał też z publicznością, czyli na przykład właśnie śpiewał o jakichś takich nietypowych gustach,

Tam było w kabarecie było więcej wolno, były takie frywolne wierszyki. Już wielki skandal, ponieważ jeden z konferancjerów powiedział, przy okazji kolejnych drinków, czy tam kolejnych toastów, powiedział, że coś Polskę ma w naszej opiece. I oczywiście wybuchł skandal, że tutaj, tu bar, tu zamieniony podboga. Więc tych historii jest oczywiście bardzo dużo fascynujących. Bez wątpienia Karol Hanusz był jedną z takich największych gwiazd tego właśnie przedwojennego kabaretu. On został dużo bardziej zapomniany niż na przykład, nie wiem, Mira Zimińska, Hanka Ordonówna, z którą się bardzo przyjaźnił właśnie Eugeniusz Bodo, Zula Pogorzewska.

Nawet właśnie to kiedyś napisałem taki tekst w dialogu o tym, jak przed wojną wprowadzono temat homoseksualności na polskie sceny. I jak ta tradycja została kompletnie zapomniana po wojnie, ale to się tyczy też innych dziedzin sztuki i życia. To właściwie jest zupełnie budowane od nowa. Oczywiście Karol Hanusz jest jakimś takim specyficznym przypadkiem, przykładem, ponieważ on rzeczywiście po wojnie funkcjonuje trochę jako taki reprezentant tego przedwojennego kabaretu, tej przedwojennej piosenki.

Która, przepraszam, tylko w tej roce nie była wcale sekowana, czy jakoś cenzurowana w PRL-u, wręcz przeciwnie. Tak, to są takie, wiadomo, legendy. Oczywiście był czas socrealizmu, natomiast rzeczywiście kiedy już było można, To ten wybuch był bardzo szybki. Zresztą to zainteresowanie międzywojniem regularnie wracało. I to nawet w latach 70. były takie opowieści, że mamy modę na retro. Już wtedy była moda na retro. Tylko wtedy to retro właśnie oznaczało sięganie do międzywojnia. To jest jakby inny... Zupełnie inny wątek, w każdym razie rzeczywiście Karol Hanusz, jemu się udało być, no trochę też jak tacy inni gwiazdorzy, jak nie wiem, Dymsza, Olsza, Sempoliński, Krukowski.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.