Mecz Polska-Słowenia – Koszykarskie Wembley
To był najlepszy mecz w historii polskiej koszykówki. W 2022 r. sprawiliśmy być może największą sensację w historii mistrzostw Europy – w ćwierćfinale, na oczach koszykarskiego świata, pokonaliśmy Słowenię, czyli obrońcę mistrzowskiego trofeum. Michał Sokołowski przyćmił Lukę Doncicia, a Mateusz Ponitka zagrał niczym gracz z NBA. Jeszcze nikt nie opowiedział tej historii z taką ilością anegdot, wspomnień i wzruszeń. Partnerem serii o EuroBaskecie jest Polski Związek KoszykówkiPatronat medialny: sport.plProdukcja oryginalna Earborne Media
A tak widzi to dziś Aaron Cel. Myślę, że wszyscy tak pomyśleli poza zawodnikami. My chcieliśmy się skupić nad następną obroną, nad następnym atakiem, krok po kroku. Fakt, że czuliśmy ten momentum tak zwany był na korzyść Słowenii, bo nadrobili tą dużą stratę. Którą mieli, ale mimo wszystko wiedzieliśmy, że krok po kroku, póki się utrzymujemy w mecz, tym dłużej się utrzymujemy w tym meczu, jesteśmy w stanie coś z tego zrobić. I to też spowodowało to, że wygraliśmy ten mecz. Zawsze też się oczekuje jakiś nadzwyczajny kosz jednego zawodnika albo drugiego, żeby dać tą kolejną nadzieję, kolejną minutę nadziei. I w tym meczu pamiętam sporo było tych koszy, czy to od Mateusza Ponitki, czy to od AJ Slotera, ale też pamiętam Jarek Zyskowski, który trafił bardzo ważny kosz itd., itd.
Brawo panowie! Wielka przyjemność dla wszystkich kibiców basketu, dla całej Polski! I mówił wzruszające słowa o dumie z naszego kraju. Ze Słowenią także nie zawiódł. Łącznie uzbierał 14 punktów, ale w czwartej kwarcie zdobył aż 6 z rzędu i przywrócił wiarę biało-czerwonym. Ale bohaterów drugiego planu było więcej. Choćby Jarosław Zyskowski, który do ćwierćfinału uzbierał 16 punktów w 6 meczach, a Słowenii rzucił aż 14. O nim, ale także o Aleksandrze Dziewie mówią Łukasz Cegliński oraz Michał Tomasik. Jarek Zyskowski, który Miał trudny turniej i wiele rzutów pudłował i nagle wszedł z ławki i rzucił 14 punktów, czyli był czwartym strzelcem zespołu. Obręcz go kochał w tym meczu, była taka trójka w pierwszej połowie, jedną spudłował, była zbiórka ofensywna, piłka do niego wróciła, on jeszcze raz rzucił z tej samej pozycji, dusza strzelca.
Na pewno jako rodzina mnóstwo, żeby Jarek 14 września 2022 roku zagrał w tym meczu, w którym zagrał, żeby rzucił 14 punktów, żeby w kilku akcjach naprawdę postawił się temu Doncicowi i ustał w obronie, mimo tego, że opinia jakiegoś wybitnego obrońcy o nim nigdy nie krążyła i nie krąży. No i żeby przeszedł po prostu do historii polskiej koszykówki jako jeden z tych faktycznie najważniejszych pomocników Mateusza Ponitki. Jarka Zyskowskiego seniora znam bardzo, bardzo, bardzo długo i pamiętam w czasach, gdy jego syn miał dosłownie kilkanaście lat, pewnie dziesięć, jedenaście akurat. Jarek Zyskowski był wówczas trenerem AZS-u Koszalin, jeśli dobrze pamiętam i gdzieś kiedyś, siedząc po jakimś z meczów, zaczął mnie przekonywać, że jego syn będzie w przyszłości wielkim koszykarzem.
Oczywiście pojawiło się hasło o pierwszym numerze draftu NBA Ponieważ Zyskowski Junior grał w tym turnieju i w meczu z Ukrainą też wypadł nieźle, gdzieś napisałem do Jarka Seniora, że fajna historia, że jego syn faktycznie doczekał takiego momentu, że zagra w ćwierćfinale Mistrzostwa Europy. Gdzieś z tyłu głowy stanęły mi też przed oczyma wówczas jakieś inne historie, które z oboma panami się wiązały i akurat przez ładnych parę lat, zanim mistrzostwa w Niemczech miały miejsce,
Można powiedzieć, że byłem gdzieś na peryferiach polskiej koszykówki, interesowałem się nią odrobinę mniej z różnych względów, natomiast przez tych 8 mniej więcej lat kilka razy gdzieś moje drogi z Jarkiem Zyskowskim, seniorem i juniorem się przecinały. Po pierwsze widziałem go w akcji, gdy był koszykarzem Polfarmexu Kutno. Przyjechał na mecz do Radomia. Naprawdę bardzo rzadko wówczas jeździłem na mecze PLK. Częściej bywałem na meczach NBA tak naprawdę, ale mniejsze o to. Byłem na jednym z takich meczów, gdzie młody, podejrzewam około 20-letni Jarek Zyskowski junior pojawił się z tym Polfarmexem Kutno i grał z Rossą Radą, która wówczas była jakąś jedną z drużyn czołowych w PLK.
I on w tym meczu dał trzy airbole, rzucając za trzy punkty. I pamiętam, że przypominałem sobie te historie sprzed, nie wiem, pewnie siedmiu, ośmiu lat wcześniej, gdy jego tata mnie przekonywał, że będzie wielkim koszykarzem. No i to zderzenie z ówczesną rzeczywistością było dość Dość bolesne, a później na dodatek, nie wiem, podejrzewam, że rok wcześniej pewnie czy rok później widziałem obu panów Zyskowskich w Zielonej Górze bodajże. Pamiętam chyba pierwszy mecz Stalmetu w Eurolidze z Bayernem Monachiem i akurat młodszy Zyskowski Miał poważną kontuzję chyba, zerowane wiązadła krzyżowe. Przyjechał z ojcem, żeby zobaczyć trochę wielkiej koszykówki i znowu tak spojrzałem na nie i tak mi się smutno zrobiło, że ten sen zyskowskiego seniora o tym wielkim koszykarzu, swoim synie, gdzieś jest mało prawdopodobne do spełnienia.
Później po wielu latach, po pierwsze ja wracam do koszykówki, bo akurat dosłownie W momencie startu Eurobasketu uruchomiliśmy Superbasket, dosłownie dzień przed, więc to wszystko się nałożyło. I później ta historia, gdy młody Zyskowski po latach okazuje się Absolutnie integralną częścią reprezentacji Polski, która za chwilę gra w ćwierćfinale Mistrzostw Europy, więc pamiętam, że chwilę z tatą Jarka Juniora porozmawiałem przed tym meczem ćwierćfinałowym. Pamiętam, że Tuż w dniu tego meczu napisałem taki tekst o krótkim tytule 14 września, gdzie całą tą historię właśnie o trochę mojej bytności z koszykówką i przede wszystkim o drodze, którą przeszła rodzina Zyskowskich popełniłem.
Myślę, że za swój piąty faul nie miał pretensji, bo on był ewidentny. Wcześniej była taka sytuacja, że walczył z Zyskowskim o zbiórkę i tam Można było gwizdnąć, można było nie gwizdnąć. Faul został odgwizdany. Olbrzymie pretensje miał też po braku gwizdka przy tej interwencji Sokołowskiego, o której mówiliśmy w ostatniej sekundzie. To też ciekawe, że realizatorzy tego meczu tak samo po jego zakończeniu, jak pokazywali radość Polaków, tak samo pokazywali niezadowolenie Doncicia, który chodził sobie po parkiecie i cały czas coś bluzgał. Nie wiem co, pewnie po słoweńsku, ale to był jeden wielki, niewykrzyczany, ale taki permanentnie wypowiadany Stek bluzgów, jestem przekonany, i krytyki w stosunku do sędziów, bo chodził i szukał kogoś z rokiem i coś tam sobie pod nosem gadał, więc jego złość była olbrzymia.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Partnerem serii o Eurobaskecie jest Polski Związek Koszykówki.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Partnerem serii o Eurobaskecie jest Polski Związek Koszykówki."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To był najlepszy mecz w historii polskiej koszykówki.
W 2022 r. sprawiliśmy być może największą sensację w historii mistrzostw Europy – w ćwierćfinale, na oczach koszykarskiego świata, pokonaliśmy Słowenię, czyli obrońcę mistrzowskiego trofeum.
Michał Sokołowski przyćmił Lukę Doncicia, a Mateusz Ponitka zagrał niczym gracz z NBA.
Jeszcze nikt nie opowiedział tej historii z taką ilością anegdot, wspomnień i wzruszeń.
Partnerem serii o EuroBaskecie jest Polski Związek Koszykówki
Patronat medialny: sport.pl
Produkcja oryginalna Earborne Media