Mentionsy Mentionsy
Piotr Rutkowski Podcast
Piotr Rutkowski Podcast

#53: prof. Dawid Szostek - edukacja domowa, rodzina, aborcja, wiara - cz.1

04.01.2023 ·2 godz 0 min · 13 rozdziałów

Dr hab. prof. UMK w Toruniu Dawid Szostek wykłada nauki o zarządzaniu i jakości. Ponad to od 8-lat prowadzi firmę konsultingową Centrum Funduszy UE. W trakcie moich studiów na UMK miałem okazję uczestniczyć w wielu zajęciach i wykładach prowadzonych przez profesora. W pierwszej części naszej rozmowy rozmawialiśmy między innymi o: edukacji domowej(jak wygląda w praktyce, efekty, mity), rodzinie, aborcji, wierze i duchowości, Jezusie, chrześcijaństwie i Bogu. Jestem zaszczycony możliwością przeprowadzenia tej rozmowy. Zapraszam i polecam część drugą, w której przeszliśmy do nowych tematów: dostępny od 05.01.2023 Na drodze rozwoju Podcastu mam nadzieję prowadzić jak najwięcej tak ciekawych i bogatych rozmów! SUBSKRYBUJ, Obserwuj i Kontaktuj się na:   e-mail: [email protected]   Instagram: https://www.instagram.com/piotr_rutkowski.podcast/   Facebook: https://www.facebook.com/Piotr-Rutkowski-Podcast-106017178780278YouTube: https://www.youtube.com/@piotrrutkowskipodcast/

11:56 · Zmiany w systemie edukacji 1

Pewnie gdzieś tam ten kontakt, wszystko było, powiedzmy, przekonujące, ale po roku systematycznego, powiedzmy, to tak jak ja gdzieś tam przez studia pracując na dorywczych pracach i w ogóle wszystko fajnie, Ale jak już później trzeba było pójść od ósmej do szesnastej do jakiejś pracy, to nagle sobie uświadamiasz takie, o mój Boże, to się... Efekt mizerny. Efekt mizerny, bardzo mizerny pod kątem wyników. Nie ocen, tylko wyników. Wyników rozumianych jako poziom wiedzy zdobytej, umiejętności też. Szkoła powinna uczyć przede wszystkim zdobywania wiedzy tego, jak to się robi. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Kiedy mamy dostęp do wielu źródeł, a ludzie tego nie potrafią. Ludzie tego nie potrafią. Nie potrafimy zdobywać wiedzy. Po co nam wiedza o tym, jak zbudowany jest pantofelek?

16:24 · Edukacja i technologia 2

Jedynie ta kwestia właśnie, czy to szkoły podstawowej, czy średniej, to jest realizowany program w domu. Natomiast aspołecznym można być wszędzie. Można być aspołecznym żyjąc w rodzinie. Można być aspołecznym żyjąc w rodzinie wielodzietnej też oczywiście. Ale ten wątek rodzinny i fakt chociażby, że ponad połowa rodzin dzisiaj tak naprawdę to są rodziny, jeśli mają dzieci, to jest jedno dziecko, no to dlaczego na przykład tego się nie czepiamy i tutaj nie mówimy o tym, że te dzieci też mogą być aspołeczne. O Boże, to jest taki dobry argument. Moje dzieci żyją w towarzystwie w zasadzie od początku, od narodzenia. Drugie kolejne, już ma jakieś towarzystwo, już nie mówiąc o tych, które się jako ostatnie urodziły.

Faraon kazał wyrzucać nowonarodzone dzieci, chłopców, mężczyzn do rzeki, topić. Też możemy nawiązać właśnie do tego, co dziś się dzieje i do dwóch miliardów aborcji, które już do tej pory dzisiaj popełniono na świecie i przeprowadzono, ale właśnie w czasach, kiedy Izrael był uciskany, Ludzie paradoksalnie szukali i Boga, i jednoczyli się, dawali więcej z siebie, też mam na myśli właśnie chociażby ten wkład w budowanie rodziny. Natomiast jak wyszli z Egiptu, doszli do Ziemi Obiecanej i dostali wiele rzeczy za darmo, miejsc, miast, których nie budowali, winorośli, winnic, których nie zakładali, wiele rzeczy dostali.

75:29 · Doświadczenie w Kościele 9

Tak jak w życiu każdego, pewne momenty szczęśliwsze, że coś innego się dzieje, jakieś radości, ale generalnie to jest po prostu piekło. To życie jest piekłem. Tak. No jest codziennym piekłem. Trzeba się zmagać, pracować, choroby, śmierć bliskich. I to nie ma sensu. Że to nie ma sensu. No mówię, no Boże, że to naprawdę z taką historią jeszcze, ojciec trudny, później umarł zresztą ojciec mój w momencie, kiedy te tam relacje się między mną a nim poprawiały, ale że naprawdę ani historii nie mam jakiejś takiej, żeby szczycić się tym, Ani pieniędzy nie miałem, bo ja z rodzin ubogiej pochodzę generalnie. Ani nie mam kogoś bliskiego, z kim porozmawiać mogę. No bo nie miałem przyjaciela, nie miałem kogoś, dziewczyny nie miałem nawet.

Było tak naprawdę wszystko takie... Nie ma sensu. Jakby miał więcej odwagi, to pewnie bym to zrobił. Powiem szczerze. Ale w tym momencie mojego życia, i to dziś widzę, to była odpowiedź Pana Boga, bo właśnie w tej trudnej sytuacji, gdzie tego sensu nie widziałem, to mimo że ja nie byłem praktykującą osobą, byłem ochrzczony, byłem u pierwszej komunii, bo taka tradycja. Dziś tak wiele osób też żyje, no taka tradycja jest. Trzeba to zrobić, ja sam nie wierzę, mam to wszystko głęboko, ale jednak tak się przyjęło, to dzieciak musi iść do komunii, prezent dostać. Ale na tym się kończyła moja przygoda z Kościołem. Na religię chodziłem, ocena wiadomo, nawet szóstkę miałem z religii, pamiętam.

Po prostu sobie pewne rzeczy rekompensowałem, uciekałem, uciekałem. No to dziś tak widzę, że to miało sens. Pan Bóg tak prowadził moją historię, że nie uważam, że... Ale po tym zdaniu wszystkiego, pamiętam znajomy mnie zaprosił, żeby pojechać pod Elbląg, bo ja z Malborka pochodzę Do Elbląga, do domu na wakacje wróciłem, pod Elbląg taki ośrodek Betania. To jest taki ośrodek rekolekcyjny, biskup Józef Wysocki prowadzi to do dzisiaj. I to było po pierwszym roku studiów? Po pierwszym roku studiów. Ja mówię, co ja mam tam jechać? Chłopie, ani mnie to nie interesuje. W życiu jakieś, może jeszcze do kościoła chodzić? Mówię, to przecież nie. A mówi, jedź, zabawimy się, jakieś zobaczysz i dziewczyny będą, sobie jakieś poimprezujemy. I mówię, no nic innego nie mam do roboty.

Jak ktoś ojca nie ma w domu, to wie, co mam na myśli. Bo nie ma figury ojca, tego, który koryguje, który właśnie pewne rzeczy każe robić, bo to jest rolą ojca. Ja nie miałem ojca. To do dziś mam z tym trudność, że ktoś mi coś każe zrobić, to zaraz mi się włącza takie Cholera, co mi ktoś będzie kazał robić? No na pewno nie, nie? I z chęcią bym, automatyczna reakcja taka to jest zrobić inaczej, nie? Ale wtedy pamiętam, tak to kontestowałem, tyle mieli ze mną kłopotów. I pamiętam, pod koniec już tego pobytu doświadczyłem ogromnej pustki. I do dziś to pamiętam, takiego bólu wewnętrznego. Mówię, ja pierdzielę, nie? Zaraz to się kończy. Znów tam wracam do swojej rzeczywistości. I zrobiłem wtedy jak Pascal, można powiedzieć tak trochę, zakład z Bogiem.

Tam się poznaliśmy. I co było dla mnie, to jest kolejny etap właśnie takiego wprowadzania w to. Tak się zaczęło, tak bym powiedział. Zaczęło się od urodzenia, od poczęcia, bo widzę dzisiaj z tej perspektywy, że moje życie miało sens. Wtedy myślałem, przez 20 lat życia nie ma sensu. Po prostu ta historia jest tak porąbana, że trzeba być naprawdę złośliwym, jeśli ten Bóg jest, żeby coś takiego dopuścić albo go nie dopuścić. Nie ma, bo to nie ma sensu. Cierpienie sprawia dzisiaj i to jest właśnie to pytanie dzisiaj, które wiele osób się mierzy. Druga wojna światowa, to co na Ukrainie się dzieje, w wielu innych sytuacjach na świecie. Czy Bóg jest? Bo jest cierpienie. Ja dziś widzę, że jest. Właśnie w cierpieniu jest. W mojej historii, mojego życia jest właśnie, że w tych sytuacjach, kiedy ja byłem źle, nie domagałem, było mi trudno, że On był.

I widzę, że dziś moja historia nie jest historią niechcianą, połamaną, porąbaną, bo nie wygląda tak, jak ja bym chciał, albo jakby świat chciał, ale że właśnie w tej historii Bóg mnie prowadził do tego momentu mojego życia. I że te 20 lat udręki, która tak wyglądała, dzięki temu jestem dziś tym, kim jestem. Nie tam profesorem czy coś, nie tego mam na myśli, nie to mam na myśli, tylko że Jestem w Kościele, że mam ogromną łaskę, bo dla mnie to jest naprawdę ogromna łaska, bo widzę dzisiaj, bo można o wierze mówić, przekonywać, kłócić się, ale jeśli ktoś łaski nie dostanie tego od Chrystusa, żeby wierzyć, to on nie będzie wierzył. To jest naprawdę łaska, że Bóg wyciąga, dotyka taką osobę tym palcem swoim i ona wierzy, jak to się mówi, praktykuje, angażuje się, a ktoś inny można mu opowiadać, mówić i to po nim wszystko spływa.

W życiu, czyli po prostu tego swojego ducha, duszy można byłoby powiedzieć, jest czymś tak wartościowym, że dosłownie może dać nam nie tylko, nie zadośćuczynienie, a powiedzmy wolność od naszej przeszłości, ale też dosłownie rzucić światło na całą tą właśnie piękną przyszłość jaką mamy. Oczywiście, choć mówię, nie zgodzę się z tym, że Chrystus jakimś archetypem jest albo jedną z alternatyw. Mówię, że przez różne osoby może być tak przyjmowany. No może być, oczywiście, wszystko w wolności. Chrystus jak był na świecie i później jak umierał też, część była, towarzyszyła mu, część go odrzucała, wyśmiewała go. Chrystus jest realny, jest człowiekiem i Bogiem i kimś realnym i nie jest jedną z alternatyw.

Dla mnie to nie ma sensu. Co to jest niebo? Gdzie jest niebo? I ktoś mówi, no w niebie. Ale przecież wiemy, że samoloty tam latają, nie ma żadnego Boga tam w niebie. I to, że nie było odpowiedzi jakichś takich pogłębionych na te pytania, które ja już jako ośmiolatek mogłem mieć, było dla mnie po prostu takie demotywujące. Takie wiem, że wy nie wiecie, o czym mówicie. Więc dopiero po 15 latach gdzieś tam znalazłem w sobie tak naprawdę umiejętność do uporządkowania tych wszystkich informacji i doświadczeń, które sam miałem i dzięki temu gdzieś tam po prostu ułożenie sobie jakiegoś systemu wartości czy światła poglądu. Jest i kryzys właśnie wiary, kryzys chrześcijaństwa, z którym dzisiaj się mierzymy. Wynika w dużym stopniu z tego, że nie ma dojrzałego chrześcijaństwa i nie ma wprowadzania człowieka do wiary dojrzałej.

To znaczy, nie tylko uczono go modlitw, kanonu, wyznania wiary, ale przede wszystkim właśnie takiego chrześcijańskiej optyki szukania Boga w konkretnych sytuacjach życia. Głoszono kerygmat, to doświadczenie indywidualne, konkretne w życiu moim. Takie case study. Takie dojrzewanie właśnie. Tak, dojrzewanie takie, gdzie na koniec, po tych latach wtajemniczenia, Dopiero jak już ten człowiek dawał znaki wiary w swoim życiu, to znaczy nie tylko pięknie potrafił ręce składać, to wszystko jest ważne, modli, formuły modlitewne znał, modleć się na różańcu, wszystko jest naprawdę bardzo ważne, ale to nie na tym się miał ukończyć. On miał pokazywać w swoim życiu, że np. potrafi kochać nieprzyjaciół. To te praktyki miały mu pozwolić właśnie być lepszym człowiekiem, a nie...

99:10 · Wspólnota neokatechumenalna 1

Jest to wspólnota, która prowadzi do wiary dojrzałej, co jest charakterystyczne dla neokatechumenatu. Właśnie to, czego mi brakowało, mimo że przez te 21 lat swojego życia w Kościele nie byłem, zawsze uważałem Kościół za instytucję z gruntu zepsutą, na zasadzie, że nawet ci, co tam chodzą, To tylko spojrzeć na niego, wychodzi i robi całkiem co innego. Gada, gada, ale wychodzi i już tam sznuru na swojego, już tego by utopił w rzucę wody. No właśnie, pytałem się zawsze, gdzie jest to chrześcijaństwo? Dokładnie. I mówię, Panie Boże, Czy tak sobie mówiłem w duchu, dziś tak patrzę z perspektywy czasu. Mówię, jak ja bym chciał, żeby było takie miejsce, gdzie widać, że to co się słucha tam w niedzielę, na mszy, w czytaniach, tego co ksiądz mówi, co jest tą praktyką chrześcijańską, taką teorią, tą moralnością, że to jest wdrażane w życiu ludzi.

104:53 · Znaczenie małych wspólnot 1

Ten depozyt wiary przeniosą, to widać chociażby w Chinach, w państwach, gdzie oficjalnie kościoła nie ma, nie może być, ale on żyje i to serce pulsuje i naprawdę tam ci bracia... Znowu te ciężkie czasy wracają i nagle ta wiara jest w małych wspólnotach. Pchając jeszcze w sumie ten temat wiary, bo wspomniał pan parę razy już, że Jezus jest Bogiem. Jak Pan definiuje dla siebie Boga? Tak, myślę, że pychą by było mówienie, że ja Boga jakoś definiować mogę. Bóg nas definiuje wszystkich. Ale mówiąc o Bogu, o czym Pan myśli?

108:26 · Definicja Boga 3

O kim? O Chrystusie, który jest Synem, a jednocześnie jak Trójca Święta, jest Ojcem i jest Duchem Świętym. Bóg jest dla mnie osobą konkretną. Myślę o konkretnej osobie. Myślę o Chrystusie. Okej, to tak, żebym sobie właśnie chcę to w paną myśl troszeczkę sobie wyobrazić. Pan sobie wyobraża go jako konkretną osobę, która była, która jest, która funkcjonuje powiedzmy metafizycznie, czy która w jakimś miejscu dosłownie jest? No nie, nie możemy powiedzieć, że jest w niebie, bo jak pan powiedział pierwsze co, jak Gagarin poleciał w przestrzeń kosmiczną jako pierwszy człowiek, to powiedział Boga nie. Nie ma Boga. Leci w chmurach i szukał jakiegoś dziadka może z brodą siedzącego na tronie, a tego nie ma.

Naprawdę jesteśmy ograniczeni. No wiadomo, nie chcemy być. To nam sprawia cierpienie. Szczególnie w takim wymiarze, jak myślimy, że nie ma poza tym życiem na ziemi nic innego, no to... Tak, stwierdzić, że jestem ograniczonym człowiekiem i że coś mnie krępuje, to jest przyznać się, że umieram. Że życie naprawdę jest pasmem udręk i nieszczęść, nie? No to tak. Ale do czego piję? No w tej ograniczoności my sobie stwarzamy pewne obrazy, tak? Widzimy też w malowidłach, To, że niebo to chmurki niebieskie, Bóg Ojciec z brodą, dziadek siedzi, gołębica, Duch Święty. To są pewne ramy, które mają nam, nie mówię, że są złe, tylko mają nam, na nasz język, który my, ten ograniczony język, pojmujemy, przetłumaczyć pewne prawdy dla nas niepojęte.

Bo Bóg ma to do siebie. Nie można go zdefiniować, nie można go ująć w karę, opisać, dotknąć, wprowadzić, bo gdybyśmy mogli Boga opisać, zdefiniować, wprowadzić do naszej głowy, to nie byłby Bogiem. No to byłby czymś ograniczonym, jakąś myślą, filozofią, czymś, co my przerastamy, co jest nam podporządkowane, prawda? Widzi pan, jak wcześniej powiedziałem, ja zawsze mam problem z osobami wierzącymi, które przy pewnych pytaniach zaczynają mi mówić... Że jakby kończy się temat i zaczyna się po prostu, to trzeba oprzeć na wierze. I to, co pan teraz mi powiedział, jakby bardzo rozjaśniło mi to podejście. Jakby teraz rozumiem rzeczywiście, akceptacja tych ograniczeń rzeczywiście jest definicją samą w sobie.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.