Miłość to nie misja. Dlaczego próbujemy naprawiać partnera?
Związek to nie terapia.Choć wielu z nas próbowało już w tej roli wystąpić: partner, psycholog, coach i grupa wsparcia w jednym. A potem nagle budzisz się i nie wiesz, czy jesteś w związku, czy w ośrodku odwykowym dla cudzych emocji.W tym odcinku rozmawiam z one & only Kają Gołuchowską (dziennikarką i felietonistką Forbes Women, twórczynią podcastu „Rok dla Ciała” oraz byłą redaktorką naczelną portalu Ofeminin.pl, twórczynią internetową i prawdopodobnie również świetną baristką) o pułapce emocjonalnego ratownictwa. W odcinku mówimy m.in. o tym:– skąd bierze się nasza potrzeba „naprawiania ludzi, których kochamy”,– dlaczego nie jesteśmy ich terapeutkami (i czemu to dobrze),– jak nie zgubić siebie w roli „wiecznie wyrozumiałej i wspierającej”,– i jak zamienić misję ratunkową w prawdziwą relację.To rozmowa dla tych, którzy czują się zmęczeni w relacji – ale nie rozumieją, dlaczego.I dla tych, którzy chcą w końcu zbudować związek, a nie ośrodek terapeutyczny.subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak IG: www.instagram.com/nataliakusiak o mnie: https://www.nataliakusiak.comPatronite: https://patronite.pl/pierwszarandka
Mamę terapeutkę. Miałam taką sytuację ostatnio, że poznałam, na pazach byłam i poznałam właśnie terapeutkę i właśnie też mówiłam o tym, że moja mama jest psychoanalitykiem i ona była, Boże, wiesz co, ja się tak cieszę, że ja Ciebie spotkałam, bo ja mam małe dzieci i ja tak się o nie martwiłam, a tutaj widzę Ciebie. Żyjesz, funkcjonujesz, dobrze. co sobie radzisz, czy dzieci terapeutów są w stanie przetrwać, nie? No bo wiadomo, że jak moja mama zaczynała pracować, to też to tabu związane z terapią było inne i też było mniej terapeutów, więc załóżmy w moim wieku jest mniej osób, które reprezentują, prawda? Wiesz co, zady i walety tak zwane, Z jednej strony musiałam bardzo mocno poradzić sobie z tym, że przeintelektualizuję moje emocje, bo psychoanaliza to jest taki rodzaj pracy, gdzie przyglądamy się temu, co wydarzyło się w przeszłości i łączymy pewne znaczenia z tym związane.
Ale my też jesteśmy dobre jako typiary, nie? Że my to sobie najchętniej zrobimy doktorat ze wszystkiego po prostu. Pięć lat doktoratu z emocji, dwieście szkoleń, ja już jestem mistrzynią tego. I na razie się czujemy nie do końca kompetentne. Oczywiście, no dlatego chodzimy na kolejne szkolenia. Przewracałam ten temat w głowie też w ogóle, tego terapeutyzowania albo naprawiania. I coś, co mi się tak połączyło z tym dosyć mocno, to jest taki trochę, uwaga, syndrom Boga. Bo... To, że my chcemy pomóc, to jest jedno, ale my często chcemy kogoś zmienić. Czyli, wiesz, może na przykład to jest fajny chłopak i może tam jesteśmy razem, no ale zależałoby mi na tym, żeby, nie wiem, no może przyłożył się do tej pracy trochę bardziej, albo żeby to się stało dla niego ważniejsze i jesteśmy nagle w takiej sytuacji, same się je stawiamy, nie to, że się my znajdujemy w niej, my się same tam stawiamy, że no ale co, no to...
Dla mnie to on się zmieni, ja go zmienię, ja dam radę. Czy to nie jest taka syndrom Boga? Tak, my ostatnio robiliśmy, mam taki podcast Chłop i Baba z Szymonem Żurawskim, gdzie właśnie przyglądamy się mężczyznom i mieliśmy, między innymi, popkulturza szerzej, i mieliśmy takie spotkanie wokół książki Jane Austen i zadaliśmy sobie takie pytanie, czy Pan Darcy był fuckboyem? I mówiliśmy też tam o sile miłości, o tym, że my jako kobiety często właśnie sobie wybieramy kogoś, wybieram ciebie i ja ciebie zmienię. Jesteś dla mnie okropny, niemiły, ale ja ciebie wybieram, ja ciebie zmienię, poprawię ci życie. Ja myślę, że w ogóle jak o tym rozmawiamy, to chciałabym wydzielić takie dwie grupy, ponieważ jedna grupa jest taka, że rzeczywiście, nie wiem jak ty, ale ja często spotykam kobiety, które są ambitne, charyzmatyczne.
Prawo. To jest moja kontrowersyjna rzecz. Nie będziesz chudnąć do sukienki, nie? Nie, nie będę chudnąć do sukienki. Wiem, to jest radykalna decyzja, ale po wielu latach pracowania nad moją relacją z ciałem postanowiłam ją podjąć. Bardzo Ci gratuluję, uważam, że to jest świetna decyzja. Naprawdę. I coraz więcej powinniśmy naprawdę myśleć w ten sposób. To nie rzeczy są dla nas, ale jakby w sensie właśnie to nie my dla rzeczy, tylko rzeczy dla nas. Tak, dokładnie. W tą stronę. Ale wracając do tego właśnie syndromu ratownika i trochę też tego syndromu Boga, bo ja się zastanawiałam nad tym, Oczywiście. My chcemy dla nich jak najlepiej i my chcemy, żeby oni już ogarnęli swoje życie i wiesz, no jakby żyli zdrowo i nie podejmowali ryzykownych zachowań i byli w dojrzałym związku i doświadczali miłości.
Więc ja bym bardziej chciała, żebyśmy, po angielsku powiem, lead by example, czyli byli takimi ludźmi, którzy po prostu pracują nad sobą i inspirują innych swoją dojrzałością. trochę tak jak, wiesz, ludzie, którzy wchodzą w nową religię na przykład, też takimi są neofitami, którzy, wiesz, wszystkie przykazania zawsze, ale to też trochę takie religijne, że wiesz, też swoim przykładem można inspirować innych. No słuchaj, w końcu żyjemy w Polsce. To prawda. Ja bym jeszcze jedną taką wskazówkę tutaj zostawiła, czyli na przykład fajnym ćwiczeniem jest przeanalizowanie sobie naszych, historii naszej jakby relacyjno-randkowo-związkowej. O tak. Są znaki, zwykle są znaki. Boże, przepraszam. Masz też takie wrażenia? Że po pierwsze czasami albo spotykamy się w kółko z tą samą osobą, to znaczy, że to jest niby inna osoba, ma inne imię i nazwisko, ale to jest ta sama osoba.
Wszyscy mówią, Boże, nienawidzę swojego głosu. Jak tylko się nagram, to nie mogę siebie słuchać. A my to robimy. A my cierpimy tutaj i siebie słuchamy i te wszystkie nasze yy yy i błędy, które popełniamy, nie tylko dźwiękowe, ale również merytoryczne, wychwycamy, nie? Jest taka legenda w tych właśnie samorozwojowych różnych opowieściach, że przestaniesz powtarzać tą samą historię, kiedy w końcu ją przepracujesz. Prawda? Tak, ja się zgadzam z tym, no. To prawda. Czyli na przykład przestaniemy pożyczać chłopom pieniądze na przykład. Tak, dlatego ja zawsze powtarzam, jak mówię o tym, jak zaczęłaś pracować kreatywnie, a mówię, rozstałam się z moim byłym chłopakiem. Tak zawsze zaczynam moją historię. Ja tego jeszcze nie przepracowałam, naprawdę. W ogóle pozwólmy sobie na cierpienie po związku przez dekady.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Związek to nie terapia.
Choć wielu z nas próbowało już w tej roli wystąpić: partner, psycholog, coach i grupa wsparcia w jednym. A potem nagle budzisz się i nie wiesz, czy jesteś w związku, czy w ośrodku odwykowym dla cudzych emocji.
W tym odcinku rozmawiam z one & only Kają Gołuchowską (dziennikarką i felietonistką Forbes Women, twórczynią podcastu „Rok dla Ciała” oraz byłą redaktorką naczelną portalu Ofeminin.pl, twórczynią internetową i prawdopodobnie również świetną baristką) o pułapce emocjonalnego ratownictwa.
W odcinku mówimy m.in. o tym:
– skąd bierze się nasza potrzeba „naprawiania ludzi, których kochamy”,
– dlaczego nie jesteśmy ich terapeutkami (i czemu to dobrze),
– jak nie zgubić siebie w roli „wiecznie wyrozumiałej i wspierającej”,
– i jak zamienić misję ratunkową w prawdziwą relację.
To rozmowa dla tych, którzy czują się zmęczeni w relacji – ale nie rozumieją, dlaczego.I dla tych, którzy chcą w końcu zbudować związek, a nie ośrodek terapeutyczny.
subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak
IG: www.instagram.com/nataliakusiak
o mnie: https://www.nataliakusiak.com
Patronite: https://patronite.pl/pierwszarandka