Miłość to nie misja. Dlaczego próbujemy naprawiać partnera?
Związek to nie terapia.Choć wielu z nas próbowało już w tej roli wystąpić: partner, psycholog, coach i grupa wsparcia w jednym. A potem nagle budzisz się i nie wiesz, czy jesteś w związku, czy w ośrodku odwykowym dla cudzych emocji.W tym odcinku rozmawiam z one & only Kają Gołuchowską (dziennikarką i felietonistką Forbes Women, twórczynią podcastu „Rok dla Ciała” oraz byłą redaktorką naczelną portalu Ofeminin.pl, twórczynią internetową i prawdopodobnie również świetną baristką) o pułapce emocjonalnego ratownictwa. W odcinku mówimy m.in. o tym:– skąd bierze się nasza potrzeba „naprawiania ludzi, których kochamy”,– dlaczego nie jesteśmy ich terapeutkami (i czemu to dobrze),– jak nie zgubić siebie w roli „wiecznie wyrozumiałej i wspierającej”,– i jak zamienić misję ratunkową w prawdziwą relację.To rozmowa dla tych, którzy czują się zmęczeni w relacji – ale nie rozumieją, dlaczego.I dla tych, którzy chcą w końcu zbudować związek, a nie ośrodek terapeutyczny.subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak IG: www.instagram.com/nataliakusiak o mnie: https://www.nataliakusiak.comPatronite: https://patronite.pl/pierwszarandka
My jako kobiety szczególnie bardzo chętnie wchodzimy w rolę mamy menadżerki, kochanki, przyjaciółki, sprzątaczki. Pracujemy jak Dolly Parton 9 to 5. Ty, która ma tą inteligencję emocjonalną, za pomocą której po prostu się porozumie z tym pachołem tutaj. Rozumiemy się, prawda? Może właśnie po jakimś konflikcie Dawid nie weźmie mnie na kanapę i powie, słuchaj, teraz porozmawiajmy o naszych emocjach. Pewnie tak nie zrobi, ale wstanie tego następnego dnia rano i poda mi tą owsiankę do łóżka z wiśniami, z czekoladą i tą dobrą kawkę i to będzie jego kocham cię i to będzie jego okej, przerobiłem sobie coś tam i lecimy dalej z tym związkiem. Ale my też jesteśmy dobre jako typiary, że my to sobie najchętniej zrobimy doktorat ze wszystkiego po prostu. Pięć lat doktoratu z emocji, dwieście szkoleń.
Więc oczywiście, no serio tak jest, nawet dzisiaj też dostałam. I może właśnie po jakimś konflikcie... Dawid nie weźmie mnie na kanapę i powie, słuchaj, teraz porozmawiajmy o naszych emocjach. Pewnie tak nie zrobi, ale wstanie tego następnego dnia rano i poda mi tą owsiankę do łóżka z wiśniami z czekoladą i tą dobrą kawkę i to będzie jego kocham cię i to będzie jego okej, przerobiłem sobie coś tam i lecimy dalej z tym związkiem. Dużo wątków teraz tutaj widzę i dużo kierunków, w których bym chciała pójść, ale zanim muszę zrobić mały off-topic. Jak się dorastało z mamą psychoterapeutką? To jest wspaniałe. O tym można napisać książkę. Ja chcę założyć takie stowarzyszenie. Ludzie, którzy przetrwali.
I co jest też ciekawe, często w takich rozmowach z ludźmi, którzy gdzieś tam siedzą w takim samorozwoju powiedzmy, to chyba była rozmowa, akurat którą robiłam z Zosią i Dawidem Rzepeckimi, oni uczą tantry. I oni mi opowiadali, że właśnie często na takie warsztaty par, jak kobieta zaciąga mężczyznę i kobieta jest w takiej sytuacji, że ona właśnie, wiesz, tam nie wiem, pięć lat na warsztatach, już wiesz, ten samorozwój, medytacja, nie wiadomo co. My też jesteśmy dobre, co? I ona się czuje taka, wiesz, bardzo zaawansowana w tym, no ale przywodzi tego chłopa, no i tam, wiesz, mówi, no poradzisz sobie, poradzisz. I nagle się okazuje, że on... jakoś intuicyjnie idzie dużo głębiej i on sobie radzi dużo lepiej i nagle, wiesz, kobieta, która niby miała wszystko ułożone, nagle jest w takiej pozycji... Ups. No bo to są te emocje, a rozumienie emocji, a nie czucie emocji, trochę to też na czym polegał mój problem.
Masakra. Czy staram się to jakoś rozdzielać? Na pewno właśnie staram się... Nie lubię takiego podchodzenia, a też dlatego też myślę, że byłam tego winna w poprzednich relacjach, z góry do mojego partnera, że właśnie ja cię czegoś nauczę, ja tu ci pokażę, jak funkcjonować, bo to jest trochę o ego, a spotykamy się jako dwie dziewczyny pracujące w mediach, więc to ego jak najbardziej u nas jest. Nie lubię czegoś takiego i staram się nie robić takiego mikro zarządzania moim Dawidem i no, w ogóle nie. Więc nie wiem, czy odpowiedziałam na twoje pytanie, jakaś była do dupy ta odpowiedź, ale takie w moim... To ja ci powiem, do jakich wniosków ja doszłam jeszcze i może powiesz mi, czy się z nimi zgadzasz, czy nie.
Tak, bo ty jesteś starsza i mądrzejsza, więc ja się ciebie słucham. Ja doszłam do takiego wniosku, że... Będąc z kimś w relacji, nie da się nie widzieć jego wad. To jest normalne. I idealizowanie partnera jakby działa przez pierwsze trzy miesiące, potem przestaje działać. Ja mam wrażenie, że ja na początku byłam najbardziej krytyczna wobec mojego partnera. Im więcej mija czasu, to ja jestem jakaś taka bardziej, wiesz, nie wiem, zauroczona. To może być bardzo dobry znak akurat. Tak. To może być bardzo dobry znak. Ale dobrze, już widzimy te wady. No. I nadal akceptować kogoś w całości z wadami, super. Ale te wady są czasami takie super. Mnie na przykład tak rozczulają wady, że na przykład mój Dawid jest taki mega analityczny, że on to najlepiej by sobie wszystko do tabelki w Excelu i tak dalej. I to mogłoby być irytujące, bo przez to na przykład ma taki paraliż decyzyjny.
Rozumiem to trochę, ja nie mam jak i dużych problemów z zaangażowaniem się, ale oczywiście znam takie osoby, które z jednej strony chcą być w relacji, ale z drugiej strony ciągle mają powód, dla którego nie mogą w niej być i często to jest taki powód wewnętrzny. Natomiast mogę się utożsamić, jeżeli chodzi o posiadanie dzieci, bo to też jest temat, nad którym się zastanawiam. Myślę, że większość z nas w tym wieku mniej więcej myśli, czy to jest rola dla nas i rzeczywiście czymś, co mnie najbardziej przeraża w macierzyństwie, to jest to, że ono sprawia, że nie możesz mieć tej jednej nogi poza drzwiami, bo ja teraz lubię sobie wyobrazić, że jak Dawid mnie wkurzy, to ja spakuję wszystkie moje rzeczy i po prostu wyjdę. A tak to nie mogę spakować wszystkich moich rzeczy.
To prawda. Ale wiesz, my w ogóle w związkach trochę siebie ratujemy. I do pewnego stopnia... To jest piękne i to jest kwintesencja miłości. Ja teraz w ciągu dwóch miesięcy przed ślubem straciłam dwóch dziadków. W grudniu bukowaliśmy jeszcze salę z myślą, że wszyscy moi dziadkowie i wszystkie babcie, bo miałam to szczęście, że byli i dwaj dziadkowie i dwie babcie, będą na tym ślubie w sierpniu. W ciągu dwóch miesięcy straciłam dwóch dziadków. I Dawid mnie ratował. I to było zdrowe ratowanie, więc też myślę, że do tej pory rozmawiałyśmy o tym bardzo krytycznie, ale też warto dodać ten wątek inny.
I mój tata był bardzo zaangażowany w opiekę wokół niego w tych ostatnich tygodniach. I to było takie bardzo poruszające. I robił to kosztem swojego wycieńczenia, swojego zdrowia. Też to jest często fizyczne osoby, które miały taką sytuację w życiu, że zajmowały się po prostu osobą starszą, która odchodzi, to wiedzą, że to jest psychicznie, fizycznie obciążające. No ale wiadomo, on ten koszt zapłacił, bo jest w związku z moją mamą, bo się kochają, bo się wspierają. Więc myślę, że przez jakiś czas jesteśmy w stanie płacić koszty. Tak, ale to jest też ekstremalna sytuacja, jakby odchodzenie jakiegoś bliskiego, to już jest jakby najtrudniejsze. Ktoś ma bardziej stresujący czas, no jak ja widzę, że Dawid wraca, jakiś tam zestresowany, no to wiem, że nie będzie dla mnie najmilszy na świecie, ale to ja jestem w stanie to przyjąć.
Więc fajna metafora tłumacza i myślę, że takie tłumaczenie i osoba taka neutralna czasami jest potrzebna. I to w ogóle chyba dobrze też świadczy o dwóch osobach, które się decydują na tyle poważnie traktują swój związek, że są tacy okej, pomimo, że to wychodzi jakoś poza naszą strefę komfortu. to pójdziemy tam i będziemy wywlekać swoje rzeczy przed obcym człowiekiem. No bo wiele osób tak to postrzega, no bo to nie jest nic przyjemnego, nie? No nie jest, nie jest. Ale faktycznie jest tak, że, wiesz, mamy nawet czy słowa, czy gesty, które na przykład w naszym uniwersum wewnętrznym znaczą A i B, a w czymś innym będą znaczyć B i C. No, ja czasami też coś powiem i widzę, że, nie wiem, Dawidowi się zrobiło przykro. Na przykład mówię, co ty gadasz? I dla mnie to jest takie, co ty gadasz? On, weź, jak ty to mnie mówisz? Bo on jest taki elegancki, wiesz?
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Związek to nie terapia.
Choć wielu z nas próbowało już w tej roli wystąpić: partner, psycholog, coach i grupa wsparcia w jednym. A potem nagle budzisz się i nie wiesz, czy jesteś w związku, czy w ośrodku odwykowym dla cudzych emocji.
W tym odcinku rozmawiam z one & only Kają Gołuchowską (dziennikarką i felietonistką Forbes Women, twórczynią podcastu „Rok dla Ciała” oraz byłą redaktorką naczelną portalu Ofeminin.pl, twórczynią internetową i prawdopodobnie również świetną baristką) o pułapce emocjonalnego ratownictwa.
W odcinku mówimy m.in. o tym:
– skąd bierze się nasza potrzeba „naprawiania ludzi, których kochamy”,
– dlaczego nie jesteśmy ich terapeutkami (i czemu to dobrze),
– jak nie zgubić siebie w roli „wiecznie wyrozumiałej i wspierającej”,
– i jak zamienić misję ratunkową w prawdziwą relację.
To rozmowa dla tych, którzy czują się zmęczeni w relacji – ale nie rozumieją, dlaczego.I dla tych, którzy chcą w końcu zbudować związek, a nie ośrodek terapeutyczny.
subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak
IG: www.instagram.com/nataliakusiak
o mnie: https://www.nataliakusiak.com
Patronite: https://patronite.pl/pierwszarandka