Mentionsy Mentionsy
Piekło jest tu
Piekło jest tu

PIEKŁO JEST TU#213. Prowadzili go na śmierć

22.03.2026 ·58 min 52 s · 6 rozdziałów

W maju 2000 roku całe Gliwice obiegła informacja o zaginięciu 14-letniego Michała. Miasto zjednoczyło się w poszukiwaniach, które trwały przez ponad 6 tygodni i ani na moment mobilizacja służb, rodziny, przyjaciół i obcych ludzi nie ustała. To, co przytrafiło się Michałowi, nie mieściło się w głowie przeciętnego człowieka. Tak jak to, kto mu to zrobił i przez jakie piekło chłopiec przeszedł. ________Źródła:https://docs.google.com/document/d/1usNFrgFvi82D0dVhtS_jHAVsDo6JtxBQAqqeUYBcXW0/edit?usp=sharing

20:00 · Analiza sytuacji 6

Ale Michał nie zmarł na skutek odniesionych ran od noża. To znaczy, tego ataku pewnie i tak by nie przeżył. Jednak zanim doszło do jego śmierci, w wyniku wykrwawienia, ktoś go udusił. Jeszcze wtedy nie wiadomo było, kto to zrobił, ale krążyły już pewne podejrzenia. Padały one na kolegów Michała, dokładniej między innymi na chodzącego do tej samej szkoły, choć do klasy wyżej, piętnastoletniego Tomka oraz niespełna dwudziestoletniego Rafała. Tomka Michał znał od bardzo dawna, ale Rafała poznał mniej więcej miesiąc przed swoją śmiercią. Cała trójka interesowała się militariami i właściwie to ich do siebie zbliżyło.

Dodam, że obaj podejrzewani aktywnie uczestniczyli w poszukiwaniach Michała, tylko że podsuwali rodzinie chłopca fałszywe tropy. Kierowali ich uwagę daleko od poligonu, na jakieś opuszczone budynki, teren oczyszczalni ścieków i, jak powiedziała pani Bożena, inne niebezpieczne miejsca. W sumie nie jestem w stanie powiedzieć, jak dotarto do tego, że to właśnie ci dwaj byli zamieszani w śmierć Michała. Na pewno jeszcze długo przed odnalezieniem jego ciała w szkole Tomka i zaginionego czternastolatka krążyła już pogłoska o tym, że to właśnie on miał zabić i ukryć ciało. Tomek, słysząc te plotki, od razu je ucinał i wszystkiego się wypierał.

Rodzina Michała znała tego chłopaka, bo nieraz już był w ich domu. Zjawiał się tam regularnie, również po zaginięciu swojego kolegi i starał się wspierać jego rodziców w poszukiwaniach. Tatę Michała zastanowiły pewne słowa, które Tomek wypowiedział podczas wspólnej podróży do kolejnego miejsca poszukiwań. Miał wtedy powiedzieć, Michał miał mi sprzedać wiatrówkę. Zdaniem pana Adama to nie były odpowiednie okoliczności na takie wyznania. Dziecko zaginęło, a jego kolega mówi o planach kupna od niego wiatrówki. Wówczas mężczyźnie zapaliła się czerwona lampka. Ale widząc zaangażowanie Tomka, mowę jego ciała, fakt, że cały czas, odpowiadając na każde pytanie rodziców Michała, patrzył im prosto w oczy i naprawdę wydawał się być zarówno zaskoczony jak i przejęty zaginięciem kolegi, nie dopuszczali do siebie myśli, że to on mógł go naprawdę skrzywdzić.

Z Rafałem było trochę inaczej. On również trafił pod lupę pani Bożeny i pana Adama. W jego zachowaniu było widać pewnego rodzaju strach, może nawet zmieszanie. Uciekał wzrokiem, wydawał się być zestresowany, a nawet zlękniony. Od razu po ujawnieniu zwłok Michała i ustaleniu, że w jego śmierci brały udział osoby trzecie, zarówno Tomek jak i Rafał zostali aresztowani. Doszło do tego już godzinę po odkryciu zwłok. W areszcie przesłuchiwani tam do godziny pierwszej w nocy przyznali się do zarzucanego im czynu, to jest do zabójstwa. Do aresztu dołączył jeszcze jeden mężczyzna, starszy brat Tomka, 24-letni Dariusz.

Na poligon 15 maja 2000 roku zarówno Tomasz jak i Rafał przynieśli ze sobą narzędzia zbrodni. Musieli zatem wiedzieć, że Michał nie przeżyje tego spotkania. Z domu wywabił go Tomasz. To właśnie on był tym kolegą, który przeszedł po Michała około godziny 15.30. Miał dobry pretekst, bo powiedział czternastolatkowi, że na poligonie znajduje się skrzynka z granatami. Michał, jako że był zafascynowany wszystkim, co wiązało się z militariami, nie wahał się przed pójściem tam i znalezieniem tego skarbu. Do Tomka miał duże zaufanie. Nie był mu przecież obcy. Spotykali się już wcześniej, razem jeździli na poligon i byli po prostu dobrymi kolegami.

Męczono go, dręczono, był bity, kłuty nożem, duszony. Chłopiec prosił o litość, płakał, był wystraszony, ale nic nie skruszyło jego zabójców. Ostateczną przyczyną zgonu było uduszenie liną, którą ciągnięto Michała na miejsce ukrycia jego ciała. To miejsce było już wcześniej wypatrzone i wstępnie przygotowane. Sprawcy chcieli wrzucić zwłoki chłopaka do dołu, a następnie przysypać go i przykryć zwalonym drzewem. Dół okazał się jednak zbyt mały, więc następnego dnia Rafał wraz z Dariuszem, czyli starszym bratem Tomka, wrócili w to miejsce z łopatą, którą wykopali większy dół i już ostatecznie, starannie zamaskowali prowizoryczny grób Michała.

35:00 · Zakłócenie rozmowy 3

Jak sam powiedział do Tomka, i tak chłopak by tego nie przeżył. Dusząc go, chcieli zatem skrócić jego mękę. Jaki był motyw tego zabójstwa? Według wersji prokuratury, fakt, że Michał nie chciał kolegom pożyczyć wiatrówki. A raczej, że nie wywiązał się z obietnicy, bo jednego dnia się zgodził, a już kolejnego wycofał się z tej zgody. Czy jest to powód, aby kogoś zabić? Pewnie, że nie. Czy rodzice Michała uwierzyli w tę wersję? Nie. Jakie zatem były podejrzenia rodziny? O tym opowiem przy okazji omawiania procesu. Kim w ogóle byli zabójcy? To osoby, których nikt by nigdy nie podejrzewał o zdolność do takiego okrucieństwa.

W domu Rafała było biednie, brudno. Panowała tam wszawica i świeżb. Regularne wizyty kuracorki pozwoliły jej zaobserwować, że Rafał był osobą spokojną, nie miał skłonności do agresji. Był też mało zaradny, wręcz całkowicie podległy innym. Nie miał silnej woli, był podporządkowany. Był cichy, skryty, małomówny. Na pewno nie zachowywał się jak ktoś, kto byłby zdolny kogoś skrzywdzić. Wręcz zdawał się być cały czas zlękniony. Rafał zaprzyjaźnił się z młodszym od siebie o kilka lat Tomaszem i to właśnie przez niego poznał Michała. U Tomka Rafał spędzał bardzo dużo czasu. Nawet zdarzało się, że tam nocował.

Czuł się dobrze w jego domu. Kolega wychowywał się w dużo lepszych warunkach. Miał też różne sprzęty, o których Rafał mógł tylko pomarzyć, np. telewizor. No i pełną lodówkę. Jego rodzina, a zwłaszcza matka, nigdy nie wnikała w to, gdzie jej syn się znajdował. Nie przywiązywała wagi do jego wychowania ani opieki nad nim. To dlatego Rafałowi tak bardzo podobało się u Tomka, u którego była rodzinna atmosfera albo przynajmniej święty spokój. Był też prąd, woda, gaz, a więc dla osoby, która wychowywała się wręcz w Melinie, to były luksusy. Rafała zatrzymano w areszcie, zaś Tomasz, jako że miał dopiero 15 lat, trafił do zakładu poprawczego w Pszczynie.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.