PIEKŁO JEST TU#213. Prowadzili go na śmierć
W maju 2000 roku całe Gliwice obiegła informacja o zaginięciu 14-letniego Michała. Miasto zjednoczyło się w poszukiwaniach, które trwały przez ponad 6 tygodni i ani na moment mobilizacja służb, rodziny, przyjaciół i obcych ludzi nie ustała. To, co przytrafiło się Michałowi, nie mieściło się w głowie przeciętnego człowieka. Tak jak to, kto mu to zrobił i przez jakie piekło chłopiec przeszedł. ________Źródła:https://docs.google.com/document/d/1usNFrgFvi82D0dVhtS_jHAVsDo6JtxBQAqqeUYBcXW0/edit?usp=sharing
Decyzją sądu jednak za popełniony przez siebie czyn miał odpowiadać jako osoba dorosła. To oznacza, że jego proces toczył się przed sądem karnym, a nie rodzinnym i groziła mu realna kara pozbawienia wolności, którą miał odbywać w zakładzie karnym. Proces, jeden z trzech, rozpoczął się w kwietniu 2001 roku i toczył się przed Sądem Okręgowym w Gliwicach. Tomasza i Rafała oskarżono o zabójstwo Michała ze szczególnym okrucieństwem, ale na sali sądowej obok nich zasiadł także Dariusz, któremu prokuratura zarzuciła znieważenie zwłok i utrudnianie śledztwa. Te same zarzuty usłyszał także Rafał, tak więc on miał odpowiadać za trzy przestępstwa.
Żaden z oskarżonych nie chciał składać wyjaśnień na sali sądowej, więc zostały one odczytane przez sąd. Wszyscy trzej trzymali się swojej wersji z postępowania przygotowawczego i przyznali się do zarzucanych im czynów. Nawet wyrazili skruchę, mówili, że żałują tego, co się stało, mimo że wprost nie przeprosili rodziny Michała. Ich żal za grzechy nie zmieniał jednak nic w sytuacji rodziny zamordowanego chłopca. Jak mówiła pani Bożena, nic nie było w stanie zadośćuczynić cierpieniu jej dziecka i tym samym ich cierpieniu, które przeżywali po jego śmierci, zwłaszcza mając świadomość tego, przez co chłopiec musiał przejść.
Zresztą trudno było uwierzyć w autentyczność ich skruchy, skoro ich twarze nie zdradzały żadnych emocji. Każdy z oskarżonych wyglądał tak, jakby nie rozumiał, do czego doprowadził. Psycholog, która zeznawała na pierwszej rozprawie, potwierdziła, że Tomasz był zdolny do tego, żeby odpowiadać przed sądem za popełniony przez siebie czyn. Dopuścił się go świadomie i miał zdolność do pokierowania swoim postępowaniem. Jego osobowość była głęboko zaburzona, a on sam pozbawiony był uczuciowości wyższej. Jego inteligencję oceniono na pograniczu normy. Na sali sądowej pojawił się ważny świadek, który został powołany przez prokuratora.
Krzysztof był osadzony w tej samej celi aresztu śledczego, w której umieszczono Rafała, oczekującego na proces w sprawie zabójstwa Michała. Mężczyźni nawiązali ze sobą kontakt i dużo czasu spędzali na rozmowach. Rafał otworzył się przed Krzysztofem i powiedział nieco więcej niż w śledztwie. Krzysztof miał przed sądem zeznać to, czego się od niego dowiedział, a mianowicie motywem zabójstwa Michała nie była odmowa pożyczenia wiatrówki. Obaj zabójcy interesowali się satanizmem. Mieli w domu książki i inne materiały, które wprowadzały ich w ten świat. Od dawna praktykowali kult szatana. Czcili go, odprawiali jakieś satanistyczne obrządki.
Podobno zabili nastolatka po to, aby złożyć go w hołdzie szatanowi. Ofiara miała zapewnić im dostatnie i szczęśliwe życie. Cały obrządek miał być skrupulatnie przygotowany. Obaj oprawcy mieli przy sobie cyrograf. Jednak przerosła ich ilość krwi, jaka pojawiła się po zadaniu Michałowi ciosu prosto w serce. To właśnie serce było narządem, który planowali mu wyrwać i złożyć w ofierze szatanowi. Jednak zarówno Tomasz, jak i Rafał zrezygnowali z tego pomysłu właśnie ze względu na krew, której było coraz więcej. Te wersje według pani Bożeny potwierdzał też list napisany do sądu. I w te wersje pani Bożena wierzyła bardziej niż w te o niepożyczeniu zabójcom wiatrówki.
Jej zdaniem była to zbrodnia wręcz sadystyczna. Michałowi zadano tyle cierpienia i bólu, że musiało za tym stać coś więcej. Ogłoszenie wyroku w tym procesie opóźniło się aż o miesiąc, ponieważ protokolantka przez przypadek skasowała cztery strony zeznań biegłych psychiatrów, a to uniemożliwiało zamknięcie przewodu sądowego. Skasowane strony od razu próbowali odzyskać informatycy, a nawet programista ściągnięty do sądu na prośbę rodziców Michała, którzy za nic w świecie nie chcieli jeszcze przez kolejny miesiąc przeżywać tego sądowego piekła. Ale niestety nic nie udało się w tej sprawie zrobić. Trzeba było ponownie przesłuchać biegłych psychiatrów i poprawnie zaprotokołować ich zeznania.
Chłopak na straty. Czy to nie jest po części wina społeczeństwa? Proszę o karę 25 lat pozbawienia wolności. Zaś obrońca Tomasza chciał, aby sąd nie godził się na to, by chłopak, którego rozwój intelektualny odpowiadał 14-letniemu albo 15-letniemu dziecku, odpowiadał za zabójstwo jako osoba dorosła. Chciał, aby umieszczono go w zakładzie poprawczym. Obrońca Dariusza zaś uważał, że ponad rok spędzony w areszcie to wystarczająca kara dla osoby, która tylko chciała ochronić swojego młodszego brata przed odpowiedzialnością. Zarówno Rafał, jak i Tomasz zdobyli się tylko na krótkie mowy, mówiąc, że żałują swojego czynu.
Tomasz skierował przeprosiny prosto do rodziców Michała i poprosił o łagodny wymiar kary. Dariusz wypowiedział się w podobnym tonie. Wyrok zapadł 1 sierpnia 2001 roku i Sąd Okręgowy w Gliwicach zdecydował, że zarówno Tomasz jak i Rafał w więzieniu spędzą po 25 lat. Dariusza skazał zaś na 2 lata pozbawienia wolności. Mimo, że sąd uznał zabójstwo Michała za popełnione ze szczególnym okrucieństwem, ale również z motywów zasługujących na szczególne potępienie, to jednak widział nadzieję na to, że ich resocjalizacja przebiegnie pomyślnie. Za osobę, która odegrała kluczową rolę w zabójstwie Michała, sąd uznał Tomasza, czyli tego oskarżonego, który rzekomo zadał tylko jeden cios, a reszcie zaledwie się przyglądał.
Sąd jednak uznał, że bez niego do tej tragedii by nie doszło, dlatego w pełni zasługiwał na to, aby odpowiadać za swój czyn jako osoba dorosła. Z wyrokiem nie zgadzała się pani Bożena, która nie potrafiła zrozumieć, dlaczego Rafał nie usłyszał dożywocia. W tej sprawie dla mnie w ogóle nie ma sprawiedliwego wyroku, ale powinien zapaść maksymalny, jaki przewiduje prawo polskie. Niewątpliwie będzie apelacja, bo Rafał powinien dostać dożywocie. Nigdy nie będę zadowolona z wyroku, bo mój syn nie wstanie z grobu. Nie mogę pogodzić się z tym, w jaki sposób Michał zginął. Apelację od tego wyroku złożył do sądu pełnomocnik rodziców Michała oraz prokurator.
Na tę rozprawę skazani nieprawomocnym wyrokiem Tomasz i Rafał czekali tam, gdzie byli od początku, czyli Tomasz w Poprawczaku, Rafał w areszcie śledczym. Tylko, że pod koniec roku 2001 sytuacja uległa zmianie. Okazało się bowiem, że 16-letni wówczas Tomasz podjął próbę ucieczki z Poprawczaka. Z tego powodu sąd zdecydował się i jego umieścić w areszcie śledczym pod ścisłym nadzorem. Jaki miał plan? No na pewno niesprytny, skoro do policjantów dotarła nieoficjalna informacja o tym, że chłopak zamierzał uciec. Podobno napisał list do kolegi, w którym prosił go o to, aby kupił mu pistolet i mu go dostarczył do poprawczaka.
Przeszukano więc jego pokój i w schowku znajdującym się w szybie wentylacyjnym znaleziono śrubokręt oraz linę. W piśmie, które Tomasz wysłał do sądu, tak się tłumaczył. Miałem mętlik w głowie. Myślałem, żeby uciec z boiska. Ale po pewnym czasie rozmyśliłem się, ponieważ rozmawiałem z mamą i bratem. Mama powiedziała, żebym nie robił żadnych głupstw, brat powiedział to samo. Wtedy powiedziałem bratu, żeby wziął wszystkie moje rzeczy, pieniądze, ciuchy, pistolet gazowy, kilka łusek. Kiedy brat przyjechał do mnie w odwiedzinę, powiedział mi, że Bartek nie chce mu dać moich rzeczy, więc we wrześniu napisałem list do Bartka. Mama powiedziała, że się na mnie zawiodła i że jeżeli będę kombinował, to będzie interweniować i nie będzie do mnie więcej już nie przyjedzie i że będzie rozmawiać z wychowawcą.
To pisownia oryginalna, a fragment listu znalazłam w archiwum jednej z gazet, która relacjonowała tę sprawę. Do apelacji doszło, mimo że nie obyło się bez problemów. W lutym 2002 roku przeniesiono rozprawę ze względu na zły skład sędziowski, a kolejna została odroczona, ponieważ jeden z sędziów się rozchorował. Dopiero pod koniec 2002 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach zdecydował, że proces w sprawie zabójstwa Michała Staszewskiego musi zostać powtórzony. Powodem było to, że, cytuję, jeden z sędziów delegowany z Sądu Rejonowego nie miał delegacji na dzień publikacji wyroku. Taką decyzją zawiedziona była rodzina Michała, dla której uczestniczenie w każdej rozprawie było zarówno jak obowiązek, ale też było dużym obciążeniem.
To, że sprawa rozwlekła się w czasie powodowało ich frustrację i niemożność zamknięcia tej sprawy. Na szczęście drugi proces rozpoczął się w miarę szybko, bo już w lutym 2003 roku. I znów na jaw wyszły ciekawe fakty na temat Rafała, który wcześniej przed Sądem Okręgowym wyraził skruchę, a jednak w celi, w której z kolejnym współosadzonym poczuł się zbyt swobodnie, narzekał na to, że dał się złapać. Mówił, że gdyby lepiej zaplanował pozbycie się zwłok, to nigdy by go nie złapano. Sugerował, że powinien był rozpuścić ciało Michała w kwasie. To dobitnie świadczyło o braku jakiejkolwiek skruchy, o jego wyrachowaniu i bezwzględności.
Na świadka oczywiście powołano tego współosadzonego, który potwierdził, że takie słowa padły z ust Rafała. Mama Michała przed sądem zeznawała, iż dotarły do niej informacje o tym, że Rafał wcale nie był załamany faktem, że trafi do więzienia na ćwierć wieku. Miał nawet mówić, że wyjdzie po 15 latach, a jak się dobrze postara, to i po 8. Wyszło też na jaw, że mężczyzna w areszcie zachowywał się niemal jak celebryta i innym osadzonym rozdawał autografy. Jako świadkowie zeznawali też biegli, którzy potwierdzili, że obaj oskarżeni byli zdrowi psychicznie. W ostatnim słowie pani Bożena zwróciła się do sądu ze słowami.
Proszę sąd o wnikliwość, żebyśmy z mężem nie musieli już tu przychodzić i patrzeć na oskarżonych. Znalazłam w jego rzeczach prezent na Dzień Matki. Była to kartka z życzeniami i latarka do roweru z napisem bezpiecznej jazdy. To nie były zwłoki zakopane w lesie ciało. To był żywy, fajny chłopak i chciałabym, żeby sąd nie zatracił w tym wszystkim takiego obrazu mojego syna. Stanowisko prokuratora było niezmienne. Nadal domagał się wymierzenia obu oskarżonym najwyższych możliwych kar. Na początku maja 2003 roku zapadł już drugi nieprawomocny wyrok w tej sprawie i był on szokiem dla najbliższych Michała, ponieważ sąd uznał, że oskarżeni nie działali ze szczególnym okrucieństwem.
Tomaszowi wymierzył karę 15 lat pozbawienia wolności, a Rafałowi 25 lat pozbawienia wolności. Tym razem sąd uznał, że to Rafał był osobą dominującą w tym zabójstwie i dlatego to jemu została wymierzona surowsza kara. Jednakże sąd zauważył w tej sprawie okoliczności łagodzące i musiał je wziąć pod uwagę przy ustalaniu wymiaru kary. W przypadku Rafała były to, cytuję, przyznanie się do winy, jego młodociany wiek, dobra opinia, głęboko zaburzona osobowość, patologia rodziny, z której pochodzi i jego samotność. W przypadku Tomasza zaś jego wiek, wiarygodność złożonych wyjaśnień, dobra opinia oraz rozwój intelektualny na pograniczu normy.
O tyle dobrze, że sąd orzekł obostrzenie, według którego Rafał będzie mógł się starać o wyjście na wolność dopiero po 23 latach, zaś Tomasz po 13 latach. Ale to w oczach pani Bożeny nie było żadne pocieszenie. Tak niskie wyroki to jak naplucie rodzinie ofiary w twarz, ale też zlekceważenie cierpienia i strachu, z jakim chwilę przed śmiercią musiał mierzyć się Michał. Pani Bożena powiedziała wręcz z sarkazmem. Jeżeli możemy wyobrazić sobie zbrodnię jeszcze gorszą to może faktycznie należy się zastanowić nad łagodniejszym wymiarem kary. Ale i ten wyrok nie był ostateczny. Sąd apelacyjny w styczniu 2004 roku zdecydował, że sprawa musi zostać rozpatrzona po raz trzeci.
Z uwagi na to, że sąd niższej instancji nie wziął pod uwagę wszystkich okoliczności zabójstwa, a także wymierzył zbyt łagodny wyrok za krzywdy, jakich doznał ten 14-letni chłopiec tuż przed swoją śmiercią. Sąd powiedział. Normalny człowiek nie jest zdolny do tego, aby tak postąpić. Rację ma matka Michała, że być może nadmierną rolę przywiązuje się do gwarancji procesowych oskarżonych, a zapomina się o tym, co pokrzywdzony w chwili zdarzenia musiał przeżywać. W końcu w październiku 2004 roku zapadł wyrok, który brzmiał – dożywocie dla Rafała, 25 lat pozbawienia wolności dla Tomasza.
Sąd uznał, że zabójstwo zostało popełnione nie z okrucieństwem, ale z wyjątkowym okrucieństwem, a sprawcy tego zabójstwa są pozbawieni wszelkich skrupułów i zdemoralizowani. Tomasz, gdyby w chwili popełniania czynu nie miał tylko 15 lat, pewnie także usłyszałby dożywocie. Pani Bożena powiedziała, tutaj nie ma zwycięzców i pokonanych, bo ten wyrok nie przywróci Michałowi życia. Niech będzie jednak ostrzeżeniem dla innych młodych ludzi, którzy chcą wkroczyć na drogę przestępstwa. Kolejna apelacja była jednak tylko kwestią czasu i wniosek odwoławczy tym razem złożył adwokat Rafała, który uznał, że taka osoba jak jego klient, czyli jednostka socjopatyczna nie powinna podlegać tak surowej karze.
Tylko Tomasz wyraził, zdaje się, że szczerą skruchę. Gdy wyprowadzano go z sali sądowej, spojrzał w stronę pani Bożeny i wyszeptał, przepraszam. Rafał tylko mierzył kobietę wzrokiem, ale nie odważył się otworzyć ust. Rozprawa apelacyjna odbyła się po 5 latach od śmierci Michała. Prawomocny wyrok, jaki usłyszeli jego zabójcy, to 25 lat więzienia. Obaj. Sąd apelacyjny zastrzegł jednak, że Rafał będzie mógł się starać o przedterminowe zwolnienie z odbywania reszty kary dopiero po upływie 20 lat. I tak kończy się ta historia. Osoby, które dopuściły się tej makabrycznej zbrodni, które tak brutalnie potraktowały młodego chłopca wręcz o złotym sercu, dzisiaj już na pewno są na wolności, jako że od tych wydarzeń minie niedługo 26 lat.
Rodzice Michała nigdy nie pogodzili się z jego śmiercią, a zwłaszcza znając jej szczegóły, nie pogodzili się z tym, co ich jedyne dziecko musiało czuć w ostatnich chwilach swojego życia. Czy można było zapobiec tej tragedii? Pewnie nie. Michał nie spodziewał się ataku ze strony kolegów. Spotykał się z nimi przecież bardzo często. Nie mógł wiedzieć, co planują. Nie mógł się więc przed tym ochronić. Pewnie nawet w jego głowie nie mieściło się to, że ludzie są zdolni do takich okrucieństw z tak błahych powodów, bo sąd przyjął, że motywacją była właśnie zemsta za to, że Michał nie pożyczył kolegom wiatrówki, a oni chcieli sobie ostrzelać. Wątek satanistyczny nie był rozważany na dłuższą metę.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Host przedstawia temat i wprowadza w temat rozmowy.
Host opisuje warunki w piekle i opowiada o ludziach, którzy tam przebywają.
Host opowiada o historii więźnia, który został prowadzony na śmierć.
Host analizuje sytuację i opowiada o prawach więźniów.
Wystąpienie gościa przerywa rozmowę.
Host rozmawia z gościem o prawach więźniów i sytuacji w piekle.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W maju 2000 roku całe Gliwice obiegła informacja o zaginięciu 14-letniego Michała. Miasto zjednoczyło się w poszukiwaniach, które trwały przez ponad 6 tygodni i ani na moment mobilizacja służb, rodziny, przyjaciół i obcych ludzi nie ustała. To, co przytrafiło się Michałowi, nie mieściło się w głowie przeciętnego człowieka. Tak jak to, kto mu to zrobił i przez jakie piekło chłopiec przeszedł.
________
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/1usNFrgFvi82D0dVhtS_jHAVsDo6JtxBQAqqeUYBcXW0/edit?usp=sharing