PIEKŁO JEST TU#213. Prowadzili go na śmierć
W maju 2000 roku całe Gliwice obiegła informacja o zaginięciu 14-letniego Michała. Miasto zjednoczyło się w poszukiwaniach, które trwały przez ponad 6 tygodni i ani na moment mobilizacja służb, rodziny, przyjaciół i obcych ludzi nie ustała. To, co przytrafiło się Michałowi, nie mieściło się w głowie przeciętnego człowieka. Tak jak to, kto mu to zrobił i przez jakie piekło chłopiec przeszedł. ________Źródła:https://docs.google.com/document/d/1usNFrgFvi82D0dVhtS_jHAVsDo6JtxBQAqqeUYBcXW0/edit?usp=sharing
To właśnie tam, w sierpniu 1985 roku, na świat przyszedł Michał. Był jedynym dzieckiem państwa Bożeny i Adama Staszewskich. Rodzina mieszkała przy ulicy Słowackiego. Tam Michał wychowywał się i tam spędził całe swoje życie. Rodzina ta niczym szczególnym nie wyróżniała się na tle innych. Była jedną z wielu w tej okolicy. Normalna, zgodna, prowadząca spokojne życie. Nie byli to ludzie zamożni, ale też niczego im nie brakowało. Pani Bożena pracowała jako psycholog w jednym z przedszkoli, natomiast jej mąż był z zawodu sprzedawcą. Michał był dzieckiem upragnionym, wyczekiwanym przez lata.
Był niezwykle wrażliwy na los innych ludzi. Kiedy w szkole poznał uczniów pochodzących z trudnych środowisk, dzieci zupełnie inne od niego, bo zaniedbane, którym brakowało opieki i wsparcia ze strony dorosłych, odruchowo okazywał im współczucie i dawał pomoc. Nigdy takich osób nie odrzucał, a tym bardziej nie wytykał ich palcami. Przyjaźnił się z nimi. Zapraszał nawet do swojego domu. Dom państwa Staszewskich był zawsze otwarty. Szczególnie dla tych, których Michał nazywał swoimi przyjaciółmi. Chłopiec dzielił się z nimi wszystkim co miał. Wyświadczał drobne przysługi, pomagał nie oczekując niczego w zamian. Tego właśnie przez całe życie uczyli go rodzice. Co roku przy okazji jego urodzin mama powtarzała mu te same słowa.
Miał nawet swoją własną wiatrówkę. I to była pasja, która połączyła go z kilkoma kolegami. Jednego z nich poznał w szkole i to z nim bardzo często wypuszczał się w teren w poszukiwaniu nowych skarbów do swojej kolekcji. Chłopak miał również znajomych wśród żołnierzy. Był rok 2000, 15 maja. Michał miał wtedy 14 lat, ale rocznikowo miał 15, bo 15 lat miał skończyć za równe 3 miesiące. To był zwykły dzień roboczy, który niczym szczególnym się nie wyróżniał. Popołudnie chłopiec planował spędzić w domu. Na początku nic nie wskazywało na to, że cokolwiek się w tej kwestii zmieni. W mieszkaniu państwa Staszewskich panowało tego dnia lekkie zamieszanie.
Zrobiło się ciemno, temperatura zaczęła spadać, a Michał wyszedł z domu tylko w koszulce. Wtedy ten niepokój zmienił się już w prawdziwy strach. Do rodziców chłopca zaczęło powoli docierać, że przedłużająca się nieobecność ich syna może zwiastować coś złego, choć jeszcze wtedy nikt nie myślał o najgorszym. Zgłoszenie na policję o zaginięciu 14-letniego Michała wpłynęło na komendę w Gliwicach jeszcze tego samego dnia. Nie było na co czekać. Znikanie na tyle godzin bez uprzedzenia rodziców po prostu nie było w stylu tego chłopaka, więc rodzice nie chcieli tracić cennych godzin na czekanie, tylko po prostu zaczęli działać. I ten dzień, 15 maja 2000 roku, na kilka długich tygodni zmienił rutynę państwa Staszewskich.
Nie tylko ludzie, którzy znali tę rodzinę, choć przyjaciele licznie dołączali do grona ochotników, ale też całkowicie obcy Staszewskim ludzie, którzy o zaginięciu ich dziecka dowiedzieli się z mediów. Do poszukiwań dołączali nawet z ulicy, po prostu widząc akcję, która właśnie się działa. No niesamowite jest to, jak miasto zjednoczyło się w poszukiwaniu Michała i że aż tylu obcych ludzi porzuciło własne obowiązki, żeby przydać się w tak ważnej sprawie, jakim było zaginięcie dziecka. Policja oczywiście również traktowała zgłoszenie rodziców Michała od początku bardzo poważnie, choć funkcjonariusze mieli trochę inne podejrzenia niż bliscy. Zdaniem rodziców chłopca on nigdy nie uciekłby z domu.
Po prostu nie był typem takiego człowieka. Był bardzo rodzinny, zżyty zarówno z mamą i tatą. W ich domu nic złego się nie działo. Nie miał powodów, aby chcieć odciąć się od najbliższych sobie osób. Poza tym nie wziął ze sobą żadnych pieniędzy, chociaż miał w domu ukryte oszczędności. 300 złotych, które uzbierał właśnie na te wspomniane już wcześniej przeze mnie rolki. Scenariusze jakie zakładali Staszewscy były różne, ale przeważnie chwytali się tych najbardziej optymistycznych. Na przykład, że Michała ktoś porwał i że go przetrzymuje, ale że nastolatek wróci do domu cały i zdrowy. Działanie dla okupu mogło wchodzić w grę, ale zdaniem pana Adama, czyli taty chłopca, nie było bardzo prawdopodobne.
To pisownia oryginalna, a fragment listu znalazłam w archiwum jednej z gazet, która relacjonowała tę sprawę. Do apelacji doszło, mimo że nie obyło się bez problemów. W lutym 2002 roku przeniesiono rozprawę ze względu na zły skład sędziowski, a kolejna została odroczona, ponieważ jeden z sędziów się rozchorował. Dopiero pod koniec 2002 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach zdecydował, że proces w sprawie zabójstwa Michała Staszewskiego musi zostać powtórzony. Powodem było to, że, cytuję, jeden z sędziów delegowany z Sądu Rejonowego nie miał delegacji na dzień publikacji wyroku. Taką decyzją zawiedziona była rodzina Michała, dla której uczestniczenie w każdej rozprawie było zarówno jak obowiązek, ale też było dużym obciążeniem.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Host przedstawia temat i wprowadza w temat rozmowy.
Host opisuje warunki w piekle i opowiada o ludziach, którzy tam przebywają.
Host opowiada o historii więźnia, który został prowadzony na śmierć.
Host analizuje sytuację i opowiada o prawach więźniów.
Wystąpienie gościa przerywa rozmowę.
Host rozmawia z gościem o prawach więźniów i sytuacji w piekle.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W maju 2000 roku całe Gliwice obiegła informacja o zaginięciu 14-letniego Michała. Miasto zjednoczyło się w poszukiwaniach, które trwały przez ponad 6 tygodni i ani na moment mobilizacja służb, rodziny, przyjaciół i obcych ludzi nie ustała. To, co przytrafiło się Michałowi, nie mieściło się w głowie przeciętnego człowieka. Tak jak to, kto mu to zrobił i przez jakie piekło chłopiec przeszedł.
________
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/1usNFrgFvi82D0dVhtS_jHAVsDo6JtxBQAqqeUYBcXW0/edit?usp=sharing