Mentionsy Mentionsy
Piąte: Nie zabijaj
Piąte: Nie zabijaj

201. Dysforia | Sprawa Ani Szysiak

05.09.2025 ·43 min 24 s

„Boje się go” – wyznała kiedyś swojej mamie. Ania Szysiak była piękną, uśmiechniętą studentką kosmetologii, która wierzyła, że miłość da jej szczęście i poczucie bezpieczeństwa. Zamiast tego wpadła w sidła toksycznego związku, z którego próbowała się uwolnić. Jej ukochany nie potrafił jednak pogodzić się z rozstaniem. To, co wydarzyło się 9 sierpnia 2013 roku w Lubartowie, wstrząsnęło nie tylko rodziną i sąsiadami, ale i całą Polską.Zagłosuj na 5NZ w Best Stream Awards: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfW4c53EEWboTAuXwydgbw7R5RLFDHmBV08siRJnD5pbD7wYQ/viewformNajnowsze i archiwalne numery Magazynu Kryminalnego Newsweek kupisz tu: https://literia.pl/prasa/newsweek-magazyn-kryminalnyResearchJudyta Gołębiowska, Justyna Mazur-KudelskaMontażJudyta GołębiowskaMasz dla mnie sprawę? Wyślij ją mailem: po[at]piateniezabijaj.plMożesz mnie spotkać:Grupa: http://www.facebook.com/groups/PiateNieZabijaj _______Słuchaj na:Spotify: https://spoti.fi/2WM488O Apple Podcasts: https://apple.co/3CELhCr Tidal: https://bit.ly/3tUkXAw Google : https://bit.ly/3I7v5L6 YouTube: http://bit.ly/2Ur9Cbw _______Muzyka wykorzystana w odcinku:Wstęp: Resolver - AmuletCzołówka: Doug Maxwell - Heartbeat of the HoodTło: Luke Atencio - CounselTyłówka: The Inner Sound - Jesse GallagherMusicbed SyncID:MB01TFL0BRK5AZQWybrane źródła:Morderstwo Niedoskonałe - “Syn znanych lekarzy zamordował dziewczynę, bo chciała z nim zerwać”https://detektywonline.pl/anna-szysiak-zabita-przez-bylego-chlopaka/#:~:text=Ania%20Szysiak%20i%20Mateusz%20K,nich%20raptem%20po%20dw%C3%B3ch%20miesi%C4%85cachhttps://www.se.pl/wiadomosci/polska/zabil-z-zimna-krwia-swoja-dziewczyne-wyrok-12-lat-aa-EZTJ-CgjL-Uaw7.html#https://www.dziennikwschodni.pl/lubartow/poderznal-dziewczynie-gardlo-morderca-wyszedl-na-wolnosc,n,1000187079.html#:~:text=Szysiak%2C%20mama%20zamordowanej%2021,przechodzi%C4%87%20w%C2%A0wi%C4%99ziennym%20szpitalu%2C%20a%C2%A0nie%20u%C2%A0mamusihttps://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lublin/mateusz-k-z-lubartowa-zamordowal-anie-szysiak/6nlb028#:~:text=7%20marca%20zapad%C5%82%20wyrok,s%C4%99dzia%20Wojciech%20Zar%C4%99ba%20uzasadniaj%C4%85c%20wyrokhttps://wiadomosci.onet.pl/lublin/zabojstwo-w-lubartowie-mateusz-k-z-zarzutami/x6zbf55#:~:text=%E2%80%93%20Uderzy%C5%82%20chyba%20w%20pi%C4%99%C4%87,tragedii%20Piotr%20Szczepaniak%2C%20%C5%9Bwiadek%20zdarzeniahttps://www.dziennikwschodni.pl/lubartow/poderznal-gardlo-bylej-narzeczonej-po-kasacji-ziobry-zaostrzyli-mu-wyrok,n,1000214741.html#:~:text=Do%20zab%C3%B3jstwa%2021,i%20rzuca%C5%82%20si%C4%99%20pod%20samochodyhttps://buzz.gazeta.pl/buzz/7,185693,30284162,syn-lekarzy-poderznal-ani-gardlo-bo-z-nim-zerwala-wczesniej.html#:~:text=Przewieziony%20do%20szpitala%20Mateusz%20zosta%C5%82,zezna%C5%82%2C%20%C5%BCe%20niczego%20nie%20pami%C4%99tahttps://www.nowytydzien.pl/morderca-ani-wrocil-kratki/#:~:text=a%C5%BC%C2%A0jej%20matka%20wyjdzie%20z%C2%A0psem%20na%C2%A0spacer,LL

Zdjęcia i montaż Anna Szysiak to 21-letnia mieszkanka Lubartowa, która pochodzi z kochającej rodziny. Rodzice Ani wychowali ją jako jedynaczkę, otaczając oczywiście troską i wsparciem. Ania jest też pogodną i ambitną dziewczyną, uczy się w I Liceum Ogólnokształcącym w Lubartowie, w którym to na pewnym etapie edukacji poznaje Mateusza.

Mateusza K., który jest jej rówieśnikiem. Oboje pochodzą z dobrych domów. Mateusz wyrasta w szanowanej rodzinie lubartowskich lekarzy. Jego rodzice prowadzą w mieście przechodnie i cieszą się poważaniem i szacunkiem wśród mieszkańców. Rodzina Szysiaków zna dobrze Mateusza i jego rodziców, dlatego też traktują go jako swojego. Więc Ania i Mateusz mają bardzo dobry start swojego związku, szybko zaczynają być parą i ten związek tworzą bardzo zgrany, bardzo udany, są szczęśliwi. Po zdaniu matury w 2011 roku Ania i Mateusz wspólnie wyjeżdżają na studia do Lublina.

Tam też postanawiają razem zamieszkać i mają też taką możliwość, ponieważ rodzice Mateusza dzięki temu, że są majętni, bez trudu wynajmują dla dzieci mieszkanie. Natomiast Ania podejmuje oprócz studiów na kosmetologii pracę dorywczą w McDonaldzie. Chce odciążyć finansowo swoich rodziców, bo to nie jest tak, że to mieszkanie fundują tylko rodzice Mateusza. Jest bardzo pracowita, ale też uzdolniona, a jej znajomi określają ją jako uśmiechniętą, cieszącą się ogromnym powodzeniem wśród nie tylko chłopaków, ale też w ogóle towarzysko. Cieszy się powodzeniem. Ma też bardzo poukładaną głowę, ma bardzo taki porządny, osadzony w realiach, rozsądny stosunek do życia.

Jest też niewątpliwie bardzo piękna i mimo tego, że ma taki naprawdę łatwy start w tą przyszłość, bo i mieszkanie, i kochający chłopak, i bogaci rodzice, on też majętny, plus właśnie ten Lublin, mogłaby spocząć na laurach, mogłaby też grać swoją urodą. Ale Ania jest bardzo rozsądna i skromna. Mateusz, bo już wiemy, że Ania studiuje tą kosmetologię, Mateusz wybiera ślady, które dobrze przetarli mu rodzice. Marzył od samego początku o studiowaniu medycyny, albo to jego rodzice marzyli za niego, tego nie wiadomo i nie dowiemy się tego pewnie później. Wiadome jest na pewno to, że rodzice bardzo wspierają go w nauce, wspierają go w staraniach do dostania się na medycynę, więc też kiedy jeszcze jest w liceum, to uczęszcza na dodatkowe zajęcia z biologii, z chemii, pewnie na jakieś korepetycje.

w przedmiotach i podciągnięcie matury po prostu, żeby uzyskać lepszy wynik przy rekrutacji na medycynę, to oczywiste. Więc moim zdaniem rozsądny krok. Ania i Mateusz planują wspólną przyszłość, ona mówi otwarcie o ślubie, a Mateusz też wydaje się być mocno zaangażowany i też taki zaangażowany w związek oczywiście, ale też za tymi planami Ani podąża. Rodzina Szysiaków zresztą akceptuje Mateusza, traktują go na tamten moment jak członka rodziny, jak swojego syna. Ufają mu do tego stopnia, że po jakimś czasie nawet powierzają mu klucze do własnego mieszkania, aby zawsze mógł do nich wpaść, wtedy kiedy nawet ich nie ma, traktując go naprawdę jako swoje dziecko.

W miarę upływu czasu w związku Ani i Mateusza zaczynają pojawiać się napięcia, co też jest zupełnie normalne, tak się w związkach dzieje. Mateusz, mimo że rezygnuje z tych studiów i uczy się do matury, do tej poprawki maturalnej, to jednak raczej ma sporo czasu, bo to nie jest tak, że on musi nagle nauczyć się od nowa całej wiedzy, tylko musi podszkolić to, czy podszlifować tą wiedzę, którą ma. Natomiast w przeciwieństwie do Ani, która studiuje i pracuje, to Mateusz tej pracy nie podejmuje. Jest utrzymywany przez swoich majątnych rodziców, więc też ma mnóstwo wolnego czasu i to też powoduje, że zachowanie Mateusza zaczyna się zmieniać.

Bo rośnie w nim coś na kształt frustracji, że innym coś wychodzi, a jemu nie. Bardzo mocno przeżywa to, że nie udało mu się dostać na tę medycynę, że to ogromna jego porażka. Zaczyna też być zazdrosny. A te wszystkie negatywne emocje przelewa na najbliższych. A że mieszka z Anią, to głównie jej dostaje się tą zazdrością. To niestety powoduje, że w związku zaczyna narastać konflikt, nie tylko jakieś napięcie, ale konflikt. Więc związek Ani i Mateusza zaczyna przybierać dosłownie toksyczny charakter, bo Ania stopniowo zaczyna dostrzegać w swoim ukochanym te mroczne cechy, o których początkowo w ogóle nie ma zielonego pojęcia, nie miała.

Mateusz staje się chorobliwie zaborczy, Potem staje się nawet porywczy, zachowuje się tak, jakby Ania była jego własnością, o której on może w stu procentach decydować. Ania nawet zwierza się swojej mamie, że boi się Mateusza. Mówi o tym naprawdę otwarcie. W trakcie kłótni Mateusz potrafił wpadać w szał. Zdarzało mu się, że w złości na przykład demolował mieszkanie. Raz omal jej nie udusił w nerwach podczas kłótni w samochodzie. No i Ania traci poczucie bezpieczeństwa. I po pewnym czasie mówi nawet swojej mamie, że znajomi w pracy traktują ją o niebo lepiej niż własny chłopak.

co dało do zrozumienia mamie Ani i jej samej, że relacja z Mateuszem jest bardzo, bardzo toksyczna. W połowie 2013 roku, po wielu wahaniach, po wielu miesiącach przemyśleń, takiego naprawdę bicia się z myślami, Ania decyduje się rozstać z Mateuszem, definitywnie. Na początku sierpnia wyprowadza się z ich wspólnego mieszkania i wraca do Lubartowa, do swoich rodziców. Niestety można się domyślać, że to rozstanie nie przebiegło spokojnie i pojednawczo, że było wręcz przeciwnie, zakończyło się ogromną kłótnią.

w efekcie której Ania po dwóch dniach w towarzystwie swoich rodziców jedzie do Lublina, bo nie czuje się pewnie sama, aby zabrać swoje rzeczy i po prostu opuścić to mieszkanie Mateusza. To spotkanie jednak po raz kolejny komplikuje zdesperowany Mateusz, bo postanawia wtedy wyrwać Ani telefon, oznajmiając tym samym, że go nie odda. że on będzie, a nie więził, dopóki nie zmieni ona swojego zdania. Czyli w ogóle dochodzi do tego podczas, gdy w tym wszystkim są jej rodzice. Więc to tylko pokazuje mi, pewnie wam również, jak bardzo niezdrowo się zachowywał, bo wszystkim nam pewnie by to kazało przypuszczać, że przy rodzicach był o wiele bardziej spokojny.

Ale wręcz przeciwnie, nawet mówi, że... No że po prostu ani miejsca jest przy nim i koniec. Rodzicom dziewczyny udaje się wyswobodzić swoją córkę z rąk tego agresywnego człowieka, którego traktowali wcześniej jak syna, więc dla wszystkich te przeżycia są bardzo traumatyczne. Kiedy Ania wraca do Lubartowa, jest przekonana, że wreszcie nadszedł czas na jej spokój, że jest bezpieczna. Niestety nic bardziej mylnego, bo przez kolejne dwa dni otrzymuje od Mateusza setki SMS-ów, próbuje się do niej dodzwonić. W tych SMS-ach widać, że Mateusz totalnie nie radzi sobie ze swoimi emocjami.

Pisze wiadomości przedziwnej treści. Jedne z nich są rozpaczliwe i błagające o powrót, z kolei inne w sekundzie są bardzo agresywne, czy zmieniają się w ton bardzo agresywny. Ania oczywiście stara się ignorować te wiadomości i połączenia, bo jest przekonana, że Mateusz po prostu prędzej czy później się znudzi i przestanie ją nękać. 7 sierpnia wysyła do niej ostatniego smsa, po którym nareszcie zapada cisza. 8 sierpnia Ania i Mateusz obchodziliby kolejną rocznicę związku, gdyby byli dalej razem. Ania po otrzymaniu statek o ile nie tysięcy wiadomości w ostatnich dniach jest pewna, że w tak wyjątkowym dniu również otrzyma coś od swojego byłego chłopaka.

Wszyscy kierowcy, którzy są tego świadkami, zatrzymują się, jako wspólnymi siłami próbują obezwładnić tego człowieka. Gaszą jednocześnie płomienie na jego ubraniu. Na miejsce szybko dociera śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego i ciężko poparzony mężczyzna zostaje przetransportowany do specjalistycznego szpitala w Lublinie. Sprawa zabójstwa Ani Szysiak Od początku jest dla policji oczywista, bo wszystkie tropy prowadzą do jednej osoby, czyli do jej byłego chłopaka. Mateusz niemal natychmiast staje się głównym i, no co tu dużo ukrywać, jedynym podejrzanym.

Ciało Ani znalazła przecież jej matka. Już w pierwszych minutach po zgłoszeniu tragedii funkcjonariusze dowiadują się od rodziny ofiary o tym, jak przebiegały ostatnie dni z życia ich córki. Rozstała się z chłopakiem, że zachowywał się agresywnie, że chciał ją nawet pozbawić wolności, że groził jej, wypisywał do niej. A do tego wszystkiego jeszcze miał klucze do ich mieszkania, do ich domu. Kiedy tylko udało się ustalić, że poparzonym mężczyzną starła jest Mateusz, były chłopak Ani, to obraz prawdopodobnego przebiegu wydarzeń oraz motyw staje się więcej niż jasny.

Zresztą zeznania rodziny i znajomych Ani absolutnie wskazują na tło jakim jest chorobliwa zazdrość, niepogodzenie się Mateusza z decyzją Ani o rozstaniu, wcześniejsze akty agresji, do których dochodziło, więc policja rozpoczyna formalne dochodzenie, które ma na celu potwierdzenie tego wstępnego założenia o przebiegu zbrodni. Natomiast Mateuszka w tym czasie przebywa w szpitalu i zostaje objęty policyjną obstawą, właściwie to otoczony. Jego sala jest pilnowana przez funkcjonariusza, a on sam ma rozległe oparzenia, m.in. klatki piersiowej, też dróg oddechowych, więc zostaje wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

W związku z czym nie można go po prostu przesłuchać tak, jakby to było w sytuacji, kiedy byłby mniej ranny, w lepszym stanie. Już w ogóle o aresztowaniu go w takim trybie zwykłym czy zwyczajnym też w ogóle nie ma mowy, gdy jest w takim stanie. Prokuratura nie czeka jednak bezczynnie i już 24 sierpnia 2013 roku, gdy tylko stan zdrowia Mateusza się poprawia, słyszy on oficjalnie zarzut zabójstwa Anny Szysiak. Jedyną reakcją Mateusza na postawienie mu aktu oskarżenia było potwierdzenie, że rozumie treść stawianego zarzutu oraz swoje prawa.

Ze względu na ciężki stan zdrowia, początkowo nie zastosowano wobec niego aresztu tymczasowego. Sąd uchyla taką decyzję, uznając, że pobyt w areszcie nie jest w danym momencie możliwy z przyczyn medycznych i do czasu poprawienia się jego stanu zdrowia przy jego łóżku dyżurowali policjanci. Kiedy Mateuszka jest w stanie już złożyć wyjaśnienia, to okazują się one być dość wymijające i zdystansowane. Mateusz nie przyznaje się wprost do winy, zasłania się niepamięcią, zeznaje wprost, że niczego nie pamięta.

I te słowa stają się jego linią obrony, bo za każdym razem Mateusz twierdzi, że tamtego feralnego poranka jakby dosnał jakiegoś załamania czy urazu psychicznego, wskutek którego w ogóle nie pamięta przebiegu wydarzeń. Jedyne, co dodaje do tego, to to, że bardzo żałuje tego, co się stało, ale nie tego, co zrobił, tylko tego, co się stało. Śledczy oczywiście nic dziwnego, podchodzą sceptycznie do tych deklaracji, ale formalnie Mateusz nadal nie składa żadnych wyjaśnień, poza ogólnym wyrażeniem oczywiście skruchy i stwierdzeniem luki w pamięci. Gdy tylko stan zdrowia na to pozwala, Mateusz zostaje przeniesiony z oddziału szpitalnego do aresztu śledczego.

I tak już w październiku 2013 roku trafia do zakładu karnego, gdzie oczekuje na proces. Oczywiście tam jest w ramach aresztu. Prokuratura zleca oczywiście kompleksowe badania sądowo-psychiatryczne, żeby ocenić jego poczytalność. Biegli obserwują Mateusza K. przez wiele tygodni, prowadzą różnego rodzaju obserwacje, przeprowadzają testy, robią wywiady. Ostatecznie psychiatrzy wydają opinię, która ma duży wpływ na dalsze losy tej sprawy, bo według nich w momencie popełnienia zbrodni Mateusz K. miał ograniczoną poczytalność.

Innymi słowy, stwierdzono u niego stan tzw. reakcji dysforycznej, czyli silnego wzburzenia połączonego z zaburzeniami emocji. To był stan, który znacząco ograniczał jego zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Natomiast biegli podkreślają, że nie była to całkowita niepoczytalność, bo Mateusz nadal w pewnym stopniu Taki wniosek oznacza, że sprawca będzie odpowiadał karnie, ale sąd będzie mógł zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, bo zgodnie z polskim prawem za zabójstwo w warunkach znacznie ograniczonej poczytalności grozi kara od 8 do 15 lat.

więzienia zamiast przedziału od 12 lat do dożywocia. Do tego wszystkiego jeszcze Mateusz jest 20-latkiem czy tam 21-latkiem, więc tak czy inaczej dla tak młodego wieku dożywocie zapaść by raczej nie mogło. Proces rusza w 2015 roku przed Sądem Okręgowym w Lublinie i z uwagi na charakter sprawy i drastyczne okoliczności toczy się z wyłączeniem jawności. Na ławie oskarżonych zasiada Mateusz K., który wtedy ma już 24 lata. Prokuratura stawia mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i według relacji osób obecnych na korytarzu sądowym, Mateusz zachowywał się spokojnie, momentami nawet sprawiał wrażenie zadowolonego.

Kiedy policjanci prowadzili Głyskutego kajdankami, uśmiechał się do wszystkich i raczej sprawiał wrażenie dość spokojnego, zrelaksowanego. Co znamienne, to Mateusz w trakcie procesu korzysta z usług bardzo renomowanych adwokatów, oczywiście opłacanych przez jego rodzinę. ma jedną z najlepszych ekip obrońców, co rzadko zdarza się w przypadku tak młodych oskarżonych i to również budzi komentarze, że wpływowa rodzina dokłada starań, by złagodzić, mówimy, kary. Mnie to akurat nie szokuje, no pomyślmy sobie, że mamy naprawdę bardzo duże środki finansowe do tego, żeby... żeby zatrudnić obrońców kogoś bardzo nam bliskiego.

No raczej nie zatrudnia się wtedy, no nie powiem byle kogo, no ale zatrudnia się wtedy ekstraklasę, prawda? Więc tutaj akurat nie widzę w tym nic szokującego. Czy to jest sprawiedliwe i równe wobec całego społeczeństwa? Oczywiście, że nie. No natomiast... Jeżeli cię stać na Mercedesa, to kupujesz Mercedesa. Jeśli masz oczywiście na to ochotę, o tak. A myślę, że każdy ma ochotę na dobrą obronę. Sam Mateusz podczas całego procesu podtrzymuje, że niewiele pamięta z tamtego dnia, a już w ogóle z tamtego zajścia. Mateusz odzywa się właściwie do sądu jednym zdaniem. Mówi, że nie pamięta całego zdarzenia i że każdego dnia bardzo żałuje tego, co się stało.

Dodaje też, że jego zdaniem kara 12 lat więzienia, o którą wtedy wnosi jego obrona, byłaby dla niego sprawiedliwa. W trakcie całego procesu rodzice Ani nie kryją swojego szoku i niezadowolenia. Przede wszystkim nie są w stanie uwierzyć, że to właśnie Mateusz dokonał tak makabrycznej zbrodni i odebrał im ich jedyne dziecko. Pani Ewa przypomina przed sądem, że ufali mu bezgranicznie, że sami dali mu klucze do ich domu, co niestety finalnie okazało się... No zabójcze tamtego dnia, bo to właśnie dzięki tym kluczom bez żadnego problemu dostał się do środka i zabił Anię. Rodzina Szysiaków nie kryje też swojego oburzenia tym, jaką linię obrony stosują prawnicy Mateusza i on sam, bo jego tłumaczenia o zaniku pamięci, o braku poczytalności są dla nich po prostu czymś niedopuszczalnym, że ten człowiek nie ponosi odpowiedzialności, nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny.

Po trwającym kilka miesięcy procesie poszlakowym Sąd Okręgowy w Lublinie ogłasza wyrok 23 czerwca 2015 roku. Sędzia uznaje Mateusza K. winnym zabójstwa Anny Szysiak. Jednocześnie uwzględnia opinie biegłych o ograniczonej poczytalności oskarżonego i w uzasadnieniu wyroku sędzia odczytuje opis zbrodni. Działając w zamiarze bezpośrednim zabójstwa Anny S., ostrzem noża typu scyzoryk wykonał co najmniej trzy ruchy posuwiste w poprzek szyi. Czynu tego dopuścił się działając w stanie reakcji dysforycznej, który to stan psychiczny w znacznym stopniu ograniczał zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.