Wśród szczytów Appalachów | MOTHMAN I INNE LEGENDY
W końcu! Paranauci wybierają się w najbardziej owiane tajemnicą góry Ameryki Północnej. Co znajdą w okolicach Blue Ridge?Źródła:https://appalachianmemories.org/2024/10/29/spearfinger-the-haunting-legend-of-the-cherokee-witch/https://www.worldhistory.org/article/2585/utlunta-the-spear-finger/https://cryptidz.fandom.com/wiki/Not_Deerhttps://sharonahill.com/the-uncanny-tales-of-the-not-deer/Polecajki:https://www.oldgodsofappalachia.com/
Tak, tak, to prawda. No to teraz ja wam opowiem coś, o czym już słyszeliście. I nawet nie wiem, czy nie słyszeliście o tym w tym podcaście. Ale nie interesuje mnie to kompletnie. Będziecie słuchać tak długo, jak zechce. Nie żartuję. Żartuję. Nie, chodzi mi po prostu o to, że ja Mothmana przygotowałam na dzisiejszy wieczór, ale nie wiem, czy tak naprawdę kiedykolwiek nagrałam w ramach Paranautów takie pełne omówienie tej postaci. Pamiętam, że się odgrażałam Maćkowi, że nagram oddzielny odcinek o Mothmanie, jak on nie będzie mógł akurat w danym momencie, Zakładam, że on był gdzieś tam zaparkowany, no ale jeżeli już mamy Appalachy, no to bez tego Mothmana się nie obędzie. Poza tym ta postać też jest ciekawa i warta uwagi dlatego, że ona nie należy do tego dawnego amerykańskiego folkloru.
Ważną sylwetką w całej tej opowieści jest John Keel, do którego będziemy sobie pewnie w tej opowieści wracać jak bumerang, bo to właśnie on bardzo mocno skupił się na badaniach związanych ze słynnym Mothmanem i dzięki tym badaniom, dzięki zbieraniom przez niego najróżniejszych materiałów, okazało się, że we wspomnianym okienku czasowym ponad 100 osób widziało dokładnie to samo. Opis tej istoty był zaskakująco spójny, co jest rzadkością, jeżeli mówimy o wszelkiego rodzaju innych zjawiskach nadnaturalnych, bo bardzo często ludzie się rozmijają w tych zeznaniach, bo trochę ich wyobraźnię gdzieś tam poniesie, tu kogoś umysł oszuka, a tutaj, nawet jak się ludzie dogadają ze sobą przy okazji zeznań związanych z UFO,
No to gdzieś tam coś ktoś pokręci, kolor oczu, długość kończyn i tak dalej, no i już te zeznania stają się niespójne, a tutaj prawie każdy z tych ponad stu osób, które się ze sobą w ogóle nie dogadywało, opowiadało toczka w toczkę tę samą historię. Tym razem świadkowie mówili o postaci wysokiej na mniej więcej 2 metry. Tutaj dokonuję takiego zaokrąglenia, bo tam było od 1,80 m do 2,5 m. Z błoniastymi skrzydłami. To jest w ogóle ciekawe, bo się mówi MOTHMAN i człowiek sobie od razu wyobraża... Ciemną, czarną, brązową albo szarą skórą i ogromnymi czerwonymi oczami świecącymi, tu cytat, jak rowerowe odblaski.
Często też podkreślano, że podczas lotu nie porusza skrzydłami, co jest takim tropem często wykorzystywanym przez fascynatów UFO, dlatego że Bywają zwolennicy teorii, która mówi, do której sobie jeszcze wrócimy dzisiaj, że to po prostu był swego rodzaju kombinezon, którym ten Mothman się przetransportowywał z punktu do punktu, a w tym kombinezonie była istota, która wyglądała zgoła inaczej. Poza tym towarzyszyć miał temu lotowi pojawieniu się Mothmana, miał towarzyszyć dźwięk. Który był porównywany albo do pisku myszy, albo do krzyku kobiety, tu znowu się ten krzyk nieszczęsnej kobiety pojawia, albo do odgłosu przypominającego przyspieszoną płytę gramofonową i nie wiem dlaczego, ale to ostatnie porównanie jakoś najbardziej oddziaływuje na moją wyobraźnię i jest najbardziej niepokojące.
W 1965 roku dziecko miało zobaczyć nad rzeką Ohio istotę, którą opisało jako, uwaga uwaga, anioła. I pewnie w normalnych okolicznościach przyrody to zeznanie byłoby zupełnie potraktowane marginalnie, dlatego że to jest dziecko, a dzieci bardzo często widzą różne dziwne istoty. I na pewno byłoby to podpięte pod wybujałą dziecięcą wyobraźnię, no ale nie w tym przypadku, dlatego że to zeznanie również gdzieś się znajdowało w tym zbiorze zeznań z tych terenów. A latem 66 roku żona pewnego lekarza pochodzącego z tej samej okolicy stwierdziła, że widziała ogromnego motyra. No i dzięki temu zeznaniu mamy tego Mothmana Przez właśnie to skojarzenie z jakimś owadem z wielkimi skrzydłami.
No i już nie wrócił. I mężczyzna słyszał tylko pisk. W sensie, znalazł informację o pisku. Możemy, żeby nieco złagodzić nasz smutek związany z psem, możemy uznać, że to był dźwięk tego Mothmana. Wiemy, że tutaj mamy wrażliwych na krzywdę zwierząt. Któż nie jest, ale dzisiaj bredzę takie głupoty, kochani, że Maciek będzie miał cięcia. Będziesz miał, Maciek, atrakcje po prostu na cały weekend. No właśnie, wiem. Możemy z tego całego bełkotu wywnioskować tylko tyle, że pies zniknął, tego pana. Zresztą te ginące psy były tutaj też elementem, który się powtarzał.
Oni też zaznaczali, że stwór poruszał się niezgrabnie. To nie był ten moment lotu jeszcze. On się poruszał niezgrabnie. To jest porównanie do pingwina. Jakby dopiero uczył się chodzić albo doskonalił tę sztukę, której wcześniej nie posiadł. Tutaj nie wiadomo. Uciekali samochodem. Istota miała ich ścigać, unosząc się bez ruchu skrzydeł. Znowu mamy ten brak ruchu skrzydeł. I leciała z bardzo dużą prędkością, bo ten samochód jechał ponad 100 km na godzinę i ten MOTHMAN dosłownie za nimi podążał rozwijając tą potworną prędkość. I wydawał dodatkowo przy tym wszystkim dźwięk przypominający pisk wielkiej myszy. To również jest cytat ze zeznań świadków.
I ta ostatnia relacja jest o tyle ciekawa, że wspomina o twarzy małej i śmiesznej bez dzioba. Cokolwiek to oznacza, na pewno debunkuje w pewnym sensie I teraz sobie zgodnie z moją obietnicą wrócimy do Johna Keala, autora książki The Mothman Prophecies. Kiel uważał, zresztą wedle nieco szerszej teorii, której hołdował, a która mi jest bardzo bliska i z którą ja się gdzieś tam poniekąd zgadzam, jeżeli w ogóle zakładam, że zjawiska paranormalne istnieją.
On uważał, że Mothman był czymś więcej niż kryptydą. Łączył go z falą innych zjawisk w regionie, bo dokładnie w tym samym czasie pojawiły się obserwacje UFO, jakichś dziwnych świateł, aktywnością poltergeistów. Tutaj widzimy to połączenie też innych zjawisk, które na przykład nie są związane z UFO. Drakila to było jedno. Wizytami tak zwanych ludzi w czerni, którzy nawiedzali osoby, które chciały gdzieś przekazać dalej te informacje związane ze spotkaniami z Mothmanem. Czy jakimikolwiek innymi dziwnymi zjawiskami. Pojawiały się też u ludzi bardzo dziwne sny. Po prostu nagle w mieście, które po prostu było małym, spokojnym miasteczkiem, zrobiło się na maksa dziwnie.
Do tego drugiego miasta, do drugiego stanu i jechali po prostu do pracy, do fabryk i tak dalej i tak dalej. Zatem wracamy do tej nieszczęsnej godziny 17. Sznur aut zatrzymuje się na moście, bo był tak straszny ruch i w jednym momencie most upada i te wszystkie samochody znajdujące się na tym moście, a ten most był naprawdę duży, Lądują w lodowatej rzece i w katastrofie ginie 46 osób, a ciała dwójki nigdy nie zostają odnalezione. No i tutaj pytanie, jak to zdarzenie łączy się z MOTHMANEM? Otóż świadkowie tamtych zdarzeń widzieli właśnie tę istotę w okolicach mostu.
Po internecie zresztą krążą zdjęcia, na których widzimy zarys rzekomo tej sylwetki Mothmana, która przysiada na jednym z przęseł. I to właśnie mieszkańców Point Pleasant, zacznijmy od tego, że to ich właśnie nawiedza ta istota w dniach poprzedzających tragedię. Może to to nawarstwienie bardzo dziwnych zdarzeń, te zakłócenia, niepokojące sny, jakieś naloty dziwnych stworzeń, światła widziane w ciemności i w końcu ten cały człowiek-ćma zostały później zinterpretowane jako swego rodzaju proroctwo, które jednak, no bądźmy szczerzy, Ciężko było rozszyfrować, jakoś zinterpretować, by uchronić kogokolwiek przed tą katastrofą.
No i co ciekawe, po tej tragedii te zdarzenia prawie ustały. W sensie domyślam się, że do dziś ludzie pewnie gdzieś tam raportują obserwacje Mothmana, ale to zawalenie się mostu było takim punktem kulminacyjnym tych wszystkich nawiedzeń człowieka ćmy. Oczywiście podjęto wiele, wiele prób wyjaśnienia tego zjawiska, to znaczy MOTHMAN-a, nie katastrofy. Katastrofa generalnie jest jasna. Chodziło o pęknięcie jednego z elementów na skutek korozji. Po prostu tam były takie liny, łańcuchy, które podtrzymywały ten most. Mosty paradoksalnie to jest bardzo delikatna konstrukcja. W sensie tam działają bardzo, bardzo określone prawa fizyki. Jeżeli jakiś element zostaje zaburzony, no to wszystko wtedy
Upada. Oczywiście używam tutaj dużego uproszczenia, bo domyślam się, że w tym momencie mosty budowane są już tak, żeby jednak jeden element nie zaważył o losach wszystkich znajdujących się akurat na drodze. Niemniej wtedy tak było, że po prostu ten jeden element sprawił, że most w ciągu sekundy runął, a razem z nim ludzie znajdujący się w samochodach na drodze. W ogóle słyszałam też takie zeznania świadków, że widziano na rzece jak unoszą się prezenty, bo bardzo dużo ludzi zaraz po wypłacie wyruszyło do miasta po prostu kupować prezenty i że to był taki bardzo charakterystyczny, bardzo przerażający obraz tamtego wieczoru, tamtego późnego popołudnia. Ale wracając do Mothmana, w tym momencie zepsułam absolutnie atmosferę, żeby mówić o człowieku-ćmie.
Wróćmy do niego, wróćmy do niego. Najczęściej jest porównywany do żurawia kanadyjskiego i to porównanie nie jest oczywiste pod warunkiem, że się nie wie, jak żuraw kanadyjski wygląda. To jest przede wszystkim olbrzymi ptaszor, który dodatkowo ma dwie czerwone plamki, które na upartego można interpretować właśnie jako te czerwone ślepia. Mamy też w sumie tłumaczenie inną kryptydą, co jest ciekawe i co według mnie jest żadnym tłumaczeniem, ale był człowiek, który wymyślił, przepraszam, nie zanotowałam sobie jego imienia i nazwiska, ale on wymyślił coś takiego jak Big Hood i to była taka wielka sowa i podobno Mothman był z tym Big Hoodem mylony. Ale znowu to jest tłumaczenie jednej kryptyny drugą.
To była historia opowiedziana na jednym wdechu. Dziękuję. W dzisiejszym odcinku mało oddychamy. Mothman jest bardzo fajny. W sensie ja wiem, że to jest Iggy ulubiona kryptyta w ogóle, więc chcąc nie chcąc on się musiał pojawić w szerszej perspektywie w którymś z odcinków, więc cieszę się, że to był ten. Tam jest bardzo dużo wątków, ale to są wątki logiczne, co jest rzadko spotykane wśród kryptyt, że tam się rzeczywiście rzeczy łączą i mamy jakieś większe połączenia, powiedzmy. Mothman jest fajny, bo on jest nieoczywisty. W sensie to nie jest stwór, który sobie przylatuje i robi i zabija ciebie jednym strzałem.
Nie można go obiektywnie nazwać złym. On jest bardzo ambiwalentny, jeżeli chodzi o moralność, chociaż podbija się raczej w stronę dobra, no bo w pewien sposób ludziom pomagał, co też myślę, że jest Myślę, że to też jest jeden z głównych powodów, dla których Mothman jest dzisiaj tak popularny i tak lubiany w zasadzie. No bo to nie jest kryptyda jak każda inna. On ma strasznie duży lore, strasznie dużo ma fanów, jest strasznie dużo merchu, mimo tego, że jego wygląd jest przecież poziomem spekulacji. Inne kryptydy są raczej jasno określone, jeśli chodzi o swój wygląd. Mothmana ciężko skarakteryzować. Zwłaszcza, że mamy te porównania do tej czapli. Właśnie sobie ją wyświetliłem na ekranie.
Wy też ją teraz widzicie. No za chuj bym nie powiedział, że to ma jakiś związek. Aczkolwiek, pamiętajmy, że to są krypty. Tu się bardzo dużo może zmienić. Tak, tutaj warto zaznaczyć, że Amerykanie mają szczególną umiejętność w przekuwanie różnych strasznych zdarzeń na coś fajnego. Typu w Salem jest cała masa sklepików, festiwali i ludzie generalnie trzepią hajs na wieszaniu bezbronnych kobiet. Oczywiście dawno, dawno temu. Źle to zabrzmiało, chociaż w tym momencie w Stanach też się dzieją straszne rzeczy, ale nie mówimy tutaj znowu o zwykłym szarym obywatelu, tylko o innych grupach społecznych. A w przypadku Mothmana, ten biznes również jest robiony.
W centrum Point Pleasant znajdziecie rzeźbę Mothmana, metaliczną. Jedną z atrakcji jest robienie sobie zdjęć przy dupce tego Mothmana, dlatego że ta postać jest jakaś taka dziwnie ludzka, ale w takim atletycznym sensie, w sensie ta dupka jest taką małą, męską, umieśnioną dupką i ona jest błyszcząca, bo cały ten Mothman jest srebrny i ludzie sobie uwielbiają robić przy tej dupce zdjęcia. No i mamy też festiwal MOTHMANa, również w Point Pleasant, gdzieś oglądałam relacje z tego wydarzenia. No i tam jesteście w stanie dosłownie każdy gadżet, o którym sobie pomyślicie z MOTHMANem nabyć. No i przy okazji tego zbierają się tam również entuzjaści tej kryptydy oraz innych.
Są różnego rodzaju warsztaty, wykłady, etc., więc jest to niesamowicie ciekawe. Dla nich każdy najbardziej szalony pomysł jest możliwy do wprowadzenia w życie. Polak trochę się szczypie czy z siebie idioty nie zrobi, a oni po prostu w to idą. To jest fantastyczne według mnie. A już trochę dopływając do brzegu, a jednocześnie otwierając Wam jakąś szufladkę w głowie i jej nie domykając już do końca, to dla mnie niesamowicie ciekawym tropem jest to, że MOTHMAN po prostu jest, że to jest kombinezon. To jest jak z goblinami z Hopkinsville troszeczkę, że mamy kosmitów, którzy mają jakieś elementy na sobie, typu na przykład, jeżeli chodzi o te gobliny z Hopkinsville, to były uszy albo w tym wypadku skrzydła, ale te skrzydła po prostu się wysuwają i lecą.
To wszystko wygląda jak element jakiegoś kombinezonu. To na przykład te zeznania ludzi, którzy widzieli MOTHMANa, który bardzo dziwnie chodzi, który chodzi jak pingwin, który chodzi bardzo nieporadnie. To też jest jakiś znak. Wyobraźmy sobie w tym momencie naszych kosmonautów, którzy wędrują po powierzchni Księżyca. To też nie jest jakiś Po powierzchni Księżyca tam jest inne przyciąganie. No ale generalnie w kombinezonie poruszasz się raczej właśnie jak pingwin. Raczej nie poradnie. Ta twoja motoryka jest nieco inna. Więc to też jest taki trop, który gdzieś mi się bardzo podoba. A że te gobliny z Hopkinsville i Mothman działy się mniej więcej w podobnym czasie, to może faktycznie otworzył się tam po prostu jakiś portal, przez który przełaziły najróżniejsze różności.
Kto wie, kto wie. I jak Iga mówiła o tym, że Mothman jest stosunkowo nowy, to słuchajcie, ja mam coś, co jest dużo nowsze i co jest, według mnie, bardzo fajne. Bo wiemy, że Appalachy są stare i że legendy stamtąd są bardzo stare, ale to jest miejsce, które cały czas się rozwija i historie tego miejsca cały czas się rozwijają. I dobrym przykładem tego jest historia, czy to historia, czy to współczesna creepypasta, Czy to coś pomiędzy tą oryginalną legendą a internetowym kodlorem? Czyli Not Deer. Nazwa trochę myląca, ze względu na to, że kryptydy zazwyczaj mają swoje imiona, że tak powiem. A tutaj mamy po prostu jakiegoś tam rodzaju wyznacznik.
Zgadzam się z tobą, to jest obiektywnie śmieszne, ale byłem taki dumny z tego. To nie jest śmieszne, ale warto tutaj, bo generalnie Generalnie to mam tak, że mam trochę niedosyt po dzisiejszym odcinku, bo zaczęliśmy o Appalachach, ja przyniosłam oklepanego MOTHMANa, ty przyniosłeś, okej, jedną legendę z tak prawdziwie Appalachów, a drugą z internetu, że mało rozmawialiśmy o tych... Masz rację. Tak, mało rozmawialiśmy o tych Appalachach, ale... Po pierwsze, możemy zrobić drugą część. Why not? Ale, bo mówiłeś o tym, że ten No Dear, tak? On jest owocem internetowej fantazji, ale też obserwacji
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W końcu! Paranauci wybierają się w najbardziej owiane tajemnicą góry Ameryki Północnej. Co znajdą w okolicach Blue Ridge?
Źródła:
https://appalachianmemories.org/2024/10/29/spearfinger-the-haunting-legend-of-the-cherokee-witch/
https://www.worldhistory.org/article/2585/utlunta-the-spear-finger/
https://cryptidz.fandom.com/wiki/Not_Deer
https://sharonahill.com/the-uncanny-tales-of-the-not-deer/
Polecajki:
https://www.oldgodsofappalachia.com/