Mentionsy Mentionsy
Paranauci Podcast
Paranauci Podcast

Niepokojący makaron | CREEPYPASTY

06.04.2026 ·1 godz 9 min

Dzisiaj trochę inaczej - Paranauci poczytają stare creepypasty!Źródła:https://www.wattpad.com/359627997-creepypasta-collection-normal-porn-for-normalhttps://creepypasta.fandom.com/wiki/A_Story_to_Scare_My_Sonhttps://creepypasta.fandom.com/wiki/Whistlerhttps://creepypasta.fandom.com/wiki/Pale_LunaPolecajki:Candle Cove - https://creepypasta.fandom.com/pl/wiki/Candle_Covehttps://www.youtube.com/watch?v=RYI-WG_HFV8https://www.filmweb.pl/film/Straszny+film-2026-10084281Discord: https://discord.gg/5nSuFqCMKq

Z tej strony Iga Chmielewska i Maciek Cymbrykiewicz, a wy słuchacie podcastu Paranauci, czyli rozmów o wszystkim, co widzialne jedynie kątem oka. Dobry wieczór, mili Państwo. Witamy Was w kolejnym odcinku Waszego ulubionego paranormalnego podcastu. Dzisiaj bez fabularnego wstępu, gdyż ciotka nie przygotowała, ale nie przygotowałam też go dlatego, że nasz dzisiejszy odcinek będzie wielowątkowy, niemniej czuję, że będą Państwo usatysfakcjonowani, gdyż przygotowaliśmy dla Was serię CREEPYPAST, czyli w zasadzie

Niepokojący makaron CREEPYPASTY Więc myślę, że zarówno ja, jak i Maciek, jak i wy będziecie uradowani tym odcinkiem. Wygrzebaliśmy dla was samo gęste, z samego dna Reddita. Powinniście być zadowoleni. Cześć Maczku. Cześć Igo. Nie wiem, czy odezwałem się w dobrym momencie, bo oczywiście już zdążyło nas przerwać kilka razy. Ale tak, jak najbardziej. Strasznie mi się biegli, czuję. Rozumiem, właśnie powiedziałem, że przerywa internet i nie działa jakoś super, więc będą troszeczkę, będziecie widzieli pewnie troszeczkę po montażu, że jesteśmy dzisiaj poszatkowani.

Mea culpa, a właściwie Netia culpa, bo internet miał być super, a jest jak jest. A nie mam tyle mobilnego, żeby się przełączyć na, słuchajcie, router mobilny z telefonu. Także tak, dzisiaj pogadamy sobie o, właściwie nie pogadamy, poczytamy sobie Creepypasty. Zrobimy lekkie creepshow, można powiedzieć, a właściwie trochę moduł jak Creepcast. Nie wiem, czy Iga o tym powiedziała. Jeżeli powiedziała, to usunę to ze wstępu, gdy będę montował. No i co? No i chyba jednak muszę się na ten router przełączyć mobilny i zrobić z telefonu hotspot, bo słuchajcie, nie słyszę Igi. Halo, halo. Halo? No, przełączyłem się na hotspot jednak. Teraz Cię słyszę. Było trochę przerażająco.

Dobrze, dobrze. Tak, więc rozpoczynając słuchajcie nasze dzisiaj przejście po creepypastach, to moja pierwsza, oczywiście pochodzi z reddita, jak wszystkie, które sobie dzisiaj przygotowałem, i nazywa się w wolnym tłumaczeniu Normalne porno dla normalnych ludzi. To jest klasyk, to ma lat już bodajże z ileś naście, jeżeli dobrze kojarzę, i zaczyna się tak. Każdy wie, że jeśli wystarczająco długo przeglądasz internet, trafisz na naprawdę popieprzone rzeczy. Zwłaszcza jeśli celowo zanurzasz się w jego mroczniejsze zakątki. Widziałem sporo rzeczy, do których nie chciałbym się przyznawać, ale jedna rzecz, którą zawsze będę pamiętał, to strona o nazwie normalpornfornormalpeople.com.

Najbardziej rozpowszechnionym z nich było useless.avi, które trafiło nawet na kilka stron z drastycznymi materiałami. Niezależnie od tego, gdzie ktoś próbuje je wrzucić, wszystkie filmy z normalpornfornormalpeople.com po pewnym czasie znikają. Także to była pierwsza historia, którą przygotowałem. Tradycyjna creepypasta w najbardziej podstawowym tego słowa znaczeniu. Mamy wątek internetowy, mamy wątek strony, która nie istnieje, a może jednak istnieje, i tego, co na tej stronie się dzieje. Mamy też realne jakby zakończenie tej historii, bo strona zostaje usunięta i dlatego nie możecie jej znaleźć, nie dlatego, że nie istnieje. Lubię takie historie, bo one są, mimo tego, że są wymyślone tak w bardzo... Maciek, może zaczniemy zarabiać wreszcie na tym YouTubie?

Maciek przygotowuje creepypasta o pornografii. Której nie było prawie żadnej pornografii. Tylko dwa razy. No tak, ale chodzi mi o słowa. W sensie, że wiesz, że porno będzie trzeba wypikać. No dobrze, to je wypikam. Wy i tak pewnie widzicie reklamy na naszych filmach, bo YouTube i tak sobie je dodaje, jak się nie ma adblocka albo płatnej wersji. No i jest w tym coś klasycznego. W ogóle ona... Ta cała historia w ogóle pachnie takim internetem wczesnych lat dwutysięcznych, kiedy ten YouTube i to wszystko było takie tajemnicze, nieodkryte, jeszcze do końca nie skomercjalizowane, tylko po prostu takie dzikie i wtedy w internecie naprawdę można było zobaczyć wiele różnych dziwnych rzeczy.

Tutaj na przykład sadistik albo inne. Niepokojący makaron CREEPYPASTY Wiesz co, nie sądzę, ale wiem, że ona powstała zanim powstał NoSleep, więc ona jeszcze istniała w tej próżni creepypastowej. W tamtym internecie, gdzie to pojawiło się na jakimś forum jako komentarz do czegoś i dlatego to podbudowało taką wiarygodność tego. Bo jak patrzycie na NoSleep, to tam creepypasty są naprawdę fajne, ale jesteście świadomi tego, że czytacie creepypastę od samego początku.

Mimo tego, że No Sleep ma te swoje zasady, że wszyscy mają się zachowywać jakby te historyjki były prawdziwe i mają odpowiadać jakby bohaterowi tej historii, a nie autorowi, no to wchodząc tam z założenia wiemy, że to nie jest prawda po prostu, że to jest wymyślone. A tutaj nie było takiej sytuacji. Czyli nie wiemy do końca. Może, może to się zdarzyło. I don't know. I don't know. Ciekawy jest ten wątek z kasowaniem później komentarzy. W sensie kasowa... To znaczy, że ktoś miał kontrolę nad tym forum, na którym się odbywała dyskusja na temat tego całego zamieszania. To jest bardzo intrygujące. Dobra. To ja przychodzę do was z nieco klasyczniejszą creepypastą.

Ja się trochę wstydzę przed Maćkiem czytać creepypasty, dlatego że Maciek w tym swoim creepyparściarskim środowisku pewnie ma nieco bardziej wysmakowany gust, a ja po prostu kieruję się własnym, który nie jest tak wyrafinowany. I dlatego przed wami Człowiek Małpa. Co? Nie kojarzysz Człowieka Małpy? Pisz sobie później po nagraniu Człowiek Małpa. Zajebista. Zatem ja przygotowałam historię A Story to Scare My Son. Postanowiłam, że samego tytułu nie będę tłumaczyć, bo po angielsku brzmi bardziej cool, ale gdyby chcieć go przetłumaczyć, to po prostu byłaby to historia, żeby wystraszyć mojego syna. Za dużo szy i czy, przez co zupełnie traci magię i ta historia należy do użytkownika Owen Friend.

Niepokojący makaron Ale tato, ja mam na imię William. Puściłem mu klasyczne ojcowskie oczko i potargałem mu włosy. Oczywiście, że tak, synku. William pobiegł po schodach do swojego pokoju, zalewając się łzami, ale i tak myślę, że mu się podobało. To była moja creepypasta.

Tak, bo to jest taka już... Dla osób to jest informacja, której creepypasty na co dzień nie czytują, że ta moja to jest taka klasyk gatunku. W sensie niby się nie domyślasz, ale coś tam się domyślasz i na koniec ma być zaskakująco, ale w połowie już się domyśliłeś. Niepokojący makaron CREEPYPASTY. Names mentioned. W zeszłym roku, na początku czerwca, moi dziadkowie zapytali czy mógłbym przypilnować ich domu kiedy będą na wyjeździe.

Kocham cię, dzieciaku, wymamrotała. Niepokojący makaron CREEPYPASTY. Na stole w jadalni zostawili mi kartkę z informacjami, gdzie w okolicy są sklepy spożywcze, jakie restauracje warto sprawdzić, co ciekawego będzie się działo na plaży w najbliższych tygodniach, takie podstawowe rzeczy. Było tam tylko jedno dziwne zdanie na samym końcu. Jeśli zobaczysz coś, co wygląda... nie tak, prawdopodobnie jest takie nie bez powodu. Nigdy bym nie pomyślał, że te słowa będą miały takie znaczenie, jakie ostatecznie miały.

Nie był już równy. Urywał się i wracał, jakby ktoś wydobywał go z siebie między krótkimi, ostrymi oddechami i był ogłuszająco wysoki. Co gorsza, jego głośność pulsowała. Raz trochę ciszej, raz trochę głośniej, w szybkim tempie, co sprawiało wrażenie, jakby coś biegało wtedy z powrotem po korytarzu, mijając moje drzwi co kilka sekund. Niepokojący makaron CREEPYPASTY W pewnym momencie byłem już bliskim myśli, żeby się zabić, byle tylko ten dźwięk przestał mnie dręczyć i... I właśnie wtedy słońce zaczęło wschodzić nad plażą, a ten syreni jazgot powoli ustał.

Zasnąłem na trzy bezużyteczne godziny pełne koszmarów. Wiedziałem, że moja mama mieszkała w tym domu, dopóki nie wyprowadziła się na swoje, a dziadkowie, o ile się orientowałem, spędzili tu większość życia. Musieli wiedzieć o tym koszmarze, o tym... czymś. Jak byli w stanie to znosić? I jeśli wiedzieli, że na ich posesji mieszka jakaś przerażająca, paranormalna istota, to dlaczego przez lata wciąż zapraszali nas, żebyśmy przyjechali? Te pytania krążyły mi po głowie przez cały dzień. Niepokojący makaron CREEPYPASTY.

CREEPYPASTY Aż pewnego lipcowego poranka, około 9 obudziłem się i zobaczyłem, że moje drzwi są lekko uchylone. Przez cały miesiąc każdej nocy zamykałem je na klucz. Pamiętałem dźwięk zamykających się drzwi i kliknięcie zamka tuż przed snem. Nawet tej nocy, tej... tej samej, kiedy to coś je otworzyło.

Dzięki. O nie. Dzieciaku. Nagle zrozumiałem, dlaczego przez te wszystkie lata tak często zapraszali nas na noc. Dzięki. Dlaczego zawsze tak bardzo starali się, żeby pokój gościnny był czysty i przytulny? Dlaczego zapewniali, że to najwygodniejsze łóżko w całym domu? Dzięki. I dlaczego byłem absolutnie pewien, że już nigdy nie wrócą ze swojej podróży kamperem? Dzieciaku, co ty zrobiłeś? Koniec historii o gwizdaczu. Ona jest długa. Ona jest faktycznie długa. I jest... Czy creepypastowa? Kind of. Bardziej znowu opowiadanie grozy. Czy Igo to jest ta historia, o której myślałaś?

Tak, tylko ona była dłuższa jakaś, jeszcze dłuższa. Ona była częściowa chyba. Tak, tak, mi się wydaje. Dobre, dobre, dobre, dobre. W ogóle mam wrażenie, że takim bardzo charakterystycznym elementem dla Creepypast są zasady panujące gdzieś tam. Nie? Jest coś takiego. Dom babci, gdzie kilka creepypast, już widziałam, że jedziesz gdzieś do domu albo coś pilnować. Też jest fajna creepypasta, w sensie ja ją lubię, ta o radiostacji na wieży. Nie wiem, czy kojarzysz. Ona jest strasznie długa. Ona ma tam kilka części. Żelazka pracuje w takiej radiostacji na skraju lasu sama.

Nie kojarzę, ale brzmi zajebiście. Ja lubię te klimatyki. W każdym razie też super jest ta... Ja w ogóle chciałam ją, tylko że ona jest długa. Ona jest za długa. Już byście posnęli tutaj. Więc innym razem albo może u siebie to nagram. W każdym razie, to zawsze jest właśnie jakaś taka odludne miejsce, gdzie musisz przestrzegać pewnych zasad, nie? Jest coś takiego. Tak, tak. I to jest przyjemne. To określa ci jakąś konstrukcję tego, nie? Tak, chociaż ta subdomena w ogóle Creepypast, która się nazywa tam właśnie listami zasad, bardzo nie lubię tego. W sensie historii, które są oparte stricte na liście zasad, bo to jest zawsze takie, wiesz, takie... Pierwsza zasada, nie sraj do wiadra.

Nie wiem, nie wychodzę od tygodnia, nie mam pojęcia. Nie, dzisiaj wyszedłem. A propos niewychodzenia z domu, też jest super creepypasta i też jest mega długa. Psychoza się nazywa. O takim typie, co siedzi w piwnicy i coś tam programuje, czy coś tam i nie wychodzi i coraz bardziej mu siada. Ekstra. Ale też za długa. To też o niej myślałam. Niemniej w ogóle ciekawe jest to, to jest znowu dowód na to, że mamy jedną szarą komórkę, razem ją wynajmujemy, że wszystkie te historie gdzieś się kręcą dookoła internetu, chociaż troszeczkę. W sensie, że tam gdzieś się zawsze jakieś takie komputerowo, coś tam. Chociaż w tej historii z gwizdaczem może nie do końca, no ale we wszystkich trzech pozostałych, tak.

Choć początkowo żałował, że zabrał ciężką łopatę tylko na podstawie przeczucia, podobieństwo trasy niemal potwierdziło jego przypuszczenia, Niepokojący makaron CREEPYPASTY CREEPYPASTY.

Wymianę oprogramowania prowadziła nieuchronnie do ślepych zaułków. Kolekcjonerzy oferowali nawet sześciocyfrowe kwoty za autentyczną kopię gry. Reszty ciała Karen nigdy nie odnaleziono. Maciek się umęczył jak słuchał tej historii, dlatego że w międzyczasie się dusiłam. Nieprawda, nieprawda, nie było źle. Także to była moja druga historia, również o dosyć klasycznej konstrukcji z nieco makabrycznym finałem. Dziękuję pięknie. Tak, Pale Luna jest fajnym trochę twistem do historii creepypastowych o grach, bo ich jest bardzo dużo w ogóle. Istnieje cały ogrom past o tym, że ktoś kupił właśnie jakąś creepy grę i w tej creepy grze były creepy rzeczy.

Wow. Ale Pale Luna jest o tyle fajna, że ona daje to zwieńczenie fizycznego treasure huntu. I ona ma swoje zakończenie polegające na znalezieniu tego ciała. Bo zazwyczaj w tych creepypastach o grach coś z samą tą grą jest nie w porządku. I kulminacją historii jest zrobienie czegoś w środku tej gry i na tym kończy się cała historia. Albo że odkrywa się historię, nie wiem, że ktoś kto grał w tą grę umarł i teraz jest nawiedzona. Band round. Ale właśnie taka historia jak Pale Luna, ona jest po pierwsze bardzo internetowa, po drugie jest taki złoty standard dla Creepypast, bo mamy historię, która jest stosunkowo rzeczy realistyczna i można ją wklejać i wrzucać w komentarze na różnych forach jako taki, wiecie,

Poza tym gry tekstowe już same w sobie są dosyć mroczne i tajemnicze. Kiedyś miałam takiego chłopaka. Niepokojący makaron Jakby coś jeszcze było tam zaszyfrowane. Dlatego ta creepypasta jakoś tak przypadła mi szczególnie do gustu, dlatego że sobie pomyślałam, a czyli nie tylko ja tak czułam kiedyś, tylko ktoś jeszcze.

Problem z czytaniem Candle Cove jest taki, że ona się opiera na serii komentarzy, które wchodzą ze sobą w interakcję i faktem, że ona kończy się linkiem do filmiku. Więc ja wam podrzucę ten link, w sensie nie do tego filmu, tylko do tej creepypasty, sobie ją przeczytacie sami i zobaczycie o co mi chodzi, bo Candle Cove też jest bardzo fajna. To też jest jedna z takich OG creepypast, można powiedzieć, z tego złotego okresu. Ja się w ogóle zastanawiam nad tym czy, bo nie siedzę teraz w tym świecie, czy autorzy Creepypast podejmują się korzystania nieco bardziej, bo powiedziałeś o tym filmiku, czy się podejmują większej interaktywności, intertekstualności, że coś jest klikane, gdzieś się przechodzi, coś się nie wie.

Wiesz co, jak chodzi o środowisko, Czy dalej to pozostaje w takim klasycznej formie? To znaczy teraz jest dużo więcej możliwości, nie? I nie wiem, chociażby to Mother Horse Eyes, które przecież było rozsiewane po szeregu różnych forów, ale to nie jest w sumie taka współczesna bezpośrednio. Bo współczesność w creepypastach ona się odświeża co roku, więc to co było rok temu to już może być klasyką względem dzisiaj. Ale wiemy, że no... To idzie troszeczkę głębiej, nie? SCP chociażby. Wiem, że to też jest stary koncept, ale jest cały czas rozwijany. Ale jeżeli chodzi o współczesnych autorów, których ja znam chociażby tak prywatnie, nie uważam, żeby była i chęć i możliwość w sumie zrobienia czegoś takiego bardziej do wchodzenia w interakcję.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.