Rok 2027 Rokiem ks. Franciszka Blachnickiego
ks. Sylwester Bernat, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie w Łowiczu przybliży postać ks. Franciszka Blachnickiego - więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz, założyciela Ruchu Światło-Życie i twórcy Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1995 r.
Otwarte Studio Magdaleny Szefernager. A ja jeszcze raz witam się z Państwem bardzo serdecznie i ze mną w studio ksiądz Sylwester Berenat. Szczęść Boże. Szczęść Boże, dobry wieczór. I dobry wieczór. Od razu przedstawię, bo tutaj dużo przedstawiania, dużo funkcji. Moderator Diecezjalny Ruchu Światło-Życie w Łowiczu, dyrektor Domu Modlitwy i Formacji we Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu, duszpasterz młodzieży w Diecezji Łowickiej i Światowych Dni Młodzieży. Nic nie pomyliłam? Nie, nie, dużo tego, dużo tego, bo coraz mniej księży. Dużo tego, coraz mniej księży, a my rozmawiamy o księdzu szczególnym, księdzu Franciszku Blachnickim. Rok 2027 został ogłoszony, tak zdecydował Senat, że będzie to rok właśnie poświęcony księdzu Franciszkowi Blachnickiemu Słudze Bożemu.
więźniu obozu koncentracyjnego Auschwitz, założycielu ruchu Światło-Życie, twórcy krucjaty wyzwolenia człowieka, ale także jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1995 roku. No bardzo, bardzo bogaty życiorys. Ja zacznę od takiej strony, dlaczego ksiądz zdecydował się albo poszedł w takim kierunku, żeby właśnie... prowadzić młodych ludzi w formacji ruchu Światło-Życie. To jest tak, że zawsze gdzieś tam na drodze naszego życia, nie tylko księży, ale w ogóle, stają osoby, które mogą cię zarazić czymś, jakąś pasją. Ja jako bardzo młody chłopak miałem okazję poznać takiego księdza, który raz nas zabrał w góry, drugi raz w górę.
Najpierw to było takie na luzie, a potem mówi, że jest taka grupa, która nazywa się Oaza. I to są 15-dniowe rekolekcje i to jest coś, co rzeczywiście można w to wejść. No i pojechaliśmy na takie rekolekcje i to nam się bardzo spodobało. I to była taka pierwsza fascynacja, że w ogóle pierwszym argumentem to były góry, bo pochodzę z niewielkiej wiejskiej parafii z Lubochni koło Tomasza Mazowieckiego. I po prostu cieszyłem się, że mogę wyjechać. Wiedziałem, że może być fajnie, ale nie myślałem, że aż tak głęboko. Te 15-dniowe rekolekcje zaczęły też mnie zmieniać, a potem jako ksiądz zaraz po studiach trafiłem na parafię, gdzie moim pierwszym proboszczem jest człowiek, który z Blachnickim pracował.
No to jeśli mówimy jako chrześcijanie, że nie ma przypadków, to nie ma. To nie ma. Ale czy tam na tych rekolekcjach podczas właśnie tego piętnastowego dnia wyjazdu, to tam ksiądz odkrywał swoje powołanie kapłańskie? Czy to jeszcze nie był ten moment? To jeszcze nie był ten moment. To mi się to bardzo podobało, bo to jeszcze może nie była ta dojrzałość, bo ja byłem bardzo młodym chłopakiem. Odkryłem to potem mocniej jako kleryk, kiedy kolegę zaproponował, mówi słuchaj, pojedziemy na taki konkretny stopień oazowy, już wiedziałem, co to jest oaza. I to były rekolekcje w Dursztynie, to jest pustelnia księdza Blachnickiego, niedaleko Krościenka nad Dunajcem. To są niezapomniane momenty, chociażby dlatego, że mieliśmy na przykład ograniczoną ilość wody, prądu nie było tyle, ile trzeba i tak jak trzeba, ale byli ludzie, atmosfera
I piękne widoki w górach, no i przeżycia takie głębokie, bo to przeżywaliśmy Księgę Wyjścia, Paschę, po prostu tak dosłownie przejście przez Morze Czerwone, przechodząc przez górski strumyk i ksiądz nam to tłumaczył. Ja jako kleryki student rozumiałem już szerzej Pismo Święte i wiedziałem, że chcę w to wejść. Wiedziałem, że to jest coś, co to mnie bardzo zmieniło. Mówi ksiądz o tym, że nie ma prądu, nie ma wody, warunki raczej nie jak w luksusowym hotelu, tylko raczej jakieś takie trochę chyba prowizoryczne czy proste. Czy teraz do młodych ludzi trafia jeszcze taki sposób spędzania? nie wiem, chociażby wakacji, wolnego czasu? Czy bardziej trudno jest ich przekonać, zachęcić na takie wyjazdy?
No ksiądz współpracuje z młodymi, więc ma doświadczenie i może porównać, jak to było za księdza czasów, kiedy ksiądz sam jeździł na takie rekolekcje, jak jest teraz. Jest to ciekawa sprawa, to co pani mówi, dlatego że mam właśnie porównanie I patrzę, wspominając Blachnickiego, od czego zaczynał. Sam był harcerzem i zaczynał od harcerstwa te rzeczy tworzyć. I dzisiaj, kiedy patrzę, na przykład, a niedawno miałem kontakt na Skautów Europy, to jest bardzo fajna grupa dziewczyn, młodych chłopaków, którzy chcą zafunkcjonować w lesie, ugotować sobie coś do jedzenia na ognisku i tak dalej, i tak dalej. I ja widzę i rozmawiam z nimi, mówię, przy księdza nas to kręci. To jest fajne.
My chcemy tak nauczyć się funkcjonować w takich właśnie warunkach. Dla mnie jest to zaskoczenie. Oczywiście jest duża grupa ludzi młodych, którzy te warunki komfortowe też chcieliby mieć, ale oaza uczy komplementarnie i życia w takich może troszkę trudniejszych warunkach i daje ducha. Bo to też oczy otwierają ci ludzie. Kiedyś taka dziewczyna, dziewczynka z szóstej klasy, siedzimy przed ośrodkiem, rozmawiamy, a ona mówi, proszę księdza, to nieważne gdzie, ale ważne z kim i jaka jest atmosfera na oazie. I bez telefonów komórkowych? Tak, to jest dzisiaj trudne. To jest w ogóle trudne. To jest trudne dla nas. Proszę sobie samemu wyłączyć telefon na 2-3 dni.
Szukamy takich przestrzeni. Jest to bardzo ciekawe, gdyż 15-dniowe rekolekcje, najczęściej telefon, przynajmniej w mojej diecezji staramy się tak robić, że jest pół godziny dziennie wieczorem, żeby porozmawiać z rodzicami i tak dalej w pierwsze pięć dni. Kolejne pięć dni w tajemnicach bolesnych, na przykład młodzi w ogóle nie mają telefonów i jest ciekawa sytuacja, to jest moje doświadczenie, jak wchodzimy w tę trzecią piątkę, niektórzy z nich zapominają, że mieli telefon. Czyli można się od tego odciąć. To jest bardzo ciekawe, to jest taki detoks na telefon. Oczywiście, musi to wybrzmieć, telefon nie jest czymś złym.
tylko dla nas, ludzi, którzy non stop pracują i tak dalej, no to może być dzisiaj takie mocne i przywiązanie, a dla młodych też może być ucieczka. Jak chcą się od tego uwolnić, oaza w tym pomaga. ksiądz Franciszek Blachnicki, który działał trochę w innych czasach i wcale niełatwiejszych, mimo że tych telefonów komórkowych wtedy nie było. Tak naprawdę jego życiorys jest przebogaty. Przebogaty Zaczęłabym od początku, ale tak naprawdę chyba ten moment pobytu w więzieniu, on jeszcze wcześniej, w czasie II wojny światowej działał przeciwko niemieckiej okupacji i tam został aresztowany i trafił do, no raz, że do więzienia, ale w ogóle został wskazany na karę śmierci i generalnie trafił do obozu.
Tam nastąpiła jego przemiana. Czy to był ten moment, że on zdecydował, że teraz całe swoje życie poświęci Bogu? To jest 1942 rok. Ksiądz Blachnicki jest, też to warto powiedzieć, to jest ta sama cela, której jest potem ojciec Kolbe też. W bunkrze śmierci był. Cały czas był takim buntownikiem, bo to jeszcze on dostał, karą było już Auschwitz, ale jeszcze w tym Auschwitz na tyle chciał ludziom pomagać, że jeszcze dostał dodatkową karę, więc cały czas szedł pod prąd i w 1942 roku on przeżywa swoje nawrócenie.
jest cały czas młodym chłopakiem, przeżywa swoje nawrócenie takiego, spotkał gdzieś w tej celi mocno, to jest trudno słowami wytłumaczyć, Jezusa Chrystusa i wiedział, że chce od tego momentu zmienić swoje życie. I to jest absolutny początek tego, co się z Blachnickim stało, no właśnie w takich bardzo trudnych warunkach, które tam miały miejsce. Osobowo spotkał Jezusa, przeżywa swoje nawrócenie, no bo on był wcześniej buntownikiem. Jako młodzi my też mieliśmy swoje takie, nie? Taki człowiek z krwi i gości po prostu. Dokładnie, dokładnie. I to jest 42 rok, a więc to jest takie nawrócenie z wiary. Bo to takie trzy miejsca bym zaznaczył. Potem jest, podstawą to jest to, potem jest takie zafascynowanie kapłaństwem, kiedy on już, bo ta kara została zamieniona na 10 lat więzienia.
Auschwitz. W tych już czasach później stalinowskich komunistycznych. I to był cud. To był dla niego cud, że ta kara została zamieniona, bo trzeba wiedzieć, że on w bunkrze śmierci czekał na koniec. Przeżywa swoje nawrócenie głębokie. No sam tam była, więc takie osobowe spotkanie z Jezusem, trudno tutaj gdzieś o tym mówić, bo to rzeczywiście musiało być jego bardzo osobiste. I jak to zostało zamienione na 10 lat, wiedział, że to jest cud. I on dlatego później już bardzo mocno, po pierwsze jako ksiądz, szedł pod prąd w tych czasach, w których żył. I to jest to zafascynowanie kapłaństwem. I trzecim miejscem, no to jest później jako ksiądz ta pasja ewangelizacyjna.
To są takie trzy miejsca, bym zaznaczył. 1942 rok, nawrócenie takiej zwiary, potem jest to zaangażowanie na maksa w kapłaństwo. to dzisiaj myślę, że powinno nas księży na tyle tylko możliwe fascynować gdzieś, tak? Bo myślę, że o to chodzi, nie? Żeby gdzieś tam, w cudzysłowie to nie jest dobre słowo, ale zawodowo robić to najlepiej, nie? Jak tylko potrafimy dla ludzi z Bogiem, tak? I trzecia rzecz, no pasja ewangelizacyjna i tu rodzi się ruch Światło-Życie. Dlaczego światło życie? Skąd w ogóle jest ta idea? O co w tym chodzi? Światło życie podstawą jest Jezus Chrystus, który jest i światłem dla nas i życiem dla ludzi wierzących. Kiedy jest paschał, wigilię paschalną, a więc ta duża świeca, którą odpalamy od ogniska, więc Jezus jest światłem, jak On rozprasza mroki ciemności, kiedy wchodzi się do kościoła, więc ta świeca, taki symbol.
Jezus jest światłem i życiem dla nas jest. Dla ludzi wierzących, tych, którzy gdzieś tam przeżywają swoją wiarę, spotkanie z Jezusem takie żywe i prawdziwe zmienia życie, ruch, światło i życie. Foszoe to z języka greckiego i symbol tak zwana foska. którą noszą oazowicze, a więc ruch światło-życie, ruch ewangelizacyjny Kościoła, ruch poświęcony Chrystusowi i oddany Maryi Niepokalanej, też trzeba tutaj to zobaczyć, że mocno Blachnicki zawierzył to wszystko Matce Bożej. No i generalnie zwraca się w kierunku ludzi młodych, tak? Bo to jest, oczywiście Ruch Światło-Życie to nie jest tylko skierowany wyłącznie do młodych, zaraz też powiemy o rodzinach, ale on idzie w kierunku ludzi młodych.
Dlaczego obrał tę grupę docelową? To nie było proste. Zaczął od harcerstwa i zaczął od ministrantów, ale on chciał pokazywać i robił to ludziom, te takie rzeczywiście mocne, prawdziwe wartości, którymi sam żył i chciał je przekazywać dalej. I robił to młodzież w tamtym czasie. Miała mniej takich różnego rodzaju możliwości wyboru, jakieś rzeczy, które są ciekawe, może interesujące, mniej tego było i jakby tutaj ksiądz Blachnicki widział taką przestrzeń, że może to robić, ale jednocześnie robił to poważnie. On młodego człowieka traktował poważnie, z jego problemami, różnymi doświadczeniami, a młodzi ludzie w tamtym czasie...
też mieli swoje konkretne problemy, tak jak i teraz, bo ja nie lubię tego stwierdzenia, że za naszych czasów to było jakoś inaczej. Też byliśmy bardzo mocno podobni. No na pewno i też tak jak powiedzieliśmy, my teraz mamy swoje jakieś wyzwania i problemy, a tamte czasy też wcale nie były prostsze. Nie wydaje się, żeby były one łatwiejsze, mimo że może tych telefonów nie było, ale Czasy komunistyczne, trudne czasy, powojenne, jakiś nowy grunt, szukanie nowej ścieżki, nowej jakości. Mówił ksiądz o tych harcerzach, o ministrantach, ale finalnie skończyło się, poszło szerzej, można powiedzieć, na ludzi młodych, dziewczyny, chłopaki. chłopców, dziewczęta. Czy od razu była taka idea, jak ten ruch ma funkcjonować?
Czy to gdzieś się rodziło w trakcie? Czy był cały pomysł i koncepcja, jak Ruch Światło-Życie ma funkcjonować? Ksiądz Blachnicki miał to przygotowane gdzieś w jakimś zarysie, ale był na tyle otwarty na działanie Ducha Świętego, zaczynając od dzieci. Wiedział, że tego nie może zostawić i to jest pewien proces. Potem dochodzą ludzie młodzi, bo te dzieciaki gdzieś chciały to Musiały to zagospodarować jakoś tak, żeby dalej była ta formacja i mamy dzisiaj oazę dzieci bożych, mamy oazę młodzieżową i ja sam też widzę i to jest piękne, że pośród tych ludzi młodych, pojawiają się i są związki, związki małżeńskie, gdzie ludzie młodzi potem wchodzą w kręgi oazy rodzin domowego kościoła.
I no to jest w pewnym procesie, nie? I on to wszystko tak poukładał, żeby na każdym poziomie formacji dać odpowiednie treści. Tutaj stawiamy przecinek i za chwilę wracamy do naszej rozmowy. Otwarte studio Magdaleny Szefernager. A ja rozmawiam z księdzem Sylwestrem Bernatem o księdzu Franciszku Blachnickim. 6 maja Senat podjął uchwałę ustanawiającą rok 2027 rokiem księdza Franciszka Blachnickiego. W przyszłym roku będziemy obchodzić 40. rocznicę śmierci, dokładnie 27 lutego 2027 roku.
Rozmawialiśmy o samej idei ruchu Światło-Życie, FOS-ZOE, Światło-Życie. Ruch Światło-Życie, który głównie skoncentrowany czy zaadresowany został do ludzi młodych. Ksiądz Blachnicki widział taką potrzebę, że trzeba skierować swój przekaz do ludzi młodych i ich zagospodarować, ale to poszło dalej. Poszło dalej i poszło też na domowy kościół. Czy to jest inicjatywa, która się wytworzyła w międzyczasie? Skąd ta potrzeba tego domowego kościoła? człowieka, który jest otwarty cały czas na działanie Ducha Świętego.
Jasne, że mógł zostać na poziomie pracy z dziećmi i z młodzieżą, ale widząc potrzebę tego, żeby dać dalej to rodzinom, stara się to zrobić i domowy kościół dzisiaj Bardzo mocno się rozwija. Domowy kościół dzisiaj znajduje się i rodziny domowego kościoła także w wielu przestrzeniach społecznych. To są ludzie, którzy dzisiaj w wielu miejscach, także i w naszym kraju też pełnią różne funkcje społeczne, ale oni wyrośli z tego ruchu. I tak jak pani powiedziała, 40 lat mija, to w kościele nie jest dużo. Ale ci ludzie, kiedy byli dziećmi, przeszli całą formację i młodzieżową i teraz są w domowym kościele, bardzo sobie to cenią.
I myślę, że mocno idą w tym kierunku i modlą się, żeby jako dojrzali ludzie, którzy też decydują o wielu rzeczach w naszym społeczeństwie, chcą, żeby na przykład odbyła się. Beatyfikacja, dlatego że dostali bardzo dobrą formację i to jest dla całych rodzin, bo to jest bardzo ważne, że nie tylko, że mąż ma spotkanie, czy żona ma spotkanie o jakiejś innej godzinie razem. Kręgi domowego kościoła spotykają się razem we wspólnocie, nawet i z dziećmi. Ksiądz Blachnicki to bardzo ładnie rozpracował, przygotował. Są konspekty do tego na poziomie rodzin. I w tym momencie naprawdę zachęta i można z tego korzystać. To są bardzo takie spotkania, bym powiedział, spokojne, nie?
To nie jest tak dziś mocno emocjonalne, że potrzeba śpiewać i tańczyć, aż tego tak tam nie ma. Jest to spotkanie z Jezusem w Piśmie Świętym i z drugim człowiekiem dzielenie się życiem. Jeśli krąg się spotyka i Blachnicki tak to opracował, no to jest dzielenie się takie, co u ciebie słychać, nie? Jak ty przeżyłeś ostatni miesiąc? Samo to jest ubogacające. Do tego dochodzą konkretne fragmenty Pisma Świętego, dziesiątka różańca i podsumowanie. I na przykład ksiądz, który odpowiedzialny jest za krąg domowego kościoła, tak to ksiądz Blachnicki ułożył, jest w tym kręgu, uczestniczy, towarzyszy. ale nic jakby nie sugeruje, nie narzuca, nie proponuje. Dba o to, żeby to było teologicznie poprawne.
Jeśli są jakieś pytania osób świeckich i tak dalej. Więc to jest komplementarny ruch i on jest żywy dzisiaj. Dlatego, dlatego, no ksiądz, myślę, że dlatego może tu Senat troszeczkę nad tym się pochylił też, widząc pewne takie walory też tego naszego ruchu Światło-Życie, no ale chodzi o Blachnickiego tutaj, że on rzeczywiście jako człowiek był wyjątkowy. On przeczytał Sobór, powiedzieć można odważnie, chyba że wyprzedził go. On wyprzedził Sobór Watykański II. Wyjście do świeckiego, do tego wiernego, do tego, który jest częścią tego kościoła. Mówi ksiądz o tym ruchu domowego kościoła, o kręgach, o tym, że on jest żywy dzisiaj.
Czy widać różnicę, że za czasów, kiedy ksiądz zaczynał, a o tym mówiliśmy i też jeździł na takie oazy młodzieżowe, teraz widzimy, że jest, no nie wiem, spadek tego zainteresowania, Młodzi, mając tyle też różnych innych przecież konkurencyjnych, tak, sposobów spędzania wieczorów, bo to głównie piątkowe wieczory, czy ewentualnie jakieś inne dni są na to dedykowane, na takie spotkania oazowe. Czy to jeszcze żyje w parafiach, w ogóle w Polsce? są takie regiony w Polsce, że bardzo mocno żyje i się rozwija. Ja jestem z diecezji łowickiej tu w centralnej Polsce i jest to w naszej diecezji bardzo żywe. Akurat wczoraj zakończyliśmy weekendową oazę modlitwy dla dzieci.
To są takie spotkania weekendowe, czy dla dzieci, czy dla młodzieży i rodziny mamy za tydzień spotkanie, gdzie jest no właśnie Wspólna modlitwa, wspólna zabawa, spotkanie z Pismem Świętym, spotkanie w grupach, bo jeszcze to trzeba powiedzieć, że Ruch Światło-Życie żyje też w tych małych grupach dzielenia, tak dziecięcych, jak i młodzieżowych. I czy nas jest więcej, czy mniej? Mniej jest w ogóle dzieci, mniej jest młodzieży. Widzimy, co się dzieje w kościele też, że jest troszeczkę mniej ludzi, którzy chodzą do kościoła, ale tu też chcę odważnie powiedzieć z takim komplementem też dla tych, którzy chodzą i żywo uczestniczą i deklarują się, że oni... naprawdę wyrywają się z takiego przyzwyczajenia, prawda, no, tylko tak raz na czas przyjść do kościoła, że chcą tą wiarę pogłębić i jeśli chłopiec, gramy w piłkę z dziećmi, animatorzy, my gramy i dziewięcioletni chłopiec podchodzi i mówi, proszę księdza, to jest środek dnia, będzie dzisiaj wieczorem adoracja Najświętszego Sakramentu, to ja powiem szczerze, w jego wieku, ja bym chyba nawet nie wiedział, jak o to zapytać.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Magdalena Szefernager i ksiądz Sylwester Berenat przedstawiają rozmowę o księdzu Franciszku Blachnickim i rok 2027 poświęcony mu.
Ksiądz Berenat opisuje swoje pierwsze doświadczenia z ruchem Światło-Życie i jak to wpłynęło na jego życie.
Ksiądz Berenat opowiada o doświadczeniach z rekolekcji i jak to wpłynęło na jego decyzję do kapłaństwa.
Ksiądz Berenat porównuje doświadczenia z rekolekcjami w przeszłości i dzisiejszych czasach.
Ksiądz Berenat omawia znaczenie oazy w formacji młodzieży i jej znaczenie dla ruchu Światło-Życie.
Ksiądz Berenat opowiada o swoich pierwszych doświadczeniach z ruchem Światło-Życie.
Ksiądz Berenat wyjaśnia, skąd pochodzi idea ruchu Światło-Życie i jego podstawowe wartości.
Ksiądz Berenat omawia docelową grupę docelową ruchu Światło-Życie i jej rozwój.
Ksiądz Berenat opowiada o rozwijaniu domowego kościoła i jego znaczeniu dla ruchu Światło-Życie.
Rozmowa o rok 2027, który został ogłoszony rokiem poświęconym księdzu Franciszku Blachnickiemu.
Ksiądz Berenat opowiada o rozwijaniu domowego kościoła i jego znaczeniu dla ruchu Światło-Życie.
Ksiądz Berenat opowiada o obecności ruchu Światło-Życie w Polsce i jego rozwijaniu.
Ksiądz Berenat opowiada o rozwijaniu ruchu Światło-Życie w zakonnym kontekście.
Ksiądz Blachnicki prowadził krucjatę wyzwolenia człowieka, która miała na celu promocję abstynencji i walkę z uzależnieniami, a nie tylko przeciwności alkoholu. Działalność Blachnickiego była widoczna jako zniewolenie społeczeństwa, co zwracało uwagę władz komunistycznych.
Ksiądz Blachnicki kontynuował swoją działalność w Carlsbergu, gdzie zmarł, a jego wpływ na młodzież i Kościół jest nadal obecny. Młodzież potrzebuje wysłuchania i zrozumienia, aby rozwijać się dalej.
Ksiądz Sylwester Bernat podkreśla, że ruch Światło-Życie jest nieustannym synodem, który pracuje z świeckimi i konsekwentnie realizuje ideę Blachnickiego.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.