Śmierć Marata J.L. David | s05 e06
Po wybuchu rewolucji francuskiej Jacques Louis David stał się jej entuzjastycznym wyznawcą - był jakobinem, zasiadał w Konwencie Narodowym i był blisko z Robespierrem, a także przyjaźnił się z Jean Paulem Maratem.Kiedy 13 lipca 1793 roku Marat został zasztyletowany przez Charlotte Corday, to David uczynił z jego śmierci wydarzenie historyczne, opowiadając ją w swojej kompozycji malarskiej.Obraz jest w kolekcji KMSK w Brukseli.* Partnerem odcinka jest Wydawnictwo Filia, wydawca książki Maxa Czornyja "Śmierciologia" *Dziękuję Patronkom i Patronom za to, że umożliwiacie mi tworzenie „Otuliny o sztuce”.Możesz dołączyć do tego grona https://patronite.pl/otulina_o_sztuce Znajdź mnie na Facebooku: https://www.facebook.com/otulinablogpl lub na Instagramie: https://www.instagram.com/otulina_o_sztuce
Nie da się przed nią uciec i czeka nas wszystkich. Natomiast rodzaje tego, jak na nią reagujemy i jak przekłada się na nasze życie, na pewno są ciekawe do zgłębienia, a jednocześnie też tematy śmierci w sztuce. Są przedmiotem zainteresowania autora Max Czornej i dzisiaj ten odcinek, który dla Was przygotowałam jest jednocześnie odcinkiem zainspirowanym i jednym z rozdziałów tej książki i ważnym dla niego obrazem, czyli Śmiercią Marata J.L. David'a i o tym obrazie opowiem Wam dzisiaj. A jednocześnie chciałam podziękować wszystkim moim patronkom, patronom w serwisie Patronite za to, że ze mną jesteście, ponieważ nagrywanie podcastu, tworzenie treści na portale społecznościowe to teraz ważna część mojej działalności, którą uważam za działalność zawodową, chociaż robię to nieodpłatnie i wierzę w to, że popularyzacja wiedzy o sztuce pomaga nam wszystkim, więc dziękuję.
Został on namalowany, związany jest z wydarzeniem historycznym, które miało miejsce 13 lipca 1793 roku, kiedy to Jean-Paul Marat został zamordowany w swoim mieszkaniu przez Charlotte Corday, która nie zgadzała się na wydarzenia historyczne, wydarzenia polityczne, w których miał on bardzo znaczący udział. Ale o tym opowiem za chwilę, dlatego że ta historia jest skomplikowana, oczywiście związana z rozwojem wydarzeń po rewolucji francuskiej, zmianami politycznymi wewnątrz kraju. Dzieło Śmierć Marata namalowane przez Jacques-Louis Davida zostało zamówione przez Konwent Narodowy.
Był nim jeden z głównych ojców rewolucji, niespełniony lekarz i jeszcze słabszy dziennikarz Jean-Paul Marat. To za jego poduszczeniem dokonywano kolejnych czystek i szafowano wyrokami śmierci równie łatwo jak obietnicami poprawy losów obywateli. Marat, cierpiący na trudne dziś do zidentyfikowania schorzenie skóry, całe dnie spędzał w wannie. Gdy odwiedziła go pani Darmont, redagował swoje pismo L'Ami du peuple, czyli Przyjaciela Ludu, w którym raz po raz nawoływał do rozliczeń z kolejnymi wrogami ludu. Charlotte podeszła do mężczyzny i zaczęła wymieniać nazwiska rzekomych kontrrewolucjonistów. Marat spojrzał porządliwie na jej ładną sylwetkę. — Niech będzie!
— krzyknął nieco zniecierpliwiony. Rzucił kobiecie ręcznik i weschnął. Za kilka dni trafiał na gilotynę. Wówczas czara goryczy się przelała. Pani Dermont nachyliła się nad Maratem, po czym zadała mu cios nożem w klatkę piersiową. Z rany trysnęła krew, mężczyzna ze zdziwieniem wybełuszył oczy i wypuścił z ręki gazetę. Bycharczał jedynie krótkie wołania o pomoc. Jego palce się rozluźniły, stopy zaparły się o skraj wanny, A chwilę później nie było wątpliwości, że osunął się martwy. Charlotte, jakby nigdy nic, ruszyła do wyjścia, zeszła po schodach i minąwszy stróżu, wyszła na rudę Corday. Następnie oddała się prosto do swojego mieszkania, w którym aresztowano ją kolejnego dnia.
Inne źródła mówią, że czekała na zatrzymanie nad wanną Marata, lecz ta wersja wydaje się mniej prawdopodobna. W każdym razie, pogodzona z losem, kobieta nie zaobniżała wypierać się swojego czynu. Zuchwalał z najmiła, że zabiła jednego człowieka, by uratować setki tysięcy innych. Po czym uśmiechnęła się Blado. Jeśli jesteście ciekawi, jak dalej toczy się narracja wokół śmierci Charlotte i tego, jak gilotyna działała, polecam Wam zajrzenie do książki Śmierciologia Maxa Charneya. Dzieło zostało namalowane przez Jacques-Louis Davida. Wiadomo, że David był zaprzyjaźniony z Maratem. Nawet mówi się, że widział go jeszcze poprzedniego dnia. Niektórzy twierdzą wręcz, że był ostatnią osobą, którą widział Marata żywego.
Dzieło namalował jednak na zamówienie Konwentu Narodowego. To było zgromadzenie prawodawcze, które miało duże znaczenie w ówczesnej Francji. Między innymi to tam ogłoszono Francję republiką w roku poprzedzającym te wydarzenia, które wam opisuję, a jednocześnie też to Konwent Narodowy skazał Ludwika XVI na śmierć. Informacja o śmierci Marata, który był członkiem Konwentu, Była jeszcze tego samego dnia ogłoszona i jeden z posłów zażądał, aby David namalował śmierć Marata. Marata, który miał też już doświadczenie w tworzeniu takich wizerunków ważnych dla rewolucji, postaci, które zmarły.
Te kopie są datowane na lata jeszcze 1993-94, czyli w tym okresie też, w którym czy to David miał w swojej pracowni dzieło i je tworzył. Czy też było ono eksponowane w konwencie narodowym. Było ważne i Marat stał się dzięki temu obrazowi męczennikiem rewolucji, męczennikiem republiki. I takie było też zamierzenie, takie było zadanie wręcz propagandowe, które przyświecało Dawidowi. Jak zapewne wiecie, Jacques-Louis David to jest bardzo ciekawy malarz, który najpierw tworzył w ramach też mecenatu Ludwika XVI.
Taka była rzeczywistość. Był też stypendystą Prix de Rome. Czyli takiego stypendium udzielanego przez Akademię Francuską obiecującym artystom, którzy dzięki temu wyjeżdżali do Rzymu, mogli tam mieszkać, pracować, inspirować się sztuką zarówno ówcześnie powstającą, ale w znaczącym stopniu też sztuką antyczną, która była wszędzie. I architekturą. Wpłynęło to na rozwój oczywiście tendencji klasycystycznych, neoklasycznych w sztuce i David jest tutaj tego świetnym przykładem. Artysta był edukowany jeszcze w duchu sztuki sentymentalnej, sztuki rokokowej. Ale po pobycie w Rzymie zmienił ten język artystyczny, który stosował zarówno w sztuce jeszcze powstającej w czasach starego reżimu, ale potem również, tak jak tutaj to widzimy, w Śmierci Marata.
Wykorzystał to do budowania nowych opowieści, opowieści rewolucyjnych, tworzenia nowych bohaterów. I tutaj Marat staje się właśnie taką figurą, nieomalże jak Chrystus w tej opowieści, którą kreśli Marat. Już wam tłumaczę o co chodzi. Kiedy patrzymy na dzieło, jesteśmy w stanie rozpoznać mniej więcej okoliczności śmierci Marata i są to prawdziwe okoliczności. Marat leżał w wannie. Cierpiał on na trudne dzisiaj do jednoznacznego zidentyfikowania schorzenie skórne. Niektórzy uważają, że było to łojotokowe zapalenie skóry. Pojawiają się też podejrzenia opryszki, egzemy, cukrzycy, świeżbu. Jakkolwiek by nie było, to cierpiał on na tyle już zaawansowany etap tej choroby,
Oczywiście, kiedy patrzymy na obraz, jest ona już poplamiona jego krwią. Po lewej stronie na ziemi leży nóż, którym Charlotte zadała mu cios. Widzimy małe nacięcie tuż poniżej linii szyi, która jest w jego klatce piersiowej. To jest ten śmiertelny cios, który niemal z chirurgiczną precyzją został mu zadany. Jego ciało jest nagie. Był w kąpieli. Na wannie ułożona jest poprzeczna deska, ale nie widzimy dokładnie tej konstrukcji, ponieważ całość jeszcze przykryta jest takim zielonkawym suknem. I w ten sposób Marat pracował. On, jak już Wam wspomniałam, to było też w książce opisane, był publicystą, wydawał przyjaciela ludu.
I publikował nawet czasami dwa wydania dziennie, bardzo pracowitym pisarzem, więc też tworzył wannie. David trochę modyfikuje tutaj tę opowieść. Przy wannie zamiast stolika, jakiegoś eleganckiego stolika, którego Może moglibyśmy się spodziewać, stoi coś w rodzaju drewnianego postumentu. Na nim ustawiony jest kałamasz, obok leży pióro, a obok nich jeszcze kartki papieru. Jedna z nich to asygnata, czyli rodzaj pieniądza, który był w czasach rewolucji emitowany i list. List, który, jak rozumiemy, jest notatką pozostawioną przez samego Marata, czyli to pokazanie, że tym się zajmował w momencie, kiedy
Charlotte Corday go odwiedziła i można odczytać słowa na tym kawałku papieru. Tę asygnatę oddasz matce pięciorga dzieci, której mąż zginął w obronie ojczyzny. Czyli podkreślenie, jak sprawiedliwą osobą, jak równościową osobą był Marat. Natomiast niewątpliwie największe zainteresowanie budzi ten list, który trzyma w dłoni Marat, uniesiony tak, żeby patrzący mógł go swobodnie przeczytać. A jest to list od Charlotte Corday, zadatowany 13 lipca 1793, Marie-Anne Charlotte Corday do obywatela Marata. Wystarczy, że jestem tak nieszczęśliwa, że mam prawo do twojej dobroci.
I to był list zapewne, który był skierowany do Marata, aby udzielił jej audiencji. W tej wersji z Brukseli, która jest wersją oryginalną, tą pierwszą, wyjściową, na tym drewnianym postumencie, służącym jako stolik. Jeszcze są proste słowa niby wyryte w drewnie tego postumentu Maratowi David i poniżej drugi rok odnoszący się do drugiego roku trwania Republiki Francuskiej. Sposób, w jaki ukazana jest śmierć Marata, śmierć, która miała miejsce, jest z jednej strony niezwykle realistyczne, tzn. odnajdujemy elementy, które rzeczywiście należały do tej historii.
Kąpiel Marata, zakrwawiony nóż, list od morderczyni. Ale David nadaje temu patetyczną formę, stosując idealizacje, dramatyzując kompozycje. To pomieszczenie nie ma rozpoznawalnej głębi. Całość jest ukazana na takim jednolitym kolorze trua. Dynamizm wprowadzony jest przez światło wpadające z lewej strony, tak diagonalnie oświetlające właśnie ciało Marata. Też jasną tkaninę, którą wyłożona jest metalowa wanna. Tak robiono, to był zwyczaj na pewno dużo przyjemniej, tak leżało się w metalowej misie, ale David tak maluje fałdy, draperie tej tkaniny, że przypominają one kanalowanie, czyli takie żłobkowanie kolumn antycznych, czyli wprowadza podprogowo niejako nawiązanie do wzniosłości sztuki antycznej.
Ten postumencik drewniany, o którym wam wspominałam z dedykacją, jest nieomal jak epitafium na grobowcu, czyli to nie jest dokładnie tym, ale przypomina patrzącemu, wprowadza nawiązanie wizualne. Nagie, heroiczne wręcz ciało Marata. Ono jest lekko wyidealizowane. Oczywiście nie jest to muskularne ciało wzorowane na rzeźbie antycznej, ale nie jest też takim bezwładnym, bezkształtnym ciałem. Raczej przypomina ułożenia znane z ikonografii religijnej. Czyli ciało Chrystusa, które jest zdejmowane z krzyża w scenie opłakiwania, bądź składania do grobu.
I tutaj badacze analizując tą formę, jak David potraktował ukazanie ciała Marata, wskazują na przykład na Pietę Michała Anioła, rzeźbę i tam ułożenie ciała Chrystusa, czy wręcz złożenie do grobu namalowane przez Caravaggio. Również jako element inspirujący artystę do znalezienia odpowiedniej formy. Artysta sięga też po patetyczną formę, o czym Wam wcześniej już wspomniałam. Oznacza to, że ta scena tchnie spokojem, godnością i też pomaga w przeniesieniu wydarzenia stricte historycznego, stricte współczesnego do świata historii pisanej przez wielkie H.
Dlatego, że nie ma tutaj gwałtowności, przypadkowości, tylko jest spokój. Nie widzimy ataku, nie widzimy morderczyni. Jest tylko martwe, to heroiczne ciało. Marat staje się ofiarą rewolucji, męczennikiem za sprawę ludu. A zarazem staje się też bohaterem, chociażby przez to, że przy stoliku umieszczona jest kartka ze wskazówką, że należy troszczyć się o wdowę po bohaterze dla ojczyzny. I ten spokój, naturalizm, zarazem i idealizacja Sprawiają, że cała scena tchnie takim bardzo heroicznym podtekstem.
Do tego ukazanie Marata w takim spokojnym też ujęciu. Jego twarz nieomal jest takim delikatnym pół uśmiechu. Pokazuje na triumf rewolucji, że ci, którzy dowodzą, ci, którzy zarządzają rewolucją, ich śmierć jest pełna godności, nawet jeżeli jest to śmierć skrytobójcza. I oczywiście to dzieło miało propagandowy wyraz. Do tego należy pamiętać, że powstało w czasach nasilonego terroru, kiedy Mordowano wrogów rewolucji tutaj, czy to prawdziwych, czy wyimaginowanych, więc to był niezwykle krwawy czas. Wderzenia miały miejsce w czasie dyktatury Jacobinów z Robespierem na czele, tak zwanego Wielkiego Terroru, gdzie dokonywano masowych egzekucji przeciwników.
Pojawiają się też obrazy z przedstawieniem Charlotte Corday jako bohaterki, jako tej aktywnej części owego wydarzenia, ale one są mniejszej skali, nie niosły takiego ładunku emocjonalnego. No i oczywiście One nie były zawieszone w Konwencie Narodowym, który też niejako zamówił wykonanie, czy nakazał wykonanie kopii właśnie w celach propagandowych. I te kopie, o których wam wspomniałam, czyli te najlepsze, czyli w Louvre i w Werselu, wykonane są przez uczniów Jacques-Louis Davida i mają przekazywać te treści, bo charakterskie, heroiczne, postawy Marata i całego aparatu rządzącego krajem. Myślę, że warto przy tej okazji wspomnieć, że kiedy stoimy przed tym obrazem, przynajmniej to jest moje doświadczenie, to ja mam to przekonanie, miałam to przekonanie, że Marat musiał być wspaniałą osobą, ważną osobą, której śmierć wywołała tak spokojną żałobę w artyście.
Musimy pamiętać, że artysta też był zaangażowany w wydarzenia rewolucji francuskiej, znał Marata. I że zdecydował się on na stworzenie tak wzruszającej opowieści o utracie i przyjaciela, ale i ważnej postaci dla budowania nowego porządku. I to pokazuje jak silna jest retoryka wizualna, jak silna jest moc opowieści malarskiej. To co artysta zdecyduje się nam pokazać i jak nami pokierować. Te odniesienia, nawiązania do sztuki antycznej, do sztuki religijnej, wykonanie tego w minimalistycznej gamie barwnej, bo tu też trzeba podkreślić to, że to jest bardzo ograniczona gama barwna tego obrazu i takich wzniosłych form, które nawiązują do rzeźby antycznej, do spokoju właśnie budowania tej kompozycji.
Jest w całkowitej sprzeczności do tego, kim był Marat, który był jednym z najbardziej radykalnych przywódców rewolucji francuskiej, który nawoływał nieustannie do krwawego rozprawienia się z wrogami ludu. On był rzecznikiem najuboższych, to rzeczywiście Niemniej był też tym, który wykonywał to w najbardziej brutalny sposób, co miał wpływ na bieżące wydarzenia. Między innymi niewątpliwie to jego słowa i jego pismo, czyli przyjaciel ludu wpłynęło na co najmniej masakry wrześniowe w 1792 roku, w której przez Paryż przelała się fala samosądów wymierzanych, szlachcie, duchowieństwu, którzy byli wówczas uwięzieni, byli przewożeni między więzieniami, te konwoje były atakowane.
Więźniowie byli w najbardziej brutalny sposób mordowani, potem ich ciała były też obnoszone po mieście i ta ich śmierć w żaden sposób nie jest godna, w żaden sposób nie zachowuje właśnie tej godności. Tego wszystkiego, co odczytujemy w dziele Davida. Po śmierci ciało Marata przez kilka miesięcy było w Panteonie. Panteon, czyli świątynia w Paryżu, stał się miejscem uwznieślania różnych postaci ważnych dla historii, dla kultury Francji. Tam też jest pochowana Maria. Skłodowska Kiri, więc tutaj dla nas ważne również miejsce, natomiast ciało Marata było tylko przez jakiś czas tam przechowywane.
I zabójstwo Marata było też okazją do tego, ażeby nasilić jeszcze falę terroru jako odwet za jego śmierć i znowu było to krwawe żniwo, które zebrała rewolucja. I co ciekawe, działania rewolucji, działania Marata znalazły zrozumienie w oczach Dawida. Jak wam wspominałam, byli panowie zaprzyjaźnieni. I tutaj cytat w moim tłumaczeniu. Dawid wypowiadający się o Maracie. Prawdziwy patriota powinien gorliwie chwytać się wszelkich środków, aby oświecać współobywateli i stale ukazywać im swoje wzniosłe cechy heroizmu i cnoty. Niewątpliwie jest to stanowisko, które przyświecało Dawidowi, kiedy tworzył obraz Śmierć Marata.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
partnerem dzisiejszego odcinka jest wydawnictwo Filia, które wydało książkę Maxa Czorneya, Śmierciologia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„partnerem dzisiejszego odcinka jest wydawnictwo Filia, które wydało książkę Maxa Czorneya, Śmierciologia."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Po wybuchu rewolucji francuskiej Jacques Louis David stał się jej entuzjastycznym wyznawcą - był jakobinem, zasiadał w Konwencie Narodowym i był blisko z Robespierrem, a także przyjaźnił się z Jean Paulem Maratem.
Kiedy 13 lipca 1793 roku Marat został zasztyletowany przez Charlotte Corday, to David uczynił z jego śmierci wydarzenie historyczne, opowiadając ją w swojej kompozycji malarskiej.
Obraz jest w kolekcji KMSK w Brukseli.
* Partnerem odcinka jest Wydawnictwo Filia, wydawca książki Maxa Czornyja "Śmierciologia" *
Dziękuję Patronkom i Patronom za to, że umożliwiacie mi tworzenie „Otuliny o sztuce”.
Możesz dołączyć do tego grona https://patronite.pl/otulina_o_sztuce
Znajdź mnie na Facebooku: https://www.facebook.com/otulinablogpl
lub na Instagramie: https://www.instagram.com/otulina_o_sztuce