Biegacze w Nowym Jorku
Skąd pomysł, żeby wystartować w Maratonie Nowojorskim? Jak wyglądają ich przygotowania fizyczne i psychiczne? I jaki mają sposób na kryzys w trasie? M.in. o tym rozmawiamy z Małgorzatą Smolińską, Radosławem Jonczakiem i Tomaszem Kominkiem - grupą biegaczy z Płocka i Sierpca, którzy 2 listopada wystartują w Maratonie w Nowym Jorku.
Natomiast poza tym, że wspomniany już Kamil jest mężem Gosi, To jest również moim trenerem. Zaprzyjaźniliśmy się. A całe to spotkanie z nim zaczęło się wtedy, kiedy to uciekłem sprzed operacji, sprzed pana doktora, profesora, który miał mi rozcinać plecy po to, żeby mi się lepiej chodziło na te wszystkie dolegliwości związane z przepuklinami. No i od tamtej pory są lepsze lata i gorsze lata. Były też sytuacje takie, gdzie trenowaliśmy do maratonu takiego charytatywnego do Włocławka. Udało się go powiedzmy, że pokonać. Zdobyliśmy fajną kasę dla dzieciaczka, który potrzebował pomocy. Później świadomie mówię odpowiedzialnie przepraszając siebie i trenera za to, że się trochę zgubiłem w sposób szczególny w nadmiernej konsumpcji.
że tak powiem węglowodanów, no i osiągnąłem szczyt beznadziejności ważąc 109 kilogramów. No i mówię, boże święty, no tak być nie może. I wtedy faktycznie zaraziły pomysłem Kamil i Gosia, No i mówię super, no to jest dopiero wyzwanie, tak? To jest dopiero wyzwanie dla mnie. No i od tamtej pory faktycznie znowu poczułem ogromne chęci, ogromne chęci bycia człowiekiem trenującym na poważnie i tak to się zaczęło. Natomiast ja faktycznie miałem skromne nadzieje, że to akurat mnie wylosują ci państwo, którzy przygotowują listę tych ludzi, którzy wybiegają w tym maratonie, bo można powiedzieć, że tam co roku około 2,5 tysiąca osób z Polski chciałoby się dostać, a dostaje się 300 osób, ale też dostaliśmy info, że warto skorzystać z pewnej firmy, która specjalizuje się w tych maratonach takich klasowych, światowych,
I właśnie dzięki temu trochę, że bardzo interesującą historię życia sportowego Magosia i Kamil, to mi się udało i tak to tytułem wstępu się odbyło. Radku, a kiedy u ciebie pojawiła się taka myśl, okej, robię to? U mnie to był rok 2020 i tak naprawdę okres pandemiczny. Wtedy wpadła mi do głowy fantastyczna myśl. Może bym zaczął się interesować trochę bieganiem i trochę ruchu dla siebie. Podyktowane trochę było tym, co Tomek powiedział. Pandemia, zamknięci w domach, praca siedząca, komputer, wygodne łóżko. Może się to skończyć źle. Więc wpadłem na genialny pomysł, że zainteresuję się bieganiem i zacznę biegać. I tak po kolei, małymi krokami rozpocząłem sobie swoją zabawę z bieganiem.
Jak dostałam maila, to od razu tutaj też mój mąż zadzwonił do Tomka i mówił, wow, dostałeś maila, bo my dostaliśmy w ogóle. Super, jedziemy, po prostu sobie. Tomek trochę był przerażony, ale myślę, że już się ospaja z tą myślą. Słuchajcie, natomiast... W ogóle taka zajawka jest arcyciekawa, bo pamiętam jak wtedy rozmawialiśmy w kontekście tego maratonu, to jeszcze tak pół żartem był serio, no bo ja się za głowę złapałem. Pół roku zostało, forma jest taka sięgająca dramatu, że tak powiem wagowego, pół roku. Ale pamiętam jak wtedy Kamil mówił... To ten maraton to taki podobny do Berlina, to bardzo prosto, zobaczysz, przygotujemy się, fizycznie będzie okej. No i ja na całe szczęście dopiero zacząłem czytać. Ja wiem, jak się tu spotkaliśmy, zapoznaliśmy się, bo to artyfajna, ciekawa grupa, reprezentacja, można powiedzieć, Płocka, Mazowsza, tego północnego, czyli właśnie do nas Płocka, kolega z rodziną z Cierpca, którego bardzo serdecznie pozdrawiamy.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Skąd pomysł, żeby wystartować w Maratonie Nowojorskim? Jak wyglądają ich przygotowania fizyczne i psychiczne? I jaki mają sposób na kryzys w trasie? M.in. o tym rozmawiamy z Małgorzatą Smolińską, Radosławem Jonczakiem i Tomaszem Kominkiem - grupą biegaczy z Płocka i Sierpca, którzy 2 listopada wystartują w Maratonie w Nowym Jorku.