Mentionsy Mentionsy
Oskarżam
Oskarżam

Tylko ona widziała [OSKARŻAM - odcinek 36]

11.03.2025 ·16 min 20 s · 6 rozdziałów

Mężczyzna w białej koszuli, z ułożonymi włosami, zdaje się nie pojmować, dlaczego znalazł się na ławie oskarżonych. Gdy prokurator zarzuca mu zabójstwo 70-letniego inwalidy i nieudolną próbę zabicia jego 63-letniej opiekunki, on powtarza tylko: "jestem niewinny".Posłuchajcie tekstu Hanny Dobrowolskiej, reporterki sądowej i autorki książek kryminalnych.Czyta Mariusz Bonaszewski.⁠⁠⁠⁠⁠⁠Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>

0:08 · Podsumowanie sprawy 3

Wieś Kanie, powiat Pruszkowski. Jest parę minut po godzinie 18, gdy pan Stanisław rozsiada się przed telewizorem i chce odpocząć po pracowitym dniu. Jego żona ogląda serial w drugim pokoju, a wnuczka biega po podwórku. Spokój przerywa krzyk dziewczynki. Ktoś woła pomocy. Wbiega do pokoju dziadka. Siedemdziesięcio ośmiolatek wskakuje w kapcie i wychodzi na zewnątrz. Nic nie słyszy. Chwilę później dociera do niego rozpaczliwe – sąsiedzie, pomocy. Rozpoznaje głos Grażyny, 63-letniej kobiety mieszkającej za płotem. Natychmiast rusza z odsieczą. Leżała na boku, na kostce brukowej.

Była cała zakrwawiona i utytłana w błocie, bo tego dnia strasznie padało. Bałem się ją podnosić, żeby jej jeszcze bardziej nie uszkodzić. Wezwałem pomoc, a ona pytała, gdzie jest Tadeusz. Poszedłem go szukać. Zezna emeryt podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Tadeusz to właściciel posesji w Kaniach, nieformalny partner Grażyny, nazywanej także opiekunką, bo senior od kilku lat potrzebował wsparcia. W wyniku nieleczonej cukrzycy stracił obie nogi, poruszał się na wózku inwalidzkim. Mózg na wierzchu. Stanisław pamięta, że tuż po przekroczeniu progu podbiegły do niego dwa małe pieski właściciela.

Wydawały się zdenerwowane. Krążyły wokół, jakby prowadziły w głąb domu. Zobaczyłem pusty wózek inwalidzki. Stał na środku pokoju. Tadeusz leżał twarzą do podłogi. Był ubrany w koszulkę z krótkim rękawem. Ta koszulka była czysta. Ale wokół jego głowy była ogromna kałuża, jakby ktoś wylał wiadro wody. Ciało było zimne. Zrozumiałem, że on nie żyje, wspomina sąsiad ofiary. Mężczyzna wrócił do Grażyny z przerażającą wiadomością. Dopytywał, co się stało. Kobieta niewiele pamiętała. Wyjąkała tylko, że zapłaciła komuś za sprowadzenie auta z Niemiec i została zaatakowana. Traciła przytomność.

2:40 · Zeznania Grażyny K. 1

Młody mężczyzna, właściciel warsztatu samochodowego z okolicy. Jej partner Tadeusz znał rodzinę Michała od pokoleń i zawsze u nich kupował oraz naprawiał swoje pojazdy. Duże zaufanie wobec rodziny El sprawiło, że gdy Grażynie zamarzył się nowy samochód, właśnie znajomego mechanika poprosili o realizację życzenia. Kobieta deklarowała, że ma 80 tysięcy złotych i chciałaby kupić Mercedesa klasyce. Mechanik zapewniał, że sprowadzi takie auto z Niemiec, ale potrzebuje zaliczki. Latem 2023 roku przyjął od pani Grażyny najpierw 23 500 złotych, a później kolejnych 38 200 złotych. Pieniądze zniknęły, a El coraz rzadziej odbierał telefony.

4:30 · Zeznania Michała L. 2

Tadeusz wydzwaniał do niego, upominał się, że albo pieniądze, albo samochód. Ale ten Michał albo nie odbierał, albo się bardzo denerwował. Coś mówił o problemach na granicy, opowiadała pokrzywdzona. Wersja Grażyny. Grażyna K. w czasie śledztwa zeznawała dwukrotnie. Swoją wersję przedstawiła też w grudniu 2024 roku, gdy przed sądem okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces Michała L. Zjedliśmy śniadanie, później zrobiłam mu opatrunki na amputowane kończyny, podałam leki i wzięłam się za obiad. Tego dnia Michał miał przyjechać, żeby przekazać mi nowy samochód.

Tylko po to go wezwaliśmy, powiedziała. Procedura zakupu auta z Niemiec rozpoczęła się pod koniec lipca, a nowy samochód miał stanąć na posesji w Kaniach najpóźniej 17 sierpnia. Michał L. przyjechał do domu Tadeusza i Grażyny, pokrętnie tłumacząc, dlaczego auta wciąż nie ma. Inwalida leżał na łóżku, gdy gość zaparkował pod domem. Panowie się przywitali i Michał zaproponował, żeby wyszła z nim przed budynek i wsiadła do jego Mercedesa. Tłumaczył mi, że jego auto ma taką samą skrzynię biegów jak pojazd, którym będę wkrótce jeździła. Przejechałam tym jego Mercedesem do przodu i do tyłu. Powiedziałam, że wszystko rozumiem. Przeszłam z tyłu samochodu i szłam już do mieszkania.

7:00 · Dowody i analiza sprawy 2

Łapali ją za słowa, szukali nieścisłości. To sąd będzie oceniał wiarygodność świadka, podkreślał sędzia Paweł Dichotoux. Wersja Michała L. Gdy prokurator odczytał akt oskarżenia, zarzucając Michałowi L. zabójstwo przez zadanie Tadeuszowi P., 14 ciosów nożem i duszenie mężczyzny, a także usiłowanie zabójstwa Grażyny K., którą omyłkowo zostawił przy życiu, podsądny nawet nie mrugnął. Zrozumiałem zarzuty, ale się nie przyznaję, oznajmił. Mężczyzna opowiedział, że z pokrzywdzonym Tadeuszem P. znał się od kilkunastu lat. Emeryt był przyjacielem jego rodziny, w szczególności wujka i dziadka, a także stałym klientem rodzinnego warsztatu samochodowego.

Nie przeczył, że wziął od Grażyny K. pieniądze na zakup Mercedesa i spóźniał się z realizacją zamówienia, bo został oszukany przez pośrednika. Obiecałem panu Tadeuszowi, że będę gwarantem tej transakcji i jeśli coś pójdzie nie tak, zwrócę im pieniądze. Umowy podpisywaliśmy odręcznie. Zakup auta trwał dłużej, bo było ono wcześniej w leasingu w Niemczech i trzeba było czekać na wykup, relacjonował. Potwierdził, że w dniu, w którym senior został zamordowany, był w jego domu. Wypiliśmy kawę, pan Tadeusz pokazywał mi albumy ze zdjęciami z Czarnogóry, do której kiedyś często podróżował, a ja lubiłem słuchać tych opowieści. Założyłem rękawiczki, bo sprawdzałem stan techniczny ich obecnego pojazdu, a pani Grażyna poprosiła mnie o przełożenie zimowych opon.

9:10 · Wersja alternatywna i mecenas 2

Potem poszedłem z panią K. i pokazałem jej, jak się obsługuje skrzynię biegów w nowych Mercedesach. Uspokoiła się, że nie jest tak strasznie, jak myślała. Rozmawialiśmy chwilę przed domem. Pamiętam, że powiedziała, że tyle poświęciła, a nic jej się nie należy i prosiła, żeby nie mówić tatkowi, bo się bardzo denerwuje, jak słyszy o sprawach majątkowych. Opisywał przed sądem okręgowym w Warszawie. Dużo uwagi poświęcił rękawiczkom, które po wykonaniu prac na posesji miał zdjąć i położyć w mieszkaniu. Pytałem, czy je wyrzucić, ale usłyszałem, że się jeszcze przydadzą. Skorzystałem z toalety i pożegnaliśmy się na środku podwórka. Zamknąłem bramę za sobą i odjechałem w kierunku Błonia, relacjonował.

Później miał wizytę w firmie transportowej, był we własnym warsztacie, z narzeczoną pojechał na obiad i zakupy. Pamiętał dokładnie nazwę knajpy, adres marketu spożywczego i drogerii. Następnego dnia poszedłem do pracy, wzięliśmy z bratem auto na jazdę testową. Zostałem zatrzymany, gdy wracaliśmy do Zaborowa, dodał. Dowody, dowody. Rękawiczki wędkarskie, o których mówił Michał L. zostały znalezione w oczku wodnym przy domu ofiar. W tym samym miejscu utopiony został nóż, najprawdopodobniej narzędzie, którym odebrano życie Tadeuszowi P. Z opinii biegłych z zakresu genetyki wynika, że na rękawiczkach zabezpieczonych na miejscu zdarzenia ujawniono krew ludzką pochodzącą od Grażyny K. oraz Tadeusza P.

11:20 · Inne teorie i podejrzenia 5

Na rękawiczkach ujawniono także DNA oskarżonego. Krew Grażyny znajdowała się również na drewnianym kiju u kantówce, który został znaleziony na posesji, przekazała prokuratura. Ten materiał w zestawieniu z zeznaniami pokrzywdzonej, która widziała, kto ją zaatakował, to mocne dowody. Właściwie trudno o bardziej bezpośredni materiał, przekonuje mnie jeden ze śledczych. Prawdopodobieństwo popełnienia czynu ważył także sąd, który stosował i przedłużał wobec sprawcy tymczasowe aresztowanie. Michał L. przebywa w izolacji od 31 sierpnia 2023 roku. Sędzia Paweł Dichatou, mimo wniosków obrony, nie zdecydował się uchylić aresztowania, nawet przy założeniu, że oskarżony byłby objęty dozorem policyjnym, wpłacił poręczenie majątkowe czy oddał paszport.

Wersja alternatywna. Jednak mecenas Rafał Malinowski, który broni Michała L., jest przekonany, że na ławie oskarżonych znalazł się człowiek niewinny. Adwokaci, bo jest ich dwóch, sugerują, że motywacją do zbrodni były na pewno pieniądze, bo ofiara była osobą majętną, ale zabójstwa dokonał ktoś inny. Tropy są bardzo ciekawe. Można by rzec filmowe. Po zbrodni okazało się, że Tadeusz P. przepisał swój majątek na Grażynę K. Oznacza to, że dziedziczyłaby jego dom w Kaniach, mieszkanie w Warszawie, niemały majątek ruchomy i oszczędności. Niektórzy plotkują, że zmarły, miał z opiekunką burzliwą relację, bywał wobec niej przemocowy.

Atestament sporządzony został w okolicznościach budzących wątpliwości. Kolejny powód? Pani Kama syna, który dziedziczyłby wszystko po matce. Żaden z tych wątków nie był badany w śledztwie. Brzmi niesamowicie, że ktoś mógłby uknąć wieloetapowy plan i skutecznie wmanewrować w sprawstwo niewinną osobę. Po śmierci pokrzywdzonego ujawniła się także postać jego żony, z którą od lat żył osobno. Wyprowadziła się do innego miasta z córką, bo była zdradzana właśnie z Grażyną. Wdowa po Tadeuszu P. zdecydowała się jednak występować w procesie jako oskarżycielka posiłkowa, co w przypadku skazania może się dla niej wiązać z finansowym zadośćuczynieniem.

Adwokaci L. mówią także o tajemniczym Gruzinie, który zalegał panu Tadeuszowi z płatnościami. Konsternacje wprowadziły także słowa pana Stanisława, które padły na pierwszej rozprawie przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Twierdził on, że jesienią 2023 roku skontaktowała się z nim Grażyna K. i opowiadała, że pamięta dwóch sprawców zbrodni. Mówiła, że ci ludzie byli u nich w mieszkaniu już dzień wcześniej i pracowali nad nimi. Zeznał Stanisław O. W jaki sposób pracowali i kim byli? Nie zapytał, nie chciał być wścibski. Przyznał jednak, że 29 sierpnia widział na posesji pana Tadeusza kogoś w czarnym aucie na otwockich blachach.

Mecenasi głowią się jeszcze nad jednym. Jeśli Michał L. zamordował Tadeusza P. kilkunastokrotnie dźgając go nożem i próbował zabić Grażynę K. dosłownie roztrzaskując jej czaszkę, jakim cudem nie obryzgał się krwią? Z miejsca zbrodni wracać miał przecież swoim samochodem, który został przebadany przez policyjnych techników. Ujawniono odciski palców emerytki, co pokrywa się z wersją obojga o testowaniu skrzyni biegów. Ale ani kropli krwi. Z kolei niekorzystnie nakreowany przez obronę wizerunek L wpływa stwierdzona przez biegłych psychopatyczna osobowość oraz fakt, że był w przeszłości ścigany za przywłaszczenie pieniędzy powierzonych na zakup samochodów z zagranicy.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.