"Rifka" Mohammeda el-Kurda z Bartoszem Wójcikiem
Bartosz Wójcik z rozmowie o książce poetyckiej "Rifka" Mohammeda el-Kurda (Wydawnictwo Współbycie), palestyńskiej literaturze, kolonializmie i Jamesie Baldwinie. Jingiel: BotanicaAutorka zdjęcia: Małgorzata Paprota
Natomiast spotykamy się w takiej mniej może oczywistej roli, czyli wokół tłumaczenia książki poetyckiej Rivka Mohameda El-Kurda, która to książka ukazała się nakładem wydawnictwa Współbycie. I nasza rozmowa jest taka długo odroczona, bo po drodze był ten pożar magazynu książkowego, więc ta premiera została opóźniona, a my już tak się umawialiśmy, umawialiśmy, umawialiśmy, kiedy tylko w ogóle pojawiła się pierwsza zapowiedź tej książki, to ja stwierdziłam, że będzie ten pretekst do rozmowy. Aczkolwiek myślę sobie, że kiedyś jeszcze będziemy musieli wrócić do Karaibów. Dobrze, bardzo chętnie. Rzeczywiście u mnie Karaiby są w centrum, a nie na peryferiach i ja w czasach, kiedy mało mówiło się w Polsce, na pewno w mainstreamie o Palestynie,
jak przygotowywaliśmy z Jolą Sienkiewicz-Prochowicz antologię poetki na czasy zarazy, bo to był pomysł Joli i bardzo nam zależało, żeby była jakaś poetka palestyńska i Jola i ja czytaliśmy wówczas i bardzo nam się podobała poezja od strony artystycznej i politycznej, które akurat są splecione tutaj. Poezja New Hindi i tam była taka decyzja, żeby jeden jej wiersz akurat w moim tłumaczeniu umieścić. I dlatego o tym mówię, bo tutaj współwłaścicielki i pomysłodawczynie wydania Rifki, Mohameda El-Kurda, czyli właśnie...
też z koleżankami, mogę powiedzieć, bardzo mi bliskimi, zresztą też współpracuję i to będzie ważna książka, bo to są też istotne wiersze, inne niż El Kurda, ale myślę, że ta panorama poezji palestyńskiej w języku angielskim, bo to też jest tutaj istotne, jest tak szeroka i myślę, że jeszcze nie jest aż tak nam znana, bo trochę tych oczywiście tekstów teraz na fali tego, że obserwujemy ludobójstwo i też jakoś, myślę, próbujemy pewnie poprzez empatię, która często w wierszach jest też, zrozumieć bardziej sytuację, czy po prostu ją nagłośnić. Więc te wiersze anglojęzyczne też się pojawiają, też są tłumaczone, też są ziny, też są po prostu...
Więc tym bardziej się cieszę, że się udało, no bo to też jest niebywała książka, nie ukrywam. Dla mnie to jest książka, która... mówiąc tak brutalnie, też mnie przeorała, bo ona jest oczywiście estetycznie wysublimowana, ale jednocześnie jest to książka o brutalności świata bardzo teraźniejszego i ta książka nikogo nie oszczędza, bo po prostu państwo Izrael w stosunku do Palestyny też nikogo nie oszczędza, więc o tym jest ta książka. Ja swoją przygodę z Mohamedem El-Kurdem zaczęłam od drugiej strony, czyli najpierw przeczytałam Perfect Victims i dopiero później Rifkę, bo stwierdziłam, że dobra, skoro będzie tłumaczenie na polski, to chcę po prostu przeczytać już to w całości po polsku.
Tak, no bo to jest książka, gdzie główną bohaterką jest Palestyna, ale jednocześnie uosobienie Palestyny, czyli babcia, prawda, Mohameda Al-Kulda, Rivka, tytułowa kobieta, kobieta, która żyła 100 lat i w ten sposób też tak symbolicznie cały wiek obserwowała i żyła też oczywiście w XXI wieku, więc też widziała że sytuacja społeczności palestyńskiej nie jest rozwiązana w sposób demokratyczny, po prostu nie jest rozwiązana w sposób, który daje im zabezpieczone prawo do istnienia, bo to też jest opowieść na przykład o stracie domu rodzinnego, więc to jest też po prostu opowieść nie tylko, bo to też trzeba podkreślić, o państwie Izrael, ale też o kolonializmie
który jest w RIF-ce w polskim wydaniu, bo zamieszczyliśmy w sumie 17 przypisów. Niektóre są przypisami autora, Mohameda Al-Kurda, bo on też chciał zasygnalizować, to też robi w oryginale, że to jest nawiązanie do Audrey Lord albo to jest nawiązanie do Mahmouda Darwisha, ale ostatni przypis w polskim wydaniu jest przypisem, którego w ogóle nie ma w tym wydaniu amerykańskim. I nie wiem, może ja kawałek zacytuję, bo to dobrze opowiada, myślę, o czym ta książka jest i też jakby opowiada, myślę, to, co dokładnie się teraz dzieje, ale w sposób taki syntetyczny, nie? Więc ja zacytuję tutaj Aleksandrę i Dominikę, to jest dla osób, które będą później szukać, to jest siedemnasty przepis na końcu zupełnie riffki.
Tak, to nie jest wojna, to jest oczywiście wyniszczanie i to tak jak wielokrotnie wiele krajów nie chciało przez te miesiące powtarzać, że to jest ludobójstwo. No teraz już to się troszeczkę zaczyna zmieniać. Więc właśnie mówię, te akty oporu, czy to jest akt oporu codzienny osób, które się wspierają i próbują po prostu mieć życie, czy akt oporu takiego publicznego intelektualisty, jakim jest Muhammad El-Kurd, czy pisarka Izabel Hamad, czy inne te osoby, bo też myślę, że nie będziemy przecież sprowadzać. całej literatury palestyńskiej do El Kurda. On jest rzeczywiście bardzo znanym głosem i on ma też taką rolę, bo częściowo jest też wykształcony w Stanach Zjednoczonych i ma dostęp, prawda, też do kanałów.
Natomiast ja dzisiaj sobie zdałem sprawę, że jeden z jego występów publicznych zresztą w takich debatach, tak jak są debaty oksfordzkie czy debaty na Uniwersytecie Cambridge i tak dalej, to to są tego typu debaty, w których przykładowo w latach 60. brał udział też James Baldwin, że jakby te takie pozycje intelektualne, że się dwie przeciwstawne i w ogóle ta przeciwstawność, jak można... przy współczesnej wiedzy próbować nadal bronić, prawda, pomysłu, żeby nie było danego kraju, żeby dany kraj był zniszczony, tak jak w tym przypadku Palestyna. No ale to już abstrahując od tego, te takie debaty publiczne, w których też El-Kurt bierze udział, to są debaty, które są częścią historii po prostu walki o prawa, i tutaj możemy powiedzieć, obywatelskie, prawa człowieka czy po prostu prawa podstawowe, nie?
Więc to jest taka też według mnie literatura, która jest pewnego rodzaju dziennikiem czy sprawozdaniem tego, co się dzieje. Akurat w przypadku El Kurda od 1948 roku. Bo też myślę, że warto powiedzieć, że babcia, czyli tytułowa Riffka, Jest osobą, która przeżyła każdy etap, jeśli chodzi o XX wiek i XXI wiek zmian, czyli zawłaszczania po kolei terytorium Palestyny, więc ona też musiała opuścić. miasto, urodzenia, musiała też doświadczyć tego, co jej po prostu współobywatele, współobywatelki, prawda, odnakby 48. roku przez kolejne te elementy i co też myślę, takie jest przerażające, że ona też widziała...
o licznych posterunkach, o licznych też często zupełnie niesprowokowanych, nieuprawnionych i w gruncie rzeczy niepotrzebnych sytuacjach, gdzie ludzie są po prostu przetrzymywani, sprawdzani, gdzie ludzie są upokarzani. I El Kurt w niektórych wierszach robi takie połączenia, bo też ma doświadczenia oczywiście amerykańskie, z doświadczeniem osób afroamerykańskich, żeby też pokazać, że system segregacji, system wykluczenia, system też deprywacji, bo chodzi o to, że nie ma dostępu do...
deklaracja, nie? Po której się jest stronie i to nie jest już taka możliwość relatywizowania, czy możliwość, bo też mówię o tym, jak Elkurt pisze, nie? On jest zniuansowany, ale nie relatywizuje. To nie jest, prawda, książka pisana przez symetrystę, to nie jest książka pisana przez kogoś, kto chce używać języka dyplomacji w takim dla mnie jednym z bardzo poruszających fragmentów, on też dokonuje właśnie takiego obnażenia w ogóle własnego myślenia, że był moment, bo też tak dodam, że ta książka się kończy takimi dwoma esejami, czy takimi prozami po prostu El Kurda. I on tam opisuje sytuację, kiedy sam też się zastanawiając nad językiem, trochę się autocenzurował, też nie wiedział, czy użyć tego słowa, czy innego.
umieć się poruszać w świecie medialnym. On musiał odpowiadać na pytania dziennikarzy, bo jeden z tych domów, o których możemy się dowiedzieć z mediów, że są zawłaszczane przez osoby osiedlające się i kolonizujące przestrzeń Palestyny, To jeden z tych domów, to był dom rodzinny właśnie El-Kurdów, więc młody Muhammad jako bardzo wczesny nastolatek widział też zainteresowanie mediów, ale też widział właśnie tych osiedleńców izraelskich, widział też wojsko i też musiał trochę za wzorem babci publicznie się wypowiadać.
Ja już to parę razy mówiłem, gdy miałem sposobność rozmawiać o tej książce, ale dodam, że warto sobie zobaczyć, bo do tej pory na YouTubie można młodego Mohameda El-Kurda właśnie we wschodniej Jerozolimie zobaczyć, jak on oprowadza tak naprawdę przedstawicieli, przedstawicielki mediów powiedzmy zachodnich czy światowych. I to jest wstrząsające, bo to jest dziecko, to jest po prostu dziecko, żeby było jasne. To tak jak dziecko wprowadzone nagle w sytuację, w której on sobie świetnie daje radę, ale po prostu za wcześnie, bo po co dziecku taka sytuacja? To jest jakby dodatkowy wątek takiej genezy tej książki. Ale ja bym chciała, żeby też tutaj bardzo mocno wybrzmiało, przynajmniej po mojej stronie jest tak, mam nadzieję, że się ze mną zgodzisz, że ta książka nie jest tematem.
wiem, że jest taka reakcja, bo też obserwuję, czasami się do mnie osoby odzywają i też czuję się tak zupełnie tym, z jednej strony skonfundowany, bo to nie ja, tylko El Kurt jest tutaj, prawda, głównym autorem. Natomiast widzę reakcję, to o czym mówisz, że ludzie reagują emocjonalnie, bo trudno nie reagować emocjonalnie, ale ludzie też czytający, osoby czytające reagują Też właśnie na tą polszczyznę, czyli tak myślę, że tutaj w tym zespole nam się bardziej udało niż nie udało i to jest coś, z czego się cieszę, bo było duże niebezpieczeństwo, że zrobi się po prostu krzywdę dobrej książce.
Więc może to po prostu wywoła też taki namysł. Mam taką nadzieję, nie? To jest oczywiście projekt jednocześnie utopijny w znaczeniu bardzo taki wybrany, bo mało pewnie osób z tych, które nie są przekonane, nawet się zastanowi, bo to jest... trudne zastanowienie się, zobaczyć w innym, zobaczyć w osobie też geograficznie dalekiej od nas na przykład siebie. No ale mam na to nadzieję, bo to jest jeden według mnie z ważniejszych też celów, które literatura sobie myślę stawia, przynajmniej taka literatura jak El Kurda, żeby pokazać sytuację która dotyczy nie tylko osób, które są przedstawione w danej książce.
Tak o tym myślę. Jego imiennik, Mohamed Mbougar Sar, pisarz, powiedział mi kiedyś w rozmowie, że Jego zdaniem właśnie literatura piękna ma tę moc, bo wtedy jesteśmy w stanie się utożsamić z kimś, z jakimś bohaterem, nawet jeżeli jest odmienny od nas i że jesteśmy w stanie jakoś tak się dać wciągnąć w tę historię i że to działa zupełnie inaczej niż jakieś odezwa, esej, takie bardziej alienujące teksty, tylko że po prostu wchłania nas ta opowieść i wtedy jesteśmy bardziej otwarci na to, żeby też te prawdy przyjmować i żeby szukać właśnie tej bliskości. To jest bardzo ciekawa też myśl i dlatego czekam na kolejne teksty El Kurda. Może właśnie jakaś fikcja literacka, jakaś literatura piękna, ale przeczytam wszystko.
To warto. Kończy nam się czas, więc pozostaje mi bardzo podziękować Ci za naszą rozmowę. To był Bartosz Wójcik, tłumacz RIF-ki Mohameda El-Kurdy. Dziękuję bardzo.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bartosz Wójcik z rozmowie o książce poetyckiej "Rifka" Mohammeda el-Kurda (Wydawnictwo Współbycie), palestyńskiej literaturze, kolonializmie i Jamesie Baldwinie.
Jingiel: Botanica
Autorka zdjęcia: Małgorzata Paprota