O "Luźnym kontakcie" z Maksem Lawerą
Jagoda Gawliczek rozmawia z Maksem Lawerą z Wydawnictwa Filtry o ich najnowszej publikacji, czyli powieści "Luźny kontakt" Wolfa Haasa w przekładzie Agnieszki Kowaluk. Będzie o radościach płynących z tej książki, zasadności łatek "gatunkowych" oraz o uszatym fotelu rodem z Bernharda.Odcinek powstał we współpracy z Austriackim Forum Kultury i Biblioteką Austriacką w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Jingiel: Botanica
Radio Kapitał. Dzień dobry, Maksymilian. Cześć Jagoda, dzięki za zaproszenie. Miło znowu u Ciebie gościć. Miło znowu Cię gościć tutaj w audycji. To jest Max Lawera, czyli promotor literatury związany z Wydawnictwem Filtr oraz dziennikarz. I poprzednio spotkaliśmy się na okoliczność tej filtrowej książki, z tego co pamiętam. Zgadza się, a nawet książek, bo z tego co pamiętam, opowiadałem o zeszłorocznych zapowiedziach. Tak, to prawda. Tak, więc trochę tych książek było. Były całe stosiwe rekomendacje, a teraz z kolei widzimy się przy okazji Wolfa Haasa. Czy powinienem powiedzieć jakoś bardziej z niemiecka to? Nie, myślę, że to jest poprawnie, tak mi się wydaje.
Dopiero to takie drugie podejście mi pozwoliło chyba bardziej docenić tę konstrukcję, przyjrzeć się trochę z ubocza temu, jak to wygląda. Wolf Haase jest autorem bardzo poczytnym, jest jakąś austriacką sensacją i ma na swoim koncie serię książek, które... Nie wiem, czy można go porównać do takiego polskiego mroza, ale jest tak jakby rzeczywiście... Bardzo poczytny, tak. ...bestsellerowy. I wyobrażam sobie, że wyrabiał sobie warsztat, też tworząc opowieści, które są bardzo angażujące, które też mają te motywy wokół zbrodni, wokół bycia rzezimieszkiem. Takie ładne słowo użyłaś, bardzo mi się podoba. A jednocześnie w tym luźnym kontakcie tworzy coś bardziej, jak to powiedzieć, artystycznego, że tak jakby bawi się bardziej formą, jest bardziej świadom też tego, takich gier, które rozgrywa nie tylko między bohaterami,
Też gry z czytelnikiem, też wpisuje się właśnie w tę tradycję Uli Pock, o której wspomniałeś. Tak. W ogóle Wolf Haase, tak jak wspomniałaś, w Austrii jest absolutną sensacją. Jest autorem głównie serii kryminałów o bohaterze Simonie Brannerze, o ile dobrze pamiętam. Co ciekawe, większość tych kryminałów jest przetłumaczona na język polski. Wydało je mi dotychczas nieznane wydawnictwo GJ. Poczekaj, to moje inicjały. GJ, tak, okej. Ja też mam pewne skojarzenia, ale nie wiem, czy dobre. W każdym razie niestety te kryminały Wolfa Haasa się nie przyjęły na polskim rynku, tak mniemam, bo chyba nie było o nim głośno.
Nawigację, a zarazem też zwodzić. Więc jestem bardzo ciekaw tych kryminałów. Czytałem też, że Wolf Haase w ogóle od jakiegoś czasu eksperymentuje z formą literacką. Wiem, że też jest autorem autofikcji, w której opisuje życie odchodzenia swojej 90-paroletniej matki. Wiem, że też wydał powieść młodzieżową. Wydaje mi się, że Luźny kontakt jest takim fajnym doprowadzeniem do jego twórczości, bo pokazuje jak on żongluje bardzo różnymi gatunkami, bo to jest i taka powieść, ma znamiona oczywiście kryminału, więc to czuć, to jest też taka powieść metaliteracka, też myślę, że powieść obyczajowa,
Ale to, co mnie na przykład bardzo rozbawiło i tutaj się ujawnia jakiś taki czarny humor Wolfa Haasa, to to, że ten nasz Franz Escher próbuje go jakoś tam ratować, ale podchodzi z takim nastawieniem, że raczej to się nie uda. Przypomina sobie taką poradę ojca, który mówi, jak coś się złego dzieje, to daj sobie na wytchnienie, odczekaj chwilę, zanim podejmiesz jakąś decyzję. Więc on zanim Zanim powiadomi policję i karetkę o tym, co się dzieje i właściwie kto leży i w jakim stanie u niego na chacie, postanawia na chwilę wrócić i poczytać książkę. I czyta właśnie o Eliurusie i wraca do tego świata literackiego.
To wydaje mi się, że też może być jakąś paralelą, a z drugiej strony taka głęboka intertekstualność tej prozy. Te wszystkie odniesienia takie bardzo inteligentne, intelektualne. To też jakoś tak mi się kojarzy z tym, co robią austriaccy autorzy, w jaki sposób tak jakby zaszywają pewne odniesienia, to co przecież Jelinek też robi w danych odosobowych, że to jest tak naprawdę jeden wielki kolesz u różnych i filozofów, i piosenek, i takich jakby różnych tekstów, to oczywiście Luźny kontakt nie jest tak intensywny, ale że wciąż widzę pewien taki sposób myślenia, że literatura może zawierać w sobie wszystkie te tropy, bawić się nimi, przetwarzać je na swój sposób. A widzisz to u Wolfa Haasa? No właśnie tak, wydaje mi się, że te na przykład same puzzle, które on układa, malarstwo, które tam się pojawia, to też są jakieś takie, nie wydaje mi się to ozdobne, tylko że to też jest znaczące, więc w innej formie, z innym ciężarem, ale że jednak gdzieś to tam na przykład jest.
Tak, myślę, że to jest też fajne, co powiedziałaś, że u Haasa to, na co patrzymy, czytając tę książkę, to nie jest tylko scenografia, że tam wszystko coś znaczy. I myślę, że To jest też taka książka o swojej lekkości i takiej gatunkowej proweniencji. To jest też książka do ponownej lektury, do odkrywania na nowo, do doświetlania pewnych wątków, czy właściwie odkrywania tych, które się pominęło na nowo. Wspomniałeś o Bachman, więc muszę Cię podpytać o plany filtrowe wobec tej autorki. Tak. W ogóle chyba mogę zwrócić uwagę na to, że mamy sporo niemieckojęzycznej ostatnio literatury.
Przed chwilką wyszła książka Ewa. Wereny Kessler, która jest jakąś też sensacją w Niemczech. Właśnie to staliśmy Wolfa Haasa. Wyjdzie też książka Kleine Monster Jessica Lind jakoś chyba we wrześniu. I na pewno w tym roku wyjdzie taka mniej znana powieść Ingeborg Bachmann Przypadek F. Ale na pewno nie odstające od jej najważniejszych powieści, takich jak Malina. Także bardzo się cieszę, że przypadek F będzie miał swoje drugie życie, bo pierwsze wydanie wyszło chyba w latach 90. w Wydawnictwie Literackim. I też filtry przygotowują powoli opowiadania zebrane Ingeborg Bachmann.
Ale muszę powiedzieć jedną rzecz, która dla osób, które są przed lekturą, nie będzie miała zupełnie sensu, ale osoby po lekturze zrozumieją, więc tak jakby mrugam do ciebie porozumiewawczo, moment z audiobookiem w samochodzie. Nie tłumaczmy, o co chodzi, ale powiedz mi, że też to przeżyłeś jako po prostu iskrę geniuszu. Jezus, totalnie, no tak. Też przyznam się szczerze, że bardzo zaskoczyło mnie poczucie humoru Wolfa Haasa, bo wydaje mi się, że ono może trafiać do różnych pokoleń, bo właściwie mamy bohaterów w różnym wieku. I też to, co mi się bardzo podobało, W tym, jak on ich konstruuje, jak konstruuje ich język, to to, że rzeczywiście oni mówią swoimi językami i to są często języki generacyjne.
Super. I to w maju wychodzi? Słucham? W maju? W maju, tak. A answer w połowie kwietnia chyba. Tak. Oj, dobrze pamiętam. Nie obrażaj się za mój komentarz o paczkach, bardzo liczę na te przesyłki. No, oczywiście. Zawsze z defaultu. Bardzo ci dziękuję i dziękuję ci bardzo za naszą rozmowę. Czytajcie Haasa, czytajcie Filtry. To był Max Lawera, Jagoda Gawliczek i Orbita Literacka. Dzięki jeszcze raz i bardzo się cieszę, że mogłem z tobą porozmawiać. Czysta przyjemność. Dziękuję ci bardzo.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jagoda Gawliczek rozmawia z Maksem Lawerą z Wydawnictwa Filtry o ich najnowszej publikacji, czyli powieści "Luźny kontakt" Wolfa Haasa w przekładzie Agnieszki Kowaluk. Będzie o radościach płynących z tej książki, zasadności łatek "gatunkowych" oraz o uszatym fotelu rodem z Bernharda.
Odcinek powstał we współpracy z Austriackim Forum Kultury i Biblioteką Austriacką w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie.
Jingiel: Botanica